avatar
david87

Ciasteczkowa ja na Twoim miejscu bym wzial 5mg. Nic Ci sie nie stanie, nie panikuj.
Wskaznik INR w okolicach 1 ma czlowiek ktory nie przyjmuje lekow, wiec lepiej jak wezmiesz wiecej niz mniej.
Ja pytalem o metode ciecia. Tak z ciekawosci :)
Szczesliwa mnie tez kluli tym clexane, co za cholerstwo. Tez mialem siniaki na brzuchu, dlugo sie utrzymywaly. Sam zastrzyk nie byl bolesny ale po chwili ja zaczelo sie rozchodzic to bylo nieprzyjemnie.

Pozdrawiam

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
szczesliwa IP: 164.127.206.**

David87

maż miał ten zastrzyk dwukrotnie w sanatorium przed punkcją płuca. Jeden raz miał robiony ale okazało się że punkcja nie zostanie wykonana bo jest długi weekend i nie ma kto zrobić i w ostatniej chwili została odwołana więc mąz powrócił do warfinu, a później drugi raz już jak punkcja miała się odbyć. brzuch miał straszny ogólnie był cały w siniakach

avatar
cioteczka

Z okazij Świąt pragnę złożyć życzenia tym po i przed zabiegiem,wierszykowo :) :) :)
Bądźmy wszyscy weseli, jako w niebie Anieli, czegośmy pożądali, tegośmy doczekali.
Wesołych Świąt.
Oj tam mały zastrzyk w brzuch ( miałam 20 przepisanych) do domu .Robiłam sobie zastrzyki do czasu unormowania INR(nawet nie myślałam że jest tyle odcieni fioletu :) :) :)
Moje INR skakało od 1.38 do 8.12 między 4 a 13 listopada .Potem grzecznie się unormowało.
3,06 ,2,76 ,2,99 , 2,23 , 2,18 ,
Specjalne życzenia dla Dorotki :) :) :)

avatar
maciejewskiii

A my z zonusia jestesmy w 12 tygodniu ciazy.prawdopodobnie siusiaka pan doktor widzial,juz jednego mamy w wieku 2latek. Fajnie ale jeszcze dochodze do siebie po operacji,moze damy jakos rade.CIASTECZKOWA dasz rade ze wszystkim.Mi do tej pory mostek boli ale jakos zyje,pracuje i staram sie byc aktywny:-) za miesiac bedemial 39lat. Pozdrawiam serdecznie i zycze wesolych swiat. Niech Pan Nasz obdarza was wszystkich swymi łaskami .Jezus Zmartwychwstal!!!

avatar
cioteczka

Maciejewski serdeczne gratulacje! !!!! Cudowna wiadomość i to na święta. :) :)życzę zdrowia dla ciebie żony dzidziusia.: ) :) :).Co tam mostek ja jestem 5 miesięcy po i jeszcze mnie boli. Ale zawsze sobie myślę *żeby ludzie mieli tylko takie problemy *

avatar
nowicjusz

Witam
Ciasteczkowa spokojnie z tym dawkowaniem . Właśnie dlatego powinnaś pojechać do sanatorium ale to nic . Pamiętaj o jednym jak ustalisz dawkę to badanie INR będziesz robiła raz na miesiąc !!! Czyli jest przyjęte że przez 30 dni INR jest ok bez względu na to co jadłaś i piłaś - rozumiesz . Pamiętaj że Warfin działa z opóźnieniem a co za tym idzie dłużej . W sanatorium nauczyli mnie jak dojść do dawkowania i trwało to prawie cały pobyt (21 dni) . Otóż zadano mi dawkę np. 3 mg i brałem ją przez 3-4 dni potem pomiar INR jak mało to dawka nieco wyższa i znowu za 3-4 dni pomiar i tak do skutku , po osiągnięciu właściwego poziomu odstępy miedzy badaniami INR coraz dłuższe. W trakcie ustalania dawki cały czas w brzusio CLEXANE . Jeszcze jedno lekarz powiedział że lepiej/bezpieczniej żeby INR był nieco wyższy (tak do 4-4,5) niż niższy jest to podobno bezpieczniejsze -jak się zastanowić to ma rację. Ja jakiś czas temu zadałem tutaj pytanie kto ile bierze i jaką ma wagę (zobacz kilka stron do tyłu) i okazuje się że waga nie ma większego znaczenia . Ja np. biorę 7,5 mg przy wadze 112 kg. INR trochę ponad 3 (3,8 3,2) i chyba tak zostawię , jedynie jak będzie się jakaś balanga zbliżać to wezmę ciut mniej (bo wiesz alkohol też rozrzedza krew :-) ) .Poczytaj ulotkę z warfinu tam jest napisane że organizm potrzebuje ok. 2-3 tygodnie aby ustabilizować poziom INR (chyba chodzi o wysycenie lekiem) Dlatego piszę że jednak lepiej pojechać do sanatorium bo tam pod okiem lekarza i w bezpiecznych warunkach doszłabyś do właściwej dawki leku i poziomu INR . A więc w górę serca i do przodu .Wesołych Swiąt

