avatar
kruk75 IP: 10.66.112.**

Poszło jeszcze raz :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
lusjana

Dzięki mam już maila ;-) zobaczymy co będzie dalej mam nadzieje ze będzie już tylko lepiej ;-)

avatar
Bet

Lusjana:)
na nowo rodziłam się w Zabrzu:):):) POLECAM!!!!! Operowały mnie złote ręce!!!!!!!!!!!!!
W razie pytań - odpowiem. Bet

avatar
renatn

Witam, Lusjana,też jestem ze wsi prowadzę z mężem gospodarstwo i hodowlę kur.Moja operacja była 3 lata temu.Powiem Ci tak,jest bardzo ciężko po operacji wrócić do swoich wcześniejszych obowiązków.Ja na szczęście nie musiałam wsiadać do ciągnika ,chociaż myślę, że macie sprzęt nowoczesny.Na pewno do żniw mąż nie będzie w stanie pracować,jeżdzić ciągnikiem,czy innym sprzętem.Dużo jednak będzie zależało od jego wieku i kondycji jaką miał przed operacją.Co do ośrodków to wszędzie operacje się udają, tylko czasami są powikłania ,które przedłużają powrót do zdrowia.Myślę,że będziesz wsparciem dla męża/wiem jak trudno ci będzie samej ciągnąć ten ,,wózek** przez czas choroby męża.Spróbuj już teraz poprosić rodzinę czy sąsiadów o pomoc,czy nawet zatrudnić kogoś na ten okres.Przecież gospodarstwo nie weżmie chorobowego,wiem ,że wszystko musi być zrobione w swoim czasie.Mój znajomy po operacji jeżdzi ciężkim sprzętem,ważne żeby nie dżwigać nie podnosić z wstrzymanym oddechem i wiele innych ,ale to potem.Teraz skup się na pomocy mężowi,powiem ci że raczej nie mów mu jak ci ciężko ,bo to go będzie dodatkowo stresować.Trzymaj się i czytaj to forum ,wiele się dowiesz ,będziesz miała chociasz nasze wsparcie.Pozdrawiam.Mogę też z Tobą pogadać przez tel.Stacjonarny jeśli ci to pomoże.Regina.

avatar
lusjana

Renatn naszczęscie mam rodzine z która nie miałam zbyt dobrych kontaków ale okazało się ze wcale nie jest tak zle pomagają mi ja mogę swobodnie jechać do meza bo wiem ze się zaopiekują całym gospodarstwem dzięki za wsparcie bo jeszcze rano byłam totalnie załamana ale dzięki wam wiem ze to nic strasznego wiadomo stres jest ale jestem twarda wiec dam rade oczywiście razem z moim męzem teraz musze być tylko dobrej myśli ;-)

avatar
lusjana

Bet powiedz mi jeszcze jak długo byłaś w szpitalu przed i po operacji i czy później byłaś w jakimś sanatorium jeżeli tak to tez jak długo i gdzie

avatar
lusjana

Bet powiedz mi jeszcze jak długo byłaś w szpitalu przed i po operacji i czy później byłaś w jakimś sanatorium jeżeli tak to tez jak długo i gdzie

avatar
szczesliwa IP: 164.127.45.**

Lusjana

Po operacji leży się średnio 7 do 10 dni. W Krakowie pacjenci byli przewożeni bezpośrednio z kliniki do sanatorium lub jechali w ciągu tygodnia od opuszczenia kliniki. ale w każdym ośrodku jest inaczej. Mój maź był w sanatorium 6 tygodni dlatego że miał wodę w płucach. ale z tego co mi wiadomo to taki pobyt powinien trwać 21 dni

avatar
kruk75 IP: 83.26.52.**

Lusjana u mnie wyglądało to tak:
W poniedziałek przyjęcie, wtorek operacja, w czwartek wybudzenie (pojawiły się wycieki i byłem 3 razy na stole, więc w znieczuleniu byłem 48godz), we wtorek o 15 w domu.
Zabrze daje skierowanie do sanatorium w Reptach albo Ustroniu. Ja wybrałem Repty bo bliżej. Pobyt w sanatorium rozpocząłem 54 dni po wyjściu ze szpitala i byłem tam 2 tygodnie bo uznałem że tyle mi wystarczy
Za kierownicę usiadłem w 5 tygodniu, na rower 11 a jakieś cięższe prace typu rabanie drewna po 4 miesiącach.

