avatar
Andrzej IP: 77.253.32.**

Witam,mam pytanie?
Moja żona 46 lat 11 listopada o godz 11 dostała udar,wiemy już że jest to udar niedokrwienny z sparaliżowaną lewą połową .Nie rusza lewą nogą i ręką. Mówi trochę słabo i ma problem z oczami ale widzi i poznaje osoby
Jak nie śpi jest przytomna mówi że boli ją głowa i że chce do domu.
Lekarze mówią tylko że trzeba powtórzyć tomgrafię bo przy przyjęciu nic nie wykazała. Podają kroplówki , leki przeciwbólowe i przeciw krzepnięciu krwi. Lekarze mówią że stan jest bardzo grożny chociaż żona mówi i widzi (trochę słabo)ale próbuje.Nawet po paru dniach powoli je owoce i zupki.
Ale co dalej?
Zona 2 tygodnie. temu zakończyła leczenie na zakrzepice w nodze przestała brać leki i zastrzyki na rozrzedzenie krwi?
Czy to mogło być przyczyną udaru może jakiś skrzep się urwał i trafił do mózgu?Bo lekarze wznowili podawanie tych leków?
Co teraz?
Czy można już próbować pobudzać rękę i nogę(bo na łaskotanie reaguje) Jestem w szoku bo nigdy na nic nie chorowała (ani na serce,nie miała wysokiego ciśnienia i nie jest otyła). Proszę o jakąś podpowiedz co robić bo jestem załamany tą sytuacją i jak słyszę że jest w stanie zagrożenia życia to mnie to przeraża.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
EWKA IP: 79.191.54.**

Andrzeju ! nie dziwię się ze jesteś przerażony stanem rzeczy ...każdy by był ...myśle ż e skoro żona mówi , poznaje ludzi , nie będzie żle...o pobudzanie najlepiej zapytaj lekarza ,żeby nie *przedobrzyć * - żona jest w trakcie badań wszystko sie okaże - nie miałam bezpośrednio doświadczenia z udarem ( ale znam taki przypadek z rodziny że mężczyzna 50 letni bez obciążeń innymi chorobami , tak jak Twoja żona - normalnie funkcjonuje ) pozdrawiam -trzeba być dobrej myśli

avatar
icek IP: 80.54.173.**

jeżeli w tym szpitalu jest fizjoterapeuta, a na neurologi zapewne jest ,to oprócz lekarza i z nim porozmawiaj.Fizjoterapeuta niejednego wyprowadził zpo udarze ,więc ma pojęcie jakie są rokowania..Ewka ma rację ,jak mówi i jest przytomna ,to jest nadzieja,jeśli nie ma poważnych chorób.Teraz tylko odpowiednia dieta.Czy ma nadwagę,czy miała nadciśnienie i cholesterol,czy paliła paoierosy,czy używała tabletki antykoncepcyjne...to wszystko ma znaczenie.Jeśli była nadwaga,nadciśnienie,cholesterol,to trzeba zastosować dietę obniżającą cholesterol.Nasiona wiesiołka jeść 2 łyżeczki codziennie,2 łyżki otrąb owsianych,pestki słonecznika,Przeczytaj artykuł o ,,Cholesterol i trójglicerydy**-tam jest wszystko napisane.Będzie dobrze.Zobaczysz,tylko lekarzowi powiedz o wiesiołku.

avatar
ppp IP: 80.54.173.**

Z pewnoscia tak było,że zaprastanie brania leków przeciwzakrzepowych było przyczynatego stanu rzeczy.

avatar
Gosia IP: 95.49.82.**

Andrzeju wiem co przeżywasz, bo mój tata (70lat) miał udar niedokrwienny 27.08., a dosłownie parę dni później wylew. Twoja żona jest w znacznie lepszej kondycji niż mój tata, bo on nie chce jeść, do tej pory ma kroplówki i oczywiście chce też do domu, a ja z mamą nie możemy się nim zająć, bo mamę mam niepełnosprawną i już przy niej mam trochę pracy. Mój tata jest już w Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym, wiem że ma tam dobrą opiekę, ale serce mi się kraje jak słyszę że chce do domu. Tata niestety ma bardzo duże problemy z mówieniem, bardzo ciężko go zrozumieć. Najgorsze jest to że człowiek taki jak my jest bezradny... Uważajcie z rehabilitacją, bo mój tata bardzo chciał już wstawać, ale niestety po dwóch miesiącach leżenia mięśnie nie pracują już tak samo jak wcześniej i niestety zasłabł im na rehabilitacji i trzeba było cofnąć się zamiast pójść do przodu.
Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

avatar
szm IP: 80.54.173.**

dajcie jej gotowane warzywa,zupa jarzynowa na przykład.To lekki posiłek.

