avatar
kormoran IP: 46.170.30.**

Wy jeszcze wierzycie w to co wam mówią lekarze? Nawet na moich tabletkach (biosotal) jest napisane ,że zażywa się je przy *zagrażających życiu komorowych zaburzeniach...* . Wiem ,że ulotką wierzyć to tak samo jak lekarzom ale ja zwyczajnie wiem to ,że mam bardzo groźną arytmię napadową. Co z tego ,że zdarzają się nawet dni gdzie nie czuję choćby jednego skurczu jak za kilka dni są takie jazdy ,że szkoda gadać? nie mam pieniędzy aby chodzić podpięty przez cały czas do holtera a nawet jeśli w jakiś dzień czuję ,że jest ostra jazda to mogę się umówić na holter za kilka dni najszybciej bo mieszkam w małym zadoopsku ;-/ na pomoc nie liczę już i liczę tylko na jakiś cud czyli pożycie jeszcze trochę i może uda się kiedyś załapać na ablację jakiś cudem właśnie. Gdyby ta arytmia mi odpuściła to było by dla mnie nowe życie. Pozdrawiam i przepraszam za te czarne myśli ale moja psychika jest zniszczona i bez nadziei na lepsze jutro. Dla zapewne zdecydowanej większości z was arytmia jest niegroźna więc wy się nie załamujcie :)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
jacop1984

Alicjo dzięki za odpisanie, cholernie 7 dniowe zdarzeń zrobiłem prywatnie w Anglii. Bo 2 tygodnie holtera 48 h w Polsce nic nie wykazał. Jeżeli znasz dobrze angielski mogę podesłać Ci mój rezultat tylko że jest po angielsku. W tym czasie jak miałem holtera to nie naciskałem wszystkiego bo by mi czasu nie starczyło, tylko te paskudniejsze. Tam były skurcze komorowe pary i trójki w niedużych ilościach przewaga skurczy nadkomorowych.
Nie mam tego zbyt dużo ale strach mi napędziło bo to już pary i trójki.

W TYM ROKU JAK WRZUCIŁEM Z WAKACJI DO PRACY TO W 12 H NA LICZYŁEM NAJWIĘKSZĄ MOJĄ ILOŚĆ SKURCZY Z 400.

ALICJA CZY DAŁA BYŚ RADĘ ODCZYTAĆ MÓJ WYNIK MOŻE TWÓJ ANGIELSKI JEST LEPSZY

avatar
MARTULEK38

Minęło lato, upały i jest o niebo lepiej.W tamtym tygodniu miałam większego stresa i wzięłam hydroxyzyne,to był koszmar.Gdy zaczęła działać to ciśnienie automatycznie mi się podniosło, duszność,nogi i ręce z kamienia,w głowie wirowało i ciemniało mi w oczach.Wyszlam na balkon na pół godziny i przeszło mi.Aaa i ciśnienie mi drugie na 100 podskoczyło, myślałam że umrę.Nigdy więcej hydroxyzyne.Teraz tylko czasami te dodatkowe skurcze mi dokuczają,o niebo lepiej dlatego cieszę się dobrymi dniami.

avatar
MARTULEK38

Nawet nie migotam od tygodnia.Rowerem znowu śmigam gdzie chce.

avatar
Elusiak

Kormoran, nie siej zametu i nie strasz. Dodatkowe skurcze serca sa lagodna i niegrozna arytmia. A co do ulotki - Biosotal nie jest przepisywany tylko przy dodatkowych skurczach. Grozne to sa czestoskurcze komorowe czy migotanie komor.

avatar
kormoran IP: 127.0.0.**

Jeśli ktoś ma jeden skurcz na miesiąc to pewnie nic mu nie grozi ale właśnie o to chodzi ,że częstoskurcze są niebezpieczne a one raczej rzadko występują więc mało kto je złapał. Co mi zmienia wynik holtera na którym mam kilkadziesiąt lub kilka skurczy pojedynczych skoro sam najlepiej czuję ,że w ten dzień było ok? w inny bez holtera mam jazdy całodniowe i mam się czuć bezpiecznie bo na jednym holterze miałem świetny wynik? jeśli ktoś tak myśli to zazdroszczę optymizmu. Ten kto przeżywa co jakiś czas napady skurczy występujących jeden po drugim przez przynajmniej kilka godzin wie najlepiej ,że nie da się z tym normalnie funkcjonować. Lekkie przelewanie w piersiach i pojedyncze skurcze to jest nic. Do takich już przywykłem i mnie nie stresują ale zdarzają się też POTĘŻNE uderzenia i to co chwilę... więc jeśli ktoś mi mówi ,że to jest normalne to gdybym miał siłę się śmiać to bym takie gadanie wyśmiewał.