avatar
nowicjusz

Witam
Ciasteczkowa spokojnie z tym dawkowaniem . Właśnie dlatego powinnaś pojechać do sanatorium ale to nic . Pamiętaj o jednym jak ustalisz dawkę to badanie INR będziesz robiła raz na miesiąc !!! Czyli jest przyjęte że przez 30 dni INR jest ok bez względu na to co jadłaś i piłaś - rozumiesz . Pamiętaj że Warfin działa z opóźnieniem a co za tym idzie dłużej . W sanatorium nauczyli mnie jak dojść do dawkowania i trwało to prawie cały pobyt (21 dni) . Otóż zadano mi dawkę np. 3 mg i brałem ją przez 3-4 dni potem pomiar INR jak mało to dawka nieco wyższa i znowu za 3-4 dni pomiar i tak do skutku , po osiągnięciu właściwego poziomu odstępy miedzy badaniami INR coraz dłuższe. W trakcie ustalania dawki cały czas w brzusio CLEXANE . Jeszcze jedno lekarz powiedział że lepiej/bezpieczniej żeby INR był nieco wyższy (tak do 4-4,5) niż niższy jest to podobno bezpieczniejsze -jak się zastanowić to ma rację. Ja jakiś czas temu zadałem tutaj pytanie kto ile bierze i jaką ma wagę (zobacz kilka stron do tyłu) i okazuje się że waga nie ma większego znaczenia . Ja np. biorę 7,5 mg przy wadze 112 kg. INR trochę ponad 3 (3,8 3,2) i chyba tak zostawię , jedynie jak będzie się jakaś balanga zbliżać to wezmę ciut mniej (bo wiesz alkohol też rozrzedza krew :-) ) .Poczytaj ulotkę z warfinu tam jest napisane że organizm potrzebuje ok. 2-3 tygodnie aby ustabilizować poziom INR (chyba chodzi o wysycenie lekiem) Dlatego piszę że jednak lepiej pojechać do sanatorium bo tam pod okiem lekarza i w bezpiecznych warunkach doszłabyś do właściwej dawki leku i poziomu INR . A więc w górę serca i do przodu .Wesołych Swiąt

avatar
nowicjusz

Witam
Ciasteczkowa spokojnie z tym dawkowaniem . Właśnie dlatego powinnaś pojechać do sanatorium ale to nic . Pamiętaj o jednym jak ustalisz dawkę to badanie INR będziesz robiła raz na miesiąc !!! Czyli jest przyjęte że przez 30 dni INR jest ok bez względu na to co jadłaś i piłaś - rozumiesz . Pamiętaj że Warfin działa z opóźnieniem a co za tym idzie dłużej . W sanatorium nauczyli mnie jak dojść do dawkowania i trwało to prawie cały pobyt (21 dni) . Otóż zadano mi dawkę np. 3 mg i brałem ją przez 3-4 dni potem pomiar INR jak mało to dawka nieco wyższa i znowu za 3-4 dni pomiar i tak do skutku , po osiągnięciu właściwego poziomu odstępy miedzy badaniami INR coraz dłuższe. W trakcie ustalania dawki cały czas w brzusio CLEXANE . Jeszcze jedno lekarz powiedział że lepiej/bezpieczniej żeby INR był nieco wyższy (tak do 4-4,5) niż niższy jest to podobno bezpieczniejsze -jak się zastanowić to ma rację. Ja jakiś czas temu zadałem tutaj pytanie kto ile bierze i jaką ma wagę (zobacz kilka stron do tyłu) i okazuje się że waga nie ma większego znaczenia . Ja np. biorę 7,5 mg przy wadze 112 kg. INR trochę ponad 3 (3,8 3,2) i chyba tak zostawię , jedynie jak będzie się jakaś balanga zbliżać to wezmę ciut mniej (bo wiesz alkohol też rozrzedza krew :-) ) .Poczytaj ulotkę z warfinu tam jest napisane że organizm potrzebuje ok. 2-3 tygodnie aby ustabilizować poziom INR (chyba chodzi o wysycenie lekiem) Dlatego piszę że jednak lepiej pojechać do sanatorium bo tam pod okiem lekarza i w bezpiecznych warunkach doszłabyś do właściwej dawki leku i poziomu INR . A więc w górę serca i do przodu .Wesołych Swiąt

