avatar
Żyrardów92 IP: 213.199.198.**

Witam!

Mam bardzo ważne pytanie moja mama w czerwcu miała poważny zawał serca
mięśnia dolnego,
ma wstawione 2 albo 3 stenty nie wiem dokładnie będzie brała leki do
końca życia.
Dość często sie denerwuje i pali papierosy ale ma specjalną dietę,
chciałbym sie dowiedzieć ile lat można żyć po wstawieniu stentów,
wiem że to może głupio brzmi ale jest to dla mnie bardzo ważne
pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

avatar
stenar IP: 89.76.109.**

Życie ludzkie nie da się opisać wzorami matematycznymi. Długość życia jednostki to jedna wielka niewiadoma lub ich wiele a tylko jedno równanie. Zainstalowanie stentów wskazuje, że niedrożność była poniżej stanu krytycznego lub w miejscu gdzie ich wstawianie miało sens praktyczny, można przyjąć, że jest jeszcze *rezerwa* ratowania przepływów poprzez ich wymianę lub w postaci by-pass`ów (obiegi zastępcze wykonywane z naczyń krwionośnych chorego np. przez przełączenie tętnicy piersiowej lub wstawienie *obejścia* zatoru z kawałków tętnic pobieranych z nogi lub ręki chorego). Teoretycznie, przy odpowiednim trybie życia i ewentualnej właściwej opiece/pomocy może jeszcze żyć i kilkadziesiąt lat. Nie podałeś ile ma lat, jaki ogólny stan zdrowia - to tymbardziej trudno prorokować. Czas eksploatcji stentów jest różny w różnych przypadkach osobowych i też zależy od ich rodzaju technicznego (stosowane są dwa rodzaje), praktyka wykazuje i kilka miesięcy i kilka lat. Branie leków do końca życia (cokolwiek to znaczy) to w kardiologii dosyć częste przypadki i właśnie służy oddaleniu terminu śmierci, a optymista powiedziałby wydłużeniu życia. Nie jestem lekarzem, ale opisałem Ci moje doświadczenia praktyczne jako pacjenta Instytutu Kardiologii i Szpitala Klinicznego na Banacha. Do *sześćdziesiątki* wszystko było ok, a potem zacząłem się *sypać*. By-passy, tętniaki brzuszne, biodrowe o wielkościach do zabiegów, piekielna miażdżyca nóg, ale jeszcze nie mówią o ich obcinaniu - samo życie, a *osiemnaście* lat miałem przez 40 lat. Nie tracę nadzieji, że samodzielnie do końca będę mógł korzystać z łazienki, to jest chyba najważniejsze dla mnie jak i rodziny. Według opinii lekarza rodzinnego, opieka moja i moich sióstr dodała mojej matce około 10 lat życia, dożyła 82 lat, przez ostatnie około 10 lat praktycznie nie chodziła, a przez 25 lat nikt nie chciał jej operować tętniaków, a potem nawet uszkodzonego stawu biodrowego, ze względu na zły stan ogólny. Życzę Ci dużo zdrowia i wtrzymałości, sukcesy dadzą Ci satysfakcję.

avatar
Żyrardów92 IP: 213.199.198.**

Moja mama ma 46 lat jej stan zdrowia nie można nazwać bardzo dobrym ani słabym...w każdym bądź razie serdecznie dziękuję ci za chwilę uwagi i pozdrawiam!

avatar
Alicja IP: 83.21.4.**

Najlepiej by było gdyby rzuciła papierosy, to podstawa!

