avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Zakładam ten nowy watek, gdyz doświadczałam nerwicy lękowej oraz natręctw myślowych.Sama nerwica lekowa jest bardzo ciężkim doswiadczeniem, a w połączeniu z myślami natrętnymi stwarza człowiekowi piekło na Ziemi. Poniewaz na swój sposób poradziłam sobie z nerwica i jestem dzis osobą ABSOLUTNIE SZCZĘŚLIWĄ, dlatego oprócz wątku *Lęk jest naszym przyjacielem* , skupiającego sie bardziej na nerwicy lękowej, zakładam ten watek, na którym bedę zamieszczać informacje dot.głownie natręctw myślowych oraz opowiem jak ja sobie z nimi radziłam.Poza tym zapraszam wszystkie osoby, które mają jakieś swoje sposoby na myśli natrętne, by zechciały sie nimi podzielić. BO CHOĆ BOIMY SIĘ RÓŻNYCH, RZECZY, ALE STRACH JEST JEDEN..Pozdrawiam..

avatar
jadwigaszpaczynska IP: 195.116.70.**

Witam ponownie.
Do załozenia tego watku zainspirował mnie post Roniego 888 na *Nastoletniej nerwicy*.Pomyślałam sobie, ze byłoby dobrze zebrać informacje dotyczące natręctw myślowych w jednym miejscu, po to, żeby w kryzysowej sytuacji mozna było z nich skorzystać.Pamiętam jak było mi ciężko na początku mojej nerwicy lękowej i osiem miesięcy później, gdy dołączyły do niej myśli natrętne.

1)Na początek przytoczę zdanie z książki *Buddyzm codzienny* Claxtona *MYŚL JEST TYLKO MYŚLĄ I NIE TRZEBA PRZED NIĄ BIĆ POKŁONÓW*

Ja zapisałam to po swojemu tak
:
Myśl jest tylko SŁUGĄ,
choć ma się za PANA,
taka władza przez nas,
została jej dana !

To zdanie pomogło mi bardzo w zmianie relacji pomiędzy mną i myślami, ich wpływem na moje zycie. Gdy próbowały mnie po staremu zdominować , przywoływałam to zdanie, żeby przypomnieć im KTO TU RZĄDZI.

2)Bardzo pomocna dla mnie , jesli chodzi o pracę nad myślami natrętnymi ,była wypowiedź Castanegy , zamieszczona w książce *Samoleczenie potęgą podświadomosci* B.Fongerbilda.

Gdy ktoś ci powie NIE MYŚL O CZYMŚ, TO WŁAŚNIE MYŚL DO TEGO POWĘDRUJE., gdy zabroni poruszac sie , nie będziesz mógł i usiedziec w miejscu.
.Dlatego mozna wykorzystac tę zasadę paradoksalnej natury człowieka i w przypadku myslenia natrętnego. W(g Castanegy , mając na przykład NATRĘTNE MYŚLI MOŻNA IM POWIEDZIEĆ : no chodźcie tu wszystkie, nie kryjcie sie , zapraszam was, niech stanie się was więcej , jakie myśli mogą jeszcze powstać.Spróbujcie, to po prostu działa.*
:
Dlatego, gdy próbujemy na siłę walczyć z myślami natrętnymi, staramy sie nie myśleć o lękach, * dzięki* zasadzie paradoksu robi sie ich więcej.Nasze przyzwolenie na obecność lęków, myśli natrętnych, stworzenie im w sobie takiej wewnętrznej psychologicznej przestrzeni, o której mówi Jacek Santorski, sprawia, ze przestają tak na nas napierać.
Na tym zakończę ten post, gdyz nie chcę żeby były zbyt rozbudowany, żeby mozna było przyjrzec sie dokładnie przytoczonym informacjom.Pozdrawiam.



avatar
Mamba

witam:)
czytam pani wypowiedzi i nowe wątki...bardzzo mądre rady, wydają się byc obiecujące..ja walczę z nerwicą od około 6 lat, choc dopiero jakies 2 lata temu dowiedzialam się co mi wogole jest. Zaczelam brac lek paromerck, pomogl mi, tzn zaleczyl, odstawilam po 9 miesiacach i wszystko wrocilo. Pozniej probowalam wizyt u psychoterapeuty,ale nie pomagaly wiec zaczelam od nowa brac paromerck. biore go od sierpnia 2009, biore po pol tabletki,ale nie pomaga mi chyba wcale :( Mam dopiero 21 lat, a nie mam czasami chęci do zycia..jestem zmeczona zyciem :(( boje sie,ze juz bedzie tylko gorzej...prosze o jakies rady..
pozdrawiam

