avatar
ciassteczkowa

No faktycznie będziecie bliziutko :) :) ja już wtedy będę po zabiegu :)
Tak to prawda, ja pierwszy raz w życiu spotkałam takiego lekarza. Także jeszcze raz bardzo Ci dziękuje

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
szczesliwa IP: 178.180.66.**

Nie masz za co dziękować :-) cieszę się że mogłam pomoc :-) a doktor to wspaniały człowiek więc jesteś naprawdę w rękach profesjonalisty :-) myślę że już 26 marca będziesz śmigać po szpitalnym korytarzu :-)

avatar
Noni IP: 212.244.63.**

Hej Wszystkim :)

Dzisiaj popracowałam na działce. Nic ciężkiego a jednak trochę wysiłku było. Troszkę pograbiłam i pomachałam haczką, / ch-h?/a jednak zmachałam się. Zmierzyłam po powrocie ciśnienie, bo byłam taka słaba. I wyszło ciśnienie 111/75 i puls 75. Czyli jak podniosłam ciśnienie to puls spadł. Kardiolożka powiedziała mi, żeby zbyt dużego wysiłku nie popełniać ;) Nieraz łapie się za taczkę i to już chyba za ostro, zwłaszcza jak jest nadmiernie zapakowana. A jakie Wy prace fizyczne wykonujecie? Pytam zwłaszcza tych co już rok i więcej są po operacji.

Ciassteczkowa, zazdroszczę Ci tego pływania. Napisz, proszę, jak wyglądała u Ciebie ta nauka pływania. Ja nie umiem pływać. :( I żałuję.

avatar
Dorota I IP: 78.8.13.**

Cześć,
Od dzisiaj jestem na 3-tygodniowym urlopie (zaległym za 2014r) więc mam trochę wolnego czasu. 1 kwietnia minie rok od mojej operacji.

CIASTECZKOWA
Ty się nie przejmuj , co inni na temat wyjazdu do sanatorium będą mówili, tylko myśl o sobie i swoim zdrowiu, bo to jest dla Ciebie najważniejsze. Do sanatorium jeżdżą osoby w różnym wieku, nie tylko emeryci, ale częściej osoby czynne zawodowo. Przecież dzieci też jeżdżą do sanatoriów i nikt na to krzywo nie patrzy.. Tak jak wcześniej pisałam zabiegi to nie tylko leżenie plackiem na kozetce, ale to siłownie, tylko pod okiem rehabilitantów, którzy dostosowują obciążenia sprzętu do potrzeb i możliwości pacjentów - kuracjuszy. Zresztą po operacji na pewno trafisz do ośrodka szpitalno-sanatoryjnego, do którego warto jechać, żeby trochę po operacji odsapnąć i dojść do formy. Jak już wcześniej pisałam (posty z tamtego roku) to ja po niecałych trzech miesiącach po operacji jeździłam już na rowerze i to po górzystym terenie, czułam się wolna i bardzo szczęśliwa :)). Ty również będziesz mogła koło czerwca iść w góry i popatrzeć jaki świat jest piękny :)) - oczywiście bez zadyszki. Busko Zdrój jest OK, moja współlokatorka była tam zaraz po wyjściu ze szpitala, była ona w sanatorium *Krystyna*.
Życzę Ci powodzenia , myśl cały czas pozytywnie, bo dobre nastawienie przed operacją jest najważniejsze. My zastawkowicze daliśmy radę , to i Ty sobie poradzisz, jestem tego w 100% pewna.

avatar
Dorota I IP: 78.8.13.**

Ponownie cześć,
KRUK 75, ja również będąc zaraz po operacji w sanatorium w Ustroniu (mam cięty mostek) nie mogłam pływać i z dala chodząc po korytarzu słyszałam plusk wody z basenu i trochę przykro mi wtedy było. Ale odczekałam i teraz mogę pływać ile tylko zapragnę. Kardiolog mi mówił, że pływać można 5-6 miesięcy po operacji. I Ty się doczekasz, że będziesz pływał.
Jedynie nie można po operacji pływać pod wodą , oraz podczas pływania wstrzymywać oddech, takiej rady udzieliła mi pani kardiolog w Polanicy..

