avatar
Mika IP: 83.16.154.**

Jak długo można żyć z by-passami stosując się do wszystkich wymogów (odpowiednia dieta, ruch, abstynencja tytoniowa itp?Dotyczy osoby w wieku 50 lat.

avatar
ela IP: 217.153.6.**

Też chciałabym to wiedzieć. Mam 51 lat i od prawie półtora roku by-passy. Lekarze mówią ,że jest to 7 do 10 lat, ale jaka jest prawda tego chyba i oni dokładnie nie wiedzą.

avatar
Iza IP: 83.29.225.**

Trudno tak matematycznie okreslić-jest to zalezne od wielu czynnikow (w końcu miażdżyca trwa nadal), lekow , stylu zycia uwarunkowań genetycznych.
Pomosty zylne sa mniej trwale od tzw. pomostow tętnicznych

avatar
arno22. IP: 89.171.160.**

Ja żyję już 15 lat po operacji by=passów w Aninie.Mam zamiar jeszcze trochę pożyć.Z tego co wiem ta operacja jest powtarzalnaMam 61 lat

avatar
mik

Mojemu ojcu wszczepiali by-passy pierwszy raz gdy mial 48 lat. Po niecalych 4 latach juz bylo nie tak i konieczna byla kolejna operacja.
To wszystko zalezy od organizmu i jego sklonnosci.

avatar
jaroszen IP: 89.195.6.**

zawal mialem 12 lat temu .leczylem ale poprawy nie bylo tzn.widocznej niedokrwiennosc prawdopodobnie byla caly czas mimo lekow wiec po kilku wizytach u prof.Zaslonki w lodzi zostalem zakwalifikowany do wszczepienia tzw.bay-pass
mialem 51 lat operacja przebiegla mysle ze dobrze -choc cos tam sie dzielo z wybudzaniem,tzn trwalo dluzej niz standartowo.Po rehabilitacji wrocilem do pracy pracowalem jako operator obrabiarek do metali /manualnych/.Czulem sie roznie ale oceniajac z perspektywy czasu dobrze zylem jak najnormalniej czyli jak mi powiedzial moj operator kardiochirurg wraca sie mniej wiecej do stanu przed zawalem obecnie jestem na rencie ale dorabiam troche pracujac i nie zebym lekcewazyl moja chorobe /ona jest i po ostatnich badaniach czyli koronarografii kontrolnej 2 lata temu czyli w 2007 jeden z trzech pomostow jest 60% zatkany przebylem niewiedzac w miedzyczasie /jakis maly/ zawal i teraz po 8 latach mysle ze nie jest zle czuje sie jak na czynne 2 bay-passy dobrze pracuje nadal troche i mysle ze czynne zycie zawodowe ma kluczowe znaczenie dla komfortu zycia z bay-passami Njgorzej jest zapatrzyc sie w swoja chorobe i bez przerwy wszystkie dolegliwosci zwalac na serce ktore fizycznie bardziej obciazone bardzo zle znosi psychiczne obciazenia modne tak teraz stressy .Podsumowojac zeby nie gledzic a cos podpowiedziec to mam wrazenie ze 80% chorob serca zaczyna sie w sferze psychiki a jesli sie otworzy droga do fizis tosie zaczyna wlasnie to co skutkuje choroba wiencowa i ireszta perypetii z sercem ono zawsze stoi na pozycji bitego.

avatar
Pam IP: 145.237.122.**

Mój Tata żyje 18lat z by-passami. Pierwsze 10 lat bez wiekszych problemów, Potem już renta i huśtawka z arytmią, podwyższonym cukrem i takie tam atrakcje. Sam delikwent twierdzi,że mozna do tego się przyzwyczaić ... Teraz lekarze coraz częściej mówia o ponownej operacji, bo najprawdopodobniej obejścia już się niestety zapchały ... Po operacji lekarz mówił o 7-9 latach spokoju ... patrząc pod tym kątem to i tak nieżle ;-) Na pewno rokowania są o niebo lepsze niż w przypadku nowotworów (o ile pacjent przeżyje operację) ...
Pozdro

avatar
Pam IP: 145.237.89.**

No to jeszcze wiadomości z ostatniej chwili tj. po angioplastyce z zeszłego tygodnia ;-) Z oryginalnie wstawionych dwóch by-passów i tzw. jump-graffu(o ile tak to się pisze) drożny pozostał tylko jeden (ten najwazniejszy - do tętnicy wieńcowej lewej). Prawy pomost padł chyba w niedługim czasie po operacji(w koronoro z 98 jest juz całkowicie nieczynny). Do lewego jump*u 3 lata temu wstawiono stent - dzisiaj niestety tez już jest niedrożny, ale część tego obejścia zakolorowuje się od tyłu - czyli tam dochodzi krew z oryginalnej tętnicy wieńcowej lewej (drożna tylko na 25%).
W trakcie obecnego zabiegu przebalonikowano tętnice wieńcową prawą (niedrożnośc 90%) i wstawiono tam stenta - zrobili to co 3lata temu bali się robic lekarze z innego szpitala ... Taraz pacjent ma odpoczywać i nabierać sił na jesienna angio - cel to balonikowanie i stentowanie tętnicy wieńcowej lewej (czyli to o czym nawet nie słyszano te 20 lat temu...). O reoperacji nawet nie wspomniano .. stentowanie do upadłego ;-)
Acha ... i co najważniejsze - Pacjent czyli mój Tato lat 62, choć z lekka osłabiony czuje się całkiem dobrze psychicznie i z nadzieją oczekuje jesiennego zabiegu ..
Pozro
PS: No i niech to dobre samopoczucie zostanie jak najdłużej, bo od 1 maja to jedyny Dziadek moich Dzieci ... Po niespełna rocznej chorobie (rak trzustki) odszedł mój Kochany Teść ... K... Przepraszam, ale ciężki rok za nami ...

avatar
wiolka IP: 83.9.89.**

witam mój tata ma 68 lat i jest 12 lat po bajpasach stosuje si ę do zalecen i na dzien dzisiejszy czuje sie swietnie.pozdrawiam

avatar
ZBIGNIEW IP: 80.53.215.**

Witam,
cztery by*passy w wieku 52 lat (1997 r) zrobione w Krakowie pod kierunkiem prof. Sadowskiego. W 2003 r balonikowanie bez stendów. Na razie jest dobrze. Pozdrawiam.

avatar
Kasia IP: 95.160.227.**

Witam serdecznie! 1-lipca tego roku miałam bay-pasy miało być dobrze ale niestety nie jest ciekawie , czuje się żle , mam jakieś leki,nie sypiam po nocach.Biorę wszystkie leki mi zalecane, bardzo dużo spaceruje ale wszystko na nic nadal boli i nadal tyje pomimo bardzo ścisłej diety. Mam 50 lat jeszcze moment i nawet na leki nie będzie mnie stać - a komisja orzekła iz mogę pracowac, jak? gdzie? kto przyjmie do pracy 50 letnia sapiąca wiecznie kobietę!!!

avatar
DOKTOR G. IP: 87.99.36.**

a co, zawodu nie masz?

avatar
Waldek IP: 24.169.229.**

Cztery by-passy w wieku 55 lat dwa m-ce temu!Czytam ten blog,dziekuje za praktyczne wskazowki i komentarze!Od dzis moge rozpoczac bardziej intensywna rekonwalescencje,wiecej gimnastyki ,rower basen.Mam troche treme i nie bardzo wiem ile to zdrowo i bez szkody dla nowego systemu.Prosze o podpowiedz.

Twoja odpowiedź