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.Witam Cie Mamba.
Napisz mi, jakiego rodzaju nerwicy doswiadczasz, TYLKO LĘKOWEJ, czy z dodatkiem mysli natretnych.
Napisz , czy korzystałaś z psychoterapii, gdyz KAŻDEJ OSOBIE Z NERWICĄ podpowiadałabym udział w psychoterapii, gdyz to bardzo skraca czas wyjscia z nerwicy. Same tabletki nie pomogą wyjść z nerwicy, gdyz nie uzdrowią konfliktów emocjonalnych, które stoją za nerwicą.

Musisz stać sie swoim własnym *lekarzem i psychologiem*, czyli musisz sie włączyc aktywnie w swoje lecznie, nie możesz byc tylko biernym podmiotem leczenia.Nie wiem, czy lubisz czytać książki , ale musisz na własna ręke poszukac odpowiedniej wiedzy na temat wychodzenia z nerwicy
.
Oczywiście podpowiadam Ci obejrzenie filmu *Sekret* w internecie lub zdobycie książki o tym samym tytule autorstwa Rhondy Byrne, gdyz informacje zawarte w niej dot.wpływu myslenia na nasze zdrowie mogą byc Ci bardzo pomocne w powrocie do zdrowia, bo ze NERWICA JEST ULECZALNA jest dla mnie ( i nie tylko) oczywiste.

Oczywiscie podpowiadam Ci to, o czym juz pisałam na moich watkach, żebyś uwaznie przeczytała historię mężczyzny, który wyszedł z nerwicy lękowej ( http://moja-nerwica.republika.pl/ , z uwagi na bardzo cenne informacje psychologiczne w tej historii zawarte.

Żeby wyjść z nerwicy trzeba zrobic jedno : ZMIENIĆ MYŚLENIE NA POZYTYWNE ( ZDROWE) i ciągle w taki sposób myślec, nawet jeśli nie od razu odczujesz jakies konkretne rezultaty. Zanim TWÓJ UMYSL NAUCZY SIĘ MYŚLEĆ NA NOWO musi minąć troche czasu i musisz byc konsekwentna w mysleniu pozytywnym i na swój temat i na temat Życia. To tak jak z ciągle puszczaną sobie płytą ( korzystną dla nas lub nie).

Mamba, jesli chcesz porozmawiac konkretnie , napisz do mnie na gg 12486171 , gdyz na forum nie moge zadawac Ci pytań potrzebnych do odkrycia Twoich problemów zyciowych, które uaktywniły Twoją nerwicę i stoją za nią.Pozdrawiam.

avatar
jadwigaszpaczynska IP: 195.116.70.**

Witam Wszystkich.
Wracajac do nerwicy natrectw, na której chcę sie na tym wątku skupiać,zainstaluje wypowiedź z jednego watku:

Objawy ( nerwicy natręctw) służą poradzeniu sobie z jakimis TRUDNYMI EMOCJAMI , KTÓRYCH PRZEŻYCIE WPROST NIE JEST MOZLIWE.
Czyli z tej wypowiedzi wynikałoby, ze tak jak nerwica lękowa jest dla nas, neurotykow takim jakby * wentylem bezpieczństwa* w którym sie chronimy, gdy nie radzimy sobie z życiem, tak objawy natręctw sa jakby * zamiast* , po to bysmy nie musieli zmierzyc sie z emocjami, które są dla nas za trudne( na dany czas).To oczywiscie moja interpretacja, tamtego zdania.

