avatar
jahtiel IP: 83.30.143.**

Witam, mam na imię Kaska. Mam 26 lat i podobnie jak wy pojawia sie u mnie problem nerwicy/depresji.
Tak naprawde to borykam sie z nim od lat w jakims tam natezeniu... Pamiatam siebie zawsze pelna leku, ale zbyt dumna i silna by sie do niego przyznawac....

Majac 4 latka potrafilam siedziec nad moja mama pol nocy i patrzyc czy rownomiernie oddycha, nie daj Boze zeby jakis domownik spoznil sie do domu z wieczornego *wyjscia* w szale uciekalam na poszukiwania pelna najgorszych mysli.

Ale jakos sie zylo... zapominalo i do przodu.
Pierwsze powazniejsze przeslanki napadow byly w ogolniaku czy na studiach, lek troszke samotnosci itp, ale bez wiekszych objawow somatycznych. To znaczy byly bole brzucha, ktore po badaniach okazaly sie miec zwiazek z moim stresem...

Nic z tym nie robilam, dzieki temu ze mlody czlowiek w szkole sredniej czy potem na studiach ma duzo zajec i przyjaciol szybko zapomina! I tylko czasem pojawialy sie jakies niepokojace oznaki, ale skutecznie udawalo sie je spychac na plan koncowy.

No ale przyszla *kryska na matyska* Od 4 lat mieszkam w innym kraju, poznalam kogos narodzilo sie szczere uczucie, zaraz po sudiach slub i ciaza.
Poczatkowo bylo jak w bajce, potem zaczela mi doskwierac troszke samotnosc w obcym kraju, dziwny brak akceptacji ze strony rodziny meza, bo nie potrafia zrozumiec dlaczego ozenil sie z *obca* kiedy na miejscu mogl wejsc w bogaty i dobry uklad!
Walczylismy z tego powodu z calym swiatem, co strasznie nas wykanczalo, staralam sie byc silniejsza, dla meza i synka, no bo przeciez on pracowal calymi dniami i musialo byc mu strasznie ciezko, walczyc tak z ludzmi ktorzy kiedys byli mu bliscy...

A tak z dnia na dzien zupelnie przypadkowo zaczynaly sie nasilac moje leki. A bo to synek mial ciezka noc i slabo sie wiercil, juz w drodze do szpitala.
Jako ze mam taki charakter iz nie potrafie przejsc obojetnie obok cierpiacego czlowieka czy zwierzaka na ulicy, pomagam, ale zaczynalo sie coraz czesciej konczyc to dla mnie tragicznie. Bo co jezeli *postac* z ktora mialam kontakt byla chora itp... Ladowalam w sieci szukajac rozpaczliwie informacji na temat chorob, bakterii, wirusow i oczywiscie zawsze jakiekolwiek nie bylby to objawy, pokrywaly sie od razu z moimi odczuciami.
Tlumilam to w sobie dla bliskich i zapominalam starajc sie funkcjonowac normalnie

Ale psychika ostatecznie sie zbuntowala.. Od dwoch tygodni jestem w stanie tragicznym

Zaczelo sie niewinnie od checi pomocy bezdomnej czternoznej istotce(omine dlugi proces dokladnych wyjasnien).
Skonczylo sie okropnie, z leku ze a noz czlowiek mogl sie czyms zarazic, ze cos jest ze mna nie tak ruszyly jak lawina wszystkie objawy somatyczne. Duszenie sie, uczucie suchosci w nosie i gardle, ciagly ucisk w glowie, laskotanie na twarzy, wszelkie bole miesni, kosci itp, czasem klocie w okolicy serca,
a na dodatek dokladnie w tym czasie jak zaczela platac mi figle psychika, w rodzinie pojawil sie jakis paskudny zoladkowy wirus ktory ciezko zaatakowal moje dziecko, u mnie tez pojawila sie biegunka, poczatkowo ze stresu, potem wycienczony psychicznie organizm poddal sie wirusowi.Schudlam 6 kg w ciagu kilku dni bo nie bylam w stane nic przelknac ze stresu i paniki! No i tutaj juz zupelnie zwariowalam, armagedon, codziennie gnalam z synkiem do szpitali... dzwonilam do polski zeby posluchac opnii lekarza ( w najblizszej rodzinie sa takowi ;))
Dom byl w stanie totalengo chaosu i brudu, bo nie moglam ruszyc reka, od strachu, atakow paniki itp... wiec calymi dniami snulam sie po domu z srodkiem odkarzajacym i psikalam na wszysto i wszystkich... tak wygladal pierwszy tydzien tej meki...

