avatar
Noni IP: 212.244.63.**

Hej Wszystkim :)

Ciassteczkowa, wiem, że Twoje emocje cały czas zwyżkują, ale nie zamartwiaj się tym na co nie masz wpływu. Mam na myśli kobiecą przypadłość @. Ja też miałam ten problem. Wpadłam w panikę, bo to sytuacja poważna przy operacji. Zgłosiłam wieczorem do lekarza że coś mi się zbliża. A rano prof. i tak miał zdecydować, czy się podejmą. I nie było odkładania operacji. Fakt, że miałam coś na miarę IZW i może nie chcieli odkładać. Okazało się, że @ była słaba i dobrze że nie odkładali. Jeśli będziesz tylko plamić to sobie poradzą. Spokojnie. Nie takie przypadki mają w szpitalu i na sali operacyjnej. A jak się czujesz na tę chwilę? Jak serce? Jak masz siły i formę to trochę się poruszaj. Wiosenka się zbliża, więc może poprzez spacery dasz ujść stresowi? Przygotuj sobie jakieś fajne lekturki do czytania czy jakieś ulubione robótki. Bo najlepiej dochodzi się do siebie tak bezwiednie. ;) Robiąc coś co się lubi.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
szczesliwa IP: 164.127.200.**

Ciasteczkowa

nie przejmuj się tym opóźnieniem w przyjęciu do kliniki. widocznie maja małe opóźnienie na oddziałach i muszę przesunąć pacjentów. jak już się znajdziesz na oddziale to sama zobaczysz ile operacji dziennie tam wykonuja...

avatar
ciassteczkowa

SZCZĘŚLIWA
Tak tak zdaję sobie sprawę....

NONI
hmmm no niestety w moim przypadku nie ma opcji o łagodnym przebiegu... hmmm stwierdzenie że mam ochotę rzucić się z wieżowca nie jest przesadą, ale nie mam siły wtedy z łóżka wstać więc wytachanie się na ostatnie piętro wieżowca absolutnie odpada.
Mój stan nie jest na tyle poważny że odłożenie operacji o parę dni nie zaszkodzi, lecz mam absolutny zakaz wysiłku.
Dziś jak dzwonili do mnie z sekretariatu to właśnie mnie Pani poinformowała, że gdybym dostała do przyjęcia mnie na oddział to żebym dzwoniła to przełożą mi przyjęcie i operację o ok tydzień, a nie o miesiac bo to taka syzyfowa praca była :) a jeżeli dostanę na oddziale to wtedy zdecyduje lekarz czy poczekać bedę musiała w szpitalu czy mnie wypuszcza do domu. Ja obawiam się że dostanę na stole a to wcale bezpieczne nie jest, nie mówiąc już o komforcie po samej operacji.

avatar
Noni IP: 212.244.63.**

Ciassteczkowa, zdaj się na los. Zamartwianie do niczego nie prowadzi, a pewnie będzie wszystko dobrze. Może stres zatrzyma @ i dostaniesz po wszystkim w domku. Nie myśl nawet o tym bo to sa takie bzdetki ;) . Operacja będzie i wrócisz do zdrowia. Za miesiąc czy pół roku po tych obawach zostanie blade wspomnienie. Trzeba odganiać myśli o tym co i tak od nas nie zależy. Ja tego nigdy nie potrafiłam i żałuję bo stres wysysa z nas kawał zdrowia. Więc tak sobie wszystko, co się da, tłumacz albo odpuszczaj abyś po operacji była w dobrej kondycji kardiologicznej ale i psychicznej. To trudne, ale warto wygadać się, wypłakać, czy pouprawiac czarny humor byle tylko nie dusić w sobie i nie kumulować obaw i napięcia. Zobaczysz też będziesz taka mądralińska jak ja i będziesz mówić, że strach ma wielkie oczy i że dałaś radę. A to satysfakcja, że hej! Przytulam. :)

avatar
ciassteczkowa

No to prawie wszystko jasne. We wtorek nie jadę na 100%, dziś dzwoniłam do dr ponieważ sekretariat dziś nieczynny. Dr powiedział bym zadzwoniła w poniedziałek do sekretariatu to przełożą mi o ten tydzień zabieg. Gdybym wczoraj dostała to bym juz znała termin przyjęcia, a tak to poczekam sobie do poniedziałku. Także jeszcze ten tydzień :) Niefajne jest tylko to że święta spędze na oddziale :) a już myślałam że z jajcami i kiełbachą pójdę do świecenia, bo od trzech lat nie byłam bo praca praca praca praca....

avatar
nowicjusz

Witam
Ja już po operacji wszystko przebiegło bez większych problemów .Została mi rana na karku chyba ktoś po odłączeniu rurki intubacyjnej po prostu wyszarpał w pod szyi bandaż który ją przytrzymywał dzisiaj jeszcze wydłubałem z tej rany jakieś włukna??
Na oddziale tłok prawdziwa fabryka operacji słowem robota taśmowa personel też spoko.
Teraz jestem w Ustroniu na początku mały zgrzyt bo nie było dla mnie miejsca (na siłę wypchnęli mnie z B-B bo na taśmie już ktoś następny czekał :-) ) zrobiłem małą awanturkę i mam pokoik jedynkę w wyremontowanej części tutaj personel także OK tylko pogoda do bani .
Ciasteczkowa spokojnie uwierz że ja też miałem cykora a teraz cały okres po zabiegu odbieram jak niemałą balangę w zasadzie kilka dni rwał mi się film jak na weselu. Po zabiegu niewiele bolało (leki) nieco gorzej jest teraz ale nikt nie odmawia mi leków przeciwbólowych .
Zastawka jaką mi wsadzili jest dość cicha nazywa się St. Jude 25 pytałem czy ktoś to słyszy mówili że nie jedynie ja mam wrażenie jakby w gardle ktoś bawił się monetami (taki odgłos wychodzący z gardła?? ) .Jak macie pytania służe uprzejmie

avatar
nowicjusz

Witam
Ja już po operacji wszystko przebiegło bez większych problemów .Została mi rana na karku chyba ktoś po odłączeniu rurki intubacyjnej po prostu wyszarpał w pod szyi bandaż który ją przytrzymywał dzisiaj jeszcze wydłubałem z tej rany jakieś włukna??
Na oddziale tłok prawdziwa fabryka operacji słowem robota taśmowa personel też spoko.
Teraz jestem w Ustroniu na początku mały zgrzyt bo nie było dla mnie miejsca (na siłę wypchnęli mnie z B-B bo na taśmie już ktoś następny czekał :-) ) zrobiłem małą awanturkę i mam pokoik jedynkę w wyremontowanej części tutaj personel także OK tylko pogoda do bani .
Ciasteczkowa spokojnie uwierz że ja też miałem cykora a teraz cały okres po zabiegu odbieram jak niemałą balangę w zasadzie kilka dni rwał mi się film jak na weselu. Po zabiegu niewiele bolało (leki) nieco gorzej jest teraz ale nikt nie odmawia mi leków przeciwbólowych .
Zastawka jaką mi wsadzili jest dość cicha nazywa się St. Jude 25 pytałem czy ktoś to słyszy mówili że nie jedynie ja mam wrażenie jakby w gardle ktoś bawił się monetami (taki odgłos wychodzący z gardła?? ) .Jak macie pytania służe uprzejmie

avatar
Bet

NOWICJUSZ:) Gratuluję:) Baw się tak dalej, bo taka balanga już się nie powtórzy :) Powodzenia i duuuuuużo zdrowia.

avatar
okino

Witam wszystkich! Witam szczególnie Nowicjusza i gratuluje że już po.