Pisałam juz o moim sposobie NR ! na WSZYSTKIE PROBLEMY ŻYCIOWE, którym jest BŁOGOSŁAWIENIE TYCH PROBLEMÓW.
Zaczęłam ten sposób stosowac, pod wpływem zdania znanego wszystkim *BŁOGOSŁAWCIE NIEPRZYJACIÓŁ SWOICH*.. A dla mnie lęki, nerwica, na pewno były takimi nieprzyjaciółmi.Ale pierwszy raz zastosowałam błogosławieństwo wobec mojego męża alkoholika, gdy naprzeklinałam sie go ile mogłam i nic to nie dało.Wówczas przypomniałam sobie ostatnier zwrotki z wiersza, który napisał mi sie sam po moim pobyucie w Częstochowie *Moja Dusza spiewa Bogu) który w całośi zainstalowałam na mojej naszej klasie.
Gdy z zupełna niewiarw w to, co robie zaczęłam błogosławic mojego meża ( pełna jeszcze złosci do noiego), mąż ni stąd ni zowąd przestał piuć zupełnie, bez żadnej terapii i nie pił az 10 miesiecy, co było czasem niespotykanym.Pozwoliło mi to zebrac sie do kupy, uwierzyc, ze w błogosławieniu cos musi byc i mimo, iz później sporadycznie pozwalał sobie na nietrzeźwość, ja nadal błogosławiłam go BEZWARUNKOWO ( czyli nie oczekując jakby jego trzexwosci). Wszystko naprawdę zmieniało sie na lepsze.
Oczywiscie błogosławieństwo zastosowałam również do moich lęków, nerwicy, natręctw Napisałam na te okoliczność takie wierszyki, które sama stosowałam :

BŁOGOSŁAWIĘ KAŻDĄ MYŚL,
która w głowie mej powstaje,
BŁOGOSłAWIĘ KAŻDY LĘK,
który mi popalić daje !.
-------------------
Pobłogosław Boże, wszystkie lęki moje
i natrętne myśli, których tak się boję !

Oczywiscie to był mój sposób, który uważam za najskuteczniejszy nie tylko w odniesieniu do nerwicy, ale i różnych problemów życiowych.W miasteczku, w którym mieszkam ten mój sposób stosują tez inne osoby, ktore są zachwycone jego skutecznoscią. Dlaczego blogosławieństwo działa, lepiej niż ja moze wytłumaczy film *Sekret* lub ksiązka o tym samym tytule w rozdziale *Sekret swiata*.* str.151, 152)

Zapomniałabym jeszcze o jednym wierszyku terapeutycznym powstałym pod wpływem rady Jacka Santorskiego udzielonej w książce *Psychoterapia i zen*, jak sobie radzic z lękiem:

Stworzyłam w sobie wolną przestrzeń,
dla moich lęków i natręctw myślowych,
by powiedziały, CO JE BOLI,
żebym je mogła z Miłością - UZDROWIĆ !

To są niektóre z moich sposobów na lęki i natręctwa. Resztę zaprezentuję w następnych postach.Pozdrawiam.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich
Dla tych wszystkich, którzy jeszcze nie przeczytali watku Elemeli *Nerwica natrectw wyleczona * przytaczam trochę informacji z jej postu, zeby zachęcić do zapoznania sie z całoscia materiału na jej wątku.Mam nadzieje, ze nie będzie miała o to zalu, gdyz chcę tylko zeby osoby doswiadczające mysli natretnych nie zwlekały z przeczytaniem jej postu.Oto te fragmenty :

Spróbuj sprowokować objawy. Podobnie jak wcześniej, zacznij od tych najprostszych. Jeśli lękasz się dotknięcia klamki, nie staraj się unikać z nią kontaktu, a wręcz przeciwnie. Raz jeszcze przypomnij sobie, że to nie klamka Ci zagraża. To Twoje natręctwa są właściwym przeciwnikiem. Początkowo ledwo muśnij klamkę, chociaż jednym palcem, potem wszystkimi palcami i powtórz to raz jeszcze, aby wreszcie pochwycić ją całą dłonią.
Wytrzymaj tyle ile potrafisz (znowu ten lęk). Uprzytamniaj sobie, że klamka nie parzy, że przetrwałeś ćwiczenie cały i że wokół Ciebie nie zachodzi nic, co obiektywnie mogło by być groźne. Powróć do tego ćwiczenia możliwie szybko i bądź konsekwentny. Pamiętaj: raz pokonane natręctwo, staje się wręcz śmieszne. Możesz ćwiczyć właściwie wszędzie. Jeśli mijasz szczeliny w chodnikach, celowo na nie wchodź. Jeśli nie możesz dotknąć obcych sztućców, zrób i to.
.
Przykłady można mnożyć w nieskończoność, ponieważ nie sposób odgadnąć treści akurat twoich obsesji czy kompulsji. Mechanizm objawów pozostaje bez zmian.
Jak zauważyłeś, najistotniejszym sukcesem tego ćwiczenia, jest samodzielne zanurzanie się w sytuacje, w których zawsze przeżywasz natręctwa. A już sam fakt, iż zrobiłeś to z własnej inicjatywy, stanowi o możliwości kontrolowania choroby. Przestałeś być bierny , jak to bywa w każdym podsumowaniu, tak i tu, nie sposób uniknąć powtórzeń. Jednak nie każde powtórzenie jest kompulsją czy obsesją.