avatar
Barbara 0501 232 804 IP: 83.6.128.**

Te wszystkie dolegliwości biorą sie m. innymi z powodu braków witamin, minerałów i aminokwasów. Niektórzy chcieliby mnie za to zlinczować i wyrzucić z forum. Piszę,,niektórzy*, bo tylko część ludzi szuka wiedzy na ten temat , znajduje ją i stosuje. Należę do grupy tych ,,niektórych*. Dożywianie organizmu stosujemy z mężem od ponad 4 lat i efekty przechodzą nasze najśmielsze oczekiwania. Nieprawdą jest, że nie możemy sobie pomóc, nieprawdą jest, że trzeba brać proszki farmaceutyczne (bardzo szkodliwe) do końca życia. Prawdą jest natomiast, że te proszki nie leczą, one tylko maskują objawy, a choroba rozwija sie nadal ( dodatkowo uszkadzają inne organy). Jeśli chodzi o stenty- one też zarastają, bypassy również pokrywają się złogami miażdżycowymi, jeśli w porę nie zacznie się przeciwdziałać).
Główną przyczyną choroby sercowo- naczyniowej jest niestabilność i dysfunkcja naczyń krwinośnych spowodowana chronicznym brakiem witamin (udowodnione naukowo,poparte badaniami klinicznymi) .Organizm wykorzystuje wtedy cholesterol, lipoproteiny do naprawy naczyń. Przy długotrwałym niedoborze witamin tworzą się złogi miażdżycowe, a miazdżyca jest wczesną formą szkorbutu. Złogi w tętnicach wieńcowych powodują w efekcie zawał, złogi w tętnicach mózgowych- udar. Zamiast żyć w strachu o swoje nogi i nie tylko- proponuję rozważyć przyjmowanie naturalnych witaminowomineralnych składników odżywczych dobrze zestawionych (nie pojedyńczych, na chybił trafił). One są konieczne, jeśli życie Panu miłe! Nie będę tu pisać, co my przyjmujemy, bo prawdopodobnie będę posądzona o reklamę, lub Bóg wie co jeszcze?
Zapewne zdziwią się Państwo, dlaczego o tym nie wszyscy wiedzą, dlaczego nie mówi się i nie pisze w środkach masowego przekazu, dlaczego lekarz nam tego nie powie...., mało tego, witaminy się wyśmiewa, wmawia nam się, że możemy sobie nimi zaszkodzić itd... Te najprostsze, a zarazem najważniejsze składniki odżywcze są olbrzymią konkurencją dla firm produkujących syntetyczne leki (ze strasznymi niejednokrotnie działaniami ubocznymi), które można opatentować i z których można czerpać miliardowe zyski, natomiast natury (bez żadnych działań ubocznych)opatentować się nie da... Pozdrawiam - Barbara 0501 232 804

avatar
jarekgram IP: 91.94.64.**

witam bardzo mnie zaciekawilo to co napisalas Barbaro.Ja siedem dni temu zasililem szeregi zawalowcow i posiadaczy stentow.Mam 50 lat i jeszcze pare dni temu uwazalem sie za okaz zdrowia.Od 10 lat nie pije w ogole alkoholu,faktem jest ze palilem duzo papierosow.Teraz rzucilem palenie definitywnie.Przyznam szczerze,ze moja choroba jest dla mnie wilka niewiadoma.Opieram sie na zaleceniach lekarzy,ale chetnie tez poslucham ludzi doswiadczonych choroba.Jak oni sobie z nia radza.Jesli moglbym Cie prosic Basiu to napisz cos wiecej o tych witaminach.Pozdrawiam wszystkich Jaroslaw

avatar
Gosia IP: 89.78.41.**

czy ktoś czytał książkę pt. Dlaczego zwierzęta nie mają ataków serca tylko my ludzie? Dr.Rath. Polecam

avatar
wojt IP: 77.236.1.**

Cóż to za bzdura że zwierzęta nie mają ataków serca?

avatar
Ateizm IP: 81.190.159.**

wojt, cóş to za twierdzenia bez dowodu?

avatar
anetas

Ateizm nie wiem po co drazysz ten temata ale niestety Wojt ma racje zwierzeta tez maja zawal.Sama mialam psa ktory zdechl z powodu zawalu na stole u weterynarza i nic nie dalo sie zrobic.Psy cierpia tak jak ludzie na nowotwory,zawaly serca,kardiomiopatie.Tez maja powiekszone serce dlatego leczy sie je lekami dla ludzi z apteki.Nie chce pisac na ten temat bo moglabym tak dlugo.Ale uwierz psy tez maja zawal i pewnie inne zwierzeta tez np.ktore zyja w zoo.

avatar
zielona IP: 83.251.172.**

Wiesz mam przyjaciela, który mimo stendów prowadzi normalny tryb życia i ma się w porządku. Myślę, że można z nimi przeżyć jeszcze wiele lat, wszystko zależy od podejścia i od zadbania o swoje sprawy codzienne. Tak, żeby człowiekowi, w miarę możliwości, jak najbardziej grało we wszystkich sprawach i żeby mieć jak najmniej stresów i problemów.

