avatar
zuzia IP: 83.9.128.**

Witam 123eu

Jak widzisz babcia mimo narzekania dożyła sędziwego wieku czyli według powiedzenia drzewo, które skrzypi, długo skrzypi,więc nie przejmuj się, ja z moją nerwicą walczę 20 długich lat czyli więce niż połowa mojego życia i zobacz dalej skrzypię. Nic Ci się nie stanie, tylko niestety utrudnia to troszeczkę życie. Niestety trzeba być przy naszym stanie systematycznymi i konsekwentnymi, bo jak się trochę odpuszcza i myśli nareszczcie się jej pozbyłam ona znowu atakuje. Dziwię się tylko, że psycholożka nie znalazła u Ciebie źródła nerwicy, bo to ważne poznać przyczynę. Nie ma się czym przejmować, że np, babcia wciąż mówiła o chorobach, to przecież normalka u starszych ludzi. ja jak np. idę do lekarza to siadam z dala od ludzi bo oni o niczym innym nie rozmawiają tylko, gdzie ich strzyka i nie wiem po co idą do gabinetu skoro same już pod gabinetem dają sobie przepis na ozdrowienie. Nie przejmuj się tym i nie bierz teg do siebie, wielu ludzi przecież choruje i nie możn od razu myśleć, że może ja też mam to samo. Zawroty w głowie miną jeśli przestaniesz się na tym skupiać. Mam koleżankę, która na tle nerwowym miała silne zawroty i bóle głowy to było coś strasznego, wiecznie była na pogotowiu lub ono u niej. Jak złamała nogę i musiała leczyć się na coś konkretnego bóle i zawroty minęły bezpowrotnie jak ręką odjął. To nie przykład, żebyś sobie złamała nogę i zawroty miną tylko przykład jak jej nerwica była ubzdurana w umyśle ona jak już rano wstawała z łóżka to pierwsze myśl były czy boli mnie głowa, czy mi się w niej kręci i oczywiście myśląc o tym wywoływała wszystkie dolegliwości. Na prawdę pozytywne myślenie to prawie 100 % wyleczenia. pozdrawiam

avatar
niki IP: 217.97.173.**

Zuziu,
Ty również mogłabyś być psychologiem. Potrafisz świetnie wytłumaczyć wiele rzeczy. Doradzić. Ja też staram się pisać nie tylko o tym co mi dolega, bo ileż można pisać o tych dolegliwościach(choć z pewnością robi się lżej na sercu, gdy zwierzam się Wam a wy wiecie co to znaczy) ale również doradzić, napisać jak sobie z tym wszystkim radzę, jakie mam wybróbowane sposoby.

avatar
zuzia IP: 83.11.188.**

Witaj Niki
Tak myślę, że może to mama nie chce zerwać tej pępowiny a nie Ty. Wiem, że można by było mamie powiedzieć wprost mamo ja Cię kocham bardzo, ale daj mi dorosnąć, daj mi się cieszyć życiem, daj mi płacić rachunki kiedy chcę, bo jeśli nie zapłacę to ja poniosę konsekwencję, mamo ja muszę jechać na wakcje, pracuję cały rok i mnie i mojej rodzinie należy się odpoczynek, to co, że są inne wydatki to kupię to później ja też potrzebuję coś zrobić dla własnej przyjemności. Niki jak to powiesz mamie ze spokojem, dobitnie to nawet jak mama się obrazi to na chwilę, powiedz, że Ty chcesz dobrze zarówno dla niej jak i dla siebie. Przecież matka też Cię kocha i powinna to zrozumieć. Powiedz, żeby nie mówła Ci ciągle, że masz nerwicę bo to Ci nie pomaga. Myślę że jakbyś z nią porozmawaiła tak sam na sam w ciszy i spokoju to i Tobie było by lżej, bo ona chce jak najlepiej ale nie umie Ci pomóc, myśli, że jej nadgorliwość Ci w jakiś sposób pomaga a to nie prawda.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich, witam Was 123 eu , Niki.
Jesli chodzi o Ciebie 123 eu, w poscie wczorajszym z godz.18.26 podpowiedziałam Tobie i innym kolezankom, zebyscie zaczęły pracowac przy pomocy *Medytacji Miłości* oraz zebyscie zaczęły AKCEPTOWAĆ WSZYSTKO W SWOIM ŻYCIU.( przeczytaj te dwie pierwsze rady w tym poscie).