avatar
jacop1984

Ja po 4 latach wyłapałem te skurcze o których mówiłem lekarzą,te skurcze które występowały jeden po drugim przez 5 sekund.I co wyszło częstoskurcz nadkomorowy krótki i skurcze komorowe pary i trójki.

avatar
MARTULEK38

Kurcze gdyby czytać każdą ulotkę i skutki uboczne leków,to człowiek w ogóle by ich nie brał.Moj Bibloc obniża ciśnienie i tętno.Ja już się przyzwyczaiłam do tych skurczy,a napadowe migotanie przedsionków też opanowałam i już nie panikuję,bo to jest najważniejsze w tym wszystkim.

avatar
jacop1984

Czy ktoś mi może wyjaśnić czy od nerwicy serca można mieć wstawki częstoskurczu nadkomorowego oraz skurcze komorowe w niedużej ilości pary i trójki.?

avatar
kormoran IP: 127.0.0.**

Wszyscy tutaj udają bohaterów a gdybyście naprawdę mieli to w nosie to byście tutaj nie siedzieli na forum. Ja nie ukrywam ,że się tego cholerstwa bardzo boję tak bardzo jak niczego innego wcześniej. Gdybym miał skurcze nadkomorowe albo przynajmniej same pojedyncze komorowe to może byłbym wiele spokojniejszy. Dużo czytałem o tym wszystkim i wiem ,że np połączenie dużego stresu i wysiłku może być dla mnie naprawdę groźne. Jestem jeszcze młody i niestety ale bardzo łatwo podatny na stres. W moim wieku ciężko też abym fizycznie pozostawał bierny. Migotanie komór to nie jest jakiś mit jak Yeti. Kogo niby może to dotknąć jeśli nie takiego człowieka jak ja?
Jacop - ja jestem prawie pewny tego ,że u mnie to stres i nerwy wywołują arytmię. Ostatnio się o tym przekonałem kiedy miałem spory stres to jazda była niesamowita. Kiedy jestem spokojny to skurcze są sporadyczne zazwyczaj.

avatar
MARTULEK38

Kormoran nikt tutaj nie gra bohaterów.Ja dostałam porządnego kopa w dupę, więc mam gdzieś te skurcze,co ma być to będzie.Nawet jak mnie dopadną to nie myślę że zaraz umrę.Panikowalam ale już tego nie robię.

avatar
MARTULEK38

Dzięki ludziom na tym forum trochę się dowiedziałam o arytmii i odczuciach.

avatar
Allicja

Kormoran, trochę przesadzasz. To, że w ulotce zapisane jest tak jak zacytowałeś to nie znaczy, że każdy komorowy skurcz od razu zagraża życiu. Arytmie są łagodne i są złośliwe (te cięższe, te niebezpieczne), właśnie po to robi się badania żeby stwierdzić jaką mamy arytmię i nie chodzi tu o to, o czym ty mówisz, że jednego dnia wyjdzie Ci na holterze tysiące skurczy a za tydzień 10. Tak zawsze lub przeważnie tak będzie, bo przecież to logiczne, że każdego dnia może to serce bić trochę inaczej. Dobry kardiolog przeanalizuje te skurcze, nie tylko ich ilość ale i jakość i wie, czy serce ma dodatkową drogę przewodzenia czy idiopatycznie serce szwankuje.