To mój debiut na tym forum choć czytam je już dość długo.
Cały czas trzymam kciuki i kibicuje wszystkim zastawkowcom z tego forum ! Innym z resztą też.
W skrócie o sobie:
13.05.2013 Ochojec, mitralna i aortalna wymienione na sztuczne, chyba bez komplikacji bo (odpukać) jest dobrze, od roku pracuję, lat 58. Operacja była następstwem IZW, które to IZW z kolei było chyba konsekwencja ablacji w 2010 , a ablacja była konsekwencją częstoskurczu nadkomorowego który mi się od czasu do czasu przytrafiał i zalecono mi grzebnięcie w serduchu.
INR zalecane 2,5 – 3,5, zmierzone 2,28 – 3,72, pomiar robiony co około 2 miesiące, dawka warfinu 7,5 mg/dzień (nie koryguje bo nie widze potrzeby).
CIASSTECZKOWA – Tobie i wszystkim którzy są PRZED życze cierpliwości i spokoju choć wiem że może to być trudne. Nie ma sensu denerwować się sprawami na które nie mamy wpływu - ktoś już to pisał kilka postów wcześniej a ja tylko potwierdzam. W szpitalu będziecie w rękach ludzi którzy są najlepszymi fachowcami w swojej dziedzinie. Trzeba z nimi po prostu współpracować. Oni na prawdę wiedzą co robią. Kiedy wspominam swój pobyt w Ochojcu to wydaje mi się że to była psychiczna SIELANKA. Inni za mnie decydowali a do tego to byli naprawdę fachowcy.
Pozdrawiam jeszcze raz i trzymam kciuki za wszystkich.
Chętnie odpowiem na każde pytanie na tyle na ile potrafię.
PS. Chyba nigdy jeszcze nie walnąłem tak długiego posta. Uff…

avatar
Dorota I IP: 78.8.13.**

Cześć Wszystkim,
Bardzo dawno nie byłam na Forum, bo praca i wyjazd do sanatorium.
Do sanatorium pojechałam z ZUS, bo takie sanatorium po przebytej operacji szybko się dostaje i nie ma żadnych opłat, nawet za dojazd zwracają, ale ZUS sam oblicza zwrot kosztów. Byłam w sanatorium *Zdrowie* (typowo kardiologiczne) w Polanicy Zdrój . Było wspaniale, pokój dwuosobowy , wygodny z dużym balkonem z widokiem na park, z łazienką . Współlokatorka super dziewczyna, przy pożegnaniu łzy płynęły mi strumieniem. Zabiegi to bieżnia, rower stacjonarny, gimnastyka, kąpiele perełkowe i godzina na basenie z gimnastyką w wodzie. Basen w Wielkiej Pieniawie, praktycznie to dwa baseny, jeden tylko do pływania, a drugi do pływania i ćwiczeń. W każdym basenie różne bicze wodne do masowania różnych części ciała. Od Zdrowia do Wielkiej Pieniawy około 200 m. Na ćwiczeniach w basenie uczestniczyłam tylko 2 razy, bo wolałam pływać. Pod koniec turnusu doszłam do takiej formy, że przepływałam bez odpoczynku 12 razy basen wzdłuż. Acha jeszcze były obowiązkowe spacery szybkim krokiem z rehabilitantką. Jak się człowiek przykłada do zabiegów, to szybko dochodzi do formy. Moja współlokatorka po zawale serca, z astmą na początku turnusu na drugie piętro nie mogła wejść, a jak po nią mąż przyjechał to po górach i wzniesieniach śmigała jak sarenka :)), aż jej mąż się nie mógł nadziwić, że ona ma taką kondycję. No ale na taką kondycję trzeba było zapracować i trochę potu wylać, ale nie każdemu się chciało. Było trochę obiboków, którzy najchętniej spędzali czas z pilotem od telewizora . W Zdrowiu domowe, smaczne jedzenie, niektórzy narzekali, że mało i dożywiali się na mieście, ale dla mnie było jedzenia wystarczająco, jadłam jedynie na mieście polanickie gofry - przepyszne. I tak jadłam o wiele więcej niż w domu , ale przez dużą aktywność fizyczną schudłam 3 kg z czego się bardzo cieszę.
Po operacji starajcie się o sanatorium z ZUS, bo niektórzy kuracjusze mówili, że czekali niecały miesiąc. Ja czekałam 1, 5 miesiąca, ale i tak przełożyłam o 2 miesiące później. Pani w ZUSie podała mi pięć miejscowości i zapytała, gdzie chciałabym jechać, więc jednak można sobie wybrać sanatorium. Zapytajcie się w swoim ZUSie jakimi sanatoriami dysponuje i poczytajcie opinie w internecie. Ja nastawiłam się na Polanicę, ze względu na piękny basen, na który dodatkowo chodziłam poza programem, bo wykupiłam karnet.
Ależ się rozpisałam, wybaczcie :)), bo wczoraj wróciłam do domu i żyję jeszcze wspomnieniami :))).
Mam nadzieję że Dawid to przeczyta i zamiast z NFZ, złoży jeszcze raz wniosek o sanatorium do ZUSu.
Pozdrawiam cykająco..

avatar
ciassteczkowa

NOWICJUSZ
tak bardzo się cieszę że już jesteś tu, że wszystko jest ok. Ja już też bardzo bym chciała być po wszystkim, no ale cóż jeszcze tylko parę dni i wszystko będzie jasne....

