Dzień dobry. Jestem mamą 12-letniego Marcina. Od dwóch lat borykamy się z problemem drgawek. Syn jest obecnie po czwartym takim incydencie. Wszystkie zaczynają sie w nocy, gdy budzi się z uczuciem, które nazywa uczuciem lapania w nodze, mrowienia. Od tego się zaczyna a kończy, o zgrozo, napadem drgawek uogolnionych. To powtarza się 2-3 razy w ciągu nocy, w międzyczasie ma te dziwne uczucia i nodze i skurcze mięśni w łydkach.Rezonans i eeg robione cztery razy w normie. Neurolodzy twierdzą że to napady rzekomopadaczkowe czyli na tle lękowym, psychiatra kręci nosem na to rozpoznanie neurologów. Syn od dwóch lat przyjmuje antydepresant, 1,5 roku jest w terapii-widać efekty w jego codziennym funkcjonowaniu- jest zdecydowanie bardziej otwarty, spontaniczny, śmiały. Na tej potstawie i na upływie roku od ostatniego incydentu drgawkowego śmiałam sądzić że to minęło. NIestety nie. Neurolodzy z uporem maniaka twierdzą - podłoże lękowe. Pójdziemy do psychiatry i pewnie po raz kolejny zwiększy dawkę antydepresanta. Nikt nie szuka mozliwych innych przyczyn bo skoro jest znerwicowany to ma lęki i tyle. Nie wiem jak synowi pomóc, bo jedynym lękiem jaki u niego obserwuje to straszny lęk przed drgawkami, który powoduje, że boi się chodzić spać. Czuję się straszliwie bezradna.