avatar
david87

A to nie wiedzialem.
Z tym INR jest taki problem ze wartosc sie zmienia w ciagu dnia, a takze od tego co sie zje.
Zreszta bylo juz to poruszane tutaj, nie bede sie powtarzal :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
ciassteczkowa

Dzięki wielkie za informacje, będę musiała się chyba bić o wizytę u innego lekarza żeby mi wyznaczyli jak mam zażywać lek.
W czwartek jadę do dr na ściągnięcie szwów, ponieważ żeby mi mniejsza blizna została dr zastosował inny materiał i szycie, a ja nie chcę by spartolili to tutaj. A nawet się cieszę że dr zobaczy na to jak to się to mi to tam goi.

Szczęsliwa, dostałam skierowanie od doktora do Buska ale jednak po naszej rozmowie, i moim uparciu się jednak zrezygnowałam się z pobytu w sanatorium. Nie mam do tego sił ani ochoty i dr to chyba doskonale zrozumiał, z resztą widział że śmigam już po korytarzu w sobotę bez chodzika i że naprawdę barrdzo szybko do siebie dochodzę więc nie naciskał.

avatar
Ewa34zToF IP: 83.145.136.**

Ciasteczkowa, witaj w domu! Jak się czujesz ogólnie?
Ja po wszczepieniu zastawki biologicznej nie brałam żadnych leków na rozrzedzenie krwi. Nie wiem, skąd takie różnice. Może dlatego, że dostałam zastawkę płucną. W sanatoriach ani na turnusach rehabilitacyjnych też nigdy, po żadnej z trzech operacji, nie byłam.

avatar
Dorota I IP: 62.87.129.**

Witajcie,
W dniu wczorajszym t.j. 1 kwietnia obchodziłam pierwszą rocznicę mojego nowego życia :)), czyli życie ze sztuczną zastawką aortalną, którą nazywam *tytanką*, bo wykonana z tytanu i tyka lub cyka, w zależności od stopnia rozrzedzenia krwi.

Ciasteczkowa chyba Cię wreszcie ściągnęłam myślami, bo czekałam niecierpliwie na Twój wpis. Wiem, że po operacji wszystko wydaje się straszne, ale spokój jest najważniejszy. Ja również zażywam Warfin. Moja rozpiska przyjmowania Warfinu to 5,5,3,5,5,3 itd. Z tego jakie podajesz dawki to wypadałoby, żebyś zażyła we wtorek 5 mg. Nie martw się , bo Warfin ma opóźnione działanie , bo dawka zażyta we wtorek, dopiero w środę wpłynie na wskaźnik IINR, a przecież w środę zrobisz badanie krwi i najwyżej zażyjesz mniejszą dawkę.
Ja mam aparat do mierzenia INR , który nazywa się INRatio2 i trochę przetestowałam na sobie wpływ dawek Warfinu i dietę na wskaźnik INR.
Nie napisałaś jaką masz zastawkę biologiczną czy mechaniczną. Skoro lekarz podał Ci takie dawkowanie, to się tego trzymaj. Przez święta uważaj na to co jesz, chodzi o produkty z witaminą K, poczytaj o tym w internecie. U mnie niekorzystnie na INR (jego znaczne obniżenie) wpływa kapusta kiszona i orzeszki pistacjowe. Dobry wpływ na podniesienie INR (zmniejszenie krzepliwości, a co za tym idzie podniesienie wartości INR) mają cytrusy, głównie grejfruty.
W razie pytań służę radą - jeszcze dzisiaj wejdę na Forum.
A teraz odpoczywaj i nie denerwuj się Warfinem, bo operacja za Tobą i to jest najważniejsze.
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko.
Dorota

avatar
szczesliwa IP: 164.127.206.**

Ciasteczkowa

Powiem ci szczerze że mój mąż niewiele skorzystał z pobytu w sanatorium....mężowi nie ściągali szwów bo miał rozpuszczalne. jedynie miał ściągane szwy po drenie i ściągnęli je w sanatorium. na ostatniej wizycie doktor oglądał ranę i powiedział że wygląda super bardzo ładnie się zagoiła :) a Ty jak dużą masz ranę?

avatar
ciassteczkowa

Jak się czuję i jak przeszłam to ogólnie, to bardzo dobrze. Najgorsza była pierwsza doba po operacji, tzn w momencie gdy przenosili mnie z intensywnej już na ten pooperacyjny bo się bałam strasznie. Na intensywnej terapii wybudzona przeczekałam przez 3 zmiany pielęgniarek, doskonalę pamiętam rurkę intubacyjną jakaś dziwną obojętność na nią w moim gardle, więc grzecznie sobie z nią leżałam, wiem na pewno że dr był przy tym jak mnie rozintubowali bo widziałam go. Leżałam grzecznie podpięta pod aparaturę i czułam się bezpieczna, lekarz powiedział mi o drugiej operacji że zrobił się krwiak pod sercem i że walczyli o mnie i wtedy też czułam się bezpiecznie. Najgorsza była świadomość gdy opuszczałam intensywną, bo wiedziałam że na dole juz tego wszystkiego takiej opieki nie będzie, bałam się potwornie się bałam. Po przejeździe na salę kazali wstać i chodzić z rehabilitantką. Wieczorem na sali już pooperacyjnej wieczorem poczułam kołatanie serducha, zgłosiłam to lekarzowi który od razu mnie podpiął monitorek badający pracę serca i tak już przespałam noc. Rano już było wszystko ok, wiedziałam że rodzina do mnie przyjedzie że się bedę mogła wykompać bo po tylu dniach to masakra była ze mną (w środę o 5 rano ostatnia kompiel a z intensywnej wypisali mnie w piątek koło południa albo 11 albo 13), w miedzyczasie spacerki spacerki ale już bez balkonu, kompiel iiii odżyłam. Dreny mi dr usunął zaraz po przejeździe na salę pooperacyjną. A potem to już przeleciało do samego końca do wczoraj, ranka się goi, szwy a raczej plastry ciągnął, potem woda w płucach, spuchnięte nogi a raczej klocki ale dobre bardzo dobre samopoczucie.
Lekarze mnie rozpieszczali bo jedyna taka na oddzale *perełka się im trafiła*, z pielęgniarkami bardzo dobry kontakt miałam.
Dr zdecydował się na punkcję płuc ponieważ w prawym mi się uzbierało aż 800ml (co wg niego jest w tak drobnym ciele niesamowity wyczyn).
Najgorsze są plecy, ogólnie nie mogę spać na leżąco, płuca czyste ale nie usnę na płasko i spię prawie na siedząco.

Najśmieszniejsze jest to że, przed operacją na dzień przed po wykompaniu się dają taką workowatą (jak na ziemniaki) piżamkę w kolorze pudrowego różu w rozmiarze xxl, wyobraźcie sobie jak ja w tym wyglądałam jak nosze roszmiar 32 lub 34, spodnie żyły swoim życiem, a mój tyłek swoim, idąc do łazienki zgubiłam je dwa razy :)
Na intensywną terapie trzeba było spakować do reklamówki: ręcznik, szczoteczkę, pastę i mydło. tyle nic więcej
Na intensywnej leży się na golasa :) pod kołderką, potem przewożąc cię na oddział pooperacyjny ubierają pacjentów w niebieską piżamkę (dokładny odpowiednik tej różowej).

No ale czuję sie jak na fakt że tydzien temu leżałam jeszcze na intensywnej, to czuję się fantastycznie, tylko ten mostek i szwy (na które chucham i dmucham by wszystko było pięknie i ładnie)

avatar
ciassteczkowa

No a wracając do warfinu, to najgorsze jest że rozpiska jest do wielkiego poniedziałku gdzie mam zażyć dawkę 3mg, potem we wtorek rano trzeba leciec do przychodni na badanie a wynik po południu i właśnie nie wiem jaką dawkę powinnam przyjąć w ten nieszczęsny wtorek. Moja dr ma wolne, nikt mnie przyjąć nie chce nawet na prywatną wizytę.
Jeżeli chodzi o zastawkę to mam biologiczną 21mm, także te leki to tylko przez 3 miesiące.