Od siebie chcę dodać, ze ten post na watku Elemeli jest jednym z niewielu źródeł, w którym w tak przystepny i prosty sposób został opisany tak trudny temat jak radzenie sobie z natręctwami, z przymusowymi czynnosciami..Ze wzgledu na ważność tych informacj i zeby nie zostały przeoczone przez osoby zainteresowane , i zainstalowałam te fragmenty na moim watku.Pozdrawiam.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Poniewaz przegladajac w googlach materiały dot.nerwicy natrectw, natrafiłam na pewne informacje, ktore moga byc pomocne , majacym z nią nadal problemy, dlatego zamieszczam je na tym watku.

Jedna z osóba pisząca na tym forum , podaje adres prywatnej kliniki, leczacej natrectwa, w której syn tej osoby po 1,5 rocznym leczeniu został wyleczony z tej nerwicy .Oto adres : KLINIKA *INSPIROT* Warszawa ul.Sienna 72.Kierownikiem tej kliniki jest dr.Myszka , tel.(22)654 09 47

Druga informacja dot.leczenia nerwicy natręctw przy pomocy biofeedbacku.( czytałam o tej metodzie interesujace rzeczy). Poprawa u tej pacjentki nastąpiła po udziale w 20 sesjach.Koszt jednej sesji wynosi od 30 do 80 zł( nie wiem od czego to zależy).Jest podobna w Warszawie poradnia, gdzie wykonują te zabiegi nieodpłatnie, ale tylko dla mieszkańców Warszawy.Nie mam więcej danych.Mysle, ze w internecie jest dosyc informacji na ten temat, trzeba jednak znaleźć dobrego specjalistę od tej techniki.Biofeedback jest pomocny również w innego rodzaju objawach nerwicowych.

Następną osobą, ktora mogłaby pomóc w poradzeniu sobie z nerwicą natrectw to Tomasz Gocłowski. Poczytałam sobie jego wypowiedź na ten temat. Prowadzi Astro-POL Gabinet w Warszawie ul.Wołoska 82(55.Telefony: (9-22)425-58-58 lub 845 7- 75 lub kom.0 501 22 84 88..Te wszystkie informacje znalazłam, gdy weszłam na google na temat: wszystko o nerwicy natręctw myslowych

Spotkałam sie też z informacjami, ze tzw.hipnoza regresyjna pozwala dotrzeć do przyczyny lęku ( natręctw myślowych i całkowicie je usunąć, ale trzeba znaleźć specjalistę w tej tematyce ..
.
Pozdrawiam i życzę WSZYSTKIM DOSKONAŁEGO ZDROWIA I SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU.

avatar
kornelia87

Witam,
Ciesze sie ze natrafilam na Pani watek,poniewaz dodalo mi to troche otuchy ze jednak mozna jakos sobie poradzic z nerwica lekowa i natrectwem myslowym.
Z nerwica lekowa probuje walczyc od dwoch miesiecy a teraz doszly natretne myslji. Mam 22 lata,mieszkam i studiuje za granica a przez ta **choroba**moje zycie zmienilo sie teraz w koszmar. Od miesiaca przestalam chodzic na wyklady przed ciaglym strachem napadow lekowych, w pociagu, w sali wykladowej...wiem ze zawale ten semestr ale nie chce zeby ta **choroba** zawazyla na moim calym zyciu...czytalam wypowiedzi innych, ktorzy zmagaja sie z nerwica lekowa od lat i nie potrafia z tego wyjsc...a wizja brania tabletek przez lata na to jest okropna! Nie moge sie na niczym skoncentrowac, wyjscie z domu mnie przeraza...bylam u homeopaty teraz i czekam na lekarstwa od niego ale powinnam uczyc sie teraz do egzaminow a nie mam na to sily i sama mysl o tym ze bede musiala siedziec w zamknietej sali egzaminacyjnej mnie przeraza!
Uwaza Pani ze mozna z tego calkowicie sie wyleczyc? wrocic do tego stanu, gdzie moj rozum byl swiezy a nie zakleszczony strachem i natretwymi myslami? Prosze o jakies porady....
Pozdrawiam

