avatar
Ewa29ToF IP: 83.145.149.**

Wow, Billly, ale Ty mnie bombardujesz pytaniami:-)
Z tego, co wiem, to zastawkę ludzką pobiera się z wypreparowanego serca, które nie nadaje się w całości do wszczepienia. Homografty, czyli zastawki biologiczne, wszczepia się często, są to zastawki aortalne, płucne i pewnie inne też. W sumie to nie jestem na 100 proc. pewna, czy mam zastawkę ludzką, czy zwierzęcą.
Przed tąnajważniejsza operacją nie miałam wielkiego pojęcia, co mi zrobią, a przynajmniej już nie pamiętam, czy lekarze mi to tłumaczyli. Wtedy nawet specjalnie nie wiedziałam, na czym polega moja wada, choć miała 17 lat, więc byłam prawie dorosła. Nie wiedziałam też, że w 1989 r. amerykańscy kardiochirurdzy wycięli mi moją własną zastawkę płucną, bo była całkowicie zarośnięta.
Kiedy więc doszło do pełnej korekcji w 1998 r., nie wiedziałam, że dostanę nową zastawkę i jaką. Wcześniej mówiono o wymianie wszystkch zastawek, ale potem okazało się, że wszczepili tylko płucną, bo reszta nie jest w najgorszym stanie.
Teraz pewnie wszczepia się więcej zastawek zwierzęcych, bo brakuje serc i innych tkanek.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
piotr79786 IP: 62.21.54.**

A jak to się stało, że wylądowałaś w stanach ? Ile Cię to kosztowało ?

avatar
billymarks

Ewa zadaje Ci pytania, bo wiesz najlepiej o tych rzeczach i uczęszczasz na konsultacje. Niby mógłbym pójść do kardiologa i zadać Mu te pytania, ale zawsze jest tak, że jakieś Mi wypadnie, a potem mam problem, bo nie wiem o co chodzi, a na tym forum pojawiają się co róż nowe rzeczy, ludzie i ich opinie, dlatego zawsze formułują się nowe pytania:) To co powiedział Mi kardiolog to ja już wiedziałem. To zaleta tego forum, jak i literatury z internetu. Oni też czytają, a z kardiochirurgiem jeszcze nie rozmawiałem. Nasuwa Mi się jedno pytanie. Załóżmy, że implantowali Mi ludzką zastawkę. Czy jej żywotność jest taka sama jak u zdrowego człowieka??? Przecież jest ludzka to skoro jest cała idealna to powinna starczyć na całe życie. Czy ze wszystkimi biologicznymi zastawkami, które się implantuje nie jest tak, że nie są one ukrwione i tak naprawdę nie należą do serca, są tylko przyszyte??? Czy kwestia ich niekurwienia odgrywa decydującą rolę w ich wytrzymałości. Przykładem może być guma, która po latach użytkowania się rozciąga, parcieje i traci elastyczność, podobnie do zastawki, która w końcu przestaje stawiać się oporowi krwii. Co o tym sądzicie???

avatar
piotr79786 IP: 62.21.54.**

Wydaję mi się, że operacja po prostu nie jest wstanie przyszyć tej zastawki tak jak jest ona u zdrowego człowieka przytwierdzona stąd ta różnica między wiekiem zdrowej a tej operowanej. W sensie zdrowej to mam na myśli człowieka żyjącego całe życie bez operacji.

avatar
Ewa29ToF IP: 83.145.149.**

Billly: Chodzi o to, że to jest i tak obca tkanka w organizmie. Kazdy wszczepiony narząd, czy tkanka starzeją się i wapnieją szybciej, niż własne. I zwykle bywa tak, że np. zastawka płucna już po wszczepieniu jest zwężona i ise nie domyka. Ale na pewno nie chodzi o to, że ktoś coś źle czy niedokladnie wszył. Wszystko musi działac tak, jak normalnie.
Co do internetu, to jest to świetne narzędzie to wzajemnego wspierania się, wymiany doświadczeń,ale zawiera tez wiele błędnych informacji, więc nie można go traktować jak źródło prawdziwej, poważnej wiedzy medycznej (chyba że są to prawdziwe artykuły, rozprawy medyczne, np. na portalach viamedica, czy termedia lub stronach szpitali).