SZCZĘSLIWA
kochana powiedz mi to wy, po 3 miesiacach do dr pojechaliście do unicardii i znowu macie wizytę za rok u niego? czy juz potem za rok u kardiologa? jakie wyniki badań braliście ze sobą do kardiochirurga teraz na wizytę?

avatar
szczesliwa IP: 164.127.206.**

Ciasteczkowa

My po operacji do doktora pojechaliśmy po 3 miesiącach. pierwszą wizytę mieliśmy 10 lipca. na tej wizycie mąż miał robione echo serca. kolejna wizyta 22 stycznia i też echo serca. i teraz jeszcze ostatnia wizyta 26 marca. na tej wizycie doktor oglądał wyniki holtera, echa juz nie miał robionego.
odnośnie wizyt to my będziemy jeździć do doktora raz do roku. aczkolwiek doktor nam wspominał że nie musimy do niego przyjeżdżać. aczkolwiek u nas sprawa jest bardziej skomplikowana bo mąż aby dostać pozwolenie na pracę od lekarza medycyny pracy musi mieć zgodę od lekarza prowadzącego. żaden kardiolog takiego zaświadczenia mężowi nie wyda. takie zaświadczenie wyda mu tylko doktor sobczyński. teraz dostał zgodę na pracę na rok. więc za rok będziemy musieli pojechać na wizytę. myślę że wczesniej będę dzownić do doktora i się dowiadywać jakie badania musi mieć

avatar
szczesliwa IP: 164.127.206.**

Ciasteczkowa

na wodę w płucach musisz bardzo uważać. mężowi doktor jeszcze w klinice śćiągnął 2 litry i też z prawego płuca :( niestety woda w płucach ma tendencję do ponownego nabierania. my z nią walczyliśmy przez ponad 3 miesiące. mąż brał silne sterydy. miał robioną też drugą punkcję w sanatorium i wtedy ściągnęli mu prawie 2,5 litra wody. także pilnuj tego strasznie. jakbyś się szybko męczyła, byłoby ci duszno, i nie mogłabyś spać na plecach to zrób sobie od razu prześwietlenie klatki piersiowej.
ps. jakbyś chciała to napisz mi meila to wymienimy się adresami :)

avatar
szczesliwa IP: 164.127.206.**

Ciasteczkowa

mąż ma zastawkę 1,9mm :)

avatar
Dorota I IP: 62.87.129.**

Szczęśliwa,
Chyba się pomyliłaś, bo nie ma zastawki 1,9 mm:), przecież to wielkość główki szpilki :). Moja zastawka ma 19 mm i jak mnie poinformowano w szpitalu jest to najmniejsza zastawka, oczywiście u osób dorosłych.

avatar
david87

Widze ze tutaj wiekszosc ma przepisany warfin, ja biore acenokumarol. Tez zauwazylem ze jakies konskie dawki tego bierzecie, po 5mg? Ja biore w tej chwilki 2mg. INR na pewno obnizaja warzywa zielone kapusta, salata a najbardziej szpinak ale to nie jest tak ze nie mozna zjesc np kapusty z grzybami na swieta, po prostu nie przesadzac z iloscia i nie jesc codziennie.

Ja tez nie bylem w tym sanatoirum poszpitalnym bo uznali ze nie ma potrzeby ale lekarz rodzinny mi wystawil skierowanie do takiego normalnego sanatorium i wlasnie czekam na decyzje, Powinna niedlugo nadejsc bo juz 5 tygodni minelo od zlozenia jej.

Ciasteczkowa to jakie w koncu mialas ciecie? Metoda maloinwazyjna czy cieli mostek?

avatar
wega51

Ciasteczkowa bardzo gorąco pozdrawiam. Podziwiam Cię ze mimo ,, tego co przeszlas to jeszcze miałaś siłę opisać , ja czekam, teraz jest strach,
SZCZĘŚLIWA pozwoliłam napisać do Ciebie e-maila ,

avatar
szczesliwa IP: 79.185.46.**

Dorota
Tak masz rację mąż ma zastawke 19 mm :-) najmniejsza jaka może być :-)

avatar
szczesliwa IP: 79.185.46.**

Wega 51

Odpisałam na twojego meila :-) pozdrawiam serdecznie