avatar
jadwigaszpaczynska

Witaj Kornelio.
Ja po osmiu miesiacach lęków *otrzymałam dodatkowo* natrectwa myslowe.I to bylo dla mnie * piekło*.Jestes studentką, wiec moze słyszałaś w swoim srodowisku o praktykowaniu medytacji) moze byc Transcendentalna, lub uwazności itd(.Ja nie miałam dostepu na oddziale nerwic do psychoterapii, gdyz to były poczatki lat 80-tych i leczenie nerwic było w *powijakach*.Ale miałam szczęście, że trafiłam do psychologa, praktykującego medytacje, który nauczył mnie jej, ćwiczeń jogi , technik oddechowych.Dzieki temu zyje i czuje sie szczęśliwa BEZWARUNKOWO.Oczywiscie potem przyszły książki dot.leków, radosci zycia, myslenia pozytywnego itd.
Doradzam Ci przeczytanie ( a nawet wydrukowanie) obu historii, o których pisze w moim watku*Lęk jest naszym przyjacielem*.Historia ELEMELI na tym watku *nerwica natrectw wyleczona* oraz histori człowieka , który wyszedł z nerwicy lekowej, gdyz sa w nich obu bardzo dobre materiały psychologiczne. Podkresl sobie kazde zdanie, które Cie uderzy i analizuj je ( tak na luzie) az poczujesz, co sie w nim kryje.
Załóż sobie taki dziennik nerwicy, wpisuj w nim z jednej strony wszystko co sie w Twoim zyciu dzieje, o czym kyslisz, jak sie czujesz, a od konca WSZYSTKIE TZW.ZDANIA MOCY, informacje Twoim zdaniem pomagajace uwolnic sie od lęku, natrectw, afirmacje, autosugestwie. Co jakis czas wracaj do tych zapisków, zwłaszcza tych opisujacych Twoje dni , myslenie, zebys na własne oczy zobaczyła O CZYM NAJCZĘSCIEJ MYSLISZ, a wiec i co SAMA SOBIE KREUJESZ (siejesz) W ŻYCIU. Ostatnioiw jednym z postów przeczytałam o terapii dr.Richardsa( dot pozytywnego myslenia), wejdź w googlach na *terapia sel-help dr Richardsa*, tam znajdziesz linki do polskiej i angielskich wersji tej terapii( w punkcie pierwszym od góry).
Oczywiscie obejrzyj sobie film *Sekret* link podałam tez w moim watku o leku ( lub jeszcze lepiej kup sobie te ksiązke, gdyż ja miałam również książke od mojego psychologa, która ratowała mnie w kryzysowych sytuacjach.
Nie zmuszaj siebie do niczego na co nie czujesz sie dzis na siłach.Mozesz wziąć chyba urlop dziekański lub cos w tym rodzaju, gdyz natręctwa plus leki to trudna lekcja zyciowa, ale ma swoje rozwiazanie.Wymaga tylko pracy nad TOTALNA PRZEMIANA SWOJEGO MYSLENIA, ZMIANA TYCH SPOSOBOW NASZEGO DZIALANIA, które nam szkodza.Oczywiście doradzam psychoterapie ( doraźnie jakies leki uspokajajace, bo sama je brałam na poczatku, w ostrych stanach).
Podaje Ci moje gg 12486171, gdyby Ci czasem było zbyt cieżko, bo znam ten ból.Pozdrawiam

avatar
lilka1166

Kornelio-w całości rozumiem twoj stan.Mnie też dopadła nerwica lękowa i natręctwa myślowe.Wszystko zaczęło się 2 miesiące po śmierci mojego ojca.Ale myślę że kumulowało się to już od dłuższego czasu a wtedy znalazło ujście.Ojciec zmarł na zawał serca-w mojej głowie zakodowało się że podobnie jak on zaraz umrę na zawał-bałam się usiąść-bo on usiadł i zmarł-bolało mnie serce i miałam wszystkie objawy pasujące do zawału.Potem doszła jeszcze obawa przed chorobą psychiczną -cały czas byłam spięta i bałam się że przestanę się kontrolowac i zrobię coś głupiego.Bałam się zostać sama w domu,podejść do okna,bałam się dotknąć noża-a najgorsze było to że z problemem byłam sama-nikt mnie nie rozumiał.Rady Pani Jadwigi są bardzo cenne i mądre.To samo o walce z tym rodzajem nerwicy mówiła mi psychiatra do której się wybrałam.Dziś mogę powiedzieć że same leki nie pomogą -musimy sami walczyć z chorobą i pokonywać lęk.Wiem że to trudne-ale trzeba próbować.Ja czuję się znacznie lepiej-nie mogę powiedzieć ze jestem całkiem zdrowa-ale w porównaniu z tym co było to jest raj na ziemi.Kiedyś nie było dnia bym nie miała napadu paniki-wszędzie w kościele na zakupach.Ty jesteś młoda tak jak ja wówczas i na pewno sobie poradzisz-musisz tylko wierzyć w siebie.Pozdrawiam Cię serdecznie