DAVID87
Decyzję o przyznaniu sanatorium otrzymałam pocztą - było to skierowanie do sanatorium. W Polanicy były osoby zaraz po operacji jeszcze w *szelkach* i one miały trochę inne ćwiczenia niż Ci z dłuższym stażem pooperacyjnym, niestety basenu u nich nie było w ramach rehabilitacji.
A teraz coś o sanatoriach. ZUS i NFZ to dwie odrębne nie współdziałające ze sobą instytucje. W moim turnusie był kuracjusz, który sanatorium z ZUS zakończył dwa dni wcześniej, bo miał następne sanatorium z NFZ w Kołobrzegu.
Z ZUSu do sanatorium jadą osoby czynne zawodowo, w ramach prewencji rentowej. Sanatorium z ZUS nie przysługuje emerytom. Sanatorium z ZUS jest całkowicie bezpłatne i jest więcej przysługujących zabiegów niż w NFZ. Tak jak wcześniej pisałam ZUS nawet częściowo pokrywa koszty dojazdu do sanatorium i dlatego, jeśli ktoś mieszka na południu Polski, to nie zostanie wysłany np nad morze, ze względu na większe koszty dojazdu. ZUS stara się , żeby pacjenta doprowadzić do stanu , w którym może on pracować i przynosić składkę, bo bardziej im się to opłaca, niż płacenie renty.
Sanatorium z NFZ jest częściowo odpłatne, w zależności od standardu pokoju (z pełnym węzłem sanitarnym lub bez, czyli wspólną łazienką na kilka osób) , pokoje jedno, dwu, lub kilkuosobowe, oraz terminu wyjazdu - od maja do października wyjazdy są droższe, Pobierana jest również dzienna opłata klimatyczna, a koszty podróży kuracjusz sam pokrywa.
Jeśli będziesz miał jeszcze pytania , to w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkim dobrego samopoczucia i pogody ducha.

avatar
OIGEN IP: 178.36.177.**

Nie myślcie , że profesorowie są przy każdej operacji. Są następcy ,którzy odwalają robotę.
Mój prof. Hirnle wstawił mi tylko zastawkę , kroili i zszywali inni .
To jest taśma , jak kogoś zabraknie to zrobi ktoś inny bez tytułu profesora .
Reszta kardiochirurgów też zasługuje na pochwałę , a na koniec nigdy nie
wiadomo kto stał przy stole

Pozdrawiam

avatar
ciassteczkowa

OGIEN możesz napisać o co Ci dokładnie chodzi? Nie wiem czy tylko ja tak odbieram Twoje posty jako, a z chęcią jeszcze kopnę leżącego? Wylatujesz tutaj z tekstem nikomu tak naprawdę niepotrzebnym, nieradzącym, wręcz dokuczającym. O co Ci chodzi?
No wybacz ale nie mam w zwyczaju owijać w bawełnę.
Pozdrawiam

DOROTA I
no wlaśnie miałam się Ciebie pytać jak wygląda sprawa z płatnościami za wyjazd do sanatorium. Czyli z ZUS nie będę miała tak naprawdę żadnych kosztów tak? Nie bedę musiała dopłacać do każdej doby? No może faktycznie lepiej jednak jechać. Aż z ciekawości się przejdę do ZUS. I gdybym się jednak chciała z ZUS dostać do sanatorium to muszę lekarzowi powiedzieć w szpitalu że nie chcę z NFZ jechać tylko z ZUS, oni inne zaświadczenia wypisują?

NONI
hmmm jak to było że się nauczyłam? że tak powiem na ostatnich wakacjach teściu mój i mój mąż dali sobie za cel że mnie nauczą pływać, moją teściową i moją mamę. No i mnie nauczyli, choć powiem że było bardzo cieżko mi się nauczyć bo jako dziecko topiłam się w Bałtyku (kółko na którym siedziałam ściągnęło mi na falochron i spadłam i mnie wciągnęło pod wodę). Przez jeden dzień mąż mnie asekurował tzn trzymał mnie za ręce i ciągnął po wodzie bym oswoiła się z wodą w innej pozycji niż stojącej :) a potem to już poszło całkiem nieźle, dodam że pływam tylko żabką i max przepłynę 3 metry bo mnie odcina i zadyszka na maksa.

