~Eliza,
2007-11-20 18:29:27 (IP: 83.24.7***)
Witam wszystkich, a szczególnie Monikę i bezinteresownego.Chcę się podzielić z Wami moimi przeżyciami związanymi ze skurczami dodatkowymi.Mam ponad 50 lat.36 lat temu poczułam,że coś się dzieje z moim sercem,ale wtedy nie umiałam tego nazwać.TO COŚ zdarzało się coraz częściej.Trafiłam do lekarza,który bez żadnych badań postawił diagnozę:nerwica,to nic takiego!!Tak żyłam ok.10 lat.
Raz czułam się lepiej raz gorzej,brałam magnez i propranolol.Kiedy urodziłam dziecko zab. rytmu nasiliły się.Szukałam pomocy u lekarzy, straciłam mnóstwo pieniędzy, jeździłam od lekarza do lekarza, coraz gorzej się czułam,robiło mi się słabo, serce biło nierówno,a ja tak bardzo chciałam żyć.Miałam męża i ukochaną córeczkę, a tu nikt mi nie umiał pomóc.Często słyszałam lekceważące słowa pod moim adresem od lekarzy,od współpracowników.Coraz częściej sama gryzłam się z moimi dolegliwościami,aż nabawiłam się nerwicy lękowej.Pobyt w ośrodku leczenia nerwic.Okropne lęki, paniczny lęk przed śmiercią,nikt tego NIGDY nie zrozumie jak sam tego nie przeżył.Wreszcie trafiłam do lekarza,który stwierdził zab.rytmu,dostałam leki pomagało to na kilka lat,ale organizm się przyzwyczaił i trzeba znów zmieniać leki.W między czasie urodzilam drugie dziecko,które jest już dorosłe.Nadal mam skurcze dodatkowe,coraz częstsze,dołączyło mi się jeszcze napadowe migotanie przedsionków.
~krycha,
2007-11-20 19:07:12 (IP: 83.30.1***)
Jestem już po rozmowie z lekarzem odnośnie wyników holtera noi wyobraście sobie że ablacja w moim przypadku nie jest konieczna jest to tyb arytmi łagodnej. Mówiłam lekarzowi że nieraz mnie tak mordują te skurcze że nie daje rady to kazał wziąść magnez z potasem dodatkowo a jest to specjalista w leczeniu arytmi i myślę sobie że przeciesz by mi powiedział gdyby ablacja była konieczna a chodze do niego prywatnie zanim się dostałam do niego pierwszy raz czekałam prawie 3 miesiące na wizytę tylu ma pacjętów, i myśle że jest naprawdę dobrym specjalistą bo jak czekałam na swoją kolej pytałam pacjętów opinia o nim była taka ( wspaniły specjalista wie co robi ) więc myślę że nie mam powodu mu nie wierzyć.POZDRAWIAM. Alicjo co u ciebie?
~Eliza,
2007-11-20 19:18:49 (IP: 83.24.7***)
Cd.od Elizy.Przez tyle lat mojej choroby tylko kilka razy EKG wykazało mi dodatkowe ,pojedyńcze skurcze nadkomorowe,a kilkanaście razy robiony holter zawsze dawał wynik na pograniczu normy,ponieważ zawsze był robiony podczas brania leków.Trafiłam do IK w Aninie ,mam nadzieję,że tam mi pomogą. Coraz częściej mówią o ablacji,bo leki przestają działać.Jeśli ktoś miał robioną ablację przy nadkomorowych sk.dodatk. proszę niech napisze do mnie(mig,przeds. ustąpiło na razie).Jak widzicie żyję z tym tyle lat,za co jestem wdzięczna Bogu,ale nie jestem tą samą osobą co kiedyś.Nadal miewam lęki a szczególnie jak mi coś dolega,często płaczę.Jak tylko potrafię przytulam Cię Moniko,bezinteresownego i wszystkich którzy tego potrzebują, którzy nas potrafią zrozumieć do mojego zbolałego serducha.Jestem z Wami,bo doskonale Was rozumiem,sama przez to przechodzę.Ja również potrzebuję wsparcia, pocieszenia.Często wpadam w depresję, boję się ablacji,powikłań zab. rytmu.Myślę,że razem będzie nam łatwiej pokonywać trudności.Jeśli ktoś chciałby porozmawiać telef. to podam swój numer.Mieszkam w Warszawie.