avatar
jadwigaszpaczynska IP: 195.116.70.**

Witam Wszystkich.Witaj Lilko.
Masz Lilko racje, ze wiele spraw zbiera sie w nas, gromadzi i potrzebuja tylko jakiejś kryzysowej sytuacji, zeby to sie z nas * wylało*. W Twoim przypadku była to smierc ojca.Ale kazdy z nas jest inny i nikt nie wie ile ma zycia przed soba.Jednak wielu z nas *żyjąc, tak jakby juz n ie zyło*, gdyz życie bez radosci, w smutkach i przygnebieniu to nie zycie.
Juz kiedys przytaczałam te informacje z ksiązki *Umarli mówia*, ksiedza Franciszka Brune, bo ona jak nic innego ( moim zdaniem) tłumaczy powody naszej depresji.
*Gdy pewien człowiek w swojej posmiertnej podrózy przeszedł przez strefe BEZNADZIEJNEJ SAMOTNOŚCI , *pod mroczną chmurą, ktora spłynęła na niego , opadajac cieżko*, GŁOS WEWNETRZNY POWIEDZIAŁ MU ; oto WSZYSTKIE TWOJE DEPRESJE I ZNIECHECENIA, którym sie BIERNIE PODDAWAŁES*.
Ja jestem ABSOLUTNIE PEWNA, ze na wiekszość ( jak nie wszystkie) depresji cięzko pracujemy takim mysleniem : jak mi cieżko, jak mi sie nic nie chce, oj jakie zycie jest ciężkie*.
Zastanawiałam sie nad tym, co by osoba z NERWICA LĘKOWĄ usłyszała od GŁOSU WEWNETRZNEGO i przez jakie miejsce po tamtej stronie by musiała przechodzic.Ale widze to tak: na pewno szła by przez wawóz pełen strasznych zwierząt, istot nie z tego swiata, różnych potworów., ogromnych rozmiarów. I na pewno usłyszałaby taką informacje: TO SA WSZYSTKIE TWOJE STRACHY, OBAWY, ktorym na bieżąco nie stawiałes czoła, AŻ UROSŁY DO MONSTRUALNYCH ROZMIARÓW:i wtedy zacząłes doswiadczać ataków paniki i różnych wariactw.Tak sie mszczą lekcje, od których sie ucieka.
Ale to tylko moje przemyslenia, które mozna brac na powaznie lub nie.Ja je traktuję serio.Pozdrawiam.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Poniewaz wyszperałam NAPRAWDĘ DOBRE ( moim zdaniem materiały) dot.lęków i natrectw myslowych , sposobów radzenia sobie z nimi, dlatego podam namiary na osobe, która jest ich autorem.Przytocze fragment jego wypowiedzi :

Jak rozpoznać natrętne myśli?

Zasadnicza różnica pomiędzy myślą urojoną a natrętną – polega na tym, że myśl urojona jest odbierana przez chorego jako myśl „jego”, natomiast natrętna – jako coś obcego, co mu dokucza. Myśl natrętna to jakby odbrębny byt w umyśle człowieka chorego, który co jakiś czas „kłuje” człowieka.

Kiedy się pojawiają?

Myśli natrętne występują w sytuacjach powtarzających się, rutynowych. Hydraulik mimo że naprawiał już w swoim życiu setki zaworów, po powrocie do domu z pracy, będzie zastanawiał się, czy tym razem dokręcił wszystko odpowiednio. Dziewczyna po wyjściu z mieszkania będzie zastanawiać się czy zakręciła kurki od gazu, lekarz, czy dobrze wypisał receptę itd. Mimo, że czynności te są częściowo zautomatyzowane.

