avatar
zrozpaczona IP: 83.24.122.**

Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi. Na internecie znalazłam prodesora Sadowskiego z Kilinik im. Jana Pawła II w Krakowie. ma bardzo dobre opinie, zresztą sama klinika również. jestem przerażona całą tą sytuacją, tym bardziej że mąż nie ma jakichkolwiek objawów. poprostu dowiedział się o wadzie przy okazji badań okresowych. powiedziano nam że operacja jest konieczna. możę jeszcze nie w tym momencie ale nie możemy czekać do ostatniej chwili. więc szukam już lekarza i kliniki. dziękuję Wam za słowa otuchy nie wiem jak przeżyję tą operację :(

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
zrozpaczona IP: 83.24.122.**

Mój mąż pracuje fizycznie i boję się co będzie po operacji. chociaż lekarz powiedział nam że po operacji powróci w pełni do normalnego życia i do pracy a komfort życia będzie lepszy. ale i tak jestm pełna obaw i starsznie się boję :(

avatar
mirek61

Po około miesiącu po operacji kierują na wczesną rehabilitację (ok. miesiąc w ośrodku) potem trzeba jeszcze czekać ok.pół roku na zrośnięcie się mostka i to jest w tym wszystkim bolesne bo przez pierwsze miesiące po operacji mostek pobolewa i nie ma mowy o dźwiganiu * ciężarów* Ogółem ja wróciłem do pracy po około 7 miesiącach. Bardzo polecam przeczytać jakikolwiek poradnik pacjenta przed i po operacji wymiany zastawki. Nie mogę w tej chwili znaleźć ale są w sieci.

avatar
mirek61

To warto poczytać http://www.kardiochirurgia.olsztyn.pl/docs/pacjent_po_zabiegu.pdf

avatar
Ewa33zToF IP: 83.145.149.**

Mnie nikt nie dawał tak szczegółowych zaleceń, jak te w tym poradniku :-)
Co do długich podróży.. Trzy tygodnie po pierwszej operacji leciałam samolotem (operacja w USA, trzeba było jakoś do domu wrócić), potem nocna podróż pociągiem. 9 lat później, trzy tygodnie po trzeciej operacji wróciłam do szkoły (druga klasa liceum). Nigdy też nie byłam ani w sanatorium, ani na turnusie...Za to dmuchałam w butelkę, ale tylko w szpitalu :-)

Wymianę zastawki przechodzi wiele osób, dzieci i dorosłych. Nie jest to nic nadzwyczajnego :-)

avatar
OIGEN IP: 178.36.190.**

ZROZPACZONA ,spokojnie .Na początek innego lekarza ,echo serca
zrobić, bo jeśli ma diagnozę trafną , to musi mieć zwężenie na zastawce
poniżej 1 cm kw.
Ja miałem 0,7 cm. i czułem się żle przy wysiłku .Jestem 13 mies.po
wstawieniu zastawki aortalnej mechanicznej SORIN 25. Moja zastawka
nie cyka a jest nie możliwe by była słyszalna dla osób drugich.
Nic się nie martw . dobrze, że wstawią .OP bez baypasów trwa 4-5 godz. Po pół roku będzie mógł super spawać, tylko będą jeszcze na pewno
problemy z podnoszeniem ciężarów.
Ja w czwartym miesiącu już majsterkowałem.
Pozdrawiam

avatar
Chatka

OGIEN - jedyne ograniczenie w powrocie do pracy to dźwiganie, przenoszenie itp. (mi dość szybko się zrosła klatka) . Pozostaje jeszcze prowadzenie samochodu - zalecają do 6 miesięcy sobie odpuścić , chociaż sąsiad po 2 normalnie jeździł i nic się mu nie działo . Jest to wszystko mocno indywidualne . Ale wymiana zastawki to nie wyrok na bezrobocie - przecież nie robi się tego żeby pogorszyć tylko polepszyć jakość życia .
Ja odczuwam mocno pozytywnie efekt po operacji , przepraszam zabiegu :)

ZROZPACZONA - trzymam kciuki za męża !!

avatar
Naataliaa90

Hej :) mam takie pytanie gdyż byłam ostatnio na badaniu echo i lekarz stwierdził że jestem już na granicy operacji... gradient zwiekszył mi sie z 42mm Hg na 68,6 mm Hg w przeciągu 2 lat.... nie wiem czy to sporo czy nie ale jak chodziłam na każde echo to na jednym miałam 44 na drugim 42 i tak sie trzymało ... az tu nagle tyle... i powiedział że mam przyjsc do niego za 5-6 msc i do tego czasu mam wyleczyc wszystkie zeby i porobic reszte badan które mi zlecil...ogolnie nie czuję się zle... mecze sie jak kazdy z wada serca... nawet na 4 pietro wejde bez zatrzymania... z zadyszką ale nie musze sie zatrzymywac :P takze nie jest zle... a zmierzam do tego gdyż z mezem staramy sie o dziecko ... i teraz nie wiem co zrobic... bo z tego co tez gdzies czytałam to lepiej zachodzic w ciążę przed taką operacja... bo pozniej jak zastawka ...leki przeciwzakrzepowe itd.... i nie wiem czy lepiej przeczekac... pytanie to głównie kieruje do pań bo być może któraś była w podobnej sytuacji...chodzi mi ogolnie o spostrzeżenia bo wiadomo że kazdy organizm jest inny itd? :) ale to jest jedyne miejsce gdzie moge sie czegos dowiedziec od osob ktore sa w podobnej sytuacji...

