avatar
rbk IP: 178.42.86.**

Ja również życzę Ci Włodku całego Nowego Roku i następnych też w zdrowiu ,spokoju,dostatku ,dobrej kondycji a nade wszystko w tym optymizmie i dostrzegania pozytywów w drobnych rzeczach.
Przeczytałam wszystko co napisałeś i sam nie wiesz jak podniosłeś mnie na duchu.Stenty miałam w grudniu ale czuję się dość kiepsko,choć myślę ,że to sprawa psychiki.
Wszystkim życzę duuużo zdrowia i optymizmu.

avatar
rzanna61 IP: 79.186.140.**

4 stycznia będę miała wstawianie stentów w Aninie.2 zawały ,pierwszy w w wieku 46 1 stent , następny zawał maj 2010 rok założono 2 stenty , dwie tętnice zapchane w 100 procentach,akcja reanimacyjna 2 godzinna.Strazh przed nasteną obecną koronarografię okropny lęk , czuje się tak jak bym miała iśc na krzesło elektryczne,a jednak zgodziłam się na zabieg , bo wiem ,że wyjścia nie ma!!!!W każdej chwili następny zawał.Czy ktoś może udzielić mi informacji na temat podania leków zobojetniajacych lęk przed tym zabiegiem. . Będę wdzięczna za odpowiedź.Zabieg wszczepienia stentów w Aninie pierwszy raz, poprzednie w B-szczy.

avatar
wlodekb

Rbk. dziękuję. cieszę się że samym tylko pisaniem, podniosłem Cię na *duchu*. musimy się wspierać wzajemnie, bezinteresownie, bo to pomaga przetrwać. nie zawsze znajdujemy wsparcie i zrozumienie w rodzinie. zawał to tego typu schorzenie że atakuje serce i umysł. powoduje strach, przed normalnym życiem i przed następnym zawałem. żałuję że nie zauważyłem tego co napisała rzanna, bo może bym coś pomógł.
pozdrawiam wszystkich serdecznie.
serca w górę zawałowcy, bajpaśnicy i stenciarze.

avatar
Maciek RZE IP: 78.131.188.**

Przeszedłem zawał w październiku 2011 w 44 roku życia. 2 stenty. Zawał dopadł mnie na treningu. Po dwóch godzinach od pojawienia się bóli (wersja książkowa) byłem już po zabiegu. Przed zawałem paliłem papierochy - paczka, lubiłem wódeczkę dwa razy w tygodniu (bez przesady), jedzenie na maxa goloneczki, szaszłyki itd. Nigdy mnie nic nie bolało! Mam ekstra pracę, stresu tylko co na lekarstwo. Myślałem, że będę tak żyć przynajmniej do 80 -tki.
Teraz się wszystko zmieniło. Papierosów zero, tłuszczy zwierzęcych zero, alkoholu zero (w niedzielę po kolacji lampka czerwonego wina). Zacząłem po próbie wysiłkowej (ok) pływać. Kondycja lepsza niż przed zawałem, choć ćwiczę na 70 - 80%. Przestałem trenować boks. Wszystko niby fajnie, ale zaczyna siadać mi psychika. Patrzę na swoje dzieci i mam po chwili łzy w oczach. Pojawiają się lęki. Napiszcie mi proszę, czy przechodzicie to sami, czy może psycholog wam pomaga. Moi znajomi rodzina mnie pociesza, ale nie mogę jakoś zaskoczyć.

avatar
wlodekb

Maciek RZE, zacznij żyć normalnie. myślenie o tym co szkodzi przeszkadza i przypomina o chorobie. pod żadnym pozorem nie jedz tego czego nie lubisz i co Ci nie smakuje. wszystko inne jedz i nie przejmuj się zawałem- było, minęło. ciągłe myślenie o zawale potrafi zabić największego twardziela. zawał (przeżyty), zostawia nieduże ślady na sercