avatar
juulki IP: 95.145.185.**

Witam,
Jestem tu nowa, przeczytałam wiele wątków w tym dziale, bo od jakiegoś czasu *dziwnie* się czuję i podejrzewam, że to na tle nerwowym:((
Wczoraj chyba miałam pierwszy atak lęku,ale od początku...

4 lata temu miałam straszne bóle w klatce piersiowej z drętwieniem ręki. Lekarz rodzinny powiedział, że to nerwobóle i że przejdą. Nie wierzyłam na słowo - zrobiłam wszystkie badania u kardiologa. Ten stwierdził nerwicę wegetatywną, zapisał leki, brałam je jakiś czas i potem czułą się już całkiem dobrze więc przestałam.
Jakiś czas miałam spokój i potem zaczęły się dziwne lęki o moje zdrowie, byłam np. przekonana, że mogę mieć HIV, bo dostałąm plam na skórze, których lekarz nie mógł wyleczyć ani zdiagnozować do końca - zrobiłam test (chociaż nie byłam nawet w grupie ryzyka), był negatywny - wszystkie objawy mi zaraz przeszły. Ale ciągle sobie coś wyszukiwałam i bałam się, że mam jakąś groźną chorobę, ale jakoś sobie radziłam, a teraz jest to jakaś obsesja.
Dopiero teraz sobie uświadomiłam, że to nie jest normalne - codziennie mam inne objawy jakiejś poważnej choroby - płuc, gardła i krtani, tarczycy, żeber, mięśni, żołądka, serca, głowy. Otóż boli mnie to wszystko, ale codziennie coś innego. Panicznie boję się raka i jak usłyszę o jakiś jego objawach, sama też szukam ich opisów, to zaraz to mam.
Nie mogę spać, bo boję się, że umrę na jakąś groźną chorobę. Cały dzień skupiam się na jakimś objawie - teraz mam np powiększone węzły chłonne na szyi (lekarz je pomacał wczoraj i stwierdził, że może zaczyna mi się infekcja gardła). Nie dostałam zadnej diagnozy, dlaczego są powiększone, i cały dzień o tym myślałam i tak się bałam, że pod wieczór dostałam jakiegoś ataku lęku - straciłam poczucie rzeczywistości, serce mało mi nie wyskoczyło, byłam przerażona i pewna, że zaraz umrę i nie mogłam się ruszyć.
I teraz boję się, ze znowu mi się to przydarzy, a także tego, że to tym bardziej objaw jakieś poważnej choroby. Boję się tak bardzo cały czas - rzuciłąm palenie ze strachu przed rakiem.Boję się, że umrę, obsesyjnie z dnia na dzień coraz bardziej, już nic nie robię od tygodni tylko czytam o chorobach i ich u siebie szukam.
Dodam, że mam niewielką nadczynność tarczycy - jestem u lekarza co 2tyg na badaniu krwi i za każdym razem mam inną *sprawę* do niego - bóle piersi, płuc, gardła, a on nie traktuję tego jakby poważnie, nie wysyła na żadne wyniki tylko mówi, że nie mogę się tak stresować
A jest gorzej i ten atak dziwny wczoraj... Mam dwuletnie dziecko i nie mogę się nim normalnie zajmować, bo myślę o czymś innym, siedzę myślę non stop i nie mogę się skupić na niczym innym jak tylko na tym, że ona albo ja możemy być chore i już mam dosyć tego strasznego lęku o własne zdrowie i pisząc to myślę przez chwilę, że chcialbym się pozbyć na tych lęków i wszystko będzie dobrze, a za chwilę już myślę, że nie będzie, bo powiększone węzły chłonne, gula w gardle, boląca szyja i głowa moga się okazać najgorszym
Do jakiego lekarza mam się wybrać? DO rodzinnego? I prosić o badania na wszystko, bo jak się dowie, że jestem hipochondryczką to mnie zlekceważy i wtedy będę sie bała jeszcze bardziej, że nie spradzi tych wszyskich chorób, które mogę mieć, a z drugiej stronny tak bardzo chciałąbym normalna się obudzić któregoś dnia bez bólu iżadnych objaów,że może od razu powinnam pójść na psychoterapię??? Bo co będzie dalej jeśli mi się pogorszy?? Boję sie takiego ataku jak ten wczorajszy, bardzo się boję, tego uczucia, że za chwilę umrę
A może to nadczynność tarczycy powodoać wszystkie te probloblemy??

