avatar
ana IP: 83.16.56.**

Jaki jest czas wybudzania sie po operacji by-pass? Jaki jest stadrardowy czas wybudzania, a przy jakim nalezy juz mówić o powikłaniach??

to wazne...

z góry dzięki

avatar
Iza IP: 83.29.220.**

Bardzo trudne pytanie. Bo czas ten zalezy od tego kiedy przestana działac leki , ktore pacjent dostał do znieczulenia ogólnego ,a więc kiedy je zmetabolizuje.
Zale zy więc od stanu wątroby , od wieku , od dlugości zabiegu , od stanu krązenia mozgowego.
Jesli chcesz wiedziec cos więcej, chetnie pomoge

avatar
Marek IP: 87.205.245.**

Jest to od kilku do kilkunastu godzin. W przypadku mojego taty było to 12 godz.

avatar
angela

Mój tato operacje miał o godz 9 do 11:30 ( 4 bay pasy )a o godz 19 rozmawiałam z nim przez telefon. Był pod wpływem leków, ale mówił logicznie . To zależy od wielu czynników jak długo ,bo jak zapewne wiesz to poważna operacja.

avatar
mic IP: 83.19.209.**

A mój od 8mej operację i 3 by passy, wybudzał się powoli od 18tej gdzieś ale to proces na pewno stopniowy i od razu człowiek jest bardzo otumaniony. troche to trwa zanim dojdzie do siebie. samo znieczulenie ogólne to raz a krążenie pozaustrojwe w trakcie operacji to dwa - bardzo obciąża organizm.

avatar
gattina IP: 62.69.202.**

dokladnie,przez wlasnie to odlaczenie krazenia na czas operacji i zastapienie go krazeniem pozaustrojowym doszlo u mojego taty do zawalu podczas operacji po pownownym powrocie do jego wlasnego krazenia,puscili krew i to krazenie niestety zostalo zaburzone tym odlaczeniem i tata dostal niewydolnosci krazeniowo-oddechowej,przez 2 miesiace walczyl o zycie na intensywnej terapii,niestety nie udalo sie go uratowac.zaluje strasznie ze poszedl na ta operacje,ze sam dobrowolnie sie na nia zgodzil:(nigdy sobie nie wybacze ze nie odwiodlam go od operacji,nigdy,bo brakuje mi go strasznie:(zwlaszcza teraz,jak ida swieta ktorych po prostu sobie nie wyobrazam,myslalam ze do swiat wyjdzie ze szpitala,i wyszedl,tylko w nie taki sposob jakiego sobie zyczylam:(

