avatar
Przemek IP: 80.53.221.**

Witam, mam problem podobny do wielu z was, mianowicie częstoskurcze, nei wiem czy są to nadkomorowe czy przedsonkowe. Jestem osoba aktywną, jeźdże na deskorolce, i mam te częstoskurcze od bardzo dawna, moze 10 lat, lecz ostatnio sie nasiliły, zwykle przechodziły mi jak poprostu usiadłem, potem niestety przyszła nwerwica i strasznie boje sie o moje zycie, każde wyjście na deske to strach przed tachykardią ;/kilka razy już było u mnie pogotowie, najczęsciej częstoskurcze napadały mnie wtedy, kiedy w przeddzień piłem alkohol, lecz ostatnio nie piłem nic i w pewnym momencie wyczułem ogromne tętno ... lekarz pogotowia naliczył 180/min, i w pewnym momencie serce wskoczyło w prawidłowy puls i wszystko było okej ;) tego dnia, byłem chory, miałem gorączke, podejrzewam że to mogło być przyczyną ataku .. mam ciągłe niedobory magnezu, wpierdzielam tabletki i jak juz uzupełnie niedobór, wystarczy kilka dzni bez tabletek i znowu poniżej normy, częso mam skurcze w łydkach, pulsowanie pod skórą i trzęsienie powiek .. Byłem u kardiologa, zalecił magnez i Betaloc ZOK w przypadku gdybym miał następny atak, nie biore go no bo ma według mnie niepokojące działania niepożądane .. Mam pytania, czy taki częstoskurcz może byc niebezpieczny dla życia w moim wieku, gdy pojawia sie tak szybko i tak samo szybko odchodzi ( pojawia sie ZAWSZE przy wyskoku, czy jakimś szybkim ruchu )?? aha powiem jeszcze że przy częstoskurczu nie mam żadnych niepokojących oznak, to znaczy jestem świadomy, nic mi nei drętwieje, nie mam żadnych problemów z świadomością, no i czy to może być ta nwerica, odkąd ją mam to wszystko stało sie trudniejsze pozatym mam stresujący rok, matura, prawo jazdy, pierwsza praca ... Proszę o pomoc :))

avatar
Mirek IP: 83.2.83.**

Hej Przemek, prawdopodobnie masz zespol WPW (dodatkowa droga przewodznia) albo jakies inne zaburzenia, sadze ze potrzebna bedzie ablacja, podaje nr gadu gadu do siebie jak chcesz pogadac na zywo: 3444934 i moj adres e-mail: Salemcat@interia.pl. Chce cie juz na samym poczatku uspokoic, 11 lat temu mialem ablacje w Instytucie Kardiologii w Warszawie, obecnie polecam wizyte u Pana Profesora Franciszka Walczaka w Centrum Kardiologii Anin przy ul Plowieckiej 37,twoje zaburzenia moga stawac sie dluzsze dlatego sadze ze najlepiej bedzie tam sie udac, ja wiem jak to jest bo juz dlugo na to choruje, mialem zabieg 11 lat temu ale nie do konca i wrocilo. Teraz dzieki wizycie u Pana Profesora Franciszka Walczaka mam termin i zabieg 20.03.07. Odezwij sie do mnie to ci pomoge i wytlumacze - postaram sie, choruje dlugo, i co nieco wiem. Przede wszystkim dam ci namiary na Centrum Kardiologii Anin w Warszawie. Pozdrawiam serdecznie.

