avatar
123eu

Witam was serdecznie !Opowiem Wam swoją historię chociaż w skrócie , bo gdybym chciała opisać wszystko zajęło by mi to cały dzień. Jestem obecnie na etapie zawrotów głowy. Trwają nieustannie od 7 m-cy. Zrobiłam podstawowe badania + przeswietlenia kręgów, badanie dna oka i eeg. Wszystko okey. Diagnoza nerwica lękowa na którą leczę się od lat. Brałam psychotropy od których się uzalezniłam , aktualnie nie biorę nic poniewaz staram się o dzidziusia. Miałam momenty w swoim zyciu, że nerwica odpuszczała. Niestety przeyłam wielką tragedię związaną ze śmiercią syneczka powróciła ona ze zdwojoną siłą. Proszę napiszcie jak sobie radzić z tymi zawrotami. Wiem , że nie mogę się skupiać na nich, odwracać uwagę, ale jak mam to zrobić skoro ciagle jestem na karuzeli :(

avatar
ewasmukla

Może masz problem z błędnikiem,skonsultuj to z laryngologiem.

avatar
EWKA IP: 79.191.44.**

badanie ENG - da ci na nie skierowanie laryngolog - to badanie dotyczy błędnika - pozdrawiam i powodzenia w staraniach :)

avatar
Jagoda65

Witam.
Badanie oczywiście nie zaszkodzi zrobić, myślę jednak , że te zawroty powoduje
niestety nerwica.Ja w swoim czasie porobiłam wszystkie możliwe badania pod kątem zawrotów.Wszystko kokazało się ok, tylko ja nie mogłam czsami postawić się do pionu , bo miałam wrażenie, .ze zaraz upadne.Podjęłam leczenie u psychiatry ( leki przeciwdepresyjne) i dopiero , małymi kroczkami po kilku tygodnich te zawroty zmniejszyły się , a potem ustały. Niestety po pół roku znowu
wróciły i ponownie jestem na lekach i tak od 15 lat.....niestety.
Nie mogę za ciebie decydować, ale myślę, że skoro czujesz się bardzo źle to może odłóż decyzję o dziecku, a najpierw sama *stań na nogi* bo ciąża a
potem dzidziuś napewno oslabią dodatkowo twój organizm.
Pozdrawiam.

avatar
123eu

Dziękuję za wieści. Mam stwierdzona dyskopatię kręgów szyjnych , ale lekarz swtierdził , że to też może być przyczyną. Dodatkowo miałam robiony taki test , który rzekomo wykluczył zaburzenia błędnika.Co do decyzji o dziecku to nie mogę czekać, bo w tyk roku kończę 41 lat i to jest ostatni dzwonek. Pozdrawiam

avatar
EWKA IP: 79.191.44.**

ja też rodziłam w wieku 41 - co prawda drugie dziecko . ale ..po 40 też jest ok !

avatar
123eu

Dzięki za pocieszenie , ja swoje straciłam mając 39 lat. Było to dla mnie berdzo traumatyczne przeżycie. Bo było to upragnione i oczekiwane dzieciątko. Cała ciążą przebiegała bez problemów. W dniu kiedy miałam termin porodu i zgłosić się do lekarza, nie wyczułam tętna. Okazało się , że już jest za późno. Zrobił się skrzep na pępowienie - przypadek jeden na ileś tam. Myślałam , że oszaleję. Od momentu kiedy zaczęłam starać się ponownie te cholerne zawroty powróciły. Nie chcę znowu faszerować się lekmi/ choć czasami mam wielką ochotę/, bo wcześniej brałam psychotropy i kiedy się dowiedziałam , że jestem w ciąży - musiałam je natychmiast odstawić. Moja nowa pani psycholo była zszkowana, bo brałam Xanax a to jest bardzo uzależniający lek i nie wolnio go tak odstawiac.

