~Sylwka,
2007-05-09 18:42:54 (IP: 212.244***)
Witam wszystkich bardzo serdecznie!! Ewka, masz rację, zagoniłam się do roboty, co miało ten plus, że mogłam na jakiś czas zapomnieć o skurczach, które oczywiście mnie nie opuszczają, ale cały czas uczę się z nimi żyć. Nadmorski, jesteś najlepszym przykładem właśnie na to, że to paskudztwo można oswoić. Wydaje mi się, że najwązniejsze, to dowiedzieć sie, od dobrego lekarza oczywiście, na ile te skurcze są groźne. Bo z tego , co ja się dowiedziałam, nawet bardzo dokuczliwe skurcze mogą być niegroźne, nieistotne (niby moje takie są). Nie chce sie w to wierzyć, bo jak to robić, skoro samopoczucie okropne, strach zaglada w oczy, a mówią, że to nic wielkiego. Okazuje się jednak, że tak właśnie może być. Mnie dopiero po prawie 4 latach męczarni (z przerwami) powiedziano wprost, że od takich skurczów się nie umiera, nie świadczą one o niewydolności serca czy jego wadzie. Mysle, że to może dotyczyć wielu z nas. Od kiedy to wiem, jest mi duuuuużo lżej, można powiedzieć, że moje życie zmieniło się o 180 st. Bo skoro nie padnę trupem, to znaczy, że to jeszcze ja rządzę moim sercem, a nie całkiem odwrotnie. Rozpisałam się na ten temat, bo tak może być u was, agawio i jakubiepiotrze. Znajdźcie dobrego, poleconego przez innych kardiologa, zróbcie badania (usg, holter) i jeśli okaże się, że fizjologicznie da sie z tym funkcjonować, to będzie Wam lżej. Prawda, Ewka i Nadmorski? Właśnie doczytałam u jakuba, że już ma ten etap za soba. No to mówię Ci, że się przyzwyczaisz, a jestem od Ciebie prawie 20 lat starsza, wiec wiem, co mówię. Zawsze można pomyśleć doddatkowo o jakichś niekonwecjonalnych metodach, niektórym pomagają, np. mi joga dłoni.Mocna psychika jest bardzo ważna, a przecież nad tym można pracować z dobrym skutkiem. Bierzmy się w garść, życie mamy jedno, jak mamy się poddawać, to najlepiej od razu położyć się do trumny. A przecież tego nie chcemy, dlatego tak się boimy przy każdym ataku. Juz pare razy przekonałam sie, że można atak przetrzymać, każdy z nas ma za sobą takie doświadczenie. Zwłaszcza Nadmorski. A właśnie Nadmorski, zdradź nam, ile masz lat?
Ewka, dużo masz skurczów (np. ile na minutę?, a może mniej.
Zniechęcona, odezwij się, jak się masz?
Wszystkich pozdrawiam, życzę sił i wytrwalości, żyucie jest tego warte. Na razie
~EWKA,
2007-05-09 19:49:57 (IP: 83.24.1***)
Pisałam, pisałam i coś mi wszystko zniknęło!U mnie różnie z tymi skurczami ,nie są regularne raz 10 ,innym razem mniej !Tu wszyscy chyba od nas młodsi Sylwka lub w podobnym wieku :)
Nadmorski - ludzie czekają aż przekażesz im trochę optymizmu i dobrych rad jak funkcjonować z tym paskudztwem -pozdr.:)
~Sylwka,
2007-05-09 22:32:08 (IP: 212.244***)
Ja też już kiedyś pisałam, pisałam i przepadło. Ewka, ta joga mi pomaga, pod warunkiem, że ćwiczę 45 min dziennie. Pewnie inni są młodsi, ale my też jeszcze w kwiecie wieku, więc warto się dobrze czuć, no nie? Kończę, zanim znów coś przycisnę i mi zniknie. Kładę się spać, jutro mam ciężki dzień w pracy. Pozdrowionka!!!
~Mikelek,
2007-05-10 00:36:46 (IP: 83.28.1***)
A mnie jeszcze żaden lekarz nie zapewnił, że moje dodatkowe skurcze nie są groźne dla życia, więc się stresuję... Za dwa tygodnie mam próbę wysiłkową i badanie krwi, co dodatkowo daje mnóstwo nerwów.