avatar
Andrzej IP: 83.5.105.**

Witam cię Przemku.
Wiedz że nie jesteś sam w twojej corobie. Ja dawno temu tzn. mając 19 lat, dziś mam 36, dostałęm pierwszego ataku.
Nie wiedziałem co śie dzieje bo siedziałem wówczas na ławce i rozmawiaem, a tu czuje jak mi serce wali ze 200 na minutę jak bym przedchwilą biegł. Atak ustąpił a ja zbagatelizowaem problem, powiem szczerze że nawet mnie to rozbawiło. Ale potem było coraz gożej. Ataki łapały mnie często na treningach. Trenowałem akrobatykę i breakdance.
Tak naprawdę nie wiedziałem co to za choroba i starałem się nie wpadac w panikę, myślałem ze to samo przejdzie.
Ale niestety, było inaczej. Ataków dostawałem coraz więcej nawet 2-4 razy na dzień. Trwały od od jednej minuty a niektóre nawet 15 minut. Zacząłem sięobawiać o swoję życie.
Poszłem do lekaża i tu zaczął się kabaret bo jeden powiedział mi abym skończył z paleniem (niepalięłm), następny kazał uprawiać jakiś sport (normalnie wymiękłem).
Zo doktor, to inna planeta. W końcu któregoś razu w pracy złapa mnie atak i trzymał około 50 minut. Po około 20 minutach szalonego walenia serca poczółem mrowienie w dloniach i stopach. Poprosiłem szefa aby zawiózł mnie do na pogotowie. Miałem problem wsiąść do auta bo zdrętwiały mi nogi i ręce. Po dojeżdzie do szpitala nie dałem już rady wysiąść z samochodu. Podłączyli mnie pod aparaturę i wówczas dowiedziałem się że to jest częstoskurcz napadowy (tahykardia paroxsysmalis). W szpitalu zostałem uziemniony na 3 tygodnie, seria badań nie wykazała wad serca, ani nic co mogło by bespośrednio wskazywać na powodowanie tych ataków. Wypisano mnie i powiedziano mi że muszę poprosu uważać, brać leki (atenolol, isoptin), piś sopro soku pomindorowego, unikać wysiłku i używek. Szkoda bo musiałem skończyć z tańcem i akrobatyką. Moje życie przewruciło się dogóry-nogami. Dzisiaj mam 36 lat, przywykłem do tego że tak naprawdę to nie mogę biec szybciej na autobus.
Mieszkam w Zabrzy obok kliniki kardiologicznej. Gdy mnie złapał kiedyś atak żona zawiozła mnie właśnie tam. Poprostu to jest pierwszoligowa placówka. Tam poza leczeniem farmakologicznym lekarze powiedzieli co mam robić w momęcie ataku. Najlepiej położyć się plasko na plecach wówczas powinien atak ustąpić, nie panikować bo na to jeszcze nit nie umarł. Gdy nie przechodzi po 10 minutach wezwać pogotowie itp. itd.
Tak więc nie jest prosto żyć z tą chorobą bo jadąc pociągiem nad morzę 6 godzin zastanawiałem sięco będzie jak mnie to łapnie. Takich sytuacji jest wiele i najtrudniej jest o nich nie myśleć. Tej choroby nie wyleczysz. Jedynie zaleczysz w ten sposób że ataki ustaną gdy będziesz jechał non stop na tabletkach. Może być terz tak że częstoskurcz sam kiedyś da spokój (z wiekiem).
Widzę po sobie że ataki mam może raz na pół roku.
Pamiętaj musisz uważać na siebie. Oszczędzać się. Może zajmij się graffiti to też część hip-hopowego streetu.
Serdecznie ci współczuję bo wiem po sobie co przeżywasz.
Pozdrawiam.
Andrzej.

avatar
ania IP: 80.51.178.**

Cześć Andrzej! Czy w Zabrzu nie wspominali o ablacji? Też mam 36 lat i jestem czwarty m-c po zabiegu. Jest OK. Ania

avatar
lidka 20 IP: 83.9.68.**

czesc mam na imie lidka mam 20 lat i mam czestoskurcz napadowy boje sie nze umre pomozcie

avatar
lidka IP: 83.9.68.**

juz 4 lata sie z tym mecze nie moge normalmie zyc przedwczoraj bylam na pogotowiu mialam puls n240 na min biore leki betalok zok 25 magnez potas hydrozynium na nerwice

avatar
lidka IP: 83.9.68.**

przez te leki to ja niewiem jak ja zaloze rodzine itp przeciez dopiero zaczynam zycie