avatar
w.eter.anka IP: 83.30.180.**

Kochanie na poczatek, poczytaj watki o nerwicach, zobaczysz ile z nas miało to samo. Ja przez długi czas dopasowywałam do siebie wszystko co możliwie, jedynie prostata zanic mi nie chciała przypasowac ! Nie martw sie, pozdrawiam i czytaj, czytaj, czytaj.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witaj jjuulki.
Porób sobie WSZYSTKIE NIEZBEDNE BADANIA, po to BYS MIAŁA DOWOD NA TO, CZY CI COS JEST LUB NIC CI NIE JEST.
Ale z tego, co piszesz mozna wywnioskowac, ze masz problem ze swoja wybujałą wyobraźnia na temat mozliwosci bycia chora.A poniewaz poradziłam sobie na swój sposób z nerwica i dziś jestem osoba szczęsliwa, dlatego załozyłam watek o wychodzeniu z nerwicy, który teraz ma nazwę *Walka z nerwica* Zamiesciłam na nim WSZYSTKO, co mi sie dotad udało na ten temat zebrac i podpowiadam Ci przyjrzenie sie jemu( ale czytaj od poczatku, gdyz tam znajdziesz najwięcej postów na temat, jak inni sobie poradzili z objawami takimi, o których Ty piszesz) I oczywiscie doradzam Ci poszukac sobie jak najszybciej psychologa, który Ci pomoze *zebrac sie do kupy* po tej rozwalance, jaka dla ciała i psychiki jest nerwica.No i dobrze byłoby, zebyś postarała sie o jakieś leki, które Cie ustabilizują (ale nie stłumia, wyłaczą z obiegu) , bo musisz sie zając dzieckiem, wiec moze i psychiatra jest konieczny.Pozdrawiam.

avatar
4 IP: 80.54.173.**

dobrze tu panie radzą ci: idż najlepiej do psychiatry i opowiedz mu o wszystkich lękach ,z pewnością musisz na to brać jakis lek,który cie nie otumani,byś mogła normalnie sie dzieckiem zajmować,a psycholog skutecznie przestawi twoje myslenie na właściwe tory.Nie daj się.Dużo sie ruszaj.Godzinę codziennie szybkiego marszu,trochę gimnastyki czy innej aktywności wspomoże twój proces dochodzenia do siebie.

avatar
4 IP: 80.54.173.**

mieszkam koło parku i widze przez okno jak dziewczyny wioząc dziecko na wózku jeżdżą na rolkach.Może i ty spróbuj.Przyjemne z pozytecznym.

avatar
juulki

I tu zaczyna się problem właśnie... Mieszkam na wielkim odludziu na samym krańcu europy i nie mam jak i nie mam gdzie wybrać się do psychologa/psychiatry. Tutaj muszę liczyć na swojego rodzinnego lekarza, bo tylko on może mnie zglośić do kolejki do zobaczenia się z psychiatrą w pobliskim szpitalu, co i tak nie jest proste.
Rozważam rozmowę z psychoterapeutą przez internet, ale trochę się boję, bo nie wiem kto tak naprawde będzie po drugiej stronie i czy to może przysnieść jakiekolwiek rezultaty w każdym razie to w tej chili jedyna możliwość jaka mi pozostaje:(
Czytam forum o sposobach walki z nerwicą - może jakoś sobie poradzę...

avatar
spyrka IP: 83.30.131.**

A nie masz kogoś bliskiego do kogo mogłabys zadzwonić w razie ataku paniki ?Ja tak robiłam, o każdej porz dnia i nocy mogłam zadzwonic do szwagierki, wygadałam się, ona słuchała i atak powoli mijał.Trzeba próbowac wszystkiego.