Piszesz, że jesteś taki biedny a my, że chyba nie wiemy co to prawdziwa arytmia, ja wiem co to arytmia i tym się różnimy, że ty możesz sobie pomóc lekiem, który wyrówna pracę serca a ja nie mogę i męczę się tak dni/tygodnie aż arytmia się trochę wyciszy i będę mogła na nowo powrócić do żywych albo pojechać na SOR, żeby pod okiem monitorów mnie unormowali. I wyobraź sobie, że w każdym holterze mam podobną w tysiącach ilość skurczy, mniej nadkomorowych a całe mnóstwo komorowych i nie tylko pojedynczych a pary, trójki, salwy, od niedawna częstoskurcze. Najczęściej jednak mam bigeminie, jeśli tak dobrze znasz arytmie to wiesz, że przy tym co drugie uderzenie serca jest nieprawidłowe. I nie są to epizody ale potrafi mnie tak trzymać cały długi dzień i całą noc i kolejny dzień aż nie pojadę na SOR prosić o pomoc.

Nie mów mi więc, że Ty jesteś taki biedny bo biedny jest każdy kto ma arytmię i nie mówię o takich co mają 10, 50, 300 skurczy na dobę bo to żadna choroba tylko ze stresu i samonakręcania jest taka ilość ale są też tacy którzy codziennie żyją normalnie pracują i serce im skacze po parę razy na minutę albo z co drugim uderzeniem walczą.

Jak nie ma wyjścia to trzeba to zaakceptować i nauczyć się z tym żyć, jedni mają cukrzycę, inni raka, ktoś nadciśnienie a my arytmię. Najgorszym doradcą jest stres, trzeba nauczyć się wyciszać i nie wpadać w panikę bo to jeszcze gorzej rozwściecza nasze serca.

avatar
serdi IP: 127.0.0.**

Kormoran weź chłopie w garść albo idź do dobrego psychologa bo popłyniesz, naprawdę.Wszyscy mamy skurcze dodatkowe , większe ,mniejsze różne.Ty masz to niebywałe szczęście że oprócz tych skurczy nic poważnego Ci nie dolega a przede wszystkim masz zdrowe serce,wiesz co do leków i skutków ubocznych to ostatnio jakiś dziadek wykitował po apapie a u mnie chłop udusił się mandarynką serio , więc zluzuj lejce.Co do lekarzy to nie zgadzam się z tobą , fakt mamy dużo lipnych lekarzy niektórzy nawet nie powinni leczyć , ale mamy też świetnych fachowców którzy robią rzeczy wspaniałe , niewiarygodne wręcz , co ty wiesz w nogach śpisz chłopaku.75 letnich pacjentów potrafią podnieść na nogi , nowa zastawka , by passy , masakra co oni robią świry he he .Rozrusznik dzisiaj ci wszczepiają w znieczuleniu miejscowym , jutro rano usg , sprawdzenie , krewka , wyniki ok to do domu i następny.Koronarografia pach 45 minut ( u mnie ponad godzinkę bo mam inaczej trochę przez wadę ) i pach dziękujemy , wózeczek , opaska ,kroplóweczka , a jak trzeba stenty założyć to pół godzinki dłużej i po sprawie, są fachowcy naprawdę tylko trzeba wiedzieć gdzie uderzyć bo jak będziesz się podpierał jakimś prowincjonalnym kardiologiem to marne szanse , ja widziałem co potrafią i nawet mi się to nie śniło w najśmielszych snach, masakra nawet trochę mnie to przeraża. Także głowa do góry chłopie bo nawet nie wiesz z jakiego gówna ludzie wychodzą.Pozdrawiam pacjent ze złożoną wadą aortalną z przewagą niedomykalności w stopniu umiarkowanym

avatar
jacop1984

Witam ponownie .Ja już tak nie panikuję przy tych skurczach tylko tyle że strasznie wkurwia....ją.Tylko że ja wiedziałem że innaczej odczówałem skurcze jak miałem tylko sporadyczne skurcze nadkomorowe i 3 albo 10 komorowych.Aż w końcu dzieci przyszły na urodziny córki a ja akurat miałem na sobie holtera event na 7 dni.

I wówczas wyłapałem ten kurtki częstoskurcz nadkomorowy SVT i skurcze komorowe pary i trójki.

Tylko nie wiem czy ten kurtki częstoskurcz nadkomorowy jest groźny i te pare skurczy złożonych.

Trzymajcie się .

P.s
ALICJO czytałem twoje wypowiedzi na tym forum z 2006 r masz już duży starz na tym forum ja jestem na nim od 2013 tak więc powinnyście dostać jakieś koszulki z logo :)