avatar
zuza IP: 194.126.166.**

Mam 42 lata. Czy Twoja mama zdecydowała się już, czy jeszcze czeka?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
jui

Witam wszystkich.Moja mama 21.05 miała operację zastawki. Miała mieć wymienianą ale w końcu lekarze zdecydowali że można naprawić. Mama mówi, że najgorsze to jest to, że przecinają mostek ból na początku jest straszny. Leki przeciwbólowe na początku są niezbędne.Czas robi swoje i mama z dnia na dzień czuje się lepiej. Teraz czekamy na termin w sanatorium. Pozdrawiam wszystkich i życzę zdrowia

avatar
Marek IP: 91.212.223.**

do Zuzy, tak Mama zdecydowała się, a ma 70 lat

avatar
zuza IP: 195.72.148.**

W takim razie trzymam kciuki i pozdrawiam.

avatar
Dorota IP: 87.123.249.**

Witam! Moj maz mial operacje zastawki 02.06.2010. W tej chwili jest w sanatorium na rehabilitacji. W szpitalu byl 2 tygodnie a teraz 3 tyg. reha. Ma 43 lata i wada ta ciagnela sie juz od malego dziecka, na cale szczescie medycyna poszla do przodu a z nia mozliwosc wyzdrowienia. Co do operacji to ma rozciecie pod prawa piersia o dlugosci 15 cm. a dookola tego rozciecia 8 malutkich rozciec ( ja sie smieje, ze go ktos ostrzelal:)). Ma jeszcze rozciecie w pachwinie tez ok. 15 cm bo przez nie byla wkladana maszyna oddychajaca czy jak ja tam zwa... Wszystkie szwy wykonane sa normalnymi nicmi i niestety musial przejsc przez ich usowanie. Warto jest tez przed operacja porozmawiac z lekarzem ktory bedzie operowal i spytac w jaki sposob bedzie przeprowadzona operacja, jak beda cieli i czy konieczne jest rozciecie mostka. Z tego co profesor nam tlumaczyl to przy duzej klatce piersiowej wskazane jest to rozciecie pod piersia poniewaz taka klatka trudniej sie zrasta i jest mozliwosc jej pekniecia po rozcinanym mostku. Co do prowadzenia auta to jest niezalecane nawet do pol roku od operacji, a zatem polecam jednak wstrzemiezliwosc w tej kwestii. Jezeli chodzi o badania krwi i ustawienia dawek lekarstw na rozcienczene krwi to maz przejdzie w sanatorium specjalne szkolenie i po wyjsciu musi zakupic sobie specjalne urzadzenie do pomiaru - to jest dla jego wygody zeby nie biegac ciagle do lekarza.Polecam wszystkim:)

avatar
zuza IP: 194.126.166.**

Zazdroszczę podejścia do sprawy. Ja też chciałabym tak umieć. Niestety moja psychika jest inna. Szkoda. Dla męża szybkiego powrotu do zdrowia.

avatar
Janek IP: 79.163.205.**

witam ,kochani czy może ktoś mi powiedzieć jaki wpływ ma zażywanie metizolu na krzepliwość krwi (INR) żona zażywa acekumarol i odkąd zażywa metizol nie możemy sobie dać rady z utrzymaniem INRu na odpowiednim poziomie dziś np . miała 1,4 poradźcie co robić, żona jest po wszczepieniu sztucznej zastawki aortalnej, pozdrawiam

avatar
Piet IP: 188.147.116.**

Janek, rzuć okiem na stronę www.drugdigest.org, zakładka check interaction. Oczywiście trzeba znaleźć nazwę międzynarodową lub inną tego samego leku o ile nie ma na liście. Piszą o możliwości interakcji.

avatar
W. K IP: 89.75.44.**

Hej. Jesli zona zazywa WARFIN to powinno byc wszystko Ok. Ale jesli bierze acecumarol to sa b. duze wachania INR a tak tak przedewszystkiem wszystkie leki maja wplyw na INR i napewno ten endokrynolog ktory przepisal ten lek nic nie zna sie na sprawach dot. sztucznych zastawek serca . No ale taka jest prawda ze inni specjalisci tez sa nieduczeni w tym temacie. Pozdr

avatar
Maja IP: 91.212.223.**

Czy doktor Mariusz Kuśmierczyk z Anina operował zastawkę aortalną u kogoś z Was? Kogo polecacie z Anina? Który lekarz specjalizuje się w zastawkach aortalnych?

avatar
Ewa29 z Tetralogią F IP: 83.145.149.**

maju! Nie sądze, by kardiochirurdzy mieli aż tak wąskie specjalizacje. Zastawka to zastawka :-) Mnie 12 lat temu operował dwa razy prof. Jacek Różański. Wszczepił mi zastawkę płucną, ludzką. Operuje wielu pacjentów z wadami serca, a większość z nich dotyczy zastawek. ma opinię wybitnego kardiochirurga, operującego najtrudniejsze przypadki (dlatego zgodził się operowac mnie).