avatar
sweety19 IP: 188.147.0.**

Witajcie! ja od kilku miesiecy cierpie na naerwice lekowa z depresja.Wszystko pojawilo sie u mnie dopiero wtedy kiedy sie odstresowalam,po dlugim roku-kiedy top wychodzilam za maz,konczylam studia,przeprowadzalismy sie z mezem i zaraz po tym urrodzilam synka-przedwczesnie.Pozniej male problemy zdrowotne dziecka-3 pobyty w szpitalu,kolejna nasza przeprowadzka juz na nasze wlasne mieszkanie i wtedy pojawilo sie to najgorsze-nagla bezradnosc,,bole doslownie wszystkiego-poczawszy od zawrotow glowy,poprzez drzenie rak,nog ,dretwienia ra,nog,twarzy,ogromne bole w klatce piersiowej-juz myslalam,ze to zawal-dostalam 3 skierowania do szpitala,skonczylam na neurologii-gdzie mnie nie przyjeto-twierdzac,ze nie mam zadnych neurologicznych objawow.wrocilam do domu,uspokojona nieco zastrzykiem hydroksyzyny i kolejnego dnia wszystko na nowo.Poszlam do psychiatry-tam dowiedzialam sie(upewnilam)ze to nerwica lekowa z towarzyszaca nerwica,nie bylam w stanie opiekowac sie swoim niespelna rocznym synkiem,chodzic z nim na spacery,gotowac itd...ale musialam,czulam sie po prostu jak na haju! bol wszystkiego i mysli o najgorszym.wczesniej reagowalam nerwami ,teraz sie uspokoilam-zamknelam w sobie...kazdy kaze sie brac do zycia ja nei umiem! mam przepisane leki antydepresyjne.nie bralam ich,po wizycie u psychiatry poczulam lekka poprawe,ale czesto bolala mnie glowa,mialam nerwobole i dretwienia...nie przykladalam do tego wiekszej wagi,lekow sie wystrzegalam,bo balam sie,ze biorac je nie bede w stanie normalnie funkcjonowac albo wystapia wszystkie niepozadane objawy.Ok 2 tyg temu,kolejny mega atak nerwicy- nie moge normalnie zyc,bez mysli ,ze nie umre,ze zostawie dzicko-ktore kocham nad zycie,meza i cala rodzine,wmawiam sobie tetniaka,guza mozgu i wiele innych chorob:(to jest okropne uczucie-wykancza mnie:(:(:(

avatar
Videk

Musisz wygrać z nerwicą bo inaczej ona z Toba wygra!! Trzeba trzymać sie dobrego psychologa (moze tez psychiatry) i dobrych pozytywnych ludzi!

Najlepiej powierzyć się Komuś większemu-np.Maryi zeby chroniła i prowadziła ku zdrowiu-Ona przeciez jest Pełna Łaski,pełna zdrowia!! Polecam bardzo Odnowe w Duchu Świętym(moze masz gdzieś niedaleko)-tam się cuda dzieją sama je zobaczysz :)))

http://odnowa.jezuici.pl/index.php?page=kalendarz 27 i 28 listopada przeczytaj!

no to hop!

avatar
mija IP: 77.245.246.**

Witam was ja na nerwice choruje od 2 lat. pierwsze objawy to brak złapania głębszego wdechu, bóle głowy, czułam się pijana, nie mogłam spac, a serce taka strasznie kuło myślałam że dostanę zawału, i ten najgorszy ucisk w klatce piersiowej czulam sie jak bym miala cegłę na piersiach.a na koniec zdretwiałty mi rece i nogi i w domu nie wiedzieli co się dzieje i wezwana pogotowie, diagnoza NERWICA. udałąm się do lekarza rodzinnego przepisał bellergot brałam przez kilka miesięcy tylko wtedy gdy czułam że juz chodze taka kołowata.ale bellergot juz nie pomagał i w lutym tego roku poszłam do neurologa psychiatry biore doxepin 2 razy dziennie na poczatku było ok ale mam kłopoty ze snem od kilku tyg. mój lekarz przepisał hydroksyzyne na noc ale nie pomaga czuje jak by w środku mojego ciała wszystko mi latało, i mam takie dziwne tiki a to reka odskoczy albo noga dziwe to i wkrecem sobie ze to objawy padaczki i ze umre straszne nie rzycze nikomu nerwicy

