avatar
Bartek IP: 62.111.176.**

Od roku mam problem z sercem. Po wysiłku nawet krótkim(wejście pod górkę, krótki bieg) moje serce zaczyna się potykąć. Mam kilka szybkich uderzeń, dłuższa przerwa jedno krótkie uderzenie i znów kilka szybkich. Czasm tak, że są szybkie uderzenia i pomiędzy nimi dodatkowe skórcze. A czasem tak, że serce wogóle bije nieregularnie jakby z każdej strony dochodził impuls. Najczęściej po zaprzestaniu wysiłku 2-3 minuty takiej arytmi i serce powraca do normalnego rytmu (szybkie miarowe uderzenia), ale zaburzenia pojawiają się również podczas wysiłku nie tylko po nim, choć te są częstsze.
Drugi problem to zbyt wolne bicie serca. Czasem jak się położe to serce bije mi bardzo wolno, czasem się zatnie na chwilkę i mam takie dziwne chwytanie w gardle. Również w sytuacjach gzie jestem rozluźniony, bez wysiłku, potrafi mnie tak szarpnąć w klatce piersiowej jakby serce na dużej się zatrzymało. Czasem podczas głębszego wdechu serce się tak nienaturalnie potknie jest to okropne uczucie. Miałem robone różne badania echo, ekg, próbe wysiłkową, holter i nic. Według lekarzy wszystko ok, nieliczne zaburzenia komorowe i nadkomorowe. Tylko, że podczas gdy miałem holtera pobiegałem chwile zaczeły się te *arytmie* przestałem i tylko je zarejestrował. Pamiętam, że od dziecka cały czas myślałem o sercu, słyszałem je, czasem pokuło mnie w klatce, ale nigdy nie miałem tych dolegliwości i wszyscy zwalali problemy na nerwice. Czasem miałem tak, że kładąc się spać czułem serce jakby chciało wyjść mi z klatki piersiowej. Nie mogłem zasnąć dopuki nie położyłem sobie ręki na klatce lub nie położyłem się na brzuchu kładąc nacisk na klatkę piersiową, o chodzeniu bez koszulki juz nie wspomnę, bo cały czas czułem serce. Tak pozostało mi do dziś tylko, że doszły te dziwne zaburzenia z którymi nie mogę sobie poradzić. Ktoś z was miał podobne dolegliwości.

avatar
aga IP: 213.158.196.**

Mam podobny problem szczególnie jeżeli chodzi o potknięcia i chwilowe zatrzymania-okropność.Strasznie się wtedy denerwuję i sama się dodatkowo nakrcam.U mnie jest jeszcze tak jakby serce miało problem z poruszaniem,odczuwam to tak jakby było za mało tych wszystkich płynów ustrojowych.I sama nie wiem co z tym robić bo chyba normalne to nie jest.a mam 30 lat

avatar
ata IP: 79.163.77.**

Mam ten problem od 2000 roku. Holter, echo itp. lekarz stwierdził, że najlepiej wszczepić rozrusznik. Odwiedziłam innego lekarza, który powiedział, że dopuki nie mam omdleń i nie tracę przytomności nie ma potrzeby aby go wszczepiać. Od tamtej pory mija 8 rok jakoś sobie radzę tzn. nie mdleję, tylko czasem to serce tak zaczyna ,,szaleć**,że trudno wytrzymać. Wydaje mi się, że duży wpływ na moje samopoczucie ma niskie ciśnienie i stres. A co u Was ?

avatar
ewa IP: 83.17.143.**

Witam, ja z takim samym problemem jak ata rownież sie borykam, i tak samo jak jej lekarz powiedzail mi to samo rok temu. na dzień dzisiejszy mam coraz wiwęcej tych szarpnięć lub jak to piszą potykań serca, oprócz tego mam dni i to coraz częściej, że czuje ż zachwilę wyzionę duch, ciśnienie bardzi niskie i słaby puls- jak u 90 letniej babci. A są dni choć bardzo żadko, że czuję się wspaniale i moge przenosić góry. w chwili obecnej czeka mnie badanie elektrofizjologiczne i jeśli zajdzie taka potrzeba to ablacja. bardzo sie boje bo dowiedziałam sie że moga być powiklania i to nawet groźne.mam dopiero 31 lat i bardzo chcę żyć normalnie , ale strach przed smiercia jest tak duży żę pogłębia te objawy, choś staram sie panować nad tym i biorę leki na uspokojenie xanax, co gorsza lek uzależnił mnie i jest mi bardzo ciężko go odstawić, bo jak niewezmę to sie kończę serce szaleje tańczy jak chyce i do tego strasznie spiete mięśnie i ciężko w klatce. mozna powiedzieć że działa jak placebo., ale juz coraz slabiej bo musze co jakiś czas zwiekszać jego dawke. niechcę tak chcę normalnie, policzyć do 10 i niech wszystko odejdzie.
ciesze sie ze niejestem sama z ta wstrętna chorobą , ale wolała bym aby nikt nania nie zapadał, żeby wogule jej niebyło. May tylko jedno życie to dlaczego ma niebyć wspaniałe!

avatar
barbarella

Zaburzenia rytmu serca może powodować niedobór potasu, warto to sprawdzić.

avatar
Karol IP: 83.8.27.**

To *potykanie* nazywa się jeśli dobrze pamiętam Kołataniem serca, niestety jest to wstęp do arytmii, czego nikomu nie życzę. to że badania czasem niczego nie wykazują, bądź lekarze wykazują się ignorancją, o niczym nie świadczy, polecam zmienić lekarza, bądź zasięgnąć rady kardiologa/kardiochirurga. Sam żyję z wadą która się nazywa atrezja zastawki trójdzielnej od 30 lat, po zabiegu B-T operacji metodą fontan, dalej jeszcze po ablacji. niestety najeździłem się po szpitalach, i mniej wiecej mam pojęcie o stanie i wiedzy lekarzy. pozdrawiam

avatar
vert IP: 82.210.182.**

Bartku

Domyślam się że byłeś już u lekarza.
Jeśli holter, echo, badanie krwi (elektrolity), ekg wysiłkowe nie wykazały niczego odbiegającego od normy to jest bardzo prawdopodobne że twoje kołatanie może mieć charakter nerwicowy.

Ciężko zrozumieć o co chodzi, jak to nerwicowy, ale wbrew pozorom stres i skupianie uwagi na dolegliwościach jest często samospełniającą się przepowiadnią.
Im bardziej wsłuchujesz się w bicie swojego serca, tym wydaje ci się że mocniej wali.
Oczywiście nie neguję tego że na większość tego typu kołatań nie masz żadnego wpływu - jedyne co możesz zrobić w takiej sytuacji, to starać się tym mniej przejmować i bardzo prawdopodobne że z czasem, gdy psychicznie się uspokoisz kołatania będą pojawiać się rzadziej.

Wiem co czujesz, miałem dokładnie te same objawy i taką sama paranoję. Dopiero komplet badań i wiele wizyt u kardiologów, by zminimalizować ryzyko ich błędu :), przy wynikach bardzo dobrych uspokoiły mnie na tyle, że przestało mi to dokuczać i zdarza sie to sporadycznie, w zależności od napięcia psychicznego, zwłaszcza długotrwałego.

Poza tym jedz magnez, pomaga, nie tylko na kołatania, ale także na stres i uczucie leku.

avatar
jaro IP: 194.54.22.**

Witam wszystkich czytelników formum mających problemy z kołateniem, potknięciami czy też uczuciem kołatania serca. Proszę Państwa ja borykałem się z tym problemem 3 lata, zaczelo się od ataku często skurczu a dodam że miałem wtedy 27 lat. Chodziłem do różnych lekarzy (zaliczyłem chyba wszystkie specjializacje) miałem robione badania EKG (chyba z 7-9 razy) USg serca wysiłkowe i nawet rezonans głowy NMR. oczywiście nic szczególnego nie wykryto a ja czyłem sie coraz bardziej źle, miałem napady leku uczucia że za chwile zemdleje, że mi serce wyskoczy z klatki a czasem takie tąpnięcia jakby mi się coś w katce piersiowej coś przewracało.Naprawde uczucie jakby się stało nad grobem ........... nikomu tego nie zycze, nie miałem ochoty na nic nigdzie wychodzić ataki rożnych stanów lękowych i dziwnych stanów mego ciała były co raz dziwniejsze. I pewnie trwałby to do dzisiaj i dalejbym się z tym borykał aż trafiłem do pani doktor co powiedziała że ona mi nie jest w stanie pomóc bo to nie jest problem fizyczny lecz psychiczny. nie chiało mi sie w to wierzyć myślałem że się myliła i dalej chodziłem po różnych lekarzach i nic ciekawego nie znaleźli. Wreszcie poszedłem do psychiatry (poszukałem na necie jednego z lepszych lekarzy w mieście ), czekłaem na wizytę 2 miechy i zapłaciłem sporo kasy (wizyta prywatna) ale stwierdzam że się opłacało bo 2 miesiacasch kuracji lekami antydepresyjnymi wiekszość moich objawów znikneła, nie ma już tak częstych skurczy, kołatań uczucia zatrzymywania serca .. tego już porawie nie ma. Więc po moich 3 letnich perypetiach mogę z całą odpowiezialniością stwierdzić że jesli kardiolog i wasze badania są poprawne to nie jest problem z waszym sercem lecz ....... z psychiką, sam nie mogłem w to uwierzyć ale teraz pukam się w czoło czemu nie poszedłem do psychiatry wcześniej. Mogę także stwoerdzić że wasze objawy w zupełności pokrywają się z moimi więc zamiast brać jakieś leki na serce (które macie zdrowe) proponuje leki antydepresyjne. Tylko jedna ważna rzecz leki tego typu należy brać pod ścisłą kontrolą lekarza bo pierwsze 1-2 tygodnie efekt działania jest odwrotny tzn. nasilają się objawy nerwicowe, lęk, strach a tym samym kołatania *uczucie umierania* itp. ale potem jest tylko lepiej. Ja brałem 3 różne leki i z doświadczenia polecam lek o nazwie LEXAPRO jest drogi ale naprawde dobry. (zaczyna działać po 3-4 tygodniach po 6 znacząca poprawa). Naprawdę radze iśc na konsultacje do psychiatry bo moim zdaniem we wszystkich przypadkach to jest NERWICA LĘKOWA z napadami paniki - tak to się fachowo nazywa.
Pozdrawiam i zyczę powrotu do zrowia.

Twoja odpowiedź