Oby z tymi nadkomorowymi zaburzeniami faktycznie było tak, że to uciążliwe, ale niegroźne... Na szczęście częstoskurczy już nie miewam.
Chyba zacznę jakąś jogę ćwiczyć :) :) :)
W sumie najwyżej nic się nie zmieni.
~Nadmorski,
2007-05-10 00:59:10 (IP: 83.25.2***)
Witam moje katharsis*tyczne forum! Ależ ja tutaj odpoczywam. Jest pózno, ale mnie rozpiera! Dzisiaj poczułem(o rany!) jeden dodatkowy.Dzień miałem regeneracyjny(nie *walczę z kilometrami* co trzeci dzień) i już sie moja pompeczka chyba upomina o swoją dawkę serotoninki:)Trudno, musi poczekać, niech się trochę *popotyka*jak taka złośliwa. żartowałem. Tak naprawdę, to ja się chyba zacząłem doskonale czuć odkąd odkryłem to forum. Bo lekarze to tylko mrużą oczka, *ale pan wysportowany!*, *nie przejmować się* itd. Znajomi z realu też swoje * młody, a lata po lekarzach* i pukają się w czoło( dobra odkrywam kartę- mam 36 wiosen, ale czuję się na góra 24 i pół) A tutaj jak w(idealnej) rodzinie! Każdy zrozumie! Ale my mamy przechlapane z tym cholerstwem. Ale za to jacy czujni dzięki temu jesteśmy! *Skurczebykami* nie przejmujmy się! Przecież lekarze wszelkiej maści mówią, że to nic takiego-prawda? Cholera, tylko dlaczego jeszcze nie wpadłem na takiego, który też się z tym morduje. Takiemu to bym zaufał w 26458% :))))) Wszystkim, wszystkiego NAJ! Kończę, bo chyba wybiłem sobie palec od tego klikania. Nie mogę za dużo pisać...
~EWKA,
2007-05-10 14:45:49 (IP: 83.24.2***)
CZEŚĆ WSZYSTKIM! Oj, chyba matkować mi przyjdzie !- toć ja najstarsza :( tutaj . Jakieś małolaty się tu plączą i mądrzejszych udają - hi,hi :)!
Żartuję oczywiście :)
Nadmorski ! jeden ...dodatkowy ...ale !!! ja nie miałam dziś narazie żadnego!- ale wolę o tym nie mówić , bo jak znam życie zaraz się zacznie ! Palec sobie wybiłeś ?! nie rozśmieszaj mnie - nie szukaj wykrętów ,- biega po tyle km a pisać nie może :)to nie pisz jednym , !A gdzie Ty pracujesz ,że o tak póżnej porze jeszcze nie śpisz:):)
Mikelek ! na jodze zna się tutaj Sylwka !- napewno nie zaszkodzi , więc może warto spróbować. Na którejś z wcześniejszych stron tego wątku podawała jak ćwiczyć jogę na skurcze !
Sylwka - u mnie też , *gorączka *w pracy - poza tym w wakacje miałam złamaną nogę , od tamtej pory często mi dokucza, muszę chodzić na rehabilitacje żeby jakoś sobie pomóc . Od wczoraj bez powodu rozbolała mnie - musze znów wziąć serię zabiegów ,żeby na jakiś czas mieć spokój!
POZDRAWIAM !
~Ania,
2007-05-10 20:48:31 (IP: 87.105.***)
Możecie mnie przyjąC do *klubu*?ja też mam dodatkowe, mam takie same objawy jak wy. Wczoraj w pracy trzepotało mną kilka godzin.Pobiegłam zrobic ekg. Wykazało *dodatkowe*... Lekarz *dał mi do zrozumienia że nie umrę* i to wszystko. Biorę od kilku lat lokren po pol tabletki. Potykania mam chyba całe życie... a mam 47 lat! tylko kiedyś nie byly tak intensywne jak teraz. Mam ich serdecznie dosyc! Ale jak czytam to co wy opisujecie to jakos tak fajnie robi sie na sercu i zaczyna ono spokojniej uderzać. POZDRAWIAM WSZYSTKICH SERDECZNIE.Ania.
~Sylwka,
2007-05-10 22:45:07 (IP: 212.244***)
Cześć! Właśnie się zastanawiam, jak jest poprawnie: skurczy czy skurczów? bo ich trochę mam. Byłam na usg serca, diagnoza wszystko OK, tylko te skurcze, ale niegroźne! Czego i Wam życzę. Nadmorski, no to jesteś młody, że hej! Lubiłam mieć 36 lat, zwłaszcza, że nie miałam wtedy skurczów. Tak jak inni, bardzo się ciesze, że Was wszyskich poznałam, to naprawdę lżej wiedzieć, że inni też walczą i dają rade. To pomaga!!!
Ewka, Ty szczęściaro, ciesz się z dobrego dnia bez skurczów, ja aż tak dobrze nie mam, ale pracuję nad tym. Świat nie jest taki zły, jak popatrzeć na niego z dobrej perspektywy i w dobrym towarzystwie. proponuję trzymać sie wersji, że pożyjemy tak długo jak babcia nadmorskiego. Jak widać, można nawet z dodatkowymi. Krzepiąca myśl.
A teraz pora myć zęby, powiedzieć dobranoc i do spania. Pozdrawiam, życzę kolorowych snów, do jutra!!!
~strażak,
2007-05-10 22:45:38 (IP: 91.94.1***)
Witam. Ja sobie tak czytam, bo nowy tu jestem. Też mam te skurcze. Kurcze troche więcej wiary kochani w siebie. Mam 29 lat skurcze od 5. Bałem się jak każdy. Prawie mdlałem ze strachu przed śmircią. Lekarze trochę mnie poleczyli (propranorol 0,5 tabletki dziennie. Były momenty że myślałem, że to już koniec. Nerwica na całego. Nic nie pomagało. Ponieważ chce żyć normalnie, to zaszalałem. Nie palę fajek (rzuciłem), zacząłem chodzić na basen (czaasami serce mi dziwnie bije ze strachu), chodzę na siłownie i jestem ratownikiem Ochotniczej Straży Pożarnej. I robię tak od 3 lat. Biorę asmag b, który mi tak średnio pomaga. No i jak widzicie żyję. A zapewniam Was, że bieganie do akcji to wysiłek i stres jak nie wiem. Nie piszę żeby się przechwalać. Piszę, żebyście uwierzyli w siebie. Mam te cholerne skurcze i co? I nic. Żyję i już.
~Sylwka,
2007-05-10 22:47:59 (IP: 212.244***)
Jeszcz do Ani. Miło Cię poznać. Nie zamartwiaj się, jak widzisz jakoś wszyscy dajemy radę, razem będzie raźniej. zaglądaj tu czasem i odzywaj się, to bardzo fajna rzecz. Dobranoc
~EWKA,
2007-05-11 14:26:29 (IP: 83.24.2***)
Witajcie ! jakoś żle bym się czuła gdybym tu nie zajrzała i nie poczytała co u WAS słychać?!
Wszyscy nowi są mile widziani :)bo im nas więcej tym więcej siły do walki z przeciwnościami losu !
Nadmorski chyba się *zabiegał * bo go nie widać a może paluszek leczy ,żeby mógł poklikać :)
Strażaku ! jak widzisz my też zyjemy !- chociaż (niektórzy !) dłużej niż TY się męczymy z dodatkowymi !
To fajnie ,że ten wątek jest tak aktywny ,ale ...to właśnie dzięki NAM!
Sylwka ! - tak miałam wczoraj to wielkie szczęście :) ale nie dziś !
Dziś zrobiło się wyjątkowo ciepło , ale pada co chwila !
Pogoda *barowa * - a więc zdrowia wszystkim życzę :)
~Sylwka,
2007-05-11 21:47:53 (IP: 212.244***)
Cześć, cześć. Ja już też nie bardzo wyobrażam sobie dzień bez zajrzenia na forum. Dobrze być razem z Wami! Jak się macie w tę nieciekawą pogodę, bo ja nienajlepiej. Skurcze obecne, a jakże, nawet sporo. Nie idę z nimi na wojnę, tylko się zaprzyjaźniam, choć to *szorstka* przyjaźń. Widzisz, Ewka, raz na wozie, raz pod wozem, ale do przodu, no nie? Myślę o Zniechęconej, nie odzywa się, a była w kiepskiej formie. Może to przeczyta i da znać? Nadmorski, faktycznie zamilkłeś, a szkoda, bo miło Cię czytać. Jak to dobrze, że są tacy optymiści jak Ty! Pisz, niech nam też się to udziela, prawda Ewka? Niech żyją warzywa i owoce (to mi się przypomniało z kabaretu TEY), na zdrowie ! hej!
~Nadmorski,
2007-05-12 00:03:07 (IP: 83.25.2***)
Nadmorski nie zaginął i nie zaginie! Witam! Wczoraj *zaspałem*. No, ale każdemu zdarzyć się może. Właśnie dziś wkraczam na kolejny stopień wtajemniczenia w walce z może nie dokładnie ze *skurczakami*, ale z moimi głupimi napadami lęku. Teraz to dopiero dostanę świra kompletnego. Od pojutrza( jutro opuszczam na parę chwil moje *kaszubowo*) rozpoczynam moje przebieżki ze sprzętem. Kupiłem dzisiaj pulsometr sportowy( kiedyś używałem podobnego w czasach mojej sportowej świetności:) )Najfajniejszy w nim jest alarm w momencie przekroczenia zaprogramowanego tętna. Nierówną pracę też wyczuje. To będzie dopiero ubaw! W sam raz zabawka na moje nerwy! Już widzę swoją minę, kiedy to zacznie wariować.Ale jak wytrzymam bez paniki, to będzie znaczyło, że lekko to opanowałem. Oczywiście skonsultowałem to z moim kardiologiem. Kazał mi *nastawić* sprzęt na 65% tętna max. Znając mnie, będzie to 70%. Lekarze przesadzają:) Ale wam EWKA i Sylwka też widzę humorki dopisują. I to jest najważniejsze! Kiedyś zapomnimy o tych nieznośnych dodatkowych. A nawet jeśli nie to będziemy się już tylko z nich śmiać! Dobra, wskakuje do wyrka, bo jutro ponad 400km. przede mną:( Pozdrawiam serdecznie! PS. EWKA- paluszek już w porządku. obyło się bez interwencji chirurgicznej:_)))
~EWKA,
2007-05-12 11:46:46 (IP: 83.24.2***)
Witka!- zatanawiam sie skąd mogę wiedzieć - czy te dodatkowe które odczuwam są w danym momencie niegrożne ?!a może to już inny rodzaj skurczy ,które nie są wcale błahym objawem?!Bo te które zdiagnozował lekarz nie są niebezpieczne ale zawsze mogą pojawić się te *niedobre *
Nadmorski !- mam rozumieć ,że nas opuszczasz na dłużej , widzę że mimo Twego optymizmu , masz swoje bolączki z którymi też Ci trudno żyć !- a może się mylę ?!
Sylwka !- mnie pogoda dobija , mam skoki ciśnienia ( jakby skurczy było mało )też myślę o Zniechęconej pojawiła się tylko raz ... i dalej ani śladu!
Po wczorajszej burzy i ulewach , dziś chyba zanosi się na to samo !- wiatr szaleje ale ...póki nie pada to pranie mi szybko wyschnie :)
Do następnego*poczytania*- pozdrawiam !
~Sylwka,
2007-05-13 12:31:32 (IP: 212.244***)
Dzień dobry w niedzielę! Ewka, wydaje mi się, że jak lekarz twierdzi, że skurcze są niegroźne, to dotyczy to wszystkich dodatkowych. Choć czasami mam takie myśli, jak Ty i być może charakter skurczów moze się zmieniać. Dlatego pewnie trzeba co jakiś czas pojawic sie u lekarza, nie sprawdzi. Jak za miesiąc pójdę do kardiologa, to go o to zapytam.
Jestem pewna, że jak systematycznie ćwiczę tę jogę, to mi lepiej, mam znacznie mniej skurczów.
Pogoda na szczęście lepsza, byle nie za gorąco, bo tego też nie znoszę. Chyba wolę marznąć.
Pozdrawiam Cię Ewka serdecznie, wszystkich innych też, a Nadmorskiego zaocznie. Odezwij się, jak wrócisz i nie szalej, Człowieku z żelaza!!! Idę dalej gotować obiad, choć za garami nie przepadami. Ale cóż, jeść trzeba. na razie!!