avatar
Bet

LUSJANA,
przyjechałam wieczorem w niedzielę do Zabrza - zatrzymałam się z rodziną w położonym przez ulicę od szpitala akademiku Ajaska (mam namiary). Przyjęcie do szpitala w poniedziałek. przygotowanie do zabiegu i z rana, bardzo wcześnie na slję operacyjną , a potem tylko przebudzenie:) Było fajne, bo nie bolało, a prochy robiły swoje - uśmiechałam się do wszystkich i dziękowałam za cokolwiek co wokół mnie wykonywano :)
Pacjenci z okolicy leżeli w szpitalu około tygodnia czasu. Mnie przetrzymano 10 dni. Jeśli bym poprosiła do dwóch tygodni - otrzymałabym zgodę.Ten wydłużony czas pobytu miałam ze względu na 600 km powrotu do domu - chodziło o moje bezpieczeństwo. Tak więc z rana w sobotę wracałam do siebie.
Skierowanie do sanatorium otrzymałam już w szpitalu. W domu oczekiwałam na wezwanie. Pojechałam tam po około 3 tygodniach od operacji. Nie chciałam jechać, bo wydawało mi się, że jestem bardzo słaba, niesamodzielna. Nie wyobrażałam sobie bycia w jakimś obcym miejscu gdy nie mogłam wokół siebie niewiele zrobić. Zostałam tam zawieziona, walizki wniesione do pokoju. Potem miałam fajną współlokatorkę, na szczęście po zawale - mogła machać rękoma i przenosić różne rzeczy z kąta w kąt. Początkowo ledwie doszłam do morza, a miałam jakie 300 metrów do przejścia, a potem chodziłam do Niemiec po 16 km w jednym rozpędzie:) Poznałam świetnych ludzi, do dzisiaj utrzymuję z nimi kontakty. Byłam w sanatorium przez 21 dni - nad morzem w Świnoujściu. Za pobyt nie placisz nic, bo jest to szpital sanatoryjny i skierowanie poszpitalne. Ja mialam warunki hotelowe, wczasowe. Rehabilitacja taka, na co pozwalało nasze zdrowie i kondycja - głównie ćwiczenia oddechowe, kondycyjne, rozciągające przykurcze wokół mostka.
A Ty skąd jesteś? Sanatorium będziesz miała w pobliżu miejsca zamieszkania.
Głowa do góry!!!!!!!!!!!!!!!

avatar
lusjana

Ja jestem spod olesna do zabrza mam jakies 90 km z tego co wiem to ma byc skierowany do gucholaz na 6 tyg ale jak bedzie sie okaze

avatar
Bet

^ tygodni to bardzo długo. Dlaczego? Już przed operacją wiadomo, że będzie potrzebna tak długa rehabilitacja? O Głuchołazach w Zabrzu nie słyszałam. Kierowano do miejscowości, o których pisał Kruk.
Milej soboty.

avatar
lusjana

No tak jemu tak powiedziało opole okaże się wszystko po operacji a na pewno będę pisać do was z różnymi pytaniami ;-)

avatar
esoka

BET i KRUK75 dziękuję za odpowiedź dotyczącą sanatorium.

Lusjana!
Na świeżo mogę napisać na temat pobytu w Zabrzu by byłam tam operowana w kwietniu - 13-go minął miesiąc.
Ja miałam się w stawić w czwartek a w piątek miałam mieć operację jednak ze względu na to, że miałam już jedną operację mój kardiochirurg poprosił o przełożenie jej na poniedziałek ponieważ chciał obejrzeć dokładnie płytę z tomografii i upewnić się, że nie ma zrostu i jak najlepiej dokonać cięcia (za co bardzo jestem wdzięczna bo jak się okazało do mostka mam przyrośnięty kawałek prawej komory i jakąś żyłę). Operacja w poniedziałek, we wtorek z pooperacyjnej przyjechałam na intensywną a w środę już na normalną salę. Tydzień później w poniedziałek wracałam do domu.
Co prawda ja na oddziale zaniżałam średnią wiekową ale i osoby po 60-tce jeśli nie było komplikacji również wracały po tygodniu do domu.
Zabrze będę polecała z całego serca, bardzo dobra obsługa, bardzo miłe i uprzejme pielęgniarki, które na prawdę pomagają bardzo i troszczą się o pacjenta.
Jeśli chodzi o sanatorium to faktycznie ze względu na miejsce zamieszkania mogą skierować do Głuchołaz - ale jeśli poprosi się o skierowanie do Rept czy Ustronia to nie będzie problemu - ja tak zrobiłam (mimo, że przyjechałam z Wrocławia to adres zameldowania mam też na Opolszczyźnie i też padła propozycja Głuchołaz ale mnie osobiście bardzo źle się kojarzy ten szpital i poprosiłam o Repty).
Pozdrawiam :)

avatar
kruk75 IP: 10.66.112.**

Ciassteczkowa zaglądasz tu jeszcze? Co się dzieje z twoim mostkiem, miałaś już ten zabieg usuwania tych drutów?