Jesli chodzi o Was Niki, Elizo i inne osoby, ktore maja problemy ze zdrowymi granicami, zdrowymi relacjami z rodzicami, zebyscie wpisali w google temat:Jak sie nauczyc zdrowych granic , gdyz tam znajdziecie wskazówki jak za to sie zabrac.Niki, , Elizo musicie wiedziec, ze to nie Wasze mamy maja Was zostawic w spokoju, to jest zadanie dla WAS. To nie mój mąż mi pozwolił na bycie soba i dorastanie, to ja sie za to wzięłam niezaleznie od jego postepowanie. Najpierw sobie wytłumaczyłam ,ŻE JESTEM WOLNA, DOROSŁA, NALEŻE DO SIEBIE, a gdy w to sama uwierzyłam , zaczęłam sie tak zachowywac.Powtarzałam sobie ten wierszyk o granicach, siałam w głowie pozytywne mysli na swój temat ( nie bralam pod uwage tego, co inni o mnie sobie mysla, gdyz już wiedzialam swoje). Z całym szacunkiem dla Waszych matek, naleznym ich za urodzenie , musicie sie RADYKALNIE ODCIĄC OD ICH * chorej Miłości*, jesli nie chcecie zmarnowac sobie reszty Życia.Musicie przestac wewnatrz siebie wierzyc w to, co Wam komunikuja. Dopóki byłam w domu, we władzy ojca ( a później męża), gdy oni mówili cos, co mi sie nie podobało, ja sobie mowiłam : TY MI MÓW, A JA ZDRÓW (na poczatek było to lepsze niz nic nierobienie) Nie pozwalałam im na panoszenie sie w mojej głowie. Musiałybyyscie sobie zrobic takie ćwiczenie. Wysuńcie przed siebie reke i powiedzcie sobie.TO SĄ MOJE GRANICE. Blizej nie wpuszczam niczyich wpływów myslowych i emocjonalnych.Na poczatek takie koło na wyciagnieta reke bedzie dla Was wystarczająco, później, gdy w umysle zaczniecie nalezec do siebie samych, poszerzycie granice tak daleko jak chcecie..Koncze na tym, gdyz wróciłam niedawnoi z pracy a wzywa mnie działka. Poczytajcie tez te strone na temat zrywania pepowiny, gdyz sa tam jeszcze ciekawe materiały, ale nie mam czasu, zeby ich tu przytoczyc.Pozdrawiam.

avatar
Beata IP: 195.205.199.**

Heeej wróciłam hehe :P

za dlugo mi *dobrze * nie było.

Teraz mam inne objawy.. ;]

mianowicie takie :

- kręcenie w głowie
-potliwośc
- wzmorzony apetyt (haha)
- jakbym nie nalezała do tego świata
- plątanie języka
-częste problemy z wysłowieniem się.
- jak mówię to myslę nad każdym zdaniem
-ale mało mowie bo mnie to męczy.
- rzadko wychodze z domu
-częsciej jeżdze autem
-siedzacy tryb zycia..


Co jest k.......;/
wrócił apetyt, waga wzrosła..
wszystko jest OK... a tu inne problemy sie pojawiły.
byłam dzis w centrum handlowym i wiecie co ?
wcale nie mialam ochoty ogladac zadnych ciuchów..
kreciło mi sie w glowie, czułam smród każego sklepu..
do obuwniczego nawet wchodzic nie ccialam bo śmierdziało w ogoe;/
chodziłam cały dzien tak jakbym zapomniala okularów - a nie mam problemow ze wzrokiem.
W ogole wszystko dla mnie takie obce sie wydaje, np przechodnie.. ktorych mijam wszystko mi wiruje w głowie , nie moge skupic wzroku na jednej rzeczy, jesu co mi jest;/
poprostu mam ochote wyjsc ze sklepu i wsiasc do auta i w nim siedziec..;/

ale ogolnie jest wszystko wporzadku, nie mam zadnych lęków że zemdleje, tylko ogolnie mi sie kreci w głowie jestem słaba strasznie, przez co to moze byc spowodowane ???