OKINO
dziękuje bardzo... na szczęście wiem że jadę do specjalistów a nie do partaczy, świetny zespół, a mam najlepszego na świecie lekarza, którego ton głosu potrafi uspokoić.... Tak się śmieję do męża że mój lekarz jest stworzony dla takich nerwusów jak ja bo jego ciepły ton potrafi mnie uspokoić nawet rozmową przez telefon.... także kochana SZCZĘŚLIWA z całego serca Ci dziękuję że napisałaś mi o dr Sobczyńskim, naprawdę dziękuję

DOROTA I
tak jak Ty piszesz to coraz bardziej się zastanawiam czy nie jechać do sanatorium? chcę jak najszybciej dojść do siebie, do formy... może faktycznie warto? Tak wam się pochwalę że w tym roku uczyłam się pływać z tym że moja kondycja jest taka że przepłynięcie 3 metrów kończyło się zadyszką i odcięciem (to chyba też mniej więcej obrazuje w jakim stanie jest moje serducho)... może faktycznie warto jechać... tak bardzo chciałabym iśc w góry poczuć tą wolność, może dzięki rehabilitacji będę mogła w niższe partie się jeszcze w te wakacje wybrać?
Ale już widzę miny jak usłyszą że jadę do sanatorium, hmmmm już widzę ten wzrok *ale ciota z ciebie się zrobiła*, u mnie trzeba być twardym

No kochani dziś dzwoniłam i mam nowy termin, w niedzielę mam się stawić na oddziale, 22.03 między 11 a 15, więc operacja pewnie w poniedziałek... w końcu mnie poskładają do kupy :)

avatar
ciassteczkowa

Właśnie sobie przeglądam sanatoria, hmmm szkoda że mieszkam na południu bo z chęcią nad morze bym się wybrała. Kochani czy ktoś był w busku zdrój? lub w rabce? (choć tam nie za bardzo chcę) ktory polecacie? jak się nazywają uzdrowiska?

avatar
kruk75 IP: 10.66.112.**

DOROTA I zazdroszczę ci tego basenu. Ja na basen w Reptach 2 miesiące po operacji to mogłem tylko popatrzeć przez szybę. Powiedzieli że ze względu na cięty mostek nie mogę pływać.

avatar
david87

Dorota pewnie ze przeczytalem i dziekuje za wyczerpujacy wpis:)
Zlozylem juz do NFZ wniosek jakies 3 tygodnie temu i czekam na decyzje.
Odpowiedz przysylaja poczta? Czy w jakis inny sposob?
Szczerze to nie wiedzialem nawet ze z Zusu tez mozna jechac do sanatorium.
Po jakim czasie od operacji pojechalas do sanatorium? Ja jestem 2 miesiace po i mysle ze jeszcze troche za wczesnie na basen i takie bardziej wymagajace cwiczenia.

Dzisiaj bylem na kontroli w poradni u mojego kardiochirurga i stwierdzil ze nie musze juz nosic kamizelki a takze moge juz wsiasc za kolko :)

Pozdrawiam

avatar
szczesliwa IP: 109.243.151.**

Ciasteczkowa

Ja podobnie jak Ty byłam przerażona diagnozą mojego męża... dodam że wcześniej byliśmy u kilku kardiologów i nieźle mnie nastraszyli.... dopiero jak pojechaliśmy do doktora Sobczyńskiego to sie uspokoiłam. Doktor dokładnie wszystko wytłumaczył spokojnym głosem to naprawdę życzliwy i wspaniały lekarz , rzadko spotyka się właśnie takich ludzi. tak więc jesteś naprawdę w dobrych rękach i wszystko będzie dobrze :) my teraz na wizytę jedziemy 26 marca. więc będziemy bardzo blisko Ciebie :)