avatar
stenar IP: 89.76.109.**

Moje bezpośrednie by-paasowe doświadczenie z IK w Aninie. Nominalny pobyt na bloku pooperacyjnym to ok. 48 godzin. Wybudzenie naturalne w przypadku braku komplikacji, to bardzo wygodne dla pacjenta bo *skraca* świadomy czas pobytu na tym bloku z podpiętymi elektrodami, drenami, *natlenianiem* itp. Mam wrażenie, że spałem może i 20 godzin. A później przeżywałem dwie *męki* - fizyczną - zrobiło mi się malutkie obtarcie skóry na pośladku (leży się na golasa), psychiczną - zespół pielęgniarek na zmianie, na której się obudziłem narzekał na robotę, na cały świat i były momenty, że nie wiadomo która miała zrobić jakieś tam bieżące czynności. Klientów na tym bloku leżało bodajże 10, ale tylko jeden próbował się zerwać spod aparatury i iść do domu, a okazem odporności fizycznej i psychicznej, pomimo kilkudniowego tam pobytu była młoda blondynka. Na noc przyszła nowa zmiana pielęgniarek. Ludzie jakie to było cudowne, nie wiem czy one były na tzw. kontrakcie, czy co, ale jakże wspaniale one pracowały, przez conajmniej dwie pierwsze godziny nie było słychać ani jednego słowa, każda coś robiła, chyba po trzeciej godzinie pracy, padło pytanie do *przywódczyni* czy napije się herbaty? Mogę to nazwać, że byłem w szoku, gały mi wyłaziły i wszystko byłoby b. fajnie gdyby nie ten cholerny troszeczkę obtarty pośladek. Trochę mnie irytowało jak siostry, które mi pomagały zmienić ułożenie, mówiły - niech pan się odepchnie nogami. A pan bał się ruszyć, a tyłek piekł, to zaczynało urastać do strasznej rangi. Nie czułem bólu rozciętego i poskręcanego na druty mostka, nie czułem odciętej i przyszytej do serca tętnicy , a czułem ten tyłek. To pod koniec drugiej doby niemalże doprowadziło mnie do zerwania się spod tej aparatury, przestawiłem się dziwić temu spod okien, a jeszcze bardziej podziwiałem blondynkę. Przestałem się bać troszkę przemieszczać cielsko na tym lóżku, pojawił się problem kto mnie poodłącza bo mój operator miał wolne. Kwalifikowałem się do planowego wyrzucenia na tzw. blok późnopooperacyjny gdzie już tylko zostaje gruba igła w tętnicy szyjnej z całym pęczkiem wenflonów (kolorowych koralików) i z brzuszka wychodzi już tylko *sznureczek* do wyciągnięcia elektrody awaryjnego ratownictwa. Jak się jest w przyzwoitym stanie to już można samodzielnie iść do łazienki, czyli już śmiało można zacząć jeść i pić, byłem w na tyle dobrym stanie, że siostry dyżurne musiały wyhamowywać ochotę do spacerów poza oddział. Na szczęściu ta rozpierająca chęć aktywności nie zaszkodziła mi i bardzo szybko znalazłem się w domu. Jestem półtora roku po operacji by-passowej a teraz psychicznie przygotowuję się do operacji na tętniakach biodrowych a może i brzusznym też, co ma nastąpić pod koniec marca. Do sześćdziesiątki najgorszą chorobą to była angina lub ból zębów, a potem człowiek się posypał. Papieroski paliłem nałogowo prawie 50 lat, wódeczki za kołnierz nie wylewałem, chlebuś ze smalcem lub mielonymi skwarkami b. lubiłem, schabowy to miał najwięcej witaminy, kiedyś trzeba te rachunki uregulować ale i tak podobno decyduje genetyka. Ten nie zna życia kto nie .... hej!!! Nie przejmujcie się, każdemu co się należy ...

avatar
kasia1235 IP: 83.29.197.**

A moja mama miala operacje w piatek trwala 8 godzin by passy i zastawka i do tej pory sie nie wybudzila tragedia jest jeszcze nadzieja??/

avatar
wstanislaw

Witaj Kasiu
Każdy pacjent reaguje inaczej. Ja miałem by-pass, oraz po 4 latach wymienianą zastawkę aortalną. Jeden z pacjentów nie wybudzał się 8 czy 10 dni. Rodzina rozpaczała i była przygotowana na najgorsze. Chory wybudził się i bardzo szybko wracał do zdrowia. Jestem przekonany, że i MAMA się wybudzi. Trzymam kciuki.
Proszę mieć cierpliwość i nie tracić nadziei.
Pozdrawiam- Stanisław

avatar
ellaaaa IP: 94.42.163.**

Kasiu jak mama ?

avatar
grzegorz b IP: 31.61.136.**

Witam mam pytanie do was dzis moj tata przeszedl operacje by passow jedynej informacji jakiej udzielil mi lekarz to to ze ojciec spi i oddycha za niego respirator czy to normalne po takiej operacji czy jednak mam spodziewac sie jakis skutkow ubocznych?Z gory dziekuje za odpowiedz