Jem witamyny, dobrz sie odżywiam... tylko czuje sie tak jakbym nie nalezala do tego świata, czuje sie cholernie obco, tak ze juz nigdy nie przejde sie pare kilometrów na nodach, czuje tak ze nie przeszłabym nawet KILOMETR.

musze isc na jakies badania bo to mnie przerasta, jutro pójde..
W ogole sie niczym nie denerwuje, a nie potrafie normlanie życ !
Nie potroafie normlanie chodzić, spacerować.. mam jakas blokade..
coś mi siedzi w tej głowie...
czuje sie tak jakbym siedziala długo w zamknieciu i wyszła. tak wszystko wiruje..
np jak sie lezy w szpitalu a potem wyjdzie po jakims czasie, to ja mam takie odczucia ..

tylko w aucie jest mi dobrze.

i w ogoóle nadal jestem jakaś spięta, nie wiem co mam robic, ten stan mnie tylko wkurza nic wiecej ://///

co to dziewczyny moze byc ? to napewno nerwica jest ?

dodam ze naprawde juz sie nie stresuje bo nie mam czym, zakupy to zawsze przyjemnośc dla mnie byla, a teraz ciezko mi .... sie skupic, skoncentrowac.. boze to straszne jest. Nerwica ? Cukrzyca ? Anemia ? gdybym była zdenerwowana to czułabym takie napięcie i bolałby mnie brzuch.
a nawet jak wypije piwo, czy wino to mam tak jakbym wypila całą butelke..

Czy ja nie moge poprostu normlanie zyc, normlanie chodzic.. załatwiac sprawy.. byc taka osoba jak kiedys. Cos mi ewidentnie jest. ;]

A apetyt mam swietny :P


avatar
niki IP: 217.97.173.**

Witaj Beato.

Ja uważam że to nadal nerwica. Lekarzem nie jestem, badania sobie lepiej zrób. Ale ja miałam podobnie. To znaczy, już wiem że nerwica to choroba bardzo podstępna. Ma wiele twarzy. U mnie najpierw były zawroty głowy. Gdy to minęło i cieszyłam się że przeszło, nagle z dnia na dzień coraz bardziej bolały mnie plecy. Jeździłam na masaże, prześwietlenia, badanai i znów nic. Minęło i to. Zaczęły się problemy z żołądkiem, ściskanie, raz brak apetytu, potem wilczy apetyt, gastroskopie, badania i nic. Każdy lekarz mówił mi jedno-wszystko ok, proszę się wyciszyć, wyluzować, odstresować. Tak moja droga, nerwica lubi się z nami bawić w kotka i myszkę. I ja też wile razy mówiłąm do siebie-Jezu, co mi jest, nie jestem zdenerwowana, czuję się spokojna,a tu jakieś dziwne objawy. Oj, wielu lekarzy przeszłam. Jak zrobisz swoje badania, będziesz widziała,lepiej idź od razu, będziesz miała z głowy i będziesz wiedziała co dalej.Moje zdanie jest takie, ale lekarze mają pierwszeństwo. Samo to wyobcowanie u ciebie, odrealnienie, to typowe objawy nerwicy.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witaj Beato, witam Wszystkich.
Jesli chcesz dowiedziec sie czegos na temat, co powoduje to uczucie nierealności i czy ma ono związek z nerwica wejdź na watek tego mężczyzny, ktory wyszedł z nerwicy : moja-nerwica.republika.pl ( nie wiem czy te opowieść czytałas, ale doradzam Ci jej przeczytanie.Poza tym na pasku u góry pod WYZDROWIEC jest taki temat: :Odrealnienie, czyli utrata zaufania*, przeczytaj to.Zrozumienie, co sie z Toba dzieje moze Ci pomóc uspokoic sie.Pozdrawiam.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Zamieszcze pewne informacje na temat granic.
-----------------------------------
Nasze granice, czyli to, co nas psychologicznie oddziela od innych ludzi i określa kim jesteśmy, mogą wyglądać bardzo różnie. Są osoby, które mają całkowicie otwarte granice i wpuszczają wszystko i wszystkich. O nich zwykło się mówić, że nie są asertywne, bo nie potrafią nikomu odmówić. Zgadza się, w tym przypadku osoba nie ma szans na obronę samej siebie i nie kontroluje tego co do niej przychodzi. Na drugim krańcu mamy ludzi, których granice są całkowicie zamknięte, nie dopuszczają do siebie nikogo ani niczego. Z pozoru nie mają problemu z odmową, ale często stosują wykręty i wymówki, nie wchodząc w bezpośrednią komunikację lub stają się agresywne.

Dobre granice, to granice elastyczne, które świadomie dostosowujemy odpowiednio do sytuacji, naszego samopoczucia, woli, chęci. Możemy się zamknąć przed czymś, co uważamy za niebezpieczne, albo na co nie mamy akurat ochoty. Możemy otworzyć się na coś, co nas ciekawi albo czego potrzebujemy. Ważna jest świadomość,ŻE MOZEMY SAMI PODEJMOWAC DECYZJE Z TYM ZWIAZANE . Co więcej, mamy prawo komunikować się na ten temat z resztą świata. Osoby, które mają kłopot z asertywnością często chcą odmówić, ale nie potrafią zrobić tego wprost. ZJADA JE POCZUCIE WINY ŻE POWINNY INACZEJ ALBO ŻE NIE MOGA RANIĆ INNYCH OSÓB SWOJA ODMOWA. Dlatego brak asertywności często związany jest Z NISKIM POCZUCIEM WŁASNEJ WARTOSCI I DUŻĄ POTRZEBA AKCEPTACJI PRZEZ INNYCH..

Podsumowując, co nam daje asertywność, czyli działanie spójne ze swoimi własnymi potrzebami? Przede wszystkim więcej luzu psychicznego, czyli redukuje stres związany z relacjami z innym ludźmi. Nie musimy już walczyć, tylko w jasny sposób stawiamy swoje granice. Nie musimy czuć się podle, bo znowu ktoś nas wykorzystał, tylko potrafimy zadbać o siebie i swoje samopoczucie. Komunikujemy się otwarcie i konflikty zamiast eskalować, są rozwiązywane na najwcześniejszych etapach. Jest mniej nieporozumień i błędnego widzenia rzeczywistości. Inni ludzie nie muszą zgadywać co czujemy i wiedzą jak się w stosunku do nas zachować. Czujemy się szanowani i mamy szacunek dla innych, co zawsze przynosi wiele radości w kontaktach międzyludzkich.
------------------------------------------
Pozdrawiam.

avatar
Beata IP: 195.205.199.**

czesc dziewczyny.

przeczytalam tą historie co Jadwiga wkleiła link, kurde mam podobnie do tego gościa. Mam nadzieje ze mi tez po jakims czasie przejdzie..
Wiecie ja wieczorami czuje sie naprawde fajnie, realnie i w ogole..
Ale najgorzej jest jak nowy dzien sie zaczyna. jak patrze przez okno i ludzie gdzieś gonią, a ja nie mam pracy i boje sie jej podjąc narazie przez tą chorobe, mam tylko prace dorywczą ktorą wykonuje w domu. nuda, zbyt duzo wolnego czasu, to wszystko stwarza u mnie takie cos ze *cofam sie..* ze jestem gorsza od innych. Ze wszyscy mają prace, cos robią, a ja nawet ostatnio nie moglam normlanie zakupów zrobic, bo wszystko mnie denerwowało i zapach w sklepach mnie drażnił.

To jest najgorsze, lubie tylko jeździć autem tak jak tu ten gość napisał ,a jak wracam do domu to czuje sie naprawde spokojnie i pewnie. Ale przeciez nie moge sie zamykac, jestem młoda świat przede mna .
Nie che sie juz załamywać i płakać, juz sobie powiedzialam ze *jakos to bedzie* narazie bylo Ok... ale jak widze ze ktos biega, jeździ na rowerze, ja nie wiem czy byłabym teraz w stanie. I w ogole rano rzadko wychodze, w ogole rzadko spaceruje.. chyba musze to w sobie przełamać.

W ogole nikt by nie pomyslał patrzac na mnie ze jestem chora na tą chorobe i mam taki miszong w głowie..Boje sie chyba dorosłego życia, boje sie pracy i tego jak mi w niej bedzie, boje sie ze nie znajde nikogo.. Bo np Ty niki, poznalas swojego męza pewnie przed chorobą, jak byłas normalna .. a mnie kto taką pokocha ? Owszem poznalam teraz fajnego chlopaka, ale jego stać na normlaną dziewczyne i przy byle okazji jak odkryje jaka naprawde jestem, to da sobie ze mną spokoj napewno ;] eh trzeba sie jakos wziasc w garsc ..

moze faktycznie z biegiem czasu zapomne o tej chorobie..
albo ona o mnie.

Macie tak czasem jak ja ?
Ze np widze ludzi ktorzy gdzies gonią, śmieją się, spacerują, to mi sie wydaje , że ja juz taka nie bedę. Ze bede wychodzic tylko wieczorami - tak jak teraz to robie..
i wtedy mi jest jakos lepiej..
nie chce byc *inna* od wszystkich. Szło mi tak dobrze w zyciu .. naprawde;/

avatar
Angelika IP: 78.88.60.**

witam serdecznie wszystkich nerwicowców i dołączam się do grona.