bezinteresowny,
2007-11-20 19:20:01
Witaj Elizo:)podalas kolejny,niestety przyklad,traktowania *skurczowcow* przez lekarzy badz srodowisko,i niestety,kolejny negatywny.Chyba musimy polaczyc sily i zalozyc jakie stowarzyszenie w naszej obronie..A tak powaznie,to jest to problem nie byle jaki.Przegladajac caly nasz serwis a nie tylko ten temat,bardzo czesto pojawia sie wlasnie ta sprawa-ktos chce sie diagnozowac,leczyc,pomoc sobie,a odchodzi z kwitkiem.Zastanawiam sie,dlaczego traktuja nas po macoszemu.Od bolacego zeba sie nie umiera,ale sie to leczy.Od bolacego krzyza tez sie nie umiera,ale idzie sie do lekarza i on stara sie czyms ten bol usmierzyc.A ze skurczami pojdziesz,to powiedza:przyzwyczaj sie pani/pan.Widze tu niesprawiedliwosc.Ciekaw jestem jak to jest w innych krajach,czy to tkwi problem?W naszej tzw opiece zdrowotnej?Same terminy w panstwowych placowkach sa chore.Kto ze skurczami dzis bedzie czekal na holtera 3 miesiace?A jesli trafi na izbe przyjec to niech Bog go ma w swojej opiece,jak nic przechszcza go nerwusem lub symulantem.Ale jesli nawet terminy ablacji sa takie jakie sa to o czym tu mowic..wg mnie zeby cos w tym kierunku zdzialac trzeba miec kase i zaciecie,kase bo tylko prywatnie lub po znajomosci,zaciecie bo trzeba swoje wychodzic,samemu dokladnie badania porobic i opowiedziec pieknie wielmoznemu doktorowi co dokladnie dolega.No jak wszystko sie poda jak na tacy i sowicie zaplaci(zgodnie z tarya i cos extra na *zaangazowanie*)no to jakies szanse wtedy tutaj widze.Tylko dlaczego tak to ma wygladac??
bezinteresowny,
2007-11-20 19:28:48
Tak Elizo,powinnismy trzymac sie razem,niezaleznie od wieku i pogladow,bo choc to komunal,to naprawde sami tu sobie mozemy najwiecej pomoc,wymienianiem informacji,dobrym slowem,opinia o leku,jakims namiarem,doswiadczeniem,itp.Na ulicy trudno jest znalesc skurczowca(znam tylu ludzi a zaden nie ma skurczy,sic!szczesciarze cholerni:-),a tutaj jest nas paru.Tez jestem z warszawy,pozdrawiam cieplo
(czyli ktos jeszcze w warszawie ma skurcze,wow)
bezinteresowny,
2007-11-20 19:45:40
Jeszcze wracajac do analogii z bolacym zebem.Tak wiec z mocno bolacym zebem ciezko skupic sie na nauce,w pracy nie jest sie wydajnym jesli sie tam w ogole jest,ciezko utrzymywac kontaky towarzyskie gdy zab mocno boli,ale ale,jesli skurcze przeszkadzaja nam w kontaktach towarzyskich,jesli zabieraja za duzo uwagi,jesli boimy sie ich wystapienia,jesli sa natarczywe i nie mozemy sie przez nie sensownie uczyc badz pracowac,to co?to mamy sie przyzwyczaic?jak dla mnie bzdura do potegi
~minia,
2007-11-20 20:39:01 (IP: 85.219.***)
Eliza ja jestem po ablacji migotania przedsionkow , mialam okalajaca ablacje zyl plucnych nie ma czego sie bac tez mialam skurcze nadkomorowe i jak wynika z Twojej wypowiedzi jestem w Twoim wieku Pozdrawiam.