Kilka dni temu nie wytrzymalam i odwiedzilam psychologa, swiadoma tego, ze sobie nie radze ale nakrecam sie jeszcze bardziej z dnia na dzien. No i padlo stwierdzenie, ze to juz lekka depresja... Objawy somatyczne biora sie z psychiki i ze powinnam sie troszke uspokoic, sprobowac sie wyciszyc, na razie bez korzystania z pomocy lekow. Psycholog stwierdzil, ze moze swiadomosc problemu pomoze mi z nim walczyc.

Troszke pomoglo, ale i tak spakowalam bagarze i ucieklam do polski, bo w naszym domu wszystko wydawlo mi sie przypominac moje napady paniki i od razu chcac nie chcac nawet rzut oka np toalete wywolywal wspomnienie mojego wymiotujacego synka, a co za tym szlo, jak lawina sypala sie seria natretnych mysli. Nasilal sie ucisk w glowie, bole w ciele, nasilala sie panika i tak zaczynalo sie zamkniete kolo, ktore powalalo mnie na kolana.

Teraz jest troszke lepiej. Objawy somatyczne nie ustapily, czasem sie wyciszaja, czasem pojawiaja sie nowe, np. od momentu kiedy zaczelam pisac ten post wydaje mi sie ze cos chodzi mi pod wlosami, takie dziwne laskotanie (ale ponoc to sie zdarza i to jeden z objawow juz depresji), no i oczywiscie uciska mnie wszsytko we lbie, mam sucho w gardle i nosie, wiec dopada chwilowo wrazenie zalegania czegos, co mnie przydusza... a nie daj Boze zebym zaczela panikowac i sie nakrecac, bo wtedy to juz ogolnie bywa strasznie ciezko... az sie nie chce wierzyc ze cialo tak reaguje na psychike, z niedowierzania wpada sie w wieksza panike, objawy sie nasilaja i tak w kolo macieju!

Ech... dziele sie tym z wami, bo moze zwierzenie i rozmowa pomoga mi zaczac troszke wracac do normalnosci...
Sama nie jestem pewna czy dobrze robie piszac o tym, ale chwile samotnosci w ktorych to przezywam sa ciezkie i szczerze mam troszke wiary ze fakt pocztania innych doda sil!

Kto z was przezyl podobne rzeczy, jak sobie z tym radzil?

Dzieki wszystkim z gory za zainteresowanie tym postem i pozdrawiam serdecznie :)

avatar
Gabi IP: 79.175.229.**

witaj, aja mam 33 lata, nerwicę lekową i natręctw od 15 lat, więc wiem co mówię:)

i powiem Ci tak-przeszłam trudną, długa, ciezką drogę do tego żeby to dziadostwo mówiąc obcesowo-olac. ile ja lat zmarnowałam na objawy psychosomatyczne, lęki i strachy???nigdy nie brałam leków, miałam psychoterapię. rozumiem Cie doskonale.i u mnie w trudnych chwilach życiowych też to wraca....np miesiąc temu na moich rękach zmarła mi moja najukochańsza Mama. I moje serce zwariowało, ale temu trudno się dziwic.nabawiłam sie skurczy dodatkowych, nie spię, wegetuje, za kilka dni ide do szpitala się diagnozować, bo to niestety skurcze komorowe i bigeminie.
słuchaj, jak cos zaczyna Ci sie dziać, olej to . wiem, łatow się mowi. ale jestes młoda, nie marnuj życia. po prostu-co ma byc to bedzie, niezależnie od tego czy się nakręcisz czy nie. i nie są to głupie rady kobiety, która nie ma o rzeczy pojecia. Ma. Przeszła milion nocy przebanych, najczarniejszych, milion wizyt na izbach przyjec , pogotowiach, oddziałach leczenia nerwic.
serdecznie pozdrawiam.
i polecam psychoterapie u dobrego terapeuty.