-----------
Nie warto zaprzeczać, lęk i tak do nas wróci. Aby się od niego uwolnić, zaakceptuj najpierw to, że w Tobie jest.

-------------
Kiedy uświadomimy sobie i zrozumiemy wszystkie czynniki nas kształtujące – odnajdziemy nasze prawdziwe ”ja”.

Kiedy przestaniemy bronić się przed lękiem - wtedy pozwolimy mu się pojawić i „zaprzyjaźnimy” się z nim. Może okaże się, że wcale nie musimy przed nim uciekać:)

Dobrego wglądu i sobie i Wam życzę:) Pozdrawiam:)

Marcin / integralny@gmail.com

Książka, na której się opierałem pisząc tę notkę:
Karen Horney, *Neurotyczna osobowość naszych czasów*


Nie czytałam tej ksiązki, ale na pewno bede chciała ja przeczytac, zeby zgłębic moja obecna wiedze i miec argumenty, dla tych ktorzy dopiero znajomość z nerwica lekowa zawierają. Mam nadzieje, ze te fragmenty które zainstalowałam oraz namiary na uautora tych informacji pomoga komus szybciej uporać sie z nerwica.Pozdrawiam.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Ten post pisze jako uzupełnienie poprzedniego, gdyz znalazłam naprawde dobrą strone, na której mozna dowiedziec sie wiele o nerwicy, co ja uaktywnia i jak sobie z nia radzic( a ja znam sie na tym) Trzeba wejść na :google-scholar-fajna-wyszukiwarka.html Pozdrawiam.

avatar
marzenie10061973

Pani Jadziu, to znowu ja.
po pierwsze znam dobrze książkę Karen Horney i gorąco polecam, zaraz po Stylach charakteru jest 2 miejscu na mojej długiej liście książek o tematyce psychologicznej.
Ale ja nie o tym chciałam.
Mam jeszcze takie jedno pytanie, bo nie natrafiłam tutaj na taki objaw, ale jest to temat dość wstydliwy i może dlatego.
Od ponad roku cierpię na chroniczną biegunkę, kiedyś nawet myślałam, że miało to związek z zapaleniem wyrostka robaczkowego, tymbardziej, że lekarze się nie poznali i chodziłam z rozlanym wyrostkiem przez 2 tygodnie, aż doszło do zapalenia otrzewnej i w ostatniej chwili ponoć miałam operację, ale to było ponad rok temu, z tym, że zaraz po operacjii na jakiś czas biegunka ustąpiła, ale pojawiła się znowu, a od jakiegoś czasu, nawet budzi mnie, jak śpię i muszę biegiem do toalety. Kiedyś, jak jeszcze wychodziłam z domu, to wystarczyło, że nic nie jadłam wcześniej, ale teraz biegam średnio co 2 godz., mimo, że występuję później już tylko parcie, czy to też jeden z objawów nerwicowych?

avatar
luki.zielin3 IP: 188.33.86.**

Witam wszystkich serdecznie.
Po raz pierwszy odwazylem sie publicznie(procz najblizszych) przedstawic swoja historie dotyczaca nerwicy natrectw i depresji...
zaczelo sie to 5 lat temu,dwa dni po moim weselu-po hucznych poprawinach,gdzie od upojenia alkoholowego praktycznie padlem nieprzytomny ok godz 23.
ok 5tej nad ranem odzyskuje swiadomosc,a w glowie jedna mysl: zabij Agnieszke,zabij Agnieszke!!!(moja nowa, owczesna,a teraz juz byla zona),zerwalem sie z lozka i biegiem do lazienki,mysle: Boze opetalo mnie cos!stanolem przed lustrem,zaczalem sie modlic,prawie plakac z przerazenia...wrocilem po jakims czasi edo pokoju i obudzilem zone,opowiedzialem co sie stalo przerazony,ale ona byla tak zaspana,ze poprosila,zebym sie jakos uspokoil i doczekal do rana.Jakos usnalem,rano sie budze i czuje sie normalnie,jakby przezycie kilka godzin wczesniej bylo snem...pozniej po rozmowie z zona doszlismy do wniosku,ze widocznie wodka,ktora pilem byla jakas felerna(wkoncu ludzie czasem maja rozne akcje i omamy po alkoholu).mijaja dwa tygodnie,wszystko normalnie,szczesliwy,swiezo po slubie....tak sie akurat zlozylo,ze bratowa ma urodziny,no wiec sie rodzina zjechala,smiechy itp,ALKOHOL(JAK TO NA IMPREZIE RODZINNEJ)zdazyli sie wszyscy rozchodzic do domow,alkohol zaczal ze mnie wychodzic(prawie wytrzezwialem) i nagle koszmar powrocil,ale nie minal na drugi dzien,ani nawet tej samej nocy tylko zostal juz na stale az do dzis...