avatar
włodek b. IP: 91.123.164.**

witam, mam nadzieję że ktoś czasem zajrzy na tą stronę.
wszystkie zwierzęta chorują na te same co człowiek choroby + te typowo zwierzęce.
ja pierwszy zawał miałem w 1994 roku pod koniec grudnia. przez 8 lat nic się nie działo, żyłem normalnie, prawie że zapomniałem o nim. nagle w 2002 roku całkiem bez powodu przewróciłem się, dostałem jakichś drgawek. ponieważ to trwało zbyt długo żona wezwała pogotowie. w szpitalu zrobiono mi próbę wysiłkową w trakcie której biegłem 10 minut bez żadnych sensacji, aż mi się znudziło i poprostu zeskoczyłem z bieżni. no ale trzeba coś napisać dlaczego próba została przerwana, choć pielęgniarka stwierdziła że zdrów jestem ja ryba bo ani tętno ani ciśnienie krwi nie wzrosło ponad normę, a wszystko wróciło do stanu *przed wysiłkiem* w krótkim czasie. no to napisała że z powodu zawrotów głowy. konsylium lekarskie skierowało mnie na koronarografię. i tu było wielkie zaskoczenie ponieważ okazało się że moje serce ledwo zipie. dwie z trzech tętnic zarośnięte całkowicie, trzecia w 50 %. operacja (luty 2003r) wszczepienia bajpasów przebiegła bez żadnych sensacji, jedynie z wybudzeniem mnie były jakieś kłopoty. szybko się rany goiły bo organizm jako całość mam zdrowy. w 5 dobie zdjęto mi szwy. choć jeszcze po 6 miesiącach jakaś zabłąkana zielona nitka ze mnie wyszła. drugi zawał miałem w 2005 roku. przeżyłem go bez sensacji- miałem już sporo wiadomości. trzeci zawał dopadł mnie w kwietniu 2008, po nim zrobiono mi koronarografię i dostałem skierowanie na wstawienie stenta w Nałęczowie. mogę powiedzieć, że odżyłem po tym zabiegu, mogłem szybciej chodzić i czułem się swietnie. czwarty zawał położył mnie w lipcu tego roku (2009), po nim ledwo chodzę a dojście do sklepu podzieliłem na dwa etapy- dusznica uniemożliwia jakikolwiek szybszy ruch lub dłużej trwający wysiłek. 15 października miałem koronarografię i 19 listopada będą wstawiać mi stenta w szpitalu w Lublinie. jeśli zobaczę że ktoś moją wiadomiść odczytał i napisał coś to po zabiegu postaram się odezwać.
pozdrawiam wszystkich zawałowców, serca w górę- nie załamywać się.

avatar
anetas

Witaj Wlodek.Moj maz ma wstawione dwa stenty.Pierwszy w w lipcu a drogi w sierpniu.Mial robiona koronarografie bo ma stwierdzona chorobe wiencowa i miazdzyce zarostowa.Ternice wiencowe byly w bardzo zlym stanie i mezowi grozil zawal w kazdej chwili-jednak udalo nam sie go uniknac.Po zalozeniu stetow nie widze jakiej poprawy.Jest tak jak bylo przedb stetami.Pozdrawiam.

avatar
A IP: 89.79.247.**

a mój chomik podobno miał zawał serca i co Ty na to?

avatar
EWKA IP: 79.191.39.**

nie ma reguły ile lat ktoś będzie żył - bo ma stenty lub ich niema .....znam osoby które leżały ze mną w szpitalu ...i żyją już od chwili założenia stentów kilkadziesiąt lat prawie,,,każdy człowiek jest inny ..pozdrawiam twoją mamę Żyrardów mam 48 lat jestem 2 miesiące po zawale- nie paliłam papierosów , nie miałam miażdżycy (czuję sie różnie ) mama musi zmienić tryb życia ale o tym wszystkim pewnie powiedzą jej w szpitalu
a co do chorób zwierząt nie będę polemizować - bo zwierzęta chorują,ale tylko podobnie do ludzi ...ale na pewno nie tak jak ludzie