avatar
Jagoda65

Dobrze wiem co przeżywasz bo ja w czasie trwania swojej choroby urodziłam i
wychowałam dwoje dzieci ( syn20 lat, córka 12lat).Momentami bywało bardzo ciężko , nie sposob nawet tego opsać.Nie mialam właściwie wsparcia w rodzinie , bo daleko ode mnie mieszkają.Musiałam liczyć na siebie.Było ciężko , ale nie
żałuję , mam teraz przystojnego kawalera w domu (już pracuje) i wzorową
uczennicę i myślę, że to matce rekompensuje ten cały włożony wysiłek.

avatar
123eu

Ja na szczęście mam wspaniałego męża i rodziców. Tylko ogrania mnie strach ile będą w stanie jeszcze znosić moje narzekania. Wprawdzie staram się jak mogę i sygnalizuję problem Staram się funkcjonować normalnie chodzę do pracy, jeżdżę samochodem, spotykam się ze znajomymi, ale chyba tylko osoby cierpiące na nerwicę wiedzą z jakim trudme nam to wszystko przychodzi. Wyjście do marketu czy wyjazd poza miasto jest dlla mnie jak zdobycie najwyższego szczytu. Co z tego, że byłam na urlopie nad morzem jak moim jedynym wspomnieniem z wakacji są zawroty.:::((((

avatar
EWKA IP: 79.191.35.**

ma rację Jagoda - dzieci rekompensują wszystko....
123eu - tez straciłam jedną ciążę i wlasnie po niej lekarz powiedzial że następna ciąża to może być dla mnie wyrok ...ale mam cudną 7 letnią córcię - dzięki której
się trzymam ( choc ze zdrowiem u mnie nie za wesoło ) musisz coś zrobic ze swoimi nerwami może terapia ??/- napisz do mnie może gadając, nawzajem sobie pomożemy
ewka31@op.pl ( na pw podam ci tez gg)

avatar
123eu

Oczywiscie, że napiszę w wolnej chwili. :) Miałam fajną panią psycholog i ona mi pomogła kiedy byłam w ciąży.Chodziłam na terapię indywidualną i grupową. Niestety zwolniła się z pracy :(Zaczęłam chodzić do innej, którą poleciła mi koleżanka, ale to nie było to. Pani psycholog kazała mi przez godzinę opowiadać co się wydarzyło od ostatniego czasu. Z reguły jestem osobą wesołą i lubię głupio gadać , więc moja terapeutka zaśmiewała się do łez, po czym terapia się kończyła , a ja zostawłam ze swoimi problemami bez podpowiedzi jak się ich pozbyć. Teraz chodzę do innej, dzisiaj mam własnie wizytę. Stosuje metody raczej wstrząsowe, bo ostatnio zapytała mojego męza- po co mu taka jęcząca żona, ale może to ma przynieść jakiś efekt :)

avatar
EWKA IP: 79.191.35.**

a te terapie to darmowe czy musisz płacić ,,, bo to dobry sposób ale ...własnie trzeba trafić na dobrego psychologa

avatar
123eu

Na szczęście nie muszę płacić. Póki co mam zalecone tańce 10 minut rano no i masaże. Na dzisiaj mam przynieść wypisanych conajmniej 30 nazw uczuć i emocji Zobaczymy co dalej ???

avatar
Jagoda65

123eu, kto ci zlecił te tańce i masaże, bo jak ja chodzilam do psychologa,to tylko
pletła jakieś bzdury i mówiła do mnie , że mój mąż to chyba anioł, że ze mną wytrzymuje.Ale to może dlatego , że chodziłam do niej na NFZ, prywatnie może
by była inna, ale mnie na to nie stać. Więc teraz sama muszę sobie radzić.
Póki co mam leki od psychiatry , szpikuję się i czekam na jakieś
efekty leczenia(oczywiście te dobre), bo te zawroty to koszmar...........

Pozdrawiam.I lecę robić obiad.

avatar
rudziutka

witam. ja mam takie pytanie co to jest niedomykalność pnia płucnego moja wynosi 2 cm... jak to sie leczy czy konieczna jest operacja...?