a oto objawy:
starszne mysli zwiazane z zabicuem zony,tesciow,bliskich,kazdy film sensacyjny czy o przemocy byl nie do zniesienia,kompletne poglebianie sie tych mysli w momencie walki z nimi,calkowita niemoc skupienia sie na rozmowie,spojrzenie chocby na noz przeistaczalo sie w krotkie obrazowe akty morderstwa,krwi,uzycia tego noza...oczywiscie od razu postawilem na nogi rodzine itp,ale uwierzcie,ze wszystko bagatelizowali,mowili,zebym przestal sie wpedzac w chorobe,zebym sie czyms zajal itp,ja czulem taka potrzebe wygadania sie,podzielenia sie tym moim strasznym cierpieniem z kims bliskim,a niestety ani w rodzinie,ani w zonie nie dostalem oparcia...:( zaczalem szukac i czytac w necie objawow,znalazlem,ze to nerwica natrectw,troche mnie to uspokoilo(lepsze to niz opetanie ,jak wczesniej sadzilem) po pol roku walki,brania i odstawiania lekow,ktore mnie tylko otepialy zaczalem uciekac od zony,podswiadomie przez te mysli zaczalem ja od siebie odpychac,coraz pozniej wracalem z pracy,wloczylem sie,zaczalem popijac...poznalem kobiete,ktorej wszystko opowiedzialem,byla taka wyrozumiala-zaczelismy sie spotykac,pozniej romans,rozstanie z zona,pozniej znow powrit do zony,znow nastepna kobieta...mysli zanikaly,tak jakby nauczylem sie je sam kontrolowac bez lekow i porad psychiatrow(ktorzy nie mowili wiecej niz przeczytalem w internecie,a brali ponad 120zl za wizyte),po 6 miesiacach od rozstania z zona moje mysli zniknely,ale powoli zaczalem tracic apetyt i chudnac,zaczalem sie zamykac we wlasnym swiecie,coraz mniej rozmawialem zludzmi i chcialem byc sam-oczywiscie zaczalem zauwazac,ze to nie jest normalne tym bardziej,ze nagle zaczalem odczuwac w ogole potrzebe jedzenia! odkrylem w konczu,ze to depresja,olalem to sobie i tak trwalem w tym wszystki jedzac tylko wtedy gdy odczuwalem totalna pustke w zoladku....jestem rok po prawie rozwodzie,mam cudowna kobiete,bardzo troskliwa,zaradna,taka prawdziwa przyjaciolke i niestety ta kobieta(mi najdrozsza,z ktora wiem,ze chce spedzic zycie) poznala najgorsze objawy tej choroby...kiedys mimo natrectw czy poczatkow depresji, bylem naprawde dobrym facetem,czulym,pomocnym,rozwaznym,pracowitym,bardzo wesolym w towarzystwi i szczerym,ktory potrafil o wszystko zadbac,a teraz jestem nerwowy,mam skoki nastrojow,kompletnie uciekam od rozmow ze swoja kobieta,odpycham swoja obojetnoscia,zimnem.nie akceptuje zwracania uwagi i co najgorsza natretne mysli znow wrocily,tak bardzo silne,ze chwilami mam wrazenie,ze zaraz zwariuje,czuje sie taki otepialy,mam wrazenie,ze to wszystko sie dzieje jakby we snie,jakby rzezcywistosc mnie nie otaczala,czuje,ze podswiadomie sie od niej oddalam(chociaz bardzo ja kocham),wszystko niszcze,wszystko mam gdzies,nie mam sily chodzic do pracy,biore mirzaten,ktory dzialal, teraz przestal....w najblizszych dniach musze isc do lekarza.Kasia juz tyle razy mnie o to prosila,a ja siedze jak ten tepak i nie moge sie zebrac nawet na to,zero planow,zyje z dnia na dzien i z dnia na dziej jest ze mna coraz gorzej....
przepraszam,ze tyle napisalem,ale jednak czlowiekowi jest troche lzej jak sie tym wszystki podzieli...