~Eliza,
2007-11-20 21:42:47 (IP: 83.24.7***)
Dzięki za odpowiedzi.Minia proszę napisz coś więcej o sobie,ile czasu minęło od Twojej ablacji,czy też miałaś skurcze nadkomorowe, ile trwał zabieg,ile miałaś dróg wypalanych,jak się teraz czujesz, czy nie masz już zaburzeń rytmu,czy jesteś nadal na lekach czy bierzesz leki p/ zakrzepowe? Pozdrawiam.
~minia,
2007-11-21 10:32:18 (IP: 85.219.***)
Eliza jestem 1 rok i 10miesiecy po zabiegu, ablacja trwala 4 i1/2 godz tak jak pisalam izolacja zyl plucnych, nie wiem co to znaczy tak mam w wypisie ze szpitala,co do lekow to caly czas biore acenokumarol betaloc zoc 100 rytmonorm 150 2x do tego leki na nadcisnienie i teraz mam dolaczona molsidomine z powodu silnych bolow zamostkowych,Eliza migotania to chyba nie mam ale te skurcze nadkomorowe to mam caly czas,mialam w szpitalu podczas pobytu robiona koronarografie zyly byly czyste teraz pani kardiolog dala mi na angiografie i tez wszystko ok a ja mam te silne bole zamostkowe z obnizeniem odcinkaSTco swiadczy o niedokrwieniu serca bedac na wizycie pani dr powiedziala ze mam niedokrwienie malych naczyn wiencowych i z tad te zmiany w ekg,4tego mam miec holtera czy te czestoskurcze sie utrzymuja ale na ablacje juz nie poszlabym to jest dla mlodych choc ja te czestoskurcze mialam w wieku 25 lat juz wtedy wychodzily w ekg ale tak bardzo nie dokuczaly, ale jak doszly migotania to bylo gozej,dlatego zdecydowalam sie na ablacje poniewaz wtedy jeszcze pracowalam, nie sugeruje ze Ty masz sie nie zdecydowac Twoja decyzja i zalezy jak sie czujesz w czasie tych atakow bo u mnie wtedy to i z pracy zabierala mnie karetka, a prace mialam turnusowa raz bylam w Szczecinie,Kolobrzegu,Poznaniu lub gdzie indziej pozdrawiam decyzja Twoja
~Alicja,
2007-11-21 10:33:02 (IP: 83.21.4***)
Moniko kochana, nie poddawaj się, musi być dobrze. A ablacja w Twoim przypadku, jakiś lekarz rozmawiał o tym z Tobą? Wiesz co, ja tutaj gdzie mieszkam, czyli w Szczecinie chodziłam do 2 kardiologów i raz jeden z nich coś tam o niej wspomniał, ale ja strasznie źle się wtedy czułam i nawet nie zapytałam co to jest, a on zakończył temat. Dopiero na tym forum wyczytałam co to jest. A jak byłam na wizycie u prof. Walczka - byłam tak zdesperowana, że postanowiłam jechać do niego do Warszawy od razu mnie zapytała, czy chcę się jej poddać.
Wiem doskonale co to znaczy to złe samopoczucie, ja też czasem byłam na skraju załamania i płakałam z bezsilnosci.
~minia,
2007-11-21 10:46:34 (IP: 85.219.***)
Alicja a mozna wiedziec do kogo chodzisz w Szczecinie z lekarzy ja tez lecze sie w szczecinie i ablacje mialam na Arkonskiej,pozdraeiam
monika,
2007-11-21 12:47:36
Pozdrawiam serdecznie Alicje i Elizę i bardzo dziękuje za wsparcie.
Alicjo ja się staram nie poddawać, nigdy nie myślałam, że takie coś może w ogóle być, jak te skurcze okropne. Muszę zwalczyć ten lęk, bo on też na pewno, tak powiedział mi lekarz, napędza te dolegliwości. Co do ablacji, zdaniem mojego kardiologa jest to ostateczność, zabieg poważny i nie dający gwarancji. Alicjo my mamy po 33 lata, ja sie z nim zgadzam, że nie ma co wytaczać *ostatecznych dział*, żeby mieć coś na później. Staram sie opanowywać i na razie walczyć z sobą i z lekami, zobaczymy. Kardiolog powiedział, że nerwy przy takich schorzeniach są odpowiedzialne za drugie tyle dolegliwości. Wierzę mu, bo jest doświadczonym kardiologiem, szefem R kardiologicznej i nie jedno widział. Jeśli nie poradzę sobie sama w niedługim czasie, to idę na psychoterapię, a potem będę myśleć dalej. Na razie jestem w fazie paniki i myśli dlaczego mnie to dotknęło, przecież muszę pracować i wychować dziecko.