avatar
anusia111

Ja jestem już 3 lata po wymianie zastawki aortalnej na sztuczną. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, albo po prostu chce pogadać to zapraszam. Chętnie wyjaśnię co tylko mogę... Pozdrawiam Ania

avatar
anusia111

Jestem po wymianie zastawki aortalnej już 3 lata. Jeśli macie pytania piszcie, chętnie pomogę rozwiać wątpliwości...

avatar
Naataliaa90

I jak się czujesz po wymianie tej zastawki ? tez bede miala wymiane zastawki aortalnej i tez zastanawiam sie czy na biologiczna czy sztuczną... :) funkcjonujesz w miare normalnie ? :) bo wiadomo ze jezeli sztuczna to pewnie bierzesz leki ktore musza Ci rozrzedzać krew? odczuwasz jakiś dyskomfort ?

avatar
billymarks

Witam anusia111!!! Jaką posiadasz zastawkę i czy bierzesz jakieś leki??? jak zniosłaś operację, jak długo dochodziłaś do pełni sprawności( mostek itp.) Czy wykonujesz jakieś wysiłki? Mam nadzieję, że po tych 3 latach po operacji jest coraz lepiej:) Pozdrawiam!!!!

avatar
podolka

Zwolu, nie mogę znaleźć Twoich fotek na blogu (troche wcześniej piszesz, że wrzuciłeś). Chyba coś poplątałam.....

avatar
zwolu

Podolka http://ktosdokogos.posterous.com/ spróbuj odświeżyć

avatar
podolka

Zwolu jestes świetny! A Twoje podejście do całej tej sytuacji jest wspaniałe! Ja miałam operacje we wrześniu i nic nie wiedziałam na ten temat, nic zupełnie nic! Teraz zaczynam czegoś sie dowiadywać i dopiero teraz zaczynam rozumieć co to była za operacja. Planowałam przed operacją, że po operacji jakiś miesiąc, no może półtora miesiąca wrócę do pracy i zapomnę o wszystkim. I co? Ano już idzie piąty miesiąc po operacji a ja dalej na zwolnieniu i wciąż nie mogę dojść do siebie, ciągle mi sie coś dzieje, nie chcą mnie puścić do pracy. Jednak jak przeczytałam to co napisałeś i obejrzałam sobie Twoje zdjęcia (też mam taką blizne, też nosiłam taki krawacik, straszne!) jestem podniesiona na duchu,ja też będe zdrowa!
Dzięki!
Takich ludzi nam potrzeba!!!!!!!!
pozdrawiam Cię serdecznie i życzę zdrowia, p.

avatar
anusia111

Pierwszą miałam plastykę zastawki aortalnej. Po takiej operacji nie trzeba brać żadnych leków. Wytrzymała jeszcze 10 lat. Po 10 latach miałam wymianę na sztuczną bo nie dało rady zajmować się wtedy 15 miesięcznym synkiem. Niewielki wysiłek powodował, że nie miałam siły na resztę dnia. Ciągle spałam, kilka razy nawet zemdlałam. Niestety wymiana zastawki na jakąkolwiek czy to homograft czy sztuczna powoduje, że trzeba brać leki na rozrzedzenie krwi. Najpierw zastrzyki w brzuch ( prawie bezbolesne), a później tabletki Acenocumarol. W przypadku tej pierwszej zastawki to kwestia 2-3 miesięcy, natomiast przy sztucznej już do końca życia. Oprócz tego biorę leki na unormowanie akcji serca ConCor Cor, ale u mnie są jeszcze problemy z arytmią. Z mostkiem... to u różnych osób różnie bywa. Przez 3 miesiące nie wolno dźwigać prawie nic i uważać żeby nie uderzyć się w niego. Musiałam przerwać na 3 miesiące kurs prawa jazdy. Myślę, że to kwestia ok 6 miesięcy do całkowitego zagojenia mostku, ale niestety przy zmianie pogody lub pracy wymagającej długiego schylania się czy przy kompie daje o sobie znać. Ale na prawdę warto, warto poddać się tej operacji. Mogę teraz robić wszystko. Jestem w pełni sprawna. Ważne żeby skorzystać z rehabilitacji kardiologicznej po operacji. Ja nie skorzystałam, a ciężko było mi się zmobilizować w domu do wysiłku fizycznego i odrobiny ćwiczeń zwłaszcza że miałam małe dziecko. Jeżdżę na rowerze stacjonarnym po 40 minut 3 razy w tyg przy pulsie 160/min, a przed operacją nie mogłam odkurzyć mieszkania. Nie mogłam iść szybciej na autobus. Nie mogłam prawie nic. Teraz jestem prawie w pełni sprawna. Żyje jak żyłam przed operacją. Jedyne co to uważam na infekcje, staram się dbać o uzębienie (panicznie boję się dentysty), mierze wskaźniki INR i biorę tabletki. Mogę wypić alkohol kiedy chcę i ile chcę. Żyje ... i to jest najważniejsze. Kontrole mam co rok w Aninie. Muszę uważać na to co jem bo niektóre pokarmy wpływają na gęstość krwi i nie powiem nie jest łatwo ustawić wskaźnik na początku, ale teraz robię badania raz na 2 miesiące i jest ok. Trzeba poznać dobrze tę nowość jaką jest sztuczna zastawka i nauczyć się z nią żyć. To nic trudnego. Zapraszam na maila lub gg 9625329.

