avatar
bezinteresowny

Witam Was!
Jak w tytule,jesli ktos z Was przezywal lub przezywa podobne do tych ktore opisze dolegliwosci,bardzo prosze o napisanie o tym.Jesli cos wiecie co to moze byc,takze.
Oprocz tego,ze chodze po lekarzach bardzo czekam na Wasze opinie.
W drugiej polowie kwietnia doszedlem do wniosku ze metokard slabo tlumi mi juz skurcze dodatkowe i w porozumieniu z kardiologiem z 50 mg mietka rano i wieczorem przeszedlem na betalok 100mg raz rano.
Przez tydzien bylo super.
Po tygodniu jade do miasta,troche polazilem a tu taki dziwny rytm w sercu.Tetno srednie ok.100,ale takie jakies za bardzo chetne do przyspieszania.Ruszylem do chalupy bo czulem sie nieswojo,wpadlem do pokoju byla juz jazda ze 160/min polozylem sie i zaczelo przechodzic.
2 dni pozniej znowu do miasta.Jade metrem,tetno ok.60(takie na betaloku bylo),nagle poderwalo do 90.
Moja stacja.
Wychodze.Po schodach w gore na bas,a tu tetno w tym czasie na ponad 200,wychodze,upadam,trace swiadomosc na moment,gubie komore,podjezdza samochod,oblewaja mnie woda i do damiana tuz obok wioza.Tam dochodze do siebie.
Ki diabel mysle,co jest?
Odpoczywam pare dni w domu,mysle,glowkuje-tetno rano mam 45,w dzien 53,cisnienie 90/60-mysle ze betalok za mocno dziala.Nie mam wzwodu,jest ciezar na klacie.
W poniedzialek do roboty-a tu w czasie jazdy znow tetno kolo 70-ciu zaledwie ale cholernie niespokojne-prubuje strzelic z byle powodu w gore jak ostatnio.
No nie.Jade do szpitala na brodno.
Tam spezdzam 10 dni.Wysilkowe dobre,holter poza tachykardiami dobry,stymulacja przezprzelykowa nieudana-indukcje pradem koncze na 16w-potem rozrywa mi serce,rezygnuje.
Echo w miare ok,pare nieistotnych.
Krew oki,zapalenia serca nie widac.
W tajemnicy odstawiam tam betalok,wracam do mietka,wraca erekcja,witalnosc,wchodze na 9 pietro zeby sie upewnic ze wszystko ok,nie ma juz tego chetnego do rwaina sie tetna,super.Wychodze ze szpitala pelen wiary i mysle ze to ten betalok-za duza dawka czy cos.
Po 3 dniach w domku z rodzinak do parku-jest ok.
Powrot do domku.Popoludniu do sklepkuy z zonka,idziemy za reke,luzik,a tu czuje ze serce znowu wpada w ten swoj szal.Olewam to,mysle-wydaje mi sie.Wchodze po schodkach do sklepu,zaczyna sie,tetno pod 200 b.twarde mocne czuje ze odplywam,klade sie na ziemi,polewaja woda,zwalnia po parenastu minutach powoli,co raz przyspieszajac jak tylko chce wstac.Nie wzywam kearetki,nie chce operetki.
Dupa,mysle sobie bolesnie znow w ryj dostalem:)
Tydzien siedze w domu z dzieciakami.Zdarza sie taka niestabilnosc,ale w domu jak tylko ja czuje to sie klade,procha lykam i nie daje sie rozwinac czestoskurczowi.
Ale dzis musialem juz wyjsc do pracy,i w drodze gzdzies po godzinie,znowu to uczucie ze serce jakby robila wolna droge temu cwałowi.
Kurna mysle,ile mozna co robie nie tak.Polozylem sie na trawce,po pol godzinie to dziwne twarde tetno w okolicy zaledwie 80/min odpuscza troche.
Tak nie moge zyc.
Jestem jak niepelnosprawny.
Czy mam siedziec tylko w domu?
Biore mietka,faszeruje si emagnezem i potasem.Cisnienie 115/70 srednio,tetno w nocy 40,rano 60 potem 70-90-czyli jak w 2007-kiedy smigalem az milo.
Czekam na konsultacje w aninie,na plowievkiej,na brodnie-ale co z tego?
Co mam robic teraz?
Chce chodzic do pracy.
Dzieci mam.
Dajcie jakies rady,moze spotkaliscie sie lub ktos z Was ma cos podobnego?
Moze jakis blad robie?Jakis lek by sie przydal?
Nie pale nie pije nie biore-moze to dlatego?
To taki gorzki zart na koniec.
Pozdrawiam Was
Czekam

avatar
farmaceutka IP: 84.201.221.**

Skoro badania /ECHO/ i inne są o.k. ,wszedłeś na 9 piętro bez problemu to powtarzające się ataki częstoskurczu moga jedynie sugerować silną nerwicę.Chyba nie służą Ci wymienione leki,trzeba poszukać dobrego psychologa od nerwic ,albo przekonać samego siebie , że nic Ci nie grozi ,wszystko jest w porządku i w razie przyspieszenia rytmu serca zrobić kilka głebokich zwolnionych oddechów.Można spróbować też Valerin forte lub Valused w kaps. / bez rec. w aptece/. Pozdrawiam.