avatar
renatn

Witam.Pozdrawiam was już świątecznie,chociaż pogoda zrobiła takie zamieszanie, że nie wiadomo czy stroić choinkę ,czy święcić jajeczka.Gratulacje dla Maciejewskiego,współczucie dla Ciasteczkowej.Po dwóch operacjach jedna po drugiej ,to nic dziwnego ,że jesteś słaba,ja z osoby aktywnej energicznej ,po Operacji nie mogłam się pozbierać przez miesiąc.Też mnie otwierali ponownie po 2 dniach ,z powodu chłonkotoku .To co przeszłam w szpitalu ..............nie chce nawet wracać do tych chwil,dobrze że z czasem się zapomina o traumie.W domu odpoczywaj i nie daj się wciągnąć zbyt szybko w sprawy zawodowe, należy ci się relaks, wyciszenie i odpoczynek, reszta się powoli ułoży.Jeśli chodzi o Warfin to działa dobrze i dłużej,INR lepiej że będzie wyższy,bo zastawka potrzebuje rzadszej krwi.Pozdrawiam.

avatar
nowicjusz

Przepraszam wszystkich nie wiem jak to się stało wpisałem jeden post a tu widzę że trzy razy się pokazał - PRZEPRASZAM

avatar
Dorota I IP: 62.87.129.**

Witajcie,
Nowicjusz Ty chyba też, tak jak ja byłeś operowany w PAKS w Bielsku-Białej, a potem od razu przewieziony do szpitala uzdrowiskowego *Równica* w Ustroniu i też miałeś pokój jednoosobowy jak ja :).
PAKS bardzo dobrze robi, że proponuje przewóz do szpitala uzdrowiskowego, bo można tam *ochłonąć* po operacji, dojść do siebie, podleczyć ranę pooperacyjną i ustawić Warfin. Ja byłam zadowolona , że w szóstej dobie mnie tam przewieziono, bo w domu nie czułabym się tak bezpiecznie. Przy łóżku sterowanym na pilota (ustawianie różnych pozycji leżenia i siedzenia) miałam guzik po którego przyciśnięciu przychodziła pielęgniarka, była opieka lekarska całodobowa, codziennie podczas wizyty lekarskiej osłuchiwanie, wykonywanie badań (badanie INR, echo serca trzykrotne, badanie krwi, pomiar ciśnienie itp). Jak teraz czytam, co niektórzy przeżywają w domu, to jednak sanatorium od razu po szpitalu jest bardzo dobrym pomysłem.
Lekarka prowadząca i pielęgniarki dbały o to, żeby mnie nic nie bolało (podawano mi ketonal w zastrzykach, a potem przeszłam na Ibuprom max), żebym się wysypiała (dawano odpowiednie środki na sen), a pan rechabilitant przychodził codziennie i oklepywał mi plecy, żebym mogła odkrztuszać to co ewentualnie w płucach zalegało. Posiłki przynoszono mi do pokoju, a jak mi się nudziło to mogłam poczytać, pooglądać telewizor, pospacerować po korytarzu i nawiązać kontakt z takimi *osobnikami* jak ja, zjechać windą na parter i pobuszować w internecie, bo miałam ze sobą tablet. Miło wspominam muzykoterapię, bo siedząc w fotelu przez ogromnym oknem podziwiałam Beskidy.
Po pierwszym tygodniu turnusu spacerowałam już po parku przed budynkiem, a pod koniec (turnus trwał 21 dni) robiłam już dłuższe spacery po okolicy. Dzięki wykonanemu echu serca wykryto u mnie wodę w worku osierdziowym i od razu zadziałano lekami, żeby się jej pozbyć i żeby woda już się nie gromadziła.
Dlatego warto jechać do sanatorium, a raczej do szpitala uzdrowiskowego, w którym można się przystosować pomału do nowego życia t.j. życia po zabiegu kardiochirurgicznym.
Dziwię się tylko, że szpitale tak jak PAKS , nie kierują pacjentów do szpitali sanatoryjnych od razu. Oczywiście pobyt w takim szpitalu sanatoryjnym jest dobrowolny i kto nie chce, to nie jest tam przewożony, ale bardzo rzadko pacjenci rezygnują z takiej możliwości.
Po przyjeździe do domu mogłam już normalnie funkcjonować i nie miałam obaw, że może się ze mną coś niedobrego stać. Nawet przeżyte tam święta wielkanocne (rok temu) nie były dla mnie czymś strasznym.
W pewnych sytuacjach, życzenia zdrowia nabierają szczególnej wartości.
Naprawdę szczerze życzę Wam, byście nie byli więcej wystawiani na takie próby jakimi są operacje i mogli przez długie lata w dobrej formie, cieszyć się każdym kolejnym dniem i odkrywać jego nieznane dotąd uroki, wśród bliskich i przyjaciół.
Wszystkiego co najlepsze z okazji Świąt Wielkanocnych życzy
Dorota
Maciejewskiemu gratuluję nowej pociechy :), a Cioteczkę-Renię mocno ściskam :))

avatar
ciassteczkowa

Witajcie,
dziękuje za słowa wsparcia, niestety sprawy zawodowo urzędowe dopadły mnie jak jeszcze byłam w szpitalu chyba drugi dzień po wybudzeniu, a Pani urzędniczce za chiny ludowe nie szło przetłumaczyć że nie mam siły rozmawiać bo jestem po operacji serca. Dostałam takiej spazmy i takiego nerwa że ile miałam siły to tyle jej nagadałam, a potem mnie nie mogli uspokoić w szpitalu bez leków.
Miałam w szpitalu naświetlane plecy i masowane przez masażystę, dobrze że mam lampe do naświetlania i że mój kuzyn do masażysta to go poproszę o pomoc.
Kochani mam pytanie odnośnie krwawienia po warfinie. Zaczęło się w środę w samochodzie krwawienie obfite z nosa, i tak codziennie czwartek i piątek też, ale dziś rano to że tak powiem nie szło tego zatamować.... lało się z nosa jak z zarzynanej kaczki, chusteczek mi brakowało, do tego okropny ból głowy przez czas krwawienia z nosa. Czytałam ulotkę że tak może być że to normalne, ale czy wy też tak mocno mieliście? Nie wiem czy zgłaszać to lekarzowi, bo mam przecież bardzo niski INR, wiec co to będzie jak będzie wyższy :/ nawet nie wiedziałam że mam tak wrażliwy organizm.

avatar
nowicjusz

Ciasteczkowa
Tak zdarzało się że krew z nosa się lała w drugi i trzecim tygodniu po operacji teraz jest spokój , ale też z tym trzeba uważać bo to może być objaw przedawkowania/za wysokiego INR , ale w Twoim wypadku to raczej nie. Słuchaj mam wrażenie że za bardzo się patyczkujesz ze Sobą zacznij świętować i myśleć o życiu a nie o chorobach . Jeszcze raz powtórzę : w górę serca i wesołych świąt

avatar
szczesliwa IP: 79.185.190.**

Maciejewski

Gratuluję :-)
Kochani życzymy zdrowych,spokojnych i rodzinnych świąt Wielkanocnych :-) pozdrawiam serdecznie

avatar
miatrzunio08

Kochani.. Potrzebuje porady, wsparcia, kilka dni temu dowiedzieliśmy sie k konieczności przeprowadzenia operacji mojej mamy(55l) wymiana zastawki aortalnej i mitralnej. Wybraliśmy Anin, strasznie sie boimy, nie wiem czego sie spodziewać. Jeszcze nie oswoiliśmy sie z ta myślą, a trzeba dzialac. Od czego zacząć? Jakie lekarze oceniają ryzyko ?