avatar
kdp IP: 79.186.101.**

@kardiologiczny
Ale ja robiłem badania. EKG w granicach normy wiekowej. Krew w porządku. Mocz w porządku. Nie miałem tylko USG serca, bo trzeba było iść prywatnie i zapłacić 100zł. Ale lekarz ten co robił EKG powiedział, że nie ma sensu robić USG. Powiedział, że to nerwy i polecił psychologa.

W domu puls mam bardzo dobry. Poniżej 70 uderzeń. Gdy idę do szkoły od razu czuję jak serce przyspiesza. Bije mocniej i szybciej. Czuję jego pracę. Podkreślam, że nigdy wcześniej tego nie miałem.

Nie jest tak, że kompletnie się nie ruszam i zrezygnowałem ze sportu. Poza szkołą jeżdżę na rowerze (może nieintensywnie, ale jeżdżę), W szkole natomiast ćwiczyłem normalnie. Fakt, że kondycję mam słabą. Jestem trochę gruby. Ale zawsze biegi w szkole dokończałem. Dokończyłem nawet w marcu bieg wytrzymałościowy na 10 minut. Serce łomotało jak oszalałe, ale podkreślam nie miałem bólu w klatce piersiowe.

W kwietniu miałem nerwowy, stresowy okres w szkole, do tego śmierć bliskiej osoby i to podcięło mi skrzydła. Zaczęły się problemy z sercem i psychiką. Ciągle złe samopoczucie, skoki pulsu w spoczynku i bóle w klatce piersiowej podkreślam nie związane z wysiłkiem fizycznym. Poszedłem do lekarza o czym już pisałem. To jest bankowo nerwica lub depresja.

Teraz mam bóle w klatce piersiowej jeszcze bardziej intensywne, doszedł lęk przed szkołą. Boję się, że umrę w szkole. Przyczyną leku są skoki pulsu nad którymi nie panuję. Dlatego chce lek np. propranolol, żeby obniżyć puls. Rozumiem, że tętno skacze w wyniku stresu, a potem stabilizuje się, ale moje tętno nie zależy od stresu. Czasami czuję przyspieszenie tętna jeszcze przed wyjściem z domu.

@kardiologiczny
Co ja mam zrobić w tej sytuacji? Mam 19 lat. Jestem w technikum i za rok matura. Dobrze, że za 4 dni wakacje. Może mi minie. Muszę się przez wakacje wyleczyć, dlatego powiedz mi co mam zrobić.

avatar
Ewusia_p IP: 202.164.197.**

Oczywiscie, ze regularny ruch pomaga, szczegolnie w nerwicy (endofriny) - rozluznia, dostarcza tlenu, rozwija oddychanie. Ale pisanie, ze puls 70 to juz ledwo, ledwo, uwazam za lekka przesade. Tak samo jak to, ze winowajca nerwicy jest slaba kondycja. Jak dobrze poszukasz, to znajdziesz bardzo wiele watkow osob, ktore byly bardzo akrywne, cwiczyly, uprawialy sporty, a mimo to pewnego dnia (na ogol miedzy 20tka a 30tka) zapadly na nerwice.
Ja akurat jestem osoba dosc aktywna, cwicze, plywam, jezdze na rowerze i na nartach (no, to tylko zima :-)), a jednak nie przeszka mi to miec nerwicy (ja to nawet kombatantka w tej dziedzinie jestem). Ot, taka troche felerna psychika mi sie trafila, ale powoli z tego wychodze i bynajmniej nie ruch mnie z tego wyciaga, tylko wlasnie pozwolenie sobie na to, ze ja nie MUSZE robic.
A, nerwice to mam zdiagnozowane przez lekarza, ale ile to lat zajelo!!

avatar
Ewusia_p IP: 202.164.197.**

* Rozumiem, że tętno skacze w wyniku stresu, a potem stabilizuje się, ale moje
* tętno nie zależy od stresu. Czasami czuję przyspieszenie tętna jeszcze przed
* wyjściem z domu.
Hej, ale czy Ty jesets pewnie, ze Ty wtedy juz sie nie denerwujesz (podswiadomie), ze zaraz bedziesz wychodzic z domu, wiec pewnie zaraz bedziesz mial szybszy puls.
I oczywiscie, ze masz szybszy puls! Poza tym serce to nie metronom i nawet oddech gleboki zmienia szybkosc jego bicia!!

avatar
MIX IP: 188.33.41.**

kardiologiczny pierdoli smutasy! Fakt, czytalem artykul na angielskiej stronie poswiecony tematowi pulsu. Otoz stwierdzono, ze osoby W WIEKU POWYZEJ 40 LAT z tetnem spoczynkowym ponad 70 bpm, sa dwukrotnie bardziej narazeni na choroby ukladu krazenia, niz osoby ktore maja nizsze tetno.
Podsumowujac, KARDIOLOGICZNY, idz do jakiegos Hyde Parku straszyc ludzi.

Pozdrawiam!

MIX

avatar
kardiologiczny IP: 83.18.177.**

@kdp
Nigdy nie byłem w podobnej sytuacji więc nie doradzę Ci leku tym bardziej że nie jestem lekarzem.
Ja bym sugerował ci byś NIE proponował lekarzowi jakiegoś leku, to lekarz powinien zadecydować o tym jaki lek zastosować i on powinien ci uzasadnić ten wybór.
Najlepiej odwiedź 2-3 lekarzy i porównaj co zaproponują, a dodatkowo każdemu podczas wizyty wytłumacz że szczególnie zależy Ci byś mógł podczas zażywania leku aktywnie wypoczywać, uprawiać sport czy ćwiczyć na siłowni. Aby ten lek nie otumaniał, powodował nadmiernej senności czy uczucia zmęczenia.

@Ewusia
*Ale pisanie, ze puls 70 to juz ledwo, ledwo, uwazam za lekka przesade.*

Mam wrażenie że dyskutujemy o zupełnie różnych rzeczach.
Ja pisząc ledwo, ledwo nie miałem na myśli tego że ktoś ledwo żyje z takim pulsem.
Miałem na myśli że jest ledwo, ledwo akceptowalny choć jeszcze jak najbardziej prawidłowy, miesczący się w normie i nie wymagający leczenia farmakologicznego sam w sobie.

Jeśli w danej grupie wiekowej średnia wsród tych którzy czują się komfortowo i są sprawni fizycznie wynosi dajmy na to 60, a ktoś ma 70 to wg. mnie nie jest to powód do zadowolenia, a powód do tego by szukać przyczyny skąd się wzięło te 10 różnicy, bo kolejnych kilka więcej i dyskomfort mamy gwarantowany.

Oczywiście że to nie jest powód do paniki i konieczności wykonania wszystkich możliwych badań serca holterów itd.
Przyczyny mogą być różne a często są właśnie prozaiczne jak choćby brak ruchu.

Jeżeli uważasz że te moje 70 w odniesieniu do 60 to jest lekka przesada, to sama zaproponuj taką wartość która jest wg. Ciebie na granicy akceptowalności w spoczynku w pozycji leżąc.
Podaj też przy okazji jakie przewidujesz wartości pulsu o takiej osoby w spoczynku w pozycji siedząc i stojąc oraz przy niewielkim wysiłku typu energiczny spacer.
Ja oczywiście oczekuję że te wartości pulsu nie będą powodowały dyskomfortu u takiej osoby, bo przecież chyba nie powinniśmy cieszyć się z tego że jeszcze żyjemy tylko cieszyć się wtedy i być zadowolonym gdy żyjemy i nie mamy poczucia dyskomfortu.

*Tak samo jak to, ze winowajca nerwicy jest slaba kondycja.*
Oczywiście że różne mogą być przyczyny nerwicy. Ja nie jestem jasnowidzem żeby przewidzieć co komu dolega i z jakiej przyczyny. Wiem natomiast ze swojego doświadczenia, że marna kondycja daje też całkiem podobne objawy do nerwicy. I o złapanie się na taką spiralę niemożności wcale nie jest tak trudno gdy się nie przykłada zbytniej uwagi do swojej kondycji.

Postu MIX-a nie będę komentował bo szkoda słów ;-)

pozdrawiam

avatar
kdp IP: 79.186.80.**

@MIX
Masz rację. Takim wysokim, częstym pulsem mogę uszkodzić serce, dlatego muszę coś z tym zrobić. W końcu mam dopiero 19 lat.
@Ewusia_p
Ty też masz rację. Wychodząc z domu mam w podświadomości czy w psychice myśl, że zaraz znowu serce przyspieszy. Stąd pojawił się lęk przed szkołą. Wraz z lekiem i myślami w podświadomości przyspiesza serce. Powiedz mi jak nad tym zapanować.
@kardiologiczny
Chyba nie mam wyjścia. Czeka mnie wizyta u kardiologa. Jak to nie da rezultatu to u psychiatry. Zawsze śmiałem się z psychiatrów i ludzi, którzy do nich chodzą. Teraz stoję sam na takiej krawędzi.
Poradźcie mi wszyscy jak się opanować. Dlaczego pojawiają się takie ataki? Skąd się one biorą skoro serce jest zdrowe?

avatar
MIX IP: 94.254.177.**

kardiologiczny nikt cie juz nie slucha!!
:)

avatar
kardiologiczny IP: 83.18.177.**

@kdp
Puls Ci serca nie uszkodzi bez obaw, gdyby było takie ryzyko to od razu dostałbyś skierowanie do szpitala od lekarza 1-go kontaktu.
Wizyta u kardiologa nie boli, u psychiatry chyba tez nie ;)

Co do opanowania to skoro te ataki podwyzszonego pulsu nie pogarszaja Twojej wydolnosci fizycznej, to gdy wychodzisz mógłbyś trochę podbiegać w drodze do szkoły.
Przy bieganiu puls wzrasta w sposób naturalny więc taki podwyższony puls nie powinien cię wtedy dodatkowo stresować.
Chyba że jednak jest trochę inaczej i te ataki jednak utrudniają bieganie.
Oprócz tego mógłbyś kupić sobie pulsometr, nawet taki tani dla rowerzystów niektóre z tych tanich całkiem dobrze mierzą puls.
Można tam też ustawić sobie zakres pulsu - 2 limity górny i dolny i pulsometr sam policzy jak długo puls utrzymywał się w tak określonym zakresie.
Wtedy byś wiedział czy z upływem czasu w kolejnych atakach puls utrzymuje się w danym zakresie czy też jeszcze bardziej rośnie. To oczywiście rada przydatna zanim zaczniesz brać leki.

Generalnie to polecałbym traktować to jako nowe doświadczenie rodzaj eksperymentu niż jakiś koniec świata czy widmo śmierci.
Śmiercią nie ma się co przejmować bo po śmierci nic nie będzie miało już znaczenia.
Ja w trakcie zawału doświadczyłem lęku o zakończenie żywota, ale gdybym go miał z czymś porównać to nie był on dużo wiekszy niż np. lęk że zgubię gdzieś klucze do domu i zamki trzeba będzie wymieniać. ;)
Właśnie dlatego że starałem się myśleć wtedy logicznie. Bo jaki jest sens przejmować się czymś czego już nie doświadczymy nie przeżyjemy ? ( a jako bonus przy okazji zostaniemy uwolnieni od wszystkich przykrych doznań, cierpień )

Oczywiście sam lęk nie kieruje się logiką i pojawia się wbrew rozsądkowi i naszej woli. W pewnym sensie jest to nawet fascynujące i niespodziewane doznanie.

Jeśli autentycznie odczuwasz taki lęk, to musisz popracować nad swoją psychiką, bo nie masz nawt ku temu realnych podstaw.
Co ciekawego zauważyłem w swoim przypadku to że w chwili gdy zdałem sobie sprawę (lub odniosłem tylko takie subiektywne wrażenie) że wkrótce mogę odjechać, to gdy człowiek uruchomi logiczne myślenie wtedy ta ewentualność przestaje być taka straszna i mityczna.

A gdy jeszcze w tym czasie coś nas boli, mamy nieprzyjemne doznania to jedyną niechcianą ewentualnością jest to że ten dyskomfort nie będzie miał końca lub będzie się często powtarzał.
W przypadku zawału to nie wchodzi w grę ;)
A w przypadku zwykłej tachykardii to raz, że jest na to wiele leków, a dwa że te wszystkie bóle i nieprzyjemności nie są tak wielce przykre i po jakimś czasie można się z nimi oswoić.
Z bólem zęba - dla kontrastu - już dużo trudniej jest się oswoić.




avatar
Ewusia_p IP: 203.103.221.**

* @Ewusia_p
* Ty też masz rację. Wychodząc z domu mam w podświadomości czy w psychice
* myśl, że zaraz znowu serce przyspieszy. Stąd pojawił się lęk przed szkołą. Wraz
* z lekiem i myślami w podświadomości przyspiesza serce. Powiedz mi jak nad
* tym zapanować.
Po pierwsze trzeba sobie uswiadomic co powoduje lek. Poniewaz nie ma on zrodla fizycznego (jestes zdrowy), wiec jego zrodlem jest to co myslisz, ze sie MOZE stac. To prawdopodobnie nawet nie sa mysli, ktore sobie uswiadamiasz - musisz pewnie troche poanalizowac schematy swojego myslenia :-).
Po drugie musisz zaakceptowac to, ze jestes taki jaki jestes, a nie zmuszac sie na sile do walki ze swoja nerwica. Przeanalizuj sytuacje, w ktorej masz ten wyzszy puls. Jezeli masz szybki puls, poniewaz jestes spiety, to jest to normalna reakcja i to jest OK. Jezeli dlatego, ze sie denerwujesz, to denerwowanie sie tez jest OK - przeciez przejdzie, trzeba tylko poczekac. TYlko nie staraj sie uspokajac na sile, bo to tylko powoduje jeszcze gorsze spiecie ;-). Paradoksalnie walczac z nerwica osiaga sie znacznie gorsze efekty (i zajmuje to dluzej), niz jak sie ja po prostu akceptuje. Problem z nerwicowcami jest taki, ze stawiaja sobie za wysoko poprzeczke (nie MOGE sie poddawac nerwicy! dlaczego sie denerwuje, przeciez POWINIENEM byc spokojny!! dlaczego mnie to dotyka, cos musi byc ze mna nie tak!! MUSZE to zwalczyc!!), a potem kazde niepowodzenie w walce ze stanami lekowymi, czy nerwicowymi powoduje poczucie winy i wstydu, ze sie swoim wymaganiom nie sprostalo.
To tak w ogromnym skrocie ;-). Jest sporo literatury na ten temat. Sa psychologowie (tylko trzeba trafic na takiego, z ktorym czlowiek znajdzie wspolny jezyk) i psychiatrzy.

A @kardiologiczny, jezeli najgorsze stany lekowe, ktore przeszedles, takze w czasie zawaly, porownujesz do strachu o zgubienie kluczy i koniecznosci wstawiania nowych zamkow, to wlasciwie nie mamy o czym rozmawiac, bo wydaje mi sie, ze nie rozumiesz w ogole tego co przechodza ludzie z lekami i atakami paniki. Oczywiscie mozesz dawac radzic, ale nie dziw sie, ze inni nie sa w stanie poradzic sobie z tym tak hop-siup.
Cwicze, cwiczyc - fajna rzecz, ale najpierw dana osoba musi byc w stanie to robic. Nie mowie o stanie fizycznym, tylko o psychicznym. Osoby, ktore cierpia na agorafobie nie moga wyjsc z domu, a co dopiero na spacer, rower, czy plywalnie.
Poza tym jezeli ktos ma codziennie ataki paniki i mysli ze umiera, albo ma stany lekowe zwiazane z sercem, to po prostu boi sie cwiczyc, w obawie, ze cos mu sie moze stac. Dlatego mimo, ze ludzie chodza po lekarzach, robia badania i okazuje sie, ze sa zdrowi jak konie, to i tak nadal sie boja, bo to sa problemy natury psychicznej. I to nie ma nic wspolnego z lenistwem.

avatar
kdp IP: 79.186.110.**

No właśnie. Ciągle się boję o to swoje serce. Czy wysoki puls w spoczynku może je uszkodzić? To jest naprawdę trudne, żeby zapanować nad psychiką. Przed wyjściem nachodzą mnie dziwne myśli o tym, że zaraz znowu serce przyspieszy i umrę. W ten sposób nakręcam się jeszcze bardziej, ale nie umiem o tym zapomnieć i nie myśleć o tym. Tym bardziej, że ten wysoki puls wywołuje nieprzyjemne i dość silne bóle w klatce piersiowej jak u osoby przed i po zawale. Muszę dostać jakiś lek nasercowy np. ten propranolol. Jak serce nie będzie dokuczać to i ja się uspokoję. Wolałbym najpierw wypróbować propranolol niż leki na nerwicę serca np. lexotan, o którym wspominał mi kardiolog.

avatar
kdp IP: 79.186.110.**

Dodam jeszcze, że na drugi dzień po takim szybkim pulsie coś kłuje mnie w klatce piersiowej. Czy to serce?

avatar
kdp IP: 79.186.101.**

Niech ktoś odpowie. Tylko szczerze. Coś kłuje mnie w klatce piersiowej. Czy to serce?

Wysoki puls wywołuje nieprzyjemne i dość silne bóle w klatce piersiowej jak u osoby przed i po zawale. Muszę dostać jakiś lek nasercowy np. ten propranolol. Jak serce nie będzie dokuczać to i ja się uspokoję. Wolałbym najpierw wypróbować propranolol niż leki na nerwicę serca np. lexotan, o którym wspominał mi kardiolog. Co o tym myślicie?

avatar
kardiologiczny IP: 83.18.177.**

@kdp
Nie wiesz jakie są bóle przed zawałem i po zawale więc nie pisz takich porównań. Tak sobie to tylko wyobrażasz co nie musi mieć żadnego pokrycia w rzeczywistości. I do niczego dobrego takie myśli i takie nakręcanie się nie prowadzi.

Jeśli chcesz wiedzieć co cię kłuje to generalnie jest to serce tylko że powinieneś też wiedzieć że wiele ludzi ma rzadziej lub częciej takie właśnie kłucia i nic im nie dolega - w związku z tymi kłuciami, bo oczywiście część z tych ludzi może mieć też dodatkowo i inne objawy lub nawet dolegliwości(nie wykryte wady, choroby itp) które w ogóle nie manifestują się żadnymi dostrzegalnymi przez nich objawami.

Jeżli kardiolog poleca Ci jakiś lek to powinieneś go posłuchać lub poradzić się jeszcze innego kardiologa.
Jeżli twoje dolegliwości generuje twoja podswiadomosc to byc moze lek na nerwice jest bardziej odpowiedni w takim przypadku.

Powinieneś jednak bardziej polegać na sobie niż na lekach i bardziej się postarać.
To co pisze Ewusia o uspokajaniu na siłę to tylko połowa prawdy. W tym znaczeniu na siłę znaczy próbować robić coś co z góry skazane jest na niepowodzenie.

Na siłę ma nie tylko negatywne ale też i drugie, pozytywne znaczenie. Znaczy to próbować robić coś uparcie i konsekwentnie kroczek po kroczku z wiarą w osiągnięcie sukcesu, nie zrażając się tym że wyniki nie przychodzą od razu.

Dlatego ja polecałbym Ci mimo wszystko regularnie pracować nad swoją kondycją jeszcze intensywniej niż wtedy gdy nic ci nie dolegało. Oczywiście po wcześniejszej konsultacji z lekarzem.

Nawet jeśli moja rada jest błędna i wystarczy ci jedynie przyjmować odpowiedni lek przez jakiś czas, to stosując się do niej i tak nic nie stracisz a zyskasz lepszą sprawność.
Jeśli natomiast postawisz tylko na leki to jest ryzyko że mogą one nawet maskować twoje braki kondycyjne, które jeszcze silniej się uwidocznią po odstawieniu leków.

@Ewusia
Widzę koleżanko że lubisz trochę potrolować. Krytykowałaś zaproponowane przeze mnie kryterium tętna spoczynkowego 70 (regularnie mierzonego) jako tego powyżej którego powinniśmy szczególną uwagę przykładać do naszej kondycji.
A sama nie zaproponowałaś w zamian NIC.

Nie wiadomo więc czy byłabyś usatysfakcjonowana gdyby te moje 70 zastąpić przez 75, 95 czy może 110.

Na podstawie tego, że nie bałem się panicznie śmierci podczas zawału wysuwasz wnioski że nie mam pojęcia czym jest paniczny lęk i w związku z tym że nie mamy o czym rozmawiać.

Nawet jeżeli nie doświadczałem nigdy panicznego lęku, to nie znaczy że nie potrafię sobie wyobrazić obcizenia jakiego doznają osoby które takiego lęku doświadczają.
Moim zdaniem niepotrzebnie usprawiedliwiasz osoby które nie potrafia próbować walczyć ze swoją chorobą.

Jesli z gory założymy ze chory tylko może polegac na lekach i nic z siebie nie dawac to chyba lepiej nie robic zadnych nadzieji takiemu choremu, bo nie ma praktycznie szans na wyleczenie.
Skoro ci chorzy cierpiacy panicznie na rózne fobie, np. agorafobie nie moga wychodzic z domow, to jakim cudem przychodza na wizyty do specjalistów ?
Czy może to specjalisci odwiedzaja ich wyłacznie w ich mieszkaniach ?

Ja nie jestem specjalistą i nigdy sie za takiego tu nie podawałem. Jeżeli jakieś moje rady są za przeproszeniem do dupy, to może niech to ktoś spróbuje wyjaśnić skoro sobie tutaj dyskutujemy o różnych rzeczach.

Ja ze swojego doświadczenia wiem że można mieć różne lęki, ale nie przeszkadza to mieć też swoich pragnień i satysfakcji z zaspokajania tychże.
A z twojej Ewuniu połajanki pod moim adresem wynika jakby cierpiący na nerwicę byli ludźmi z innej gliny, których ich cierpienie zdominowało i którzy poza swoim cierpieniem nic nie są w stanie innego przeżywać, w szczególności żadnej satysfakcji z czegokolwiek co ma cokolwiek wspołnego z ich cierpieniem.

Mam nadzieję że kdp nie jest takim człowiekiem z innej gliny i panikuje glownie dlatego że jest młody i doświadcza czegoś czego skutków nie rozumie i które w swojej wyobraźni tworzy i wyolbrzymia.

pozdrawiam

avatar
renka IP: 83.225.217.**

Mam pytanie do Kardiologicznego nie moge znalezc postu w ktorym opisales swoj zawal czy moglbys opisac te objawy prosze ja od trzech lat cierpie na nerwice serca i kazdy najmniejszy bol w klatce piersiowej doprowadza mnie do obledu oprocz tego mam wysoki puls do 90 a cisnienie w normie lekarz przepisal mi propanolol ale go nie biore bo przeczytalam ulotke ma duzo skutkow ubocznych i po prostu sie boje z gory dziekuje za odpis

avatar
luke IP: 83.23.1.**

Podepnę sie pod temat .bo tez mam problemy z pikawą a przebadany jestem raczej dokladnie bo nawet na bad byłem w szpitalu.
W domu jak jestem malo aktywny to puls mam ok 60-70w pozycji siedzącej. Za to w pozycji stojącej mam juz 80 a nawet 90.(często ale nie zawsze)
Do tego jakis byle jaki wysilek fiz i puls moze dojsc do 150. I jak bede odpoczywal na stojaco to puls po dosc dlugim czasei zejdzie do 90-100,ale jak usiade to duzo szybciej i zejdzie nawet do 65-75.
Wszystkie bad mam ok. A problemy z tym pulsem mam od 12 lat , i tak nieraz mam kilka lat spokoju prawie bez tak znacznych objawow tego pulsu.
Teraz np nie biore zadnych lekow, a jak pytam lekarzy co mi jest to mowia ze nadpobudliwosc miesnia sercowego.Mi to np wyglada na niewydolnosc serca wg tej skali nyha na 2 a czasami nawet 3 stopien ale lekarze mowia ze to nie jest niewydolnosc. A Wy co sądzicie