avatar
anusia111

Pierwszą miałam plastykę zastawki aortalnej. Po takiej operacji nie trzeba brać żadnych leków. Wytrzymała jeszcze 10 lat. Po 10 latach miałam wymianę na sztuczną bo nie dało rady zajmować się wtedy 15 miesięcznym synkiem. Niewielki wysiłek powodował, że nie miałam siły na resztę dnia. Ciągle spałam, kilka razy nawet zemdlałam. Niestety wymiana zastawki na jakąkolwiek czy to homograft czy sztuczna powoduje, że trzeba brać leki na rozrzedzenie krwi. Najpierw zastrzyki w brzuch ( prawie bezbolesne), a później tabletki Acenocumarol. W przypadku tej pierwszej zastawki to kwestia 2-3 miesięcy, natomiast przy sztucznej już do końca życia. Oprócz tego biorę leki na unormowanie akcji serca ConCor Cor, ale u mnie są jeszcze problemy z arytmią. Z mostkiem... to u różnych osób różnie bywa. Przez 3 miesiące nie wolno dźwigać prawie nic i uważać żeby nie uderzyć się w niego. Musiałam przerwać na 3 miesiące kurs prawa jazdy. Myślę, że to kwestia ok 6 miesięcy do całkowitego zagojenia mostku, ale niestety przy zmianie pogody lub pracy wymagającej długiego schylania się czy przy kompie daje o sobie znać. Ale na prawdę warto, warto poddać się tej operacji. Mogę teraz robić wszystko. Jestem w pełni sprawna. Ważne żeby skorzystać z rehabilitacji kardiologicznej po operacji. Ja nie skorzystałam, a ciężko było mi się zmobilizować w domu do wysiłku fizycznego i odrobiny ćwiczeń zwłaszcza że miałam małe dziecko. Jeżdżę na rowerze stacjonarnym po 40 minut 3 razy w tyg przy pulsie 160/min, a przed operacją nie mogłam odkurzyć mieszkania. Nie mogłam iść szybciej na autobus. Nie mogłam prawie nic. Teraz jestem prawie w pełni sprawna. Żyje jak żyłam przed operacją. Jedyne co to uważam na infekcje, staram się dbać o uzębienie (panicznie boję się dentysty), mierze wskaźniki INR i biorę tabletki. Mogę wypić alkohol kiedy chcę i ile chcę. Żyje ... i to jest najważniejsze. Kontrole mam co rok w Aninie. Muszę uważać na to co jem bo niektóre pokarmy wpływają na gęstość krwi i nie powiem nie jest łatwo ustawić wskaźnik na początku, ale teraz robię badania raz na 2 miesiące i jest ok. Trzeba poznać dobrze tę nowość jaką jest sztuczna zastawka i nauczyć się z nią żyć. To nic trudnego. Zapraszam na maila lub gg 9625329.

avatar
billymarks

Dzięki anusia111 niedługo odezwę się na gg, bo mam parę pytań.