avatar
Bet

Grzegorz,
to jest całkowicie normalne. Po operacji serca każdy podłączony jest do respiratora. Jak się wybudzi i wiele parametrów jest prawidłowa (jak na ten stan) - jest wyciągana pacjentowi rurka z buzi :) Po tym wyczynie :) oddycha się już samodzielnie. Ważne, aby pacjent ćwiczył płuca (oddech) - dmuchanie do butelki z wodą i wymuszanie kaszlu aby wydzielina, która zastała się podczas operacji łatwiej i szybciej została usunięta. Ćwiczenie płuc to najważniejsza rehabilitacja po takich zabiegach. Zmniejszyły one bowiem swoją objętość bardzo bardzo mocno i trzeba je przywrócić do stanu sprzed działań chirurgów :) Głowa do góry, wiary i siły życzę :)

avatar
grzegorz b IP: 37.225.207.**

Bet dziekuje za odpowiedz troche mnie uspokoila:-)no wlanie tata ma jakies kulki do dmuchania bo juz mnie uprzedzili wczesniej inni pacjenci tylko zastanowil mnie ten jeden fakt ze lekarz nie udzielil mi konkretnej odpowiedzi czy wszystko poszlo dobrze czy tez nie a ten respirator mnie troche przerazil a jak jest po operacji bo z tego co czytalem na innych forach to musi byc jakas dieta i czwiczenia rehabilitacyjne u kogo mozna zasiegnac takiej porady czy ludzie po takich operacjach dlugo dochodza do siebie??

avatar
Bet

Grzegorz, gdzie był operowany Twój Tato?
Mnie poinstruowano jeszcze przed zabiegiem - jak się zachowywać w łóżku, jak dmuchać, przez jaki czas i jak często, co można, a czego nie, co powinno się robić, a czego unikać. Z pewnością niebawem odwiedzą Tatę rehabilitanci. Będą oklepywali i kazali ćwiczyć rękoma i nogami na siedząco w łóżku. Za dwa dni stanie na nogi i będą pierwsze próby chodzenia, wcześniej pionizacja przy łóżku. Pilnuj, aby Tata dmuchał w te kulki (ja robiłam to do butelki z wodą i rurką). Przeszkolona zostałam, że mam dmuchać przez pół minuty. Robić to dosyć często i wydłużać czas dmuchania. Po około 3 tygodniach od wyjścia ze szpitala z pewnością będziesz wiózł Tatę do szpitala rehabilitacyjnego - takie fajne sanatorium dla tzw. wcześniaków :)
Jeśli nie otrzymałeś pełnych informacji, to podejdź jutro do chirurga, który operował Tatę i wszystkiego się dowiesz. Dieta jest niezbdna, ale tak jak dla każdego człowieka - mało tłuszczu, mało soli, dużo warzyw, ryb, kasz.............. myślę, że dostaniesz instrukcje. Powiedz, aby Tata bardzo dbał o mostek - albo specjalne pasy się nosi, albo należy podtrzymywać mostek.: krzyżujesz ręce na ramiona i dopiero kaszlesz albo wstajesz z łożka, przytrzymujesz mostek i to samo robisz co wcześniej. Jeśli jeszcze Ciebie coś interesuje - pytaj. Pozdrawiam

avatar
grzegorz b IP: 37.225.207.**

Bet
Tata byl operowany w Katowicach (Ochojcu) dzis pojade do szpitala to moze sie dowiem wszystkiego bo w poprzednim szpitalu tez mnie troche wystraszyli tata trafil we wtorek do szpitala Gorniczego w Sosnowcu tam lekarz mi powiedzial ze boja sie ze tata nie wytrzyma do poniedzialku do operacji juz mi tym nabili glowe strasznie, poczytalem sobie na forach ze jest to powazna operacja a dzis lekarz udzielil mi znow wyczerpujacych odpowiedzi po operacji wiec mysle ze jak jutro pojade to dowiem sie co i jak jednakze ciesze sie ze tu tez uzyskalem informacje ktore mnie troche uspokoily wiesz jak jest z nasz sluzba zdrowia o wszystko sie trzeba upominac samemu a tak to juz jutro bede wiedzial o co mam pytac zreszta jak to mowia wole dmuchac na zimne odezwe sie jutro jak wroce ze szpitala narazie jestem dobrej mysli :-)Jeszcze raz dziekuje:-)