avatar
Andrzej IP: 77.253.32.**

Dziękuję wszystkim za odpowiedz..Chodzę dziennie po dwa razy do żony i widzę że zaczyna żartować,coraz lepiej widzi i zaczyna jeść( całe kiwi pół bananka i trochę ziemniaczków z miesem i sosem) daje jej też do picia sok z kiszonych buraków bo lekarz powiedział że w badaniach wyszła anemia. Nie miała nigdy problemów z sercem,nadwagą i nadciśnieniem i ma dopiero 46 lat.Dzisiaj rozmawiałem z ordynatorem i mnie przeraził bo mówi że paraliż może zostać bo udar był bardzo mocny i po drugim badaniu tomografi wyszło że część muzgu jest już uszkodzona nieodwracalnie.Leży już 6 dzień zauważyła że ma pampersa i mówi żeby go ściągnąć ,dużo żeczy pamięta ale też dużo śpi.Dziennie jak przychodzę do niej to próbuję delikatnie ćwiczyć rękę i nogę i jeżeli chodzi o nogę to czuję jak ją napina i lekko porusza palcami.Więc nie wiem co o tym myśleć.Lekarze mówią stan zagrożenia życia do miesiąca i że paraliż może zostać a ja mam zmącone myśli . Jak słucham lekarzy to jestem w szoku a jak widzę żonę to jest to odczuwalny że jest coraz lepiej.Może lekarze się mylą,może powinni zrobić jakieś inne badania?(cały czas myślę że nie wszystko robią żeby jej pomuc).Napiszcie coś bo nie wiem co o tym myśleć.Pozdwawiam wszystkich z podobnym problemem i życzę powodzenia i zdrowia dla ich bliskich.

avatar
julcia IP: 80.54.173.**

jak czuje noge ,to bedzie chodziła.No,może nie całkiem tak jak trzeba,ale potem ją przeniosą na oddział rehabilitacji.Módl się ,żeby ten miesiąc przetrzymała.I nie okazuj jej swego niepokoju,bo ona to czuje.Daj jejotrąb lyżeczke,ja jak byłam na neurologi i,to jedna pani po udarze jak zrobiła kupę,to ordynator jej powiedział,że teraz już z górki.A otręby owsiane maja najwięcej błonnika.Który wpływa na perystaltykę jelit.Człlowiek jak leży bez ruchu,to nie może się załatwić .Cieszę się,że czuje nogę.To dobra wróżba na przyszłośc.Może biegać nie będzie,ale chodzić będzie .Bądż dobrej myśli.Trzymam kciuki.Wiem,że to również dla ciebie wielki stres.Jakieś ziólka popijaj na uspokojenie i nie pękaj.Pozdrawiam.

avatar
mini IP: 80.54.173.**

Andrzeju----myslę,że twoja żona jest młoda,ma dobre ściany naczyń krwionośnych,i da radę.Na pewno będzie chodziła.Może nie całkiem jak przedtem,ale będzie.Starzy ludzie mają już zniszczone sciany naczyń,to z nimi jest gorzej.Jak dojdzie do siebie,to pogadaj z lekarzem o przeniesieniu na oddział ,gdzie już rehabilitację zaczną.

avatar
mini IP: 80.54.173.**

a potem sanatorium i bedzie dobrze.

avatar
Andrzej IP: 77.253.32.**

Serdeczne dziękuję za wsparcie , pozdrawiam wszystkich i życzę zdrowia Wam i Waszym bliskim. Pozdrawiam Andrzej

avatar
Elwira IP: 62.141.205.**

Andrzeju, jeśli zaglądasz tu jeszcze, to proszę Cię o kontakt: elwal@poczta.fm
Może poprzez e-mail będzie nam łatwiej się kontaktować w tej sprawie... Ciekawa jestem, jak czuje się dziś Twoja żona i jakie pozytywne zmiany zaszły w Jej stanie zdrowia. Jakie postępy zrobiła, jakie ma leczenie, etc...
Jeśli masz chęć, to napisz do mnie maila. Jestem obecnie w podobnej sytuacji - moja mama przeszła niedokrwienny udar koło połowy stycznia 2010r. Już jest w domu i szukamy obecnie ośrodka wczesnej rehabilitacji dla mamy. Chętnie zapoznam się w Twoimi (waszymi) doświadczeniami oraz podzielę się naszymi w tym temacie.
Pozdrawiam serdecznie z Dolnego Śląska :)

avatar
mika52 IP: 188.33.119.**

Szukam pomocy i uwag nt. leczenia niedokrwiennego udaru mózgu!
Mam 56 lat. Jestem osobą energiczna i pełna wigoru (nadal), pełną humoru i chexi życia, ale....
We wrześniu 2010 roku, zgłosiłam się do szpitala z zaburzeniami widzenia.
Ponieważ miałam remont mieszkania i wcześniejsze kłopoty ze wzrokiem (jestem krótkowidzem - 5,5 dioptrii) myślałam ,ze nagłe pojawienie się ciemnej plamy w oku, opuchniecie twarzy i wypadanie przedmiotów z lewej reki , było spowodowane przemęczeniem i *naszarpaniem się* w trakcie remontu! Nigdy wcześniej na nic się nie leczyłam.! Nie miałam pojęcia co się ze mną może dziać!
Ale po trzech dniach, jak już twarz mocno spuchła. pojechałam na ostry dyżur okulistyczny do szpitala, gdzie jednak stwierdzono lekki niedokrwienny udar mózgu.
Aktualnie jestem pod opieka internisty, neurologa i okulisty w państwowej poradni. Nadal mam takie same zaburzenia wzroku, uczucie dziwnego *drętwienia* ręki i nogi, ale wszyscy w/wym specjaliści nie reagują na moje skargi. Jestem załamana ! Każdego dnia oczekuje poprawy, ale niestety ciągle to samo. Miałam już ( po szpitalu) 3 badania komputerowe pola widzenia i każde jest inne.(Dzisiaj właśnie było to trzecie, rozszerzone- neurologiczne )! Lekarz patrzy na mnie jak na oszustkę, a ja naprawdę każdego dnia inaczej widzę tym swoim lewym okiem! Ciągle jest szaro, choć z różnym natężeniem! Odnoszę wrażenie, że nie mogą mi pomóc! Boje się! Czy ktoś miał podobne doświadczenia ? Co robić? Zmienić przychodnię, Czy pogodzić się z losem i uznać,że już wszystko w moim życiu *pozamiatane*???? Proszę poradźcie coś !!!

avatar
hvnvvcv IP: 178.56.251.**

Mój tata miał udar mózgu niedokrwienny i nie wyszedł już z tego.Lekarze ze starego Konina na neurologi nie wiedzieli co mu jest.Lekarza trzeba było prosić żeby pomógł tacie bo się dusił,pielęgniarki kawke ciasto zajadały a pacjentami się nie zajmowały jeszcze miały pretensje że się im przeszkadza.W szpitalach robią co chcą z pacjentami.zamiast ich leczyc to zabijają. dopiero jak trafił na ojom dowiedzieliśmy się co mu naprawde jest wtedy dawali mu 30% życia.Paraliż najpierw miał na prawej stronie potem na lewej i znów na prawej i tak już został,leżał 2 tygodnie pod respiratorami.Lekarz na ojomie powiedział nam w prost ze to wina lekarzy z neurologi za pózno trafił.Najlepiej odrazu przewieść do kliniki do Poznania.

avatar
Laura50 IP: 83.5.213.**

Mam 56 lat. Jestem 3 lata po udarze niedokrwiennym. Chciałam wszystkim powiedzieć. by nie tracili nadziei. Mózg ma niesamowite zdolności regeneracyjne. Wiem to po sobie. Na pewno miałam dużo szczęścia, ale też nie poddawałam się i nie liczyłam na lekarzy. Uparcie już w szpitalu zaczęłam ćwiczyć. Począwszy od małej piłeczki wkładanej mi do dłoni(z początku nawet jej nie czułam, ale sam impuls wysyłany z mózgu powodował, że neurony się regenerowały lub powstawały nowe. Dzisiaj mam prawa rękę tylko trochę słabszą i mniej sprawną w precyzyjnych ruchach). Po wyjściu ze szpitala bardzo mi pomogły najprostsze ćwiczenia w wodzie. Teraz biorę tylko polocard na rozrzedzenie krwi i dużo piję płynów. Najważniejsze jest to by chory chciał się nie poddawał i uparcie ćwiczył na ile może.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam.