avatar
kardiologiczny IP: 83.18.177.**

Mam wrażenie (może się mylę) że nie łapiesz tego co Ci proponuję.
Spróbuj najpierw złapać przysłowiowego *bakcyla*, najpierw oczywiście w domu czyli tam gdzie się w miarę dobrze czujesz.
Gdy codzienny trening na rowerku wejdzie Ci w nawyk, gdy poczujesz że chcesz to robić bo jest to coś nowego co sprawia przyjemność - a nie dlatego że ktoś to polecił bo może pomoże
- wtedy spróbuj to samo robić na powietrzu.
Nie myśl o lękach że są związane z wychodzeniem z domu. Wychodzenie z domu powinno Ci się kojarzyć z przyjemnością, bo przecież chciałabyś wychodzić prawda ?
A lęk to coś takiego co tylko tą twoją przyjemność zakłóca.
Wyrobienie w sobie nawyku, potrzeby ma na celu zmienić Twój sposób myślenia i dodatkowo odwrócić uwagę od własnych emocji a skupić ją na wykonywaniu prostych czyności - takich jak właśnie jazda na rowerze.
Dodatkowo rowerek stacjonarny pomoże Ci przygotować się kondycyjnie do jazdy na zwykłym rowerze.

Nie możesz i nie powinnaś myśleć w ten sposób że się to nie uda, najpierw rozbudź w sobie potrzebę do uprawiania ruchu i wysiłku, a potem próbuj eksperymentować i tą potrzebę zaspokajać na wolnym powietrzu.
Oczywiście że lęk się pojawi, ale będziesz miała szansę na odwróceniu od niego swojej uwagi, bo bedziesz chciała autentycznie , a nie tylko zmuszając się robić coś co przynajmniej w domu sprawiało przyjemność.

Taki jest mój pomysł. Może wyważam otwarte drzwi (nie mam nic wspólnego z psychologią i nerwicami) i ktoś już Ci proponował coś takiego wiele razy. Ale jakoś nie mogłem się oprzeć by to co powyżej właśnie zaproponować ;)

pozdrawiam

ps. Grałaś kiedyś na automatach do gry - flipperach ?
Taka gra bardzo pochłania uwagę. Chodzi mi o to byś spróbowała na wolnym powietrzu robić coś co bardzo angazuje uwagę i sprawia oczywiście przyjemnosc.

avatar
natalia23 IP: 79.163.150.**

witam, mam problem i juz sama przestaje sobie z nim radzic caly czas mam wrazenie ze jestem na cos chora potrafie caly dzien siedziec w internecie i szukac objawow roznych chorob a pozniej znajduje je u siebie, od jakiegos czasu boje sie wychodzic z domu sama czy z malym dzieckiem bo mam wazenie ze jak wyjde to cos mi sie stanie i nikt mi nie pomoze wczesniej bylo lepiej jak szlam z kims z kim moglam rozmawiac ale teraz juz nawet to nie pomaga, trzesa mi sie rece i nogi robia sie jak z waty sciska mnie w zoladku i mocno wali serce. jak siedze w domu to caly czas mierze sobie to cukier to cisnienie to temparature niby wszystko jest ok ale ja caly czas mam wrazenie ze cos jest nie tak . jak pomysle ze mam isc z tym do lekarza to tez od razu ogarnia mnie strach ze moze jednak cos znajdzie ze jednak na cos jestem chora i jest jeszcze gorzej i tak odkladam tego lekarza na pozniej .Panicznie boje sie smierci .to juz powoli robi sie nie do zniesienia zycie zaczyna byc meczace i chyba sama sobie z tym nie poradze. Prosze o jakakolwiek pomoc !!!

avatar
beti IP: 212.14.62.**

Witaj Natalio!
Te wszystkie objawy które opisujesz ma większość osób które zmagają się z nerwicą.Ja do tej pory nie jestem w stanie sama wyjśc z domu chociaż leczę się już 6 lat.Może powinnas jednak iśc do lekarza i zrobić sobie podstawowe badania,na pewno wszystko będzie w porządku a Ty się uspokoisz:)
Jeżeli dalej będziesz się żle czuła proponuje wizytę u psychologa lub pschiatry,Życzę zdrówka!

avatar
hanag1

Witaj Monia! Jestem Anka i mam podobne przezycia do twoich z ta tylko rożnica ,że ja panicznie boję sie jezdzic autem bo pierwszy atak miałam wlaśnie w samochodzie i teraz nie mogę sobie z tym poradzic,Myślalam,ze tylko ja mam takie problemy ale tutaj przeczytalam ze jast nas wiecej i jest mi jakos lżej chociaz moje ataki ostatnio bardzo sie nasilaja i nie wiem jak moge sobie z tym poradzc,prosze pomóz mi Anka.