avatar
doruszka25 IP: 31.0.213.**

Weteranka jesteś wielka :) mimo, że usiadłam do komputera z zamiarem szukania objawów tętniaka mózgu jak przeczytałam twoj post a szczególnie o tej prostacie usmiałam się :)
ja już walcze z nerwicą jakieś 8 lat najgorsze było jak byłam w ciązy z modszym synkiem ... sama się dziwie jak mogłam wymyślać takie scenariusze porodu ...nie wiedziałam, że mam tak bujną wyobraźnie , nic z tym nie robiłam aż do czasu jak byłam zmuszona wezwać pogotowie ...wtedy postanowiłam - koniec musze zacząść walczyć o siebie ...jest lepiej jedynym lekiem a probowałam wiele jakie zażywam jest omega cardio ( oczywiście przed tem sobie wmówiłam, ze on leczy wszystkie choroby serca i to działa :) ) czasami szczególnie w nocy zdarza mi się myśleć, że mam raka , tętniaka, zaraz dostanę zatoru , albo kometa spadnie na ziemię ( moja wyobraźnia granic nie zna ) ale zaraz jak się na tym złapie sama sobie tłumaczę ,że nic się takiego stanie a nawet jeśli i tak nic na to nie poradzę, więc po co się tym martwić i to jakoś mnie uspokaja - znalazłam hobby, które mnie uspokaja rośliny doniczkowe... teraz przedemną wielki krok pójście do pracy przełamanie się bo zaraz wyobrażam sobie , że jak mnie nie będzie to dzieci umrą i jakieś inne głupoty .... walcze z tym i wiem , że wygram .....

avatar
alka13455667889 IP: 176.124.143.**

Dokladnie tak jak w moim przypadku.... ja mialam juz nieoperacyjnego guza mozgu, raka piersi srednio 10 razy w miesiacu, raka macicy i wszelkich narządów rodnych, raka tarczycy, niedoczynność i nadczynność tarczycy, hiv, Raka przelyku, czerniaka i jak by mi sie jakas choroba sie na taśmę nawinela to tez bym ja miala ale raczej preferuje smiertelne. A ostatnio mialam zginac na wojnie, tak dokladnie III światowej. Jeden wielki lek przed śmiercią. Tak sobie mysle ze jak uda mi sie dozyc 80 lat jak bardzo bede zalowac, ze zmarnowałam mlodosc na myslenie o smierci....mi przechodzi nie raz mam pol roku spokój ale jak mie chwyci to pol roku trzyma.... i tak az do smierci hehehehe

avatar
aaaaa IP: 95.40.174.**

Czytajac pierwszy wpis, mialam wrazenie ze sama to napisalam...mam takie same objawy, doslownie boje sie smierci i roznych chorob...wyczytam cos i zaraz mam jej objawy, zbadam sie i wszystko jest ok to objawy mijaja...to nie jest normalne, utrudnia mi zycie...

avatar
Nie ma sil IP: 85.14.74.**

Witam.
Ja też mam cały czas obawę przed tym, że będę miała grypę żołądkową czuje się z tym strasznie z dnia na dzień gorzej i gdy o tym myślę zaczyna mi się robić nie dobrze i się trzese mam już tego dość próbuje to jakoś powstrzymać nie myśleć o tym ale po prostu to jest silniejsze ode mnie wszystkich moich znajomych pytam się czy się dobrze czują w obawie przed tym, że się zaraże. Co mam zrobić? Nie mam już na nic sił mam już dość..

Twoja odpowiedź