Medytacja Miłości

Głęboko w centrum mojej istoty jest niewyczerpalna studnia Miłości.
Teraz tej Miłości pozwalam wypłynąć na powierzchnię.
Napełnia ona moje serce,moje ciało,mój umysł,moją świadomość,całą moją istotę i rozchodzi się ode mnie we wszystkich kierunkach i powraca do mnie pomnożona.
Jm więcej Miłości daje, tym więcej mam do dania -jej zasoby są nieskończone.

Posługiwanie się Miłością sprawia że czuję się dobrze.Jest to wyraz mojej PRAWDZIWEJ ISTOTY
Kocham SIEBIE: dlatego z Miłością troszczę się o moje ciało.
Z Miłością karmię je pozywnym jedzeniem i napojami.Z Miłością pielęgnuję je i odziewam, a moje ciało z Miłością odpowiada mi wibrującym zdrowiem i energią.

Kocham SIEBIE dlatego zapewniam sobie wygodny dom, taki który spełnia wszystkie moje wymagania i w którym przyjemnie jest być.Napełniam pokoje wibracją MIŁOŚCI
aby każdy wchodzący włącznie ze mną czuł tę MIŁOŚĆ i mógł się nią karmić

KOCHAM SIEBIE: mam więc prace, która sprawia mi prawdziwą radośc, w której używam swoich twórczych talentów i umiejętności.
Pracuję dla ludzi i z ludźmi których kocham i którzy mnie kochają i dobrze zarabiam

KOCHAM SIEBIE: zachowuję się więc w kochający sposób wobec ludzi, bo wiem to co daję powraca do mnie zwielokrotnione.
Przyciagam tylko kochających ludzi do mojego świata,
BO ONI SA ZWIERCIADŁEM TEGO, CZYM JESTEM JA

Kocham SIEBIE: dlatego wybaczam i całkowicie uwalniam przeszłość i WSZYSTKIE PRZESZŁE DOŚWIADCZENIA I JESTEM WOLNA

KOCHAM SIEBIE,dlatego żyję całkowicie teraźniejszością doświadczając KAŻDEJ CHWILI JAKO DOBREJ I WIEDZĄC,ŻE MOJA PRZYSZŁOŚĆ JEST JASNA, RADOSNA I BEZPIECZNA,
BO JESTEM UKOCHANYM DZIECKIEM WSZECHŚWIATA I WSZECHŚWIAT Z MIŁOŚCIĄ SIĘ TROSZCZY O MNIE TERAZ I ZAWSZE I TAK NAPRAWDĘ JEST

KOCHAM CIĘ


życzę powodzenia w drodze do wyzdrowienia!


avatar
niki IP: 217.97.173.**

Witaj Beato.

Nie mam tak jak Ty, to znaczy nie myśle, że nie będę taka jak inni. Skoro oni mogą tacy być to ja też. Tak nie można. Nie myslę o tym, w ogóle. NAleży nam się to samo co innym. Trzeba iść do przodu.
Jestem podbudowana, bo właśnie przed chwilą wróciłam z pracy.Po prostu nie pozwoliłam sobie wejść na głowę jednej z koleżanek. Tak się utarło, że jak jestem szczuplejsza i w ogóle to jakaś gorsza jestem. Postanowiłam sobie, że tak nie będzie, nikt mi nie będzie na głowę wchodził, bo niby dlaczego. Inne sobie nie pozwalają a ja mam sobie pozwolić? Nie. I już. I powiedziałam co myślę, przy wszystkich. Bo każdy zawsze też przy wszystkich ma coś do mnie. I koleżanka przycichła. Dodam że zrobiła to z pełną kulturą i cieszę się.

Beato, męża poznałam i już wtedy łapały mnie lęki, nie wiedziałam tylko za bardzo co to jest. Nie miałam takiej wiedzy o nerwicy jak teraz, głównie dzięki temu forum. MĄż był przy mnie, potrafił przyjechać nawet w nocy. Serio. Ale tak ię wtedy zdarzyło jakieś dwa razy. Potem to minęło.