avatar
natalia23 IP: 79.163.147.**

Witam w koncu odwazylam sie i poszlam do lekarza zrobilam morfologie i inne dziwne wyniki i lekarz stwierdzil ze sa dobre tylko jak zmierzym mi cisnienie to troche sie wystraszyl ale powiedzialam mu ze to normalna reakcja na wszystko co sie wiaze z medycyna :) wiec chyba sam zauwazyl moje dziwne zachowanie i zanim zdazylam cos powiedziec sam zapytal o moje stany lekowe i zapisal mi xanax biore go dopiero od trzech dni ale chyba narazie pomaga zobaczymy co bedzie dalej :) pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia

avatar
Bodzio IP: 77.113.143.**

Ja mam podobny problem, boje sie jezdzic autobusem, gdy do niego wchodze to patrze sie albo w podloge albo nie wiem w co, poniewaz jak sie popatrze za szybe mam strach ktorym panikuje, krzycze ale sie powstrzymuje, nie tak jak myslicie, tylko ze jak juz jade coraz szybciej, nie mam lęku ze sie rozbije mam ze strach mnie opeta i jakby mi cos nie dawalo spokoju w okolicach klatki piersiowej ;/// jak to zwalczyc?

avatar
mrowerczka80 IP: 89.25.235.**

ja tez mam ten problem tylko, ze u mnie objawia sie tym, ze serce kolacze mi do granic mozliwosci, kluje mnie w klatce piersiowej i gardle. Serce mi sie rpzewraca,s zarpie, skacze.......ja mam ogromny strach rpzed tym. Przed kazda wizyta w jakims urzedzie, boje sie ejchac srodkami lokomocji, boje sie odejsc gdzies dalej od miejsca zamieszkania. Dziwne jest wlasnie to, ze kolo domu gdy spaceruje nie boje sie ze cos mi sie stanie ale jak juz odejde dalej to albo zaeracam bo juz zaczela sie panika albo ide w panice dalej ale to tylko wtedy kiedy musze ...zazwyczj zawracam:( U psychiatry nie bylam, ale dopstalam od internisty bisocard i afobam...nie biore zadnego z nich:(

avatar
tomko81

hej monika jestem nowy dopiero dzisiaj sobie uswiadomilem co mi dolega tez mam takie napady leku szczegolnie w metrze jako ze mieszkam w londynie to moj glowny srodek lokomocji.kiedy tam wchodze to tez szukam miejsca siedzacego ale musi byc przy oknie tak zeby wialo bo sie boje ze mnie zeslabi od goraca czesto wstaje i ide stac pod oknem bo czuje ze jest dalej duszno.itd te leki to okrutne uczucie ide do psychologa moze on mi podpowie jak z tym walczyc. milo spotkac ludzi ktorzy maja ten sam problem i sie rozumieja bo ci zdrowi mi mowia ze sobie wszystko urajam i zebym myslal pozytywnie i wystarczy problem z niknie ale ja probuje i nic:)pozdrowionka dla wszystkich.

avatar
tomko81

bodzio z tego co ja wyczytalem to nerwica lekowa,dopiero sie sam o tym dowiedzialem ide do psychologa odezwe sie i powiem co stwierdzil.

avatar
tomko81

elo kowallus witaj w klubie tez mieszkam w uk i mam dokladnie to samo nic niemoge doradzic bo dopiero sie dowiedzialem co mi jest i ze to moze byc nerwica

avatar
GOSIA IP: 83.3.85.**

czesc mam na imię gosia mam podobne objawy jak ty rok temu bawiłam córke bratowej .Wyszłam z dziecmi na pole wszystko bylo dobrze do czasu gdy koledzy mojego syna niechcący popchneli małą upadła na kostkę głowo tak sie zaszła z płaczu że straciła przytomnosc ja niewiedzialam co sie dzieje zbladłam malo co niezemdlałam.po dwóch tygodniach zaczełam miec zawroty głowy.wymiotowałam bałam sie wieczorem spac ,ciogle mam mysli ze cos mi sie stanie ,ŻE umre ,byłam u psychiatry dała mi tabletki zotral ,zrobiło mi sie lepiej ale dzisiaj mam te same objawy co rok temu .Bylam wczoraju u lekarza rodzinnego zmienilysmy leki na paromarc ,ale najpierw musze zejsc z zotralu Zapomnialam napisac ze miałam robiony rezonans magnetyczny ok ,krew tez OK dzisiaj miałm robione badania na tarczyce i morfologie to nie pierwszy raz w tym roku napisz co na ten temat myslisz / GOSIA

avatar
keisab

Witaj Monia...
wszystko co opisujesz mialam i ja.Nawet nie moglam malego ziarenka przelknac,tak sie panicznie balam.Jednakze zaczelam sie uspokajac i to wlasnie ten wielki spokoj mnie uratowal.Wtedy tez bywalo,ze zajelam sie mantra i caly czas to gadalam sobie az naprawde w to uwierzylam,bo jak widzisz..wierzysz teraz w to ,ze masz nerwice.Bywalam ulekarza napoczatku mojej choroby miesiacw miesiac gdzie byly same leki,leki i tylko leki.Wkurzylam sie i podjelam leczenie wtedy na wlasna reke,zaczelam sobie dawkowac leki na podstawie obserwacji jak sie czujei wiesz co?..pomoglo...tak,ze w 5lat pozniej odstawilam je z dnia na dzien i przez 4 lata cieszylam sie zdrowiem do czasu kiedy doszlo do rozpadu zwiazku,wtedy znow popadlam..czulam jakies dlawienie w gardle,chcac nie chcac wrocilam dolekow,ale... wiele w tej chorobie pomaga optymizm,zajecie sie czyms co lubisz,oraz wszelki spokoj.Ztym spokojem u mnie bylo tak,ze jak czulam lek wtedy oddech i mysl**nie bede sie tym przejmowac** poskutkowalo.Jesli czegos nie chcesz robic...nie rob,alemozesz jednak zrobic byleby zrobic to w spokoju i z pogodzeniem sie z mysla.Nie jest to latwe,ale mimo to sprobuj.Bywa,ze czasem biore pol tabletki z 0,5 zomirenu wlasnie ze wzgledu,ze mam gule w gardle,ale leki?...minely odkad przestalam sie przejmowac wszystkim comnie doprowadzalo do nerwicy.Tobie tez to radze.
pozdrawiam.

avatar
mari IP: 93.135.172.**

Witam was wszystkich ,trafilam tutaj przypadkiem ale raczej nie bez powodu ,znam ten bol i wiem co to leki i panika mam 35 lat a pierwszy raz napad paniki dostalam w wieku 22 lat bylam wtedy w ciazy to byl koszmar niewiedzialam co zemna jest jest myslalam ze oszaleje :((pozniej mijalo i powtarzalo sie a ja niemowilam niokomu tylko pocichutku jakos dawalam rade bez jakichkolwiek tabletek,przy nastepnej ciazy leki nasilily sie tuz przed porodem i wtedy poszlam do lekarza ktory dal mi jakies ziolowe leki i nawet niepamietam czy cos pomoglo ,po porodzie byl dramat dobrze bylo mi tylko na dworze wiec lapalam wozek dzieci i uciekalam na spacery ,pozniej mialam spokoj dlugi czas i piec lat temu leki zaczely powracac ,poszlam do lekarza mialam objawy duszenia w gardle podejzewalam tarczyce ale moj lekarz usmiechnal sie jak do chipochodryka i zaprzeczyl i wtedy wystapil wemnie bunt ,chcialam mu udowodnic ze jest tak jak mowie ,zmienilam lekarza ktory okazal sie moim wybawca ,najlepszym przyjacielem i lekarzem o jakim mozna pomazyc ,zaopiekowal sie mna zrobil porzadne badania i okazalo sie ze mam problemy z tarczyca jest opuchnieta i dlatego mam dusznosci i nasilenie lekow ,biore teraz l tyroxine i jest znowu ok co do objawow dusznosci,ten incydent pokazal mi ze warto walczyc o swoje zdrowie i niedac sie zbyc lekarzowi ,3 lata temu dostalam ponownie leki i tak silnych jeszcze niemialam ,pomagalo mi jak zwykle uciekanie na dwor a ze bylo to czesto w nocy to noce spedzalam na tarasie ;)))i wtedy postanowilam skonczyc z tym raz na zawsze wrocilam do mojego kohanego lakarza i rozmawialam z nim o moich problemach ,wazne bylo dlamnie zebym duzo wiedziala na ten temat ,dal mi ksiazke ,ktora przeczytalam tego samego wieczoru ,pomogla mi robilam to co w niej pissalo i robie to to dzis ,walcze z lekiem niedam sie zalamac ,lek wraca bo wie ze ma wladze nad nami ,teraz ja mam wladze nad lekiem jestem szczesliwa ,moge pomagac innym i wreszcie wolna od lekow moze kiedys wroca ale ja niestety nieprzyjme mojego wroga ktory mnie wykanczal, duzo wiem na ten temat jesdno jest wazne nieuzalajmy sie nad soba to nie choroba ,niejestesmy psychiczni ,najczesciej jestesmy osobami wrazliwymi po jakis zyciowych przejsciach ale niekoniecznie ,eh rozpisalam sie mogla bym duzo wiecej pisac ale jak ktos ma jakies pytania chetnie odpowiem i pomoge tylko ten moze pomoc co zna ten bol ,kochani trzymajcie sie glowa do gory i pamietajcie jedno nieprzyjmujcie lekuw do siebie walczcie z nimy bo zawladna waszym cialem i zyciem a wtedy i tabletki niepomoga :(pozdrawiam was cieplutko MARI

avatar
pk91

To co opisujecie jest straszne, tez to przezywam. najbardziej dopada mnie to wieczorami gd kłade sie spac.Głupie mysliy -czy jutro ie obudzE?..czy warto zyc chcoiaz mam dla kogo..i wiem o tym... tez boje sie jazdy autobusem czuje ze zaraz zemdleje..kreci mi sie w glowie...i te glupie mysli o smierci.ze cos sie stanie..ale zawsze sobie powtarzam ze to TYLKO NERWICA nic wiecej...dlatego musze z tym walczyc:(

avatar
rem IP: 86.129.119.**

Witam miło że w takim miejscu można się wygadać, u mnie choroba zaczela się ponad rok temu po dniu wielkich nerwów nastąpił atak który przeszedł na jakichś pare miesięcy póżniej po następnej nerwówce nastąpił następny ktory niestety daje znać o sobie do dzisiaj przez pierwszy tydzień byłem codziennie albo u lekarza albo w szpitalu nic nie wykryli, albo nie chcieli szukać bo to było w Anglii gdzie na każdym kroku nas spławiają. Jedyne co mnie samego skierowało na wlaściwsze tory było badanie krwi i ekg serca wg których bylem przykładem zdrowia że lepiej być nie może. Wtedy zacząłem szukać przyczyn w swojej głowie (w międzyczasie pojechałem do Polski gdzie mój doktor rodzinny wysyłał mnie do laryngologa z tym ???) i tak szukaąc w internecie znalazłem informacje na temat ataków paniki czy lęków i to się okazało być tym. zamiast pójść do lekarza od razu żyłem z tym koszmarem pół roku, muszę dodać że pracowałem jako kierowca ciężarówki objawy jakie miałem wtedy to głównie kręcenie w głowie, ciało jak z waty szczególnie w kolanach i łokciach, często musiałem dotknąć te części ciała żeby się upewnić że są twardę i np nie zapadnę się w kolanach. następmne to *ból* serca jakby mial nastąpić zawal albo cos podobnego tal naprawde to były nerwowe drgania mięśni w okolicy serca. Jedne z gorszych to nagly atak duszności jakby ktoś zcisnął klatkę piersiową uniemożliwiając oddychanie. jeszcze jeden to uczucie zciskania mózgu wewnątrz czaszki nie jakieś punktowe tylko jakby ktoś pompowal powietze które wywieralo równomierny nacisk, czulem to fizycznie oraz w takim momencie byłem mocno *ograniczony* psychicznie trochę jak pijany opóźnione reakcje przejeżdżanie czerwonych światel zastanawianie się co ja właściwie w danym momencię robię itd. Co mi zaczeło *pomagać* chlanie, zacząłem pić codziennie i w tym momencie nic mi nie dolegało. Mialem same złe myśli coś w stylu nic nie da rady nic nie ma sensu itd. Zloty medal dla mojej dziewczyny która była wtedy ze mną na dobre i na złe ja nie wiem czy byl bym w stanie znieść takie zachowanie innej osoby. To tak w skrócie o objawach bo to pewnie nie pelna historia. W końcu gdy sprawy nabrały tak poważny obrót poszedłem w końcu do specjalisty psychologa czy psychiatry nie ważne po rozmowie przepisał mi tabletki o nazwie *paromerck* które zażywam około 10 miesięcy i pozwalają mi w miare normalnie żyć normalnie, chociaż niestety ta normalność oparta jest na tabletkach CDN.