avatar
ciassteczkowa

SZCZĘŚLIWA
Kochana powiedz mi gdzie ja mam się dokładnie zgłosić, to jest taki czerwony budynek tak? i jakie piętro? muszę w piątek tam jeszcze zadzwonić gdzie ja mam się dokładnie stawić :)

avatar
david87

To ze Oigen ma czasem dziwne wejscia to prawda ale w tym przypadku ma racje. Nie zawsze jest profesor przy operacji. Ja jak bylem w szpitalu to robili po 4 operacje dziennie, sama wiec przemysl czy profesor jest przy kazdej. On jest jeden na cala klinike kardiochirurgi.
Druga sprawa ze jest glowny lekarz ktory operuje i tzw operatorzy czyli jego pomocnicy ktorzy wykonuja czarna robote czyli tak jak powiedzial Oigen rozcinaja i zszywaja.

avatar
ciassteczkowa

Ależ to jest przecież oczywiste, że profesor nie będzie bawił się przy każdym pacjencie na swoim oddziale, byłoby to fizycznie niewykonalne. I tego nie kwestionuję. Chyba każdy człowiek sobie z tego zdaje sprawę, że nie jest to fizycznie możliwe,a profesorowie zazwyczaj zaszczycają swoja obecnością przy nowatorskich operacjach.
Kwestionuję tylko ton wypowiedzi, bo nie oszukujmy się post ten pojawił się kompletnie nie w temacie, ot tak ni z gruchy ni z pietruchy...

avatar
szczesliwa IP: 109.243.151.**

Ciasteczkowa

Musisz się zgłosić na izbę przyjęć w czerwonym budynku klinki. Do izby przyjęć wchodzi się tak z boku. ciężko mi wytłumaczyć najlepiej podpytaj się w barku lub na ochronie. na izbie przyjęć wypełnisz trochę papierków, dostaniesz specjalny numerek. następnie przebierzesz się i zbada Cię lekarz dyżurny. później z pielęgniarką pojedziesz na oddział gdzie przydzielą Ci salę i łózko

avatar
ciassteczkowa

Ok dziękuje, a powiedz mi kochana bo mówiłaś kiedyś że w dniu przyjęcia na oddział doktora nie było w pracy, to powiedz mi kiedy dr rozmawiał z Twoim mężem przed zabiegiem? Na następny dzień? wiesz ja bym chciała jeszcze chwileczkę z lekarzem moim porozmawiać by mnie uspokoił, podejrzewam że będzie jakaś rozmowa. Bo tak ja mam być przyjęta w niedziele, dziwne to dla mnie trochę bo byłam pewna że nie przyjmują na oddziały w niedziele, i pewnie operacja w poniedziałek bo zazwyczaj jest na następny dzień, załóżmy że w niedziele lekarza mojego nie będzie to kiedy sobie pogadamy?
Malutki mętlik w głowie... i do tego jeszcze cholerne problemy papierkowe z ZUS odnośnie działalności tak jakbym miała teraz mało nerwów

avatar
szczesliwa IP: 79.185.44.**

Ciasteczkowa
My na oddział zglosilismy się 14 maja.w tym dniu doktora akurat nie było w klinice dlatego ja zadzwoniłam do niego.spotkaliśmy się z nim 15 mają.Doktor przyniósł mężowi dokumenty do podpisu,wtedy też jeszcze ustaliliśmy ostatecznie rodzaj zastawki oraz ja dokładnie dopytalam się doktora o której mogę próbować do niego dzwonić aby dowiedzieć się o męża oraz poprosiłam żeby też poszedł że mną na oiom

avatar
szczesliwa IP: 79.185.44.**

Ogień
Pisałeś kiedyś że podobnie jak mój mąż jesteś spawaczem.możesz napisać czy pracujesz zawodowo?jak sobie radzisz w pracy?mój mąż kończy zasiłek rehabilitacyjny i wraca do pracy.czy lekarz medycyny pracy nie robił problemów z dopuszczeniem do pracy?

avatar
OIGEN IP: 178.36.183.**

Szczęśliwa ,
nic Ci nie pomogę, bo zmieniłem zawód i pracuję w
firmie rodzinnej.

Mąż dostał zastawkę biologiczną a to prawie równoznaczne z własną ,
Po prostu , prosić o wydanie korzystnego zaświadczenia .Zawsze
można złożyć odwołanie i trochę namieszać.

Pozdrawiam