avatar
Paweł_87 IP: 193.105.35.**

Witam Wszystkich. Zbierałem się już jakiś czas żeby tutaj napisać i chyba ten czas nadszedł :). Niedawno tj. 17.05.2010r. przeszedłem operację wymainy zastawki na sztuczna w klinice w Aninie. Wade miałem wrodzoną ale o koniecznośći wymiany zastawki i samej operacji wiedziałem od ok. 1,5 roku. Wczesniej nie leczyłem, nie interesowałem sie tym gdyż nie maiłem żadnych objawów. Właściwie to do samej operacji nie miałem żadnych większych objawów poza tymi na wynikach badań. Wszystko wyszło przypadkem na komisji wojskowej do szkoły oficerskiej. Zdecydowałem się na operację już teraz ponieważ serce było zbyt obciązone (masywny przerost mięśnia lewej komory) i nie było sensu dalej obciązać serca a poza tym będac w pełni sił łatwiej znieść operację. Nie jest łatwo podjąć taką decyzję mając 22 lata, tylko głupi się nie boi. Bałem się bardzo bo przecież jeszcze tyle jest przede mną. Zaryzykowałem przecież wszystko dla mojego dobra i długiego życia w przyszłości :) Poza tym miałem wsparcie od rodziny, dziewczyny i przyjaćiół a z nimi łatwiej stawić czoła takim wyzwaniom.
Co do lekarzy z Anina to wszyscy to są dobrzy specjaliści, tam nie ma miejsca dla amatorów :) Operował mnie prof. Różański i jak sam mi powiedział kiedy go spytałem *ryzyko jest jak w powiatówce na wyrostek*
cd. niżej

avatar
Ewa29 z Tetralogią F IP: 83.145.149.**

Pawle! Ja te dwie ostatnie operacje przeszłam mając niecałe 18 lat. Niby dorosła, a zgody musieli podpisać rodzice. Byłam przygotowana na każda ewentualnośc, idąc na trzeci zabieg, najpoważniejszy, Ale bez tego nie żyłabym tak długo :-)
Zapraszam Cię na forum Fundacji Serce Dziecka: www.forum.sercedziecka.org.pl, jeśli chcesz poznać inne sercowe VIP-y. Chętnie poznamy kolejnego wyjątkowego mężczynę ( większość z nas, dorosłych z wadami serca, to kobiety) :-)

avatar
Pawel_87

Teraz trochę o samej operacji: W szpitalu stawiłęm się po południu w niedzielę wtedy też dostałęm istrukcje od sióstr o przygotowaniu się (golenie klaty, rąk, pachwin, mycie w szamponie dezynfekującym) oraz podpisałem zgode na operację. Operację odbyła się poniedziałek rano i trwała 5-6h. Wybudziłem się tego samego dnia ok godz. 17 na sali pooperacyjnej obolały oraz troche przymroczony narkozą i przeleżałem tam dobę. Boloło wiadomo ale na poopercyjnej siostry na życzenie dają środnki przeciwbólowe i odpowiednio też dozują morfinę. We wtorek rano wyjęli mi dreny (troche nieprzyjemna sprawa) i postawili na chwilkę do pionu :) po południu byłem już na normalnej sali na oddziale. Tam 3 dnia po operacji chodzilem juz z balkonikiem troche osłabiony, następnie 4 dnia chodziłem już samodzielnie bez pomocy oczywiście w granicach własnych aktualnych możliwości. Po 7 dniach w poniedziałek rano wyszedłem zadowolony do domu. Niestety po dygodniu musiałem wrocić gdyż zebrał mi się płyn w worku osierdziowym (podobno dość częste powikłanie u młodych osob) nie było tak źle tylko sam powrot do szpitala był lekką traumą. Po tygodniu podleczony wyszedłem do domu. od tamtej pory jest już co raz to lepiej. Po 5 tygodniach od operacji wrociłem na uczelnię i do akademika zaliczać sesję :) Mostek boli coraz mniej od czasu do czasu daje znać o sobie ale to i dobrze pamiętam przez to żeby się zbytnio nie forsować. cd niżej

avatar
Ewa29 z Tetralogią F IP: 83.145.149.**

Nietsety, płyny ma bardzo wiele osób po takich operacjach. Mnie sie przytrafiły po pierwszej operacji ( miałam 8 lat) i po ostatniej. Za pierwszym razem płunów było tak dużo, że się dusiłam, i ściągali mi je na sali operacyjnej, w narkozie. 12 lat temu było ich małół, więc pomogły tabletki.
Niestety, szpitale oszczędzają na naszym zdrowiu i za szybko wypuszczają do domów. I na nogi tez każą stawać nieraz i dobę po zabiegu...Mnie wypisali 8 dni po trzeciej operacji. Dobrze, ze po powrocie do Koszalina nie dostałam innych powikłań, bno u nas kardiochirurgii w razie konieczności reoperacji. Poznany niedawno przez net 21-letni kolega, który wyszedł tydzien po wymianie zastawki aortalnej w Zabrzu, już w domu dostał niewydolności krążenia i silnej anemii. Płyny oczywiście też. Wciąż jest w szpitalu.
Wyciąganie drenów to koszmar :-( Ból na sali opoeracyjnej też. Nie wiem, czy mnie dawali morfinę...