avatar
Beata IP: 195.205.199.**

Nie chce byc tacy jak inni, ale teraz widze ,ze wszyscy inni - są normlani, a ja Nie. kiedys myslalam odwrotnie, ze to ja jestem najlepsza - i to ja znam zycie, a inni poprostu nie nadążają, a teraz czuje ze to ja nie nadązam, ze przystanłem na chwile. całkiem niepotrzebnie.. musze gonić dalej tak jak oni....przecież.. To dobrze ze nie pozwolila sobie Niki wejsc na głowe ! Wkoncu :-) i przez to lepiej sie czujesz no i dobrze. Trzeba glosno mowic co ci lezy na sercu ;-) Ja jesli chodzi o to to nie mam problemow, mowie ludziom nawet najgorsza prawde w oczy bo taka juz jestem (pyskata) haha :) ale teraz zrobilam sie troche cicha mysz przez tą chorobe, troche sie podkliłam bo boje sie ze kiedys moze to sie obrócic przeciwko mnie.. ;]

avatar
Beata IP: 195.205.199.**

Kurde wiecie, spotykam sie z tym chlopakiem, przy nim w ogole nie mam lęków, smieje sie jest dobrze, ale wiecie co mam za myślenie ?
Ze nie wartuje go, ze stac go na lepszą dziewczyne, ze ja jestem do bani.. ;]

co sadzicie o tym mysleniu :(

mysle tez : ze jestem chora i czasem bede mieć lęki, a ten chlopak jest taki bezproblemowy, ciagle wesoły, nie chce mu zepsuc zycia, wiem ze nie jestem TYM czego on szuka ;]

avatar
123eu

Witaj Beato ! Mam dokładnie to samo jota w jotę a kiedys wydawało mi się, że jestem jakimś odmieńcem - na szczęście nie jestem sama :::))))Ja też mam poczucie nierealności i niewiem czy mi się kręci w głowie czy w oczach, jak chodzę po marketach jest jeszcze gorzej , bo masa produktów, kolorowych, tłumy ludzi. Dlatego unikam takich miejsce zwłaszcza imprez masowych.Boże czasami zastanawiam się dlaczego to mnie spotkało. Jestem dobrym życzliwym człowiekiem zawsze służę pomocą . Wiem, że nie potrafię głosno mówić o tym co czuję , co mnie boli i dlatego pracuję nad tym z moją panią psycholog. Tylko dlaczego tym złym ludziom otaczających nas wokoło nic nie dolega/ mówię np. o swoim szefie / . Gnoi ludzi zwłaszcza tych ktorzy maja odmienne zdanie, niby osoba bardzo wierząca, ale oszukuje i kradnie / o czym wiem / i ma się super :::(((((.
Ja dopóki nie dopadły mnie zawroty miałam takie objawy jak niki serce, bole zamostkowe, bóle plecow, Bóle żołądka, brzucha, niesamowite wzdęcia - MASAKRA ! I też wyniki miałam bardzo dobre. Na wzdęcia np. brałam garściami espumisan i nic. Wsciekałam się jak jasna cholera aż sobie uświadomiłam, że problem nie tkwi w złej przemianie materii tylko w psychice.

avatar
niki IP: 217.97.173.**

Witam ponownie.

Beato, ja też zawsze umiałam ludziom powiedzieć co myślę. Potrafiłam to zrobić. I to właśnie przez nerwy gdzieś to uleciało. Teraz jest mi ciężko. Każdy problem roztrząsam na części pierwsze. Tak jakbym brała go i pod mikroskopem szpileczką rozbrajała. Niteczka po niteczce. Nie wiem czemu się taka zrobiłam. Z takim czymś jak masz Ty i 123eu się nie spotkałam-chodzi o to odrealnienie. Chodzę po sklepach, lubię to choć czasem się boję by mnie coś nie dopadło, w moim przypadku-ściskanie w żołądku i gardle. I lęk. To są moje główne objawy. ale jak jestem w sklepie to tak jak radziła mi moja pani psycholog-wychodzę , przezcekam i wracam dokończyć zakupy, albo udaję że nic się nie dzieje, trochę się z tym męczę ale po chwili o tym zapominam i mija.

Teraz zaś jestem słaba bo się przeziębiłam i nie może mi to przejść. Już z tydzień mnie tak trzyma. Zawsze coś.

Poza tym Beato, widzę że masz niskie poczucie włąsnej wartości. Jeśli kiedyś było zupełnie odwrotnie to znaczy że nerwica cię męczy. Dlaczego niby nie jesteś warta tego chłopaka? Coś jest z Tobą nie tak? Chyba nie, więc czemu tak nisko się cenisz?(przyznam szczerze ja mam podobnie-tylko ja czuję się gorsza przez to ze jestem chudsza, i inni nawet mnie gorzej traktują-albo ja sobie na to pozwoliłam). Dziś jedna pani powiedziała mi że jestem szczupła i jestem wielką szczęściarą.