avatar
bezinteresowny IP: 83.24.23.**

Ale utrata przytomnosci po czestoskurczu jest faktem.
Poza tym w 2003 roku mialem zapalenie miesnia sercowego,i owszem na 9 pietro wszedlem ale na gorze serce chcialo wyskoczyc z klatki piersiowej,a zadyszki nie bylo.
Dlatego ze ono nie nadaza z powodu prawdopodobnych blizenek po owyn zapaleniu.
Co do nerwicy,na pewno juz teraz juz mam-a z pewnoscia lek-ale kiedy jestem zupelnie i absolutnie rozluzniony serce tez daje znac o sobie,a poza tym wielkie nerwy mialem np w 2006(smierc bliskich,asysta przy porodzie,slub itp)i nie bylo czegos takiego.
Dzis po prostu serce jakby nie imalo tej swojej fizjoogicznej bariery-i raz pozwala mi na wysilek na emocje a innym razem jest w takim stanie-ze wejscie po schodach itp prowadza do poteznego czestoskurczu o niedobrych skutkach.
Tak wiec o ile nerwy na pewno maja znaczenie w stanach serca,nie znaczy to ze wystarczy mi sie uspokoic,wyluzowac,wyspac itp.,i jest wtedy dobrze.
Nie jest.
Co do wejscia na 9 pietro tachykardie czestoskurcze bardzo czesto dotycza ludzi ktorzy sa aktywni fizycznie i wysportowani-a nagle bec-wyskakuje to.
Dziekuje za odpowiedz ale szukam raczej w innym kierunku,kogos kto z autopsji wie w czym rzecz,
pozdr

avatar
Alicja IP: 79.189.157.**

Nie jestem lekarzem, ale nerwy moim zdaniem to tylko reakcja na zaistniałą sytuację. Częstoskurcz nie jest od nerwów. Wiem, że często lekarze próbują wmówić osobom, kt. mają arytmię, ze jej przyczyną są nerwy - sama tego doświadczyłam. Nie mówię tu o np. 30 dodtkowych skurczach na dobę - bo . Nerwy na pewno nie sprzyjają, ale wiem, że człowiekowi, który ma taki atak jak np. powyżej, albo coś podobnego trudno wytłumaczyć, żebyu się wyluzował.
Spróbuj jakos wytrzymać do wizyty w Aninie. Tam sa na prawdę dobrzy specjaliści - sama się o tym przekonałam. Ale dzięki nim od 3 miesięcy wróciłam do normalnego zycia, czego i Tobie życzę!
Nie mam dla Ciebie praktycznych porad co robić jak dotrwać, bo ja miałam arytmię komorową, może ktoś z częstoskurczem coś Ci podpowie.

avatar
ana IP: 82.139.152.**

Lekarzem nie jestem, ale jedna dobra rada - to wizyta w Aninie i ablacja. Mam podobie - są dni lepsze, że wszystko można robić, ale są też dni gorsze - że serce szybko się męczy, mocniej bije. Dużo robi tu stres, leki też mają swoje skutki uboczne, moze masz za niski poziom potasu lub magnezu, albo innych witam Ci brakuje.
Jedyna rada to wyluzować - bo myślenie ciągłe o tym i stres nie wpływają najlepiej na serce. Wiadomo, że stres nie jest powodem występowania częstoskurczu, ale sprzyja występowaniu napadów częstoskurczu. Ja wszystkie swoje napady miałam w sytuacjach stresowych, gdy przychodziły wakacje i błogie *nicnierobienie* - byłam zdrowiutka.
Zastosuj sie do słów farmaceutki - zapanuj nad stresem, bo to własnie on moze jest przyczyną podwyższonego pulsu.
No i koniecznie ablacja - jeśli nie chcesz się męczyć tak całe życie. Bo lekami można tylko zminimalizować objawy, ale częstoskurczu na pewno nie wyleczysz. Do tego z wiekiem mozesz miec coraz więcej napadów, bo organizm uodparnia się na leki.