avatar
Agunia IP: 79.185.249.**

Witaj Jahtiel!
Ja też jestem ofiarą tej paskudnej choroby.Nerwicę mam już rok,ale wcześniej zdarzały się pojedyńcze epizody..
U mnie też zaczelo się od objawów somatycznych,które mnie wykańczały.Trafilam do rodzinnej,bo byłam w stanie skrajnego wycieńczenia organizmu,biegunki trwały tygodniami,nie mogłam jeść,chudłam w straszliwym tępie,mdliło mnie i chciało mi się ciągle wymiotować...serce szalało a lęk nie pozwolil wysiedzieć w miejscu..
Tak męczyłam się dwa miesiące a potem trafiłam do psychiatry,zaczełam leczenie nerwicy wegetatywnej z depresją.Ciężko było,ale leki pomagały,stopniowo mnie to wyciszyło.Zaczęłam psychoterapię,dotarłam do zródła problemów i powoli uczyłam się z tym żyć,zdarzały się ataki paniki ale były coraz rzadsze.
Teraz jestem już bez leków,nadal korzystam z psychoterapii i poznaję smak życia na nowo,stopniowo staiwlialam kroczki jak małe dziecko i uczyłam się wychodzić z domu,powolutku do celu.Wiele razy się zawracałam,tłumaczyłam to sobie że jeszcze nie czas,nie jestem gotowa....Wcześniej bym już miala atak paniki,a teraz powoli odpycham natrętne mysli.
Życzę Ci z całego serca abyś znalazła pomoc,skorzystaj z terapii,to jest najważniejsze w leczeniu nerwic wszelkiego rozdzaju.Trzymam kciuki i nie poddawaj się,da się z tym wygrać..Trzeba tylko bardzo chcieć i nie dopuścić do rozwoju objawów.Wiem że to brzmi nierealnie,sama mam czasem gorsze dni i nawroty ale to mija..Powodzenia.Nie jesteś z tym sama,pamiętaj.W razie co pytaj,postaram się odpowiedzieć.

avatar
joker IP: 87.205.230.**

Witam Jahtiel.Twoja wypowiedź ,myśli ,uczucia zrobiły na mnie głębokie wrażenie..Ja cierpię na nerwice/depresję od śmierci mojego męża(odebrał sobie życie0 a byliśmy 10lat małżeństwem+ 4 lata chodzenia z sobą Mam dwie córki a obecnie drugiego męża. A ponad to od pół roku ojca chorego na raka teraz ma przeżuty na przysadkę mózgową cały czas na morfinie i po szpitalach..także muszę z nim dojeżdżać 140 km ...itp...a od pól roku dopiero biorę prozak w polskim wydaniu ,magnez dużą dawkę raz dziennie i powiem Ci że stany lękowe sie wyciszają wprawdzie serducho częściej wariuje ale staram się pozytywnie myśleć ale nie krywam ,że ostatnio miałam właśnie ten przykry lęk ,wszyscy spali mąż źle sie czuł wie wziął leki nasenne i spał jak dziecko .a ja biłam sie z myślami,połykałam że tak powiem kluskę w gardle i i myślałam o tym gdyby mi sie coś stało kto by mi pomógł,a gdzie zabrali by mi dzieci itp wzięłam sie w garść bałam sie zwariować walczyłam krótko bo godz czasu ale teraz wygrałam...Dużo pomagają mi w pozytywnym myśleniu dziewczyny z forum *dla osób uczciwych i prawdomównych-nerwica- choroba duszy,życie* Serduszko zapraszam a znajdziesz między nami coś wspólnego ..Najważniejsze być zrozumiałym i czasami dobrze sie wygadać ,wyżalić ,pośmiać.....Jak czytałam o tym gdy w wieku 4 lat martwiłaś się o mamę to tak jakbym czytała wypowiedź samej siebie...Podziwiam to ,że potrafisz się bronić przed nerwicą ...W końcu masz dla kogo żyć i na pewno jest grono ludzi,przyjaciół i rodziny którzy Cię kochają i wspierają a zaszczytem będzie dla mnie poznać Cię bliżej....Mam przez forum wielu przyjaznych mi osób które dość długo są moim życiu i sercu.....Nie możesz się poddać złym myślom bo to od Ciebie zależy jak będzie funkcjonował organizm...Czuję ,że jesteś szczerą i wartościową osobą a ponad to czuła i wrażliwą Zaglądaj tu albo na tamto forum nawet wtedy gdy będziesz uśmiechnięta i szczęśliwa a tym bardziej jak ogarną Cię złe myśli...Buziuchna dla Ciebie iżyczę powodzenia i zdrówka

