avatar
Chatka

Każdy indywidualnie, i w swoim tempie .
Ale najważniejsze to nie stresować się bo to tylko może zaszkodzić nie pomóc.
Jak zacznie się myśleć jakie to jest skomplikowane i co tam będą robić , i że to tyle trwa ( moja trwała 8godzin ) i zawsze ktoś może się pomylić - przecież można wpaść w paranoję !! . Ja nie zadałem żadnego pytania kardiochirurgowi , był mocno zdziwiony tym faktem, i sam powiedział kilka zdań o przebiegu zabiegu, wybudzeniu itd.
Reszta to tylko pozytywne nastawienie siebie , rodziny i znajomych - moim zdaniem bardzo ważne żeby mieć świadomość że ktoś myśli i jest z nami i tak samo ma pozytywne myślenie , bo jak bliska osoba panikuje to niestety to się udziela i pacjentowi i kręci się spirala nerwów .
Rozmawiałem w Zabrzu z dziewczyną która była już przygotowana do zabiegu , prawie wjechała na salę operacyjną i Zespół nie zgodził się na operację bo była w tak kiepskim stanie psychicznym że tabletka ogłupiająca nie działała , przesunęli jej termin operacji o kilka miesięcy ale niestety żaden psycholog z nią nie rozmawiał . Jak ktoś opowiada że był zielony ze strachu to zawsze traktujemy to jako przenośnię - a ta dziewczyna była na zmianę zielona, blada i czerwona - przy tym płakała prawie non stop co dawało naprawdę koszmarny obraz. Próbowałem z nią rozmawiać jako pacjent już po , nie wiem na ile mi się udało uspokoić , ale przynajmniej przestał płakać i przybrała *normalne* barwy . Na jak długo ... nie wiem , mam nadzieję że jej operacja się udała i jest wszystko OK.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Skb IP: 87.207.132.**

Hmm czyli są ograniczenia co do wysiłku, pani doktor mówiła, że nie będę miał żadnych... choć puls 150 ciężko przekroczyć. Mimo wszystko, ładne wyniki chatka, to motywujące, też będę próbował się tak szybko odbudować :)

I miło usłyszeć kogoś z Krakowa:) Studiuję tutaj, a przynajmniej próbuję, bo w tym operacja także mi przeszkodzi.

avatar
Chatka

SKB - Dasz radę :)
Co do pulsu to max na próbie wysiłkowej miałem 187 :) ; ale to był prawdziwy max .
A gdzie i kiedy będziesz miał zabieg ?
Co do zbierania się po to - trzeba oczywiście ostrożnie żeby nie przeholować , wszystko powoli i z głową , bo jak się przesadzi to może być gorzej niż lepiej .

avatar
Skb IP: 87.207.132.**

8.01 - Kraków, JPII. Też tutaj miałeś operację? :)

Wiadomo, powoli a do celu. Ja miałem max. na wysiłkowej ok. 160 z tym że trenuję, więc mam mniejsze wartości - przykładowo w spoczynku często potrafi mi spaść poniżej 50 nawet.

avatar
Skb IP: 87.207.132.**

Poniżej miesiąca do operacji. Nastawienie wciąż bardzo pozytywne, mógłbym iść już dziś... :)

Ciekawe, kiedy zacznie pojawiać się stresior...

avatar
Bet

SKB
witaj:) wiesz, ja dzisiaj obudziłam się ze wspomnieniami sprzed roku. Dostawałam już fioła. Miałam zmieniane kilka razy terminy. Mniej więcej o tej porze dowiedziałam się, że mam mieć 2 stycznia, potem 4, potem w końcu 17. Czekałam na zabieg ok. 10 miesięcy. Obawy nawarstwiały się. Byłam nieznośna dla najbliższego otoczenia (czyt.: rodziny). Niestety stresik ;) temu towarzyszy. Odeszło mi chyba jak pojawiłam się w szpitalu. Potem poszło jedno po drugim, otoczenie tak samo przeżywających ludzi nie dawało możliwości rozczulania się nad sobą.
Spokojnie, masz przed sobą teraz Święta, a potem będziesz się zastanawiała * co mam na siebie włożyć;) :)* Powodzenia, bądź dobrej myśli !

avatar
Skb IP: 87.207.132.**

*Zastanawiał* jak już :D

avatar
Bet

SKB: jasne, jasne - zastanawiał......................... miałam ciężkie przebudzenie. Gdzież to pisać o pranku, kiedy zaspy za oknami?!?! Włączam ratraka i lecę do pracy. Powodzenia wszystkim. Bet

avatar
Chatka

SKB : nie ja miałem zabieg w Zabrzu .
Grunt to żeby nie za wcześnie cię dopadł stres , bo faktycznie reakcje mogą być nieprzyjemne dla otoczenia , a tu święta i .... powinno być miło :) .

avatar
Skb IP: 87.207.132.**

Sprawa zaczyna się komplikować - złapało mnie przeziębienie, więc czeka mnie chyba wyścig z czasem... bo to pewnie jedno z przeciwwskazań do wykonania operacji?

avatar
wstanislaw

Ja miałem wymienianą zastawkę aortalną w lipcu 2010 r. w Krakowie. Operacje wykonywał dr Samitowski. W 2006 r miałem by-passy. Obecnie mam ukończone 76 lat. Czuje się dobrze. Rozumie wszystkich operowanych na serce-strach, ból.
Jestem chętny do wymiany doświadczeń.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich sercowców.
Stanisław

avatar
Marek87

Witam, opisywałem już tutaj swoja wrodzoną wadę serca czyli stenoze zastawki aortalnej. Na stronie 56 Billymarks pisał że ma gradient 100 ja wczoraj byłem na echokardiografi i mam ponad 100:( Moja pani kardiolog przygotowuje mnie do operacji, 7 stycznia mam konsultację z kardiochirurgiem z Katowic. Zasugerowałem się poleceniom Jarka1984, a tak szczerze to zazdroszczę wam że wy już po operacji:) pozdrawiam i na ten Wasz wyjazd sercowców też się piszę:) pozdrawiam

avatar
Skb IP: 78.9.6.**

Nie wszyscy, Marek, nie wszyscy. Ale damy radę i my temu podołać :)

avatar
Bet

MAREK 87 i SKB, trzymam za Was kciuki. Mi nie chce się wierzyć,że to niemal rok czasu od operacji. Właśnie wróciłam z koncertu Harlem Gospel Choir i wspominałam co rok temu robiłam porównując dzisiejszy czas. Chłopaki, będzie dobrze! Trzymam za Ciebie SKB kciuki. Pamiętam,że to już niebawem ........... Marek87 - jesteś już na liście wyjazdowej:):):)
Wznoszę Martini za Was, również z ludźmi *po* sprzed roku. Leki, pobieranie krwi, nadal czujemy mostek. Ale jednak inaczej oddychamy. Tego Wam życzymy. Bet + spółka

avatar
Marek87

Widziałem SKB iż masz termin na 9 stycznia do SCCS w Zabrzu, ja nastawiony jestem pozytywnie, nie ukrywam że mnie uspokoiliście bo przeczytałem forum * od deski do deski* . SKB myślę iż bedziemy operowani w podobnym terminie tzn. w styczniu a w lutym już po *tiuningu* będziemy nieźle smigac hehe. Był może ktoś z was operowany w Katowicach-Ochojcu ?