avatar
bezinteresowny

dzisiaj w nocy byl kolejny-ciezki!
obudzilem sie o po 3,malzonka byla przy mlodszej corze akurat,mialem lekko podwyzszone tetno ok 75 czule je,chcialem zajrzec do wc,usiadlem na lozku tetno ok100,mysle oo,cos wisi w powietrzu-ale mowie do lazienki dojde najwyzej sie poloze tam,doszedlem i nie polozylem sie a upadlem
,tetno ruszylo z kopyta 180 moze lepiej niewazne-spanikowalem,myslalem ze sie nie zatrzyma walilo b.mocno,zona polewala mnie zimna woda taka tez pilem,bez rezultatu-po parunastu minutach zelzalo-myslalem ze zejde-ale nie tym razem jeszcze:)
potem bylo mi zimno jak diabli(pewnie od tego polewania)dolne cisnienie skoczylo do 110,wszystko mi latalo(twarz,cialo)w konwulsjach(nerwy pewnie),
ogolem taka niefajna historia-lyknale 2 tabletki metokardu-ale nie moglem zasnac,wsluchiwalem sie w pikawke-kolo 5 zasnalem,rano znow metokard,znow wzialem wolne w pracy-teraz wegetuje w domku z rodzinka-prawie sie nie ruszam-zeby nie rozdraznic serducha-
hmm,fajne zycie takie dla emeryta moze...
dzwonilem do anina,jutro mam znowu kolnac-dzis nie bylo osoby od terminow elektrofizjologicznego...
ciekawe czy tym badaniem to wywolaja i zdiagnozuja...
moze na razie brac np propranolol,moze metokard zle mnie blokuje?

co Wy na to?

dzieki za zainteresowanie

pozdrawiam:)

avatar
łukasz IP: 77.253.132.**

a zronbili ci wynik tsh to znaczy....tarczyca jezeli masz za wysoki wynik mozesz mniec nadczynność lub przechodzi w niedocznność ja miałem skoki hormonów we krwi i było ze mna podobnie...teraz mam takie cos jak bije bije i ciach cos mi przeskoczy i jescze raz i jeszcze raz robie sieblady i oczywiscie panika....prywatnie ze 3 razy i kardiologa holtery wysiłkowe wszystko ok ale czuje ze niedługo wykorkuje prtzez to...co mam zrobic???

avatar
bezinteresowny

Tak,zarowno tsh i krew jest okej.
Natomiast bylem wczoraj u dr Baranowskiego z anina-po obejrzeniu ekg i wywiadzie stwierdzil ze serce jest rozregulowane.
Niestety jest za malo *kwitow*-by stwierdzic przyczyne.
W zwiazku z tym przydalby sie rejestrator zdarzen na 2 tygodnie,albo dlugi holter-bede wiec czekal na taki rejestrator albo zaloze holtera dzien po dniu i sprobuje wywolac to swinstwo.
Mowil,ze mial ostatnio pacjentke o b.zblizonym wywiadzie,i po 2 badaniach elektrofizjologicznych i rejestratorze zdarzen skonczylo sie u niej na kardiowerterze.
Ale przynajmniej zyje.

Pozostaje czekac.
Bo na badanie fizjologiczne w ciagu pol roku nie mam co liczyc-terminy sa ostre.
Jesli chodzi o Ciebie-to skurcze dodatkowe-mam je od 5 lat-gdy sa mocne tez jestem blady.Niestety,potrafia byc okrutne,i odzywaja sie kiedy chca.
Nie ma na nich jednej dobrej recepty.
Lekarze raczej je olewaja dopoki nie przybieraja groznych form.
Polecam Ci duzo potasu,magnezu,spokoju,i farta w walce z nimi.

pozdrawiam

avatar
mika IP: 83.13.136.**

Witam. Współczuję Ci, bo sama wiem, że te sensacje sercowe są na dłuższą metę wkurzające. Ja mam coś podobnego, ale tylko parę razy do roku. Moja pani kardiolog poleciła mi taką prostą, ale skuteczną - w moim przypadku - metodę. Gdy czuję, że serducho wyszło z zawiasów ( ja to tak nazywam), to nabieram powietrza, zatykam nos i próbuję to powietrze wypuścić. A ponieważ nos jest zatkany, więc jest takie wrażenie, że oczami wylatuje. Spróbuj, może Ci pomoże. A te nerwy, to są bajki. Ja nie pracuję, mam ustabilizowany tryb życia, wszyscy u mnie zdrowi, żadnej traumy nie przeżyła, a i tak coś jest na rzeczy.

avatar
monikada

JA od kilku lat mam jeden sposób:najpierw czekam kilka, czasem kilkanaście minut aż serce *przejdzie na inny tor*-trochę się uspokoi(serce wtedy inaczej bije i trochę inaczej boli).Następnie powoli nabieram powietrza,najgłębiej jak tylko się da,zatrzymuje je na kilka sekund i powolutku wypuszczam do samego końca.Po kilku próbach zazwyczaj atak ustępuje.Myslę jednak,że kluczową sprawą w moim przypadku jest uspokojenie serca przed wdechem i sam wdech-wolny,miarowy i głęboki(niemal że do bólu).



























*

avatar
piotr IP: 83.13.111.**

czesc odnosnie tych wszystki twoich dolegliwosci sercowych jakbys chcial pogadac to zadzwon ja mialem to dokladnie samo co Ty mój numer tel 502191888 Piotrek

Twoja odpowiedź