avatar
Nieobecny

NATALIA90 - możesz zdecydować się na zastawkę biologiczną. Wtedy nie ma konieczności przyjmowania leków na zwiększenie INR. Co za tym idzie możesz spokojnie zajść w ciążę (oczywiście po powrocie do sprawności).
Wszystko będzie dobrze! Operacja serca to nie koniec świata. Pozdrawiam.

avatar
Naataliaa90

Właśnie też myślałam o biologicznej....ale co się z tym wiąże ? ... ponowna operacja po pewnym czasie(boję się tej a co tu mowic o jeszcze jednej) ...ale czego się nie robi dla zdrowego macierzyństwa...jezeli tylko takie wyjscie bedzie to na taką się zdecyduje... chyba ze jeszcze z moim serduchem dam rade... musze chyba jeszcze skonsultowac to z lekarzem... tylko innym... bo co lekarz to inna opinia... 3 lata temu robiac echo tez lekarz stwierdzil ze musze sie skonsultowac juz z kardiochirurgami... a bedac u innego stwierdził ze nie ma jeszcze wskazan do leczenia operacyjnego... i jak tu nie zwariowac ? :P

avatar
wstanislaw

Witam
Kilka moich spostrzeżeń dla Pani Natalii.
Ja miałem również dwu płatkową zastawkę aortalną. Byłem operowany w Krakowie w lipcu 2010 r. Przed operacją gradient max wynosił 87. Istotnym jest parametr AVA, który poniżej 1 cm2 jest bezwzględnym wskazaniem do operacji. Uważam za konieczną konsultacje u kardiochirurga, który podejmie właściwą decyzje co do ostatecznego terminu wykonania zabiegu chirurgicznego. Na podstawie mojego doświadczenia Pani wyniki nie są wskazaniem do natychmiastowego zabiegu. Zabieg chirurgiczny nie powinien być wykonany zbyt wcześnie, ani też z opóźnieniem.
Pozdrawiam- Stanisław

avatar
Bet

Nataia90
Na zastawkę biologiczną lekarze *dają gwarancję* na okres około 10 lat. Jeden człowiek chodzi z nią 8 lat, inny 15. . Faktycznie nie ma konieczności przyjmowania leków p-zakrzepowych.
Ja chciałam mieć zastawkę biologiczną, ale na stole operacyjnym podjęto inną decyzję (ze względu na budowę mojego serca). Mam mechaniczną. Wcześniej jednak zostałam wyedukowana: poinformowano mnie, że jeżeli będzie konieczność zmiany zastawki, to wykonuje się to małym cięciem lub przezpachwinowo albo pod pachą (jak koronarografia) i nakłada się nową zastawkę biologiczną na starą. Ta przejmuje funkcję starej biologicznej.
Porozmawiaj o takich możliwościach z dobrym chirurgiem.
Powodzenia. Bet

avatar
Chatka

Nataia90
Jestem facetem i jedno co mi przychodzi do głowy ... jeżeli masz jeszcze te kila miesięcy czasu do zastanowienia , myślę że warto przyjechać do Krakowa 30 Maja na konferencję o której tu wcześniej wspominałem , tam będzie sporo specjalistów z różnych dziedzin ale co dla Ciebie będzie też ważne pacjenci po operacjach którzy na pewno mieli podobne dylematy . Zapraszam

avatar
Naataliaa90

Chetnie dowiedziałabym sie czegos wiecej na temat tych operacji... wiem ze pełno jest informacji w necie ale to nie to samo co realne odczucia osob ktore juz sa po... a powiedzcie mi czy faktycznie po operacji a dokładnie po przebudzeniu jest tak strasznie ?;-) nigdy nie miałam nawet nic złamanego wiec nawet nie wiem jak to jest... pewnie tez kwestia tego jak kto jest odporny na bol...ale chciałabym poznac wasze odczucia...:-)

avatar
Bet

Natalia 90:)
nie martw się, ja miałam podobne obawy. Bałam się niesamowicie, bałam się bólu, bałam się niepowodzeń, ryzyka. Na szczęście jest ok. Należę do tych szczęśliwych osób, których jest tu większość.
Po przebudzeniu nie odczuwałam bólu, byłam radosna, dziękowałam wszystkim za wszystko co przy mnie robili. Nie pamiętam żeby mnie coś bolało. Pierwszą moją myślą była: to już? Po co tak się bałam, tyle miesięcy!?
Byłam na silnych lekach przeciwbólowych, nie bolało mnie nic. Byłam osłabiona, zależna od opiekujących się mną osób, miałam podłączonych mnóstwo kabelków, rurek, drenów - bardziej bałam się o to, aby nie wyrwać sobie niczego. Bałam się ruszać ze względu na mostek - aby sobie nie zaszkodzić. Kolejne doby były cięższe, bo leki nie były tak silne. Nie martw się, opieka jest tak dobra, że nie pozwalają nam pacjentom aby nas coś bolało. Jeśli tylko coś pacjent poczuł, od razu były podawane środki p-bólowe. Nie będę Cię czarowała, że możesz wstać i iść na balety, ale nie jest źle. Drugi raz nie bałabym się takich rzeczy.
Głowa do góry, daj się dobrze zdiagnozować. Nie czekaj zbyt długo, bo ważnym jest, aby serce było silne - łatwiej się jemu rehabilitować i powrócić do rewelacyjnego stanu.
Życzę dużo siły i pozytywnego myślenia. Wejdź na mój temat, tam jest prawie wszystko opisane - od kilku dni przed operacją po radosne chwile życia.
Pozdrawiam - Bet