~ulek,
2008-03-27 01:09:50 (IP: 217.201***)
Witam wszystkich. mam 30 lat i od 11 cierpie z powodu skurczy dodatkowych przyzwyczilm sie juz. przeszlam przez nerwice lekowa i wszystkie objawy mozliwe. jstem na najnowszym beta blokerze i nic nie pomaga mam co 3 co 4 dodatkowy i moj lekarz doradzil mi ablacje. mam tez wypadanie platka ale wiecie co ja sie juz tym nie martie zyje normalnie jak wszyscy nie boje sie juz tych skorczy. pracuje za granica i to nie kekko gdzie jestem obecnie. denerwuje mnie tylko to wieczne uczuciepotykania sie serca nienawidze juz tego uczucia i dlatego decyduje sie na ablacje. powiem wam tez ze jak nie pale to mam ich mnieja jak tylko zapale to sie zwieksza ich czestosc ale coz. miejmy nadzieje ze wszystko sie uspokoi po zabiegu. zobaczymy jak to bedzie. u mnie w rodzinie dwie siostry mojego taty mialy juz ablacje. u mnie to chyba rozinne. trzymajcie sie cieplutko nie bojcie sie skorczy ja mam co 3 dodatkowy. pa
~ulek,
2008-03-27 01:26:41 (IP: 217.201***)
Tak franka to normalne ja tak mam. czasami jak masz silniejszy skorcz to tak jest ale to nie znaczy ze jest grozniejszy ja mam tak prawie zawsze. nie martw sie niczym. bierz magnez i zobaczysz ze bedzie troche lepiej. blokuje troche te skorcze. nie martw sie naprawde bo to nic nieda a jeszcze w nerwice wpadniesz tak jak ja. ciesz sie zyciem bo dodatkowe nie sa grozne.czujesz je tylko mocno. im wiecej sie ad tym wszystkim zastanawiasz tym jest ich wiecej. uwierz weterance skorczy dodatkowych ja tez na poczatku mierzylam tento zylam od skorczu do skorczu ale to pogorszylo tylko sytuacje.jak poczujesz dodatkowy to przyjmij go jak gdyby najnormalniejsza rzecz na swiecie im wiecej bedziesz go chciala nie miec tym bedziesz go miala wiecej. nie odpychaj go a zobaczysz ze bedzie ich mniej pisze tak dlatego, ze pamietajcie 95% skorczy dod jest na tle nerwowym psychologicznym nazwij go jak chcesz i dlatego trzeba podejsc do tak
Frania21,
2008-03-27 07:34:55
Dzięki za odpowiedź,
Ula, ja mam nerwicę lękową... myslę,że większość skurczowców ją niestety ma.
Ja zaczęłam się tak bardzo denerwować po śmierci cioci później banci i na końcu mamy.Chyba troszke za dużo tego wszystkiego i mój organizm nie wytrzymał.
Ponadto ostatnio miałam za niski potas ale juz wyrównałam.
Masz skurcz co 3 godziny? To chyba nie jest tak ..źle,,, może nie konieczna jest jeszcze ablacja?..... Ja tak kocham sport , mam nadzieję ,że nie wpływa on na intensywność skurczy...
Pozdrawiam Wszystkich bardzo gorąco... uciekam pracować:)
Franka
~Alicja,
2008-03-27 08:30:03 (IP: 83.21.2***)
Możliwe, że cześć *skurczowców* skurcze ma przez nerwicę, ale jak ostanio byłam na wizycie kontrolnej po ablacji zapytałam lekarza, czy to, że w ogóle pojawiły się te skurcze u mnie mogło być spowodowane nerwami. Powiedział mi, że nie. Nerwy mogą powodować, że jest ich więcej. Ale ze skurczami dod. albo sie urodziłam (i niedawno zaczęłam odczuwać objawy), albo pojawienie sie tego spowodował jakiś wirus np. przebytej grypy, albo liczne anginy na które chorowałam w dzieciństwie. Myślę,że zależy też o jakiej liczbie dodatkowych na dobę mówimy. Ja miałam 4000 dod. skurczy na dobę.
~ulek,
2008-03-27 10:58:48 (IP: 217.202***)
Franeczko ja mam skurcz co 3 o4 uderzenie serca.milego dnia
Frania21,
2008-03-27 16:37:06
Hmmm.... fajnie ,że jesteście . naprawdę mi lepiej jak ktoś odpowiada i rozumie mój problem:)
DZIĘKUJĘ
lecę się uczyc... uczelnia wzywa:)
~sylwka,
2008-04-01 21:19:58 (IP: 78.88.7***)
Ulek, to masz dokładnie tak jak ja - dodatkowy skurcz co 3-4 uderzenia, a czasem nawet po każdym. Ja z tym żyję od prawie 5 lat i już mi tak pewnie zostanie na zawsze. Jak sobie radzisz, gdy czujesz sie od tego źle? Może masz jakiś sprawdzony sposób, zeby trochę poprawić samopoczucie? A czym się leczysz? I jaka jest przyczyna Twoich dodatkowych? Pozdrawiam i życzę ich jak najmniej
~kasia66,
2008-04-02 09:49:55 (IP: 84.10.4***)
Witam Wszystkich bardzo cieplutko,
czytam forum od jakiegoś czasu i postanowiłam się w końcu przywitać:).Mam 42 lata i mieszkam w W-wie. Na nerwicę lekową choruję od 7 lat, nigdy nie brałam żadnych leków na uspokojenie. Trudno czasem znieść rzeczywitość bez wspomagaczy, ale postanowiłam, że nie dam sie uzależnić od prochów.
Moja przygoda z dodatkowymi zaczęła sie dośc dawno ok. 10-15lat temu. Jednak wtedy były one nieuciążliwe, a poza tym zdarzały się niezywkle rzadko.
Ponad rok temu niestety dały o sobie znać z niezykłą siłą i wtedy postanowiłam udać sie do kardiologa. Zrobiłam holtera, echo, holtera ciśnieniowego i zwykłe rutynowe badania. Wyszło nadciśnienie i za wysoki cukier oraz przyśpieszone tętno, żadnych niepokojacych objawów jeśli chodzi o skurcze. Dostałam Enareal na nadcisnienie i Bisocard 5mg. Wszystko się wyciszyło na rok. Jednak w lutym dostałam tak silnych dodatkowych skurczy, że spanikowałam. Miałam wrażenie, że to już koniec, najgorzej przeraziła mnie siła z jaką dały o sobie znać, kilka razy poczułam dwa dodatkowe potężne skurcze jakby ktoś trzymał moje serce w dłoni i ścikał je w pięści, zrobiło mi się mało fajnie, ale po chwili wszystko wróciło do normy tylko czyłam przyśpieszone tętno- najpewniej ze strachu. Pózniej codziennie dodatkowe trzepotanie po kilkanaście razy dziennie lecz zdecydowanie łagodniejsze, ale wkurzające.
Poszłam ponownie do kardiologa i dostałam masę leków tylko po zbadaniu serucha stetoskopem i zmierzeniu cisnienia 190/110- wiem, strasznie wysokie. Itak biorę MetoXeal 50 2x dziennie i ma zlecony Rytmonorm 300 3x dziennie, ponadto na ciśnienie. Za trzy tygodnie mam mieć zdobiony Holter Ekg. Dręczą mnie jednak wątpliwości, czy powinnam brać takie końskie dawki tych leków nasercowych (wiadomo, że na ciśnienie muszę).
W niektórych wątkach czytałam, że nie powinno się stosować leków jeśli te skurcze nie zagrażają życiu. Tego rytmonormy nie biorę bo i tak po tych na nadciśnienie i MetoXealu chodze po ścianach. Korci mnie, żeby zapisać się na wizytę do Anina, poniewaz tyle dobrego tutaj o Kilinice czytałam i szczególnie o Prof. Walczaku. Owszem po tym beta blokerze skurcze są minimalne, więc pomaga tylko nie wiem co dalej.... tak do końca życia prochy. Proszę powiedzcie, jakie macie doświadczenia z lekami i czy bez najpierw dokładnych badań lekarze Wam przepisywali leki, bo to mnie zastanawia.
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam Wszystkich :)
Frania21,
2008-04-02 14:46:33
Ja mam takirgo pecha, że nie zarejestrowano moich skurczy... mimo badań...
i teraz nie wiem... czy sa one niebezpieczne czy teŻ nie
~Alicja,
2008-04-02 15:32:02 (IP: 83.21.6***)
Ja moge powiedzieć,jakie mam dośwdczenia z lekami. Zaczynałam od betaloc zok pół tabletki z najmniejszej dawki, czyli 12,5 mg, a skończyłam na cocorze 7,5 mg to jest mniej wiecej 6x większa dawka niż ta od kt. zaczynałam. To wszystko w ciagu 4 lat. A teraz jestem strasznie szczęśliwa, bo minął właśnie miesiąc jak nic nie biorę. 2 mies temu miałam ablację miałam ablcję z powodu dodatkowych skurczy komorowych.
~Gabi,
2008-04-02 22:07:55 (IP: 79.175.***)
Frania, mnie też wyszło tylko 6 skurczy nadkomorowych, pojedyńczych, tymczasem od wczoraj mnie szarpie cały czas, że juz nie moge, a skurcze są podwójne czasem potrójne:/pozdrawiam Wszystkich serdecznie
kasia66,
2008-04-03 09:02:08
Witajcie,
dziękuję za odpowiedzi. Wiem, ze leki to narazie wszystko, co mogę zrobić. Zapisałam się na wizytę do Anina, do dr. Bujnowskiej, niestety do prof. Walczaka narazie nie mam co marzyć o zapisie, może sie uda w lipcu, nie ma wolnych terminów wizyt. Jestem juz tak wymęczona, ze nie chce się życ czasami...
Pozdrawiam Was Wszyskich bardzo cieplutko
~Alicja,
2008-04-03 10:56:10 (IP: 83.21.2***)
Do kasi66,
wiem co czujesz, też już czasem nie miałam siły. Ale spróbuj jakoś wytrwać do tej wizyty. Później będzie lepiej.
kasia66,
2008-04-04 08:16:18
Do Alicja,
bardzo dziekuję za słowa wsparcia, nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłaś. Jakikolwiek cień nadziei, że będzie lepiej jest dla mnie zbawienny.
Kasia
~Alicja,
2008-04-04 10:58:58 (IP: 83.21.3***)
Na pewno, będzie lepiej. Ja też nie wierzyłam, że się od tego uwolnię. ( mam nadzieję, że się uwolniłam skutecznie). A miałam liczne dod. skurcze komorowe i często źle się czułam (zawroty głowy, uczucie odpływania, tracenia świadomości, bóle głowy itp.) i byłam już nieźle podłamana. Wtedy znalazłam to forum , kontakt do CK Anin, umówiłam się do prof. Walczaka - byłam na wizycie w zeszłym roku w lipcu, wtedy były jeszcze chyba mniejsze kolejki. Wtedy zapadła decyzja o ablcji. Zanim sie do niej przygotowałam - miałam przeprowadzkę, potem szepionka na WZW B, leczenie żebów, no i 28.01.08 ablcja. Tak było u mnie. A Ty jeszcze trochę powalczysz i bedzie ok. Tam - w CK są b. dobrzy lekarze, to na pewno po wizycie u dr Bujnowskiej już będziesz wiedziała co dalej.
A jaką masz arytmię?
Pozdrawiam serdecznie :)