~kasiapolo,
2010-02-06 17:25:58 (IP: 85.219.***)
Ja czesto placzę bo sie przejmuje ze coś jest ze mną nie tak... Jak myslisz co robic zeby tak nie myslec?
jadwigaszpaczynska,
2010-02-06 19:33:37
Witam Cie *kasiapolo* ,witam Wszystkich.
Nie ma cudownego srodka na wyjście z nerwicy.
Jedyny jaki ja znam to oduczenie sie negatywnego myslenia, dzieki konsekwentnemu mysleniu w sposób pozytywny ( na poczatku * na siię*, bo umysł bedzie stawiał opór*. To R.Monroe uzył określenia * autostrady myslowe i drogi szybkiego ruchu*.Po takich dobrze przez nas wydeptanych ściezkach myślowych * od czestego z nich korzystania* biegaja sobie bez przeszkód z naszej strony, nasze obecne mysli. Dopiero stałe, konsekwentne uczenie sie myslenia pozytywnego wyruguje negatywne mysli z centrum naszej uwagi, naszego umysłu.
Sami sie zasmieciilismy i sami musimy sie posprzatać.Ja nie mam watpliwości, ze symboliczna opowieść o sprzataniu przez Herkulesa *stajni Augiasza* odnosi sie do sprzatania smieci w naszych umysłach.Mozna sobie przeczytac te opowieść, dla lepszego zrozumienia, co Was czeka.
KOWALEM SWEGO SZCZĘŚCIA kazdy z nas jest sam i to nie jest tylko takie sobie przysłowie.*Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz*, i moje powiedzenie : czego w głowie nie zasiejesz, to sie w Życiu nie zadzieje*, sa tak jednoznaczne, ze nie trzeba komentarza.
Oczywiscie doradzam poszukanie sobie psychologa, bo właściwie poprowadzona terapia plus własny wysiłek na pewno dadza efekty Oczywiscie zapraszam na mój watek Lęk jest naszym przyjacielem*, na którym podałam namiary na fajne strony , dzieki którym mozna szybciej sobie pomóc.Na watku * nastoletnia nerwica* popisałam troche postów, gdyz tam pisza dziewczyny w Twoim wieku , *Kasiapolo*. Pozdrawiam
123eu,
2010-02-07 11:34:41
Tak zgadza się jadwiga ma rację. Tylko pozytywne myślenie, choć sama mam z tym problem , bo niestety te negatywne myśli są tak silne , że wypierają te pozytywne. Ja chodzę na terapie, ale niestety terminy z NFZ są tak odległe , że szkoda gadać. Ja miałam wizytę 2 lutego , a kolejną 23 marca niestety wydaje mi się że żeby terapia przyniosła jakiś efekt, powinna być conajmniej raz w tygodniu. Ciągle poszukuję jaikiegoś zajęcia, które by choć na chwilę odwróciło uwagę od moich objawów. Jestem teraz na etapie czytania książek. Zobaczymy.
Drogie Kasie niestety my też przez to przechodzimy a najgorsza jest świadomość , że życie przecieka nam przez palce.I zamiast cieszyć się każdą sekundą i żyć pełną piersią ciągle szukamy chorób i wsłuchujemy się w nasze objawy. Wiem, że tak nie można, że musimy je lekceważyć, ale to jest bardzo trudne. Nie możemy się poddawać, bo wtedy zrujnujemy sobie wszystko to co budowaliśmy przez wiele lat. Trzymajcie się i pozdrawiam :::)))
jadwigaszpaczynska,
2010-02-07 12:18:44
Witam.
Poniewaz znalazłam super *psychologiczna * strone podam Wam na nia namiary, kazdy kto zechce zmienic swoje zycie, moze jej sie uwaznie przyjrzec.Moze tez wydrukowac sobie artykuły, które uzna za potrzebne mu w powrocie do zdrowia i w nauczeniu sie radośći zycia.Moze je spiąć w taka książeczke *pogotowie ratunkowe w trudnych sytuacjach emocjonalnych*
Z artykułu *weź odpowiedzialność za swoje zycie* instaluje gfragment )dla zachęty.)
Za swoje myśli też odpowiadasz. Kontrola tego, co się dzieje w naszych głowach nie jest niczym prostym, często spotykam się ze stwierdzeniem, że myśli po prostu “przychodzą i nie chcą odejść” albo, że trzeba “walczyć z myślami”. Jednak walka to nie jest dobre rozwiązanie, walka to spięcie, spięcie to blokowanie przepływu energii i uniemożliwianie zmiany. Cytowana przeze mnie w poprzednim wpisie Dona Holleman zwaca na to uwagę mówiąc “Nie wysilaj się, nie walcz. Zrelaksuj się i puść napięcia. Nic co zdrowe nie może być osiągnięte przemocą“. Nasze myśli nie pojawiają się znikąd, sami je produkujemy. Pierwszy krok ku przejęciu sterów własnego umysłu to uważność i obserwacja tego, co się pojawia w głowie. Gdy poznamy swoje wzorce myślowe i zobaczymy w jakich sytuacjach reagujemy negatywnie, łatwiej będzie zamienić myśli, które szkodzą w myśli, które ułatwiają życie. Nie zapominajmy, że to nasze myśli kreują naszą rzeczywistość, zarówno wewnętrzną (psychiczną) jak i zewnętrzną (materialną, relacyjną, itp.).
W konsekwencji, okazuje się, że nasze życie zależy głównie od nas. Jasne, są pewne warunki zewnętrzne które albo ułatwiają rozwój i osiągnięcie dostatku duchowego i materialnego, albo go znacznie utrudniają. Ale znów – o ile na warunki same w sobie często nie mamy wpływu (nie zmienię rodziny, z której pochodzę, nie zmienię doświadczeń z dzieciństwa, nie spowoduję, że mój kraj nagle stanie się rajem), to od nas zależy jak te warunki postrzegamy. Trudności można traktować jak przeszkody nie do pokonania albo jak wyzwania. Można powiedzieć, że “nic na to nie poradzę” albo zacząć cokolwiek zmieniać w swoim życiu.
Od kogo w takim razie zależy to, czy pracujesz z pasją? Od kogo zależy to, ile zarabiasz? Od kogo zależy to, ile masz czasu dla siebie i swoich bliskich? Od czego i kogo zależy to, czy jesteś szczęśliwy? Od kogo zależy to, czy podróżujesz do wymarzonych miejsc? Od kogo zależy to, czy z radością wstajesz każdego poranka?
Od CIEBIE, oczywiście.
Podaje jak wejść na te strone ( jak ja wchodze) wpisuje w google :cud niedziałania, czyli jak madrze odpoczywać ( poza schematy) Pod kazdym z artykułów jest kilka kolejnych tematów :np.
ryzyko, kiedy zycie przynosi zamet, o pozytywnym mysleniu i akceptacji tego, co jest
.
Doradzam przyjrzenie sie kazdemu.tematowi, bo sa w nich *perełki madrosci, a wiekszość z Was zna na tyle moje posty i moje watki, zeby wiedziec, że mam jakies pojecie na temat radości zycia ( bo jestem szczęsliwa) i na temat sposobów JAK SOBIE PORADZIC Z NERWICA ( bo z moimi sobie poradziłam).
Teraz przytocze pewne fragmenty z artykułu, WIEM, ŻE NIC NIE WIEM.
Może wcale nie musimy wszystkiego wiedzieć? Może nie potrafimy wszystkiego ogarnąć naszymi racjonalnymi umysłami? Może jesteśmy w stanie to wszystko ogarnąć, ale inaczej? A może wcale nie da się tego zrobić, bo jedyne co możemy, to delikatnie dotykać tej tajemnicy z różnych stron i zachwycać się naszymi ulotnymi odkryciami?
Moja rozmówczyni stwierdziła, że dać sobie prawo do stwierdzenia “nie wiem” przynosi ogromną ulgę i wolność. Wtedy poczułam, że złapałam o co chodziło Sokratesowi z tym wyświechtanym przez kulturę masową “wiem, że nic nie wiem”.
Istnienie jest tajemnicą i człowiek powinien zaakceptować je jako tajemnicę, a nie udawać, że ma jakieś wyjaśnienie. Nie, wyjaśnienie nie jest potrzebne, tylko wykrzyknienie, zdumione serce, obudzone, zaskoczone, odczuwające tajemnicę życia w każdym momencie. Wtedy i tylko wtedy wiesz czym jest prawda. A prawda wyzwala.”
Ja jestem pewna, ze kazdy, kto przyjrzy sie stronom, o których pisze na moich watkach i na innych, PORADZI SOBIE Z NERWICĄ I NAUCZY SIE BYĆ SZCZĘŚLIWY.Ale trzeba chciec zmienic swoje zycie i ZMUSIĆ LENIWY UMYSŁ DO WSPÓŁPRACY. ( oczywiscie jak zwykle doradzam prawidłowo dobrana psychoterapie
Gdybym ja miała dostęp do takich materiałów, kiedyś, nie zmagałabym sie z nerwica tyle lat.WIEDZA TO POTĘGA ( tylko ta zdrowa dla nas )) Pozdrawiam.
~kasiapolo,
2010-02-07 14:11:06 (IP: 85.219.***)
Pani Jadwigo napisałam maila do Pani, proszę o przeczytanie i odp. Pozdrawiam
Jagoda65,
2010-02-08 11:57:31
Hej.
Kochane, mam już umówiony termin na terapię grupową .Zaczynam w poniedziałek w przyszlym tygodniu.Życzcie mi powodzenia bo się bardzo boję, ale mimo wszystko chce to zrobić.
A poza tym mija dzień za dniem,stara bieda jak to się mówi, ale dobrze ,że nowej nie widać.Kulam się pomalutku i czekam do poniedziałku.
W sobotę miałam gości, normalnie w domu rozgardiasz zrobili taki ,że wczoraj cały dzień po nich odpoczywałam .Moja główka już nie taka jak kiedyś. Kiedyś
lubiałam hałas ,głośną muzykę itp.itd.A teraz?Teraz chyba się starzeje hi hi.....
Pa.
123eu,
2010-02-10 09:07:45
Ojej znowu cisza :( Co tam u Was ? U mnie mało ciekawie. Zawroty, waciaste nogi i złe widzenie ::::(((((( W dodatku musiałam dzisiaj przyjechać do pracy autobusem - MASAKRA !!!!! Nie mam już momentami siły na nic. Piszcie kochani !!!
Jagoda65,
2010-02-10 11:01:01
Hej.
Faktycznie, co takie pustki, może wszyscy są na feriach?:):):)
Jak już wspominałam, od poniedziałku zaczynam terapie i już się zastanawiam jak ja będę tam dojeżdżać.Pozostaje mi MZK lub *dwójką*.Niestety kierowcą nie jestem więc dużego wyboru nie mam.Bardzo się stresuję, ale z drugiej strony taka mobilizacja,że muszę codziennie iść i to w dodatku sama , zaowocuje tym,że w końcu może zmniejszy się lęk przed wychodzeniem z domu.Liczę na to :):).
Reniu,jeżeli twoja terapia nie przynosi pożądanych efektów, to czy nie rozważasz mimo wszystko podjęcia leczenia lekami?Chociaż tak na początek, aby móc ruszyć z miejsca?Zresztą co to za terapie raz na dwa miesiące.W tym NFZ, chyba się pomieniali głowami, zresztą tak jest ze wszystkim w tym kraju, szkoda gadać.........Pa.
~sabcia,
2010-02-10 12:29:13 (IP: 78.28.5***)
Reniu a ty nie bierzesz leków-a kiedyś brałaś bo już nie pamiętam?faktycznie jakaś cisza na forum he no i nowe osoby-ja przyznam się,ze mam teraz dużo na głowie-miałam gości z Irlandii,ale już powoli mam luzy-dziś idę na terapię-a potem mam do marca spokój,bo moja pani psycholog idzie na urlop.....ja wam powiem ze się czuje dobrze-zaczynam normalnie funkcjonować-kochani....leki i terapia a przede wszystkim dobre nastawienie to sukces-nie wiem na jak długo,ale mam nadzieję,ze wyjdę na prostą-czego i wam kochani życzę....
123eu,
2010-02-10 13:16:04
Super sabciu ! Tak brałam leki i się od nich uzależniłam a poniewaz myslę o dzidziusiu od półtora roku nie biorę nic tylko się meczę ::::(((((( Przechodziłam przez efekty odstawienne i były straszne stąd może nie tyle ja co moja rodzina nie jest za tym żebym powróciła do leków:::((((
123eu,
2010-02-11 11:52:19
Halllo ! Gdzie się wszyscy podziewacie czyzby wszyscy wyzdowieli ?
Jagoda65,
2010-02-11 12:54:08
Hej.No nie wiem jak inni, ale ja jeszcze nadal wspieram cała tą medyczną i farmaceutyczną machinę he he...
Poza tym u mnie nuuuuudy.Wkoło to samo pranie , sprzątanie , gotowanie itp. itd.
Dzisiaj tłusty czwartek, więc jak tam u was pączki zaliczone?Czy raczej dbacie o figury.Bo mi to już chyba jeden pączek w tą czy w tą stronę nie zrobi różnicy:):)
A po południu mam zamiar zabrać się za robienie faworków , bo mnie wszyscy
już w domu męczą.Kurcze , do żarcia to wszyscy gotowi, ale żeby coś pomóc to chętnch nie ma .Czy was też tak wykorzystują domownicy?....:*).
123eu,
2010-02-11 13:07:41
No - dobrze Jagódko, że chociaż ty tu zagladasz. Ja wciagnęłam narazie jednego paczucia w domciu czekaja te zrobione przez mamę :::))))) Co do wykorzystywania to powiem ci kochana, że od dwóch lat mieszkamy z rodzicami i problem obiadow mam z głowy. Dyzury pełnię w weekendy tak mam dobrze :::))))))A poza tym nuda i ogolnie szlag mnie trafia , bo od poniedziałku znowu młyn. Ferie zleciały i wydawało mi się, że będę wcześniej wracac do domu a tu lipa :::((((( Jak tam nie zaypało Was , bo straszyli dzisiaj intensywnymi opadami śniegu. U nas póki co sypie, ale bez paniki. Do miłego poczytania :)
~sabcia,
2010-02-11 15:28:47 (IP: 78.28.5***)
Witajcie dziewczynki-ja już mam 3 pączusie zaliczone-swojskie-bo mama piekła-
;) Ja tez Reniu mam dobrze,bo mieszkamy jeszcze z rodzicami i czasami tylko gotuje-a tak to mama,ja za to dużo sprzątam!wiecie co dziewczynki byłam przedwczoraj po moje leki u psychiatry i dziś poszłam je wykupić i patrze ze dała mi seronil 20mg a przedtem miałam 10mg,a nic mi nie mówiła,ze mi zwiększa-dziwne co???Żeby mi nic nie powiedzieć-ze teraz podwójną dawkie mi dała?ciekawe jak to będzie-piszcie jakie było wasze doświadczenie z lekami???Wczoraj byłam na terapi i wiecie było tak fajnie-tak swojsko,miło-trafiłam chyba na dobra pani psycholog-:)pozdrawiam i abyście nie przytyły w ten tłusty dzień jeden pączek to sporo kalorii he he
Jagoda65,
2010-02-12 10:57:14
Ja właśnie wrócilam z zakupów i idę sobie zrobić ....kakao, kurcze tak dawno nie piłam , i taka mi chętka przyszła ,że ho ho ,może to tak przed walentynkami mam takie zachcianki? :):):) Chyba jednak nie...to tylko przeziębienie, cała zimę się trzymałam, aż tu nagle, wstałam rano z kaszlem , z nocha leci a głowa ciężka jak sagan.Tak ,że idę się kurować, gorące kakao,ciepłe skarpetki i najlepiej termofor do łóżka , albo lepiej młodego sąsiada.....hi hi.
Jeśli chodzi o branie leków , to też zawsze jestem podejrzliwa .A nowych boję się , że o matko......My to mamy jednach pos......ne w tych naszych główkach.Ciągle się czegoś dopatrujemy , doszukujemy i niestety *umilamy* życie sobie jak tylko możemy.I niestety przez to chorujemy na tą pieprzoną nerwicę. To narazie.