avatar
jahtiel

dziekuje bardzo za odpowiedzi i poparcie, szczerze powiem ze to troszke pomaga :) staram sie jak moge walczyc, ale mam wrazenie ze to chwilami nic nie daje, co zrobic z tym okropnym uczuciem wysuszonego i obkurczonego przelyku i ucisku w glowie, moze sa jakies leki, ktore takie odczucia zmniejszaja, albo jakas dieta, ktora moze pomoc w zwalczaniu tego *nerwowego stanu* i depresji...
najgorsze jest to ze od tych podnad dwoch tygodni czuje sie tak jakbym byla na to skazana, nie potrafie sobie z tym poradzic... czytalam wypowiedzi wielu osob, zycie z tym lekiem to okropna sprawa, chwilami ziera mi sie na placz, albo mam ochote se polozyc i przespac ten okres az do momentu kiedy znow bedzie jak dawniej. z drugiej strony chwilami dopada mnie taka panika, ze juz nie bedzie jak dawniej... czemu to wszystko jest tak trudne... najbardziej zal mi bliskich, a w szczegolnosci mojego malego synka... odsunelam sie od nich, z leku i z obaw zeby im nie szkodzic, z leku przed zarazkami potrafie swojemu dziecku wyszarpac szklanke po kims innm z rodziny, czy lizaka ktorym dotkna sciany, potem on tak na mnie patrzy wystraszony a ja sie wyklinam w myslach... bo przeciez majac zaldwie 3 latka nie jest sie w stanie zrozumiec... w ciazy bylam w lozku z wieloma dolegliwosciami... bralam leki i z trudem ja donosilam, chyba troszke na wlasne zyczenie, bo takie byly efekty mojego chorego lęku!
co robic... moze z czasem uda mi sie wyciszyc i uspokoic... to naprawde meczace, im bardziej cie dreczy tym bardziej nasiaja sie bjawy somatyczne i kolo sie zamyka... dziekuje jeszcze raz, i blagam piszcie, bardzo potrzebuje, tego, waszych objawow, jak sobie radzicie...naprawde to jest potrzebne :) pozdrawiam

avatar
joker IP: 87.205.230.**

Jahtiel ja jeszcze na sekundę ,bo potem zmyka do wieczorka.Kotuś ja Ci pisałam co zażywam ale leki działają po 4 tyg..uwierz mi znacznie poprawił się mój stan...FLUOKSETYNA 25 mg raz dziennie przez pół roku lub rok do tego magnez i wit b6 forte a na sen gdybyś cierpiała na bezsenność -tylko to uzależnia więc ostrożnie zacząć od pól tableteczki *na Sen* lib *stinloks*..A głównie pomaga silna wola i wsparcie przyjaznych osób...Każda z nas się tak czuła bądź czuje więc znamy te uczucia ...Buzia Misiu i staraj sie dla synka bo on potrzebuje mamy i jej miłości....

avatar
Agunia IP: 79.185.249.**

Często na takie dolegliwości lekarze wypisuję Hydroksyzynę jeśli nie chcesz brać silniejszych leków to może wypisać rodzinny lekarz..Ten lek nie uzależnia i uspokaja,pomaga pospać troszkę,lęki też powinny się zmniejszyć.No i do tego magnez z wit.b6,jak Joker wspomniała.Zapraszamy Cię na nasze forum jeśli będziesz miała ochotę podzielić sie z ludzmi,wspaniałymi ludzmi swoimi problemami...Każdy wysłucha i coś doradzi.Jeszcze raz napiszę nie jesteś sama...Masz nas ludzi którzy chcą Ci pomóc z całego serca.Pozdrawiam serdecznie..

avatar
joker IP: 87.205.238.**

Witam Jahtiel sama wiem ,że potrzeba wyrzucenia z siebie czegoś co boli czy cieszy jest potrzebne ba a nawet wskazane nie duś w sobie tych problemów bo kumulujący się wewnątrz stres może się tak nasilić ,że możesz zrobić coś czego będziesz żałować Broń Boże nie piszę o najgorszym ,ale te stany wykańczają organizm, jak i również fizycznie to widać ,bo możesz stracić potrzebne kilogramy.... Misia nie znamy się ale podejrzewam ,że byśmy sie dogadały....Serduszko do juterka albo wtedy kiedy będziesz miała potrzebę bycia ze mną czy z nami...Buźka..Hej Agunia Stokrotko!

avatar
joker IP: 87.205.228.**

witam Jahtiel Serduszko czemu nie piszesz ani tu ani tam ...Czy coś się stało ,a może znowu masz dołek/ odpisz Mi Proszę bo napisałaś parę razy i myślisz ,że zapomnę.....

avatar
jahtiel

witam, przepraszam ze zniklam, ale ta mialam wczoraj i przedwczoraj ciezszy dzien, jakos jeszcze nie potrafie sie zebrac i tak troszke sie zamknelam w sobie... ciezko sobie znalesc miejsce...ale jakos sie staram, chyba musze sie udac do specjalisty i zaczac jakas terapie... psychoterapia plus leki, sama sobie jednak z tym nie radze, sa chwile kiedy bywa lepiej, ale jak cos zaczyna mnie dopadac to dreczy nieustannie i to przez np. dwa trzy dni.... a jak u was, mam prosbe czy moglybscie mi wypisac z jakimi objawami somatycznymi mozna sie spotykac przy tych zaburzeniach nerwicowo-depresjnych.... prosze i dzieki z gory za odpowiedz :)
pozdrawiam

avatar
joker IP: 87.205.228.**

Witam Jahtiel..Słoneczko każdy ma inne objawy nerwicowe, u jednych sie nasilają a u innych przechodzą umiarkowanie to również zależy od przejść i psychiki człowieka ...Ja może od dziecka cierpiałam ale tym głównym wydarzeniem ,który wywołał silne objawy somatyczne była śmierć mojego męża.....Zaczęło mnie kuć w klatce piersiowej im częściej myślałam tym częściej i bardziej gniotło - bo tak muszę to określić- klatkę piersiową...Myślałam że dostałam zawału.bo nie mogłam się podnieść i ruszać ,brakowało mi tchu a w moich myślach pojawił się strach przed śmiercią ,,,,bałam się bo przecież miałam dzieci jeszcze nie znałam drugiego męża i byłam sama ...Nic nie szkodzi ,że mi rodzice pomagali to nie było to samo bo jednak w dzieciństwie z ich strony również otrzymałam wiele niesprawiedliwości.ciągłe kłótnie mamy z ojcem ,bicie itd a w końcu w czasach teraźniejszych choroba ojca- rak-mąż był całym światem mimo że było różnie nigdy z jego ust nie usłyszałam słowa brzydkiego pod moim adresem ani dzieci...powiesz jeśli było tak wspaniale -to czemu nie żyje? jego słabością był alkohol ,nieświadomie niszczył sobie szare komórki w rezultacie natłoku jego myśli i halucynacji zrobił coś co miało początkowo wzbudzić moje zainteresowanie oczywiście przedobrzył.......tak więc to był niby początek mojej nerwicy ..Nie mogłam sobie z tym poradzić poszłam do pierw do psychologa a ten mnie wysłał do psychiatry-Kurcze dla mnie było to upokorzenie-ale nie miałam wyjścia....Dodatkowym stresem była moja teściowa ,która umilała mi i dzieciom niesamowicie życie .sama pracowałam,wyprowadziłam się w miesiąc od śmierci męża wynajęłam mieszkanie piękne ....umeblowałam je za pieniążki z zusu po mężu kupiłam dzieciom komputer ,poznałam męża obecnego i tak właściwie częściowo wyprowadził mnie z mrocznej drogi....Byłam szczęśliwa ,że w końcu mogę spać ,zaczęłam normalnie funkcjonować ale do pewnego momentu....okazało się że obecny mąż ma cholerną wadę -alkohol-.Wpadłam znowu w panikę a ponad to były inne jego wady....ale jakoś minęło dotarliśmy sie on przestał pić dzięki i sposobom farmakologicznym.......i ...mojej sile...przejadłam trochę goryczy i żalu...ale od niedawna po tych lekach moje życie zaczęło sie prostować..Trafiłam na wspaniałe dziewczyny ,,,Czytałam jakie miały bodź mają objawy jakie kłopoty,radości i poczułam ,że nie jestem odmieńcem ,jest nas wielu......To tak w skrócie ...I proszę coś do czytania i refleksji zajrzyj Serduszko na stronkę www.euromedica-awg.pl/zespoły nerwicowo depresyjne Więcej nie powiem Ci bo musisz podjąć decyzje czy chcesz być zdrowa czy skończyć w wariatkowie Z całym szacunkiem i sercem.......Nie dasz sobie sama rady potrzeba specjalisty, wiary i osób ktore będą Cię wspierać nie tylko duchowo-co jest równie bardzo ważne-ale i swoją osobą....

avatar
jahtiel

Witam, jak tam leci czas wesolej paczce??:):)
U mnie jakos...powoli do przodu. Wczoraj bylismy z synkiem i znajomymi w zoo... i nawet bylo wesolo....
Pozdrawiam serdecznie wszystkich nerwusow!

avatar
jahtiel

Witam wszystkich, co tam u Was ciekawego...jakos sie cicho zrobilo :)
U mnie dzis troszken gorzej, nie jest tragicznie ale nie jest dobrze... Drecza mnie jakies tam objawy ...
Kilka dni temu bylam na badaniach krwi, wyszly nienajgorzej no i na USG jamy brzusznej, tez wszystko ok...
Ale jak to juz jest, tu cos kuje tam cos szczyra, tu cos boli... uspokoilo sie troszke z uciskiem w glowie, nawet uczucie kluski w gardle jakos mija... ale najgorsze sa te bole rak i nog, jakby ze zmeczenia, jakbym byla poobijana i ciagle mnie to dreczy, tak szczerze to od momentu porodu jakos sie tak zaczelo i okresowo dobija...a ja oczywiscie sie zamartwiam, ale wyniki krwi nie byly najorsze wiec to chyba ma zwiazek z psychika...
Moze jakis reumatyzm... ech kto wie?
Ponoc to tez moze byc objaw depresjii, bo przemeczony organizm roznie dziala...
Czy wy to przerabialyscie?
Dzis poslalam po jakas masc... szczegolnie boli mnie przy nadgarstkach... i w dlugich kosciach.
Ech, gdyby tylko dalo sie jakos uspokoic rozszalaly umysl...kliknijcie co tam slychac. Pozdrawiam :)

avatar
joker IP: 87.205.50.**

Witam Cię Jahtiel...*mówili :szukajcie ,a znajdziecie..* Trafiłam wreszcie na tą stronę...kotuś Mogą to być stawy ,czy reumatyzm a mogą to być i również sprawy nerwicowe...misia nie nakręcaj sie bo w ten sposób nawołujesz brzydkie nastroje i fobie ...Nie wiem czy uważnie przeczytałaś moją wypowiedź....Buziuchna Dla ciebie i pisz nie tylko w tych złych sytuacjach-no i jak masz czas.....I brawo dla Ciebie musisz częściej wybierać się z synkiem......

avatar
barbarella

JAHTIEL, kochana, czy badałaś hormony tarczycy?? Często piszę o tym na różnych forach, bo niestety czasami lekarze biorą objawy chorób tarczycy za nerwicę. Tak było ze mną, przeżyłam prawdziwy koszmar, zanim znalazłam przyczynę mojego fatalnego samopoczucia, którą było zapalenie tarczycy- choroba Hashimoto. Główne objawy: drżenie rąk i mięśni, bóle stawów, kołatania serca, ataki duszności, uderzenia gorąca do głowy, bóle karku, napady paniki i lęku o życie, płaczliwość i rozbicie psychiczne, ucisk i *klucha* w gardle, nudności, pieczenie skóry, zaburzenia widzenia, uczucie *bycia* poza swoim ciałem (depersonalizacja) i wiele innych. Żeby wykryć tę chorobę trzeba zrobić badania krwi: TSH, FT3 i FT4 (hormony) oraz aTPO (przeciwciała). To ostatnie badanie jest najważniejsze, wynik powyżej normy oznacza Hashimoto. Drobna uwaga: po ciąży układ hormonalny może się kompletnie rozregulować, a napisałaś, że Twoje problemy zaczęły się właśnie po ciąży. Może warto sprawdzić ten trop? Pozdrawiam!