avatar
malgosia1977

Witam Lidka! Pierwszy raz czestoskurcz napadowy *zlapal* mnie w wieku 15 lat,teraz mam 30.Przez te wszystkie lata bralam rozne leki,nizbyt regularnie bo moje czestoskurcze nie byly bardzo uporczywe.Z wiekiem napady staly sie rzadsze i nauczylam sie z nimi zyc,potrafie sama przerwac napad.Teraz planuje dzidziusia i pan doktor zalecil mi ablacje,z tego co mowil w 96 % powinno to wyeliminowac to paskudztwo.Robie niezbedne badania i mam nadzieje ze zabieg pozwoli mi bez obaw zajsc w ciaze.Pozdrawiam

avatar
lidka IP: 79.185.157.**

dzieki za odpowiedz a jakie leki bierzesz

avatar
lidka IP: 79.185.157.**

ale ja sie ciagle boje ze te serce mi kiedys peknie od tych uderzen moje zycie jet dosyc nerwowe wiec ja nie umiem sie opanowac jak zlapie mnie ten czestoskurcz poradz mi co mam robic????):moi rodzice tez nie wiedza co maja ze mna robic boja sie o mmie bo mam prawojazdy to mysla nieraz ze nie powinnam jezdzic sama itd

avatar
lidka IP: 79.185.157.**

a jak przerywasz napad????/

avatar
lidka IP: 79.185.157.**

u mnie to sie zaczelo jak mialam 16 lat na poczatku nie wiedzialam co to jest i tak tym sie nie przejmowalam raz jak rano poszlam do szkoly to zaczelo mi bic i az po poludniu przestalo ale wtedy nie martwilam sie tym az tak teraz jest gozej nie moge sie tym uspokoic i coraz bardziej mi szybciej wali robi mi sie duszno sucho w gardle i wali jak opetane i wtedy jade z tata na pogotowie tam daja mi kroplowe i jakies zastrzyki i wtedy mija ale nie zawsze szybko mija czasem nawet pare godzin wali

avatar
lidka IP: 79.185.157.**

przez 2 lata bralam betalok zok 25 i przez pol roku nie mialam ataku i potem po wakacjach znow sie zaczelo ja nie umiem z tym zyc to jest takie uciazliwe do zycia ciagle trzymam kciuk na szyi i wyczuwam czy walli szybciej lekarz u ktorego sie leczylam prywatnie mi mowil ze jak sie powtorzy jeszcze raz ten atak to kazal mi isc na zabieg wlasnie na ten co ty o nim mi piszesz a ja juz mialam z 5 atakow na pol roku i niekontaktowalam sie z nim bo boje sie tej operacji boje sie ze cos mi narusza w tym sercu i bedzie mi grozic zastawka czy cos takiego boje sie tez ze nie bede mogla miec dzieci przez ten czestoskurcz bo jak ono zacznie szybko walic to i moje dziecko zginie przy takich uderzeniacz

avatar
lidka IP: 79.185.157.**

wogole to alkocholu tez nie mozna pic przy czestoskurczu????

avatar
malgosia1977

Lidka! Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi wnioskuje ze strasznie jestes spanikowana,ale nie przejmuj sie ja na poczatku tez bylam,i to jak,mialam chyba nerwice :) Jezeli u Ciebie jest zdiagnozowany czestoskurcz napadowy nadkomorowy to bez paniki na to sie nie umiera,ja zyje juz 15 lat :) Nie wiem skad jestes,ale ja w styczniu bylam na konsultacji w Warszawie w Allenorcie,przyjmuje tam m.in.dr.Szumowski,spec od ablacji ktora wykonuje sie takze przy czestoskurczu.Mysle ze powinnas sie koniecznie udac do takiego fachowca,wytlumaczy Ci co i jak i podpowie jakies rozwiazanie Twojego problemu. Jezeli chodzi o sposob na zatrzymanie czestoskurczu,to zatkaj skrzydelka nosa,nie oddychajac ustami i przyj.Oczywiscie nie za dlugo do kilku sekund,mozna powtorzyc pare razy. Ja obecnie lykam Betaloc zok 25mg,a gdy mnie zlapie napad to aplikuje sobie 50mg,ale Ty lepiej nie eksperymentuj.Lykaj regularnie magnez i potas bo ich niedobory powoduja wszelkiego rodzaju arytmie,ale najlepiej by bylo gdybys to wszystko uslyszala od lekarza. Pozdrawiam Malgosia