życzę Wam jak najmniej dolegliwości i żeby te skurcze opuściły, bo myślę, że reszta odczuć jest ich konsekwencją
Pocieszam sie listami Nadmorskiego, który napisał, że jego babcia żyła z tym 96 lat i tym, że my wszyscy tu żyjemy, chociaż w dyskomforcie potwornym. Dziewczyny jesteście bardzo serdeczne,dziękuje.
~Alicja,
2007-11-22 10:16:52 (IP: 83.21.4***)
Do minii
chodzę do dr Lasoty i dra Cybulskiego . Niedawno dowiedziałam się, że dr Każmierczak z PAM-u jest dobry, (jest elektrofizjologiem). Jak będę potrzebowała iść do lekarza to pójdę do niego. Ale odpukać na razie dobrze się czuję. A jeśli chodzi o ablacje to juz się troche nastawiłam na CK Anin.
~Alicja,
2007-11-22 10:33:02 (IP: 83.21.4***)
Monisiu,
ale ablacja to nie ostateczne działa, to poprawa komfortu zycia, powrót do normalności. Ja właśnie jeszcze nie mam dziecka, a prof. Walczak powiedział mi, ze najlepiej najpierw ablacja, a potem ciąża, zwłaszcza, że ciąża często wpływa na zwiększenie ilości dodatkowych. Ja mam teraz tak,ze wystarczy,ze spóźnie się z godzine, dwie z tabletkami, a już zaczyna się jazda ze skurczami i złym sampoczuciem - wyobrażasz sobie co było gdym miała nie brać leków lub tylko minimalną dawkę. Bo niestety te leki nie są wskazane w ciąży. Mozna brać, jeżeli to jest b. konieczne, ale najmniejsze dawki. Ja obecnie biorę dosyć dużą. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie tego.
A powikłania po ablacji są b. rzadkie i wyczytałam tutaj,ze wynoszą 1%. Jak jechałam do W-wy to bardzo chciałam, żeby okazało się, że mogę mieć ablację, bo jam dod. skurcze komorowe, a nie jak Wy tutaj w większości nadkomorowe. Ale okazało się, że mogę.
monika,
2007-11-22 11:45:28
Alu, pewnie masz rację co do ablacji, ja tylko tak słyszałam, że sie ją robi jak leki nie pomagają. Takie duże pogorszenie mam od września i ja myślę, że musi to mieć też związek z moją sytuacja życiowa. Ciągle się denerwowałam, miałam okropne stresy, nie przedłużyli mi we wrześniu umowy o pracę, miałam egzamin itd. Co do ciąży to rzeczywiście bez fachowców mogę powiedzieć, że pogarsza, a nawet wyzwala. Pisałam, nie wiem czy pamiętasz, że w 1998r. miałam pierwszy rzut tych skurczów, brałam wtedy tylko magnez, przeszły na 6 lat, w 2003 byłam w ciąży i tuz po urodzeniu syna znów sie zaczęły, wtedy okropnie. Ciąża to duże obciążenie, ale chyba Ewa, a poza tym Eliza pisały na forum, ze jednak można przeżyć i ze skurczami i z sukcesem.Co do moich skurczów, to także mam komorowe i nadkomorowe. Walczyłam lekami, złagodniały i aż do tego stresu we wrześniu. Teraz znów walczę. Staram sie powtarzać, że gnębią, ale nie zabiją, ale jak mam dotkliwie odczuwalne to ryczę jak bóbr. W ogóle przy niektórych odczucia kosmiczne, lęk, zamieranie itp...Szok.
Dobrze, ze Ty sie lepiej czujesz, naprawdę, życzę CI z całego serca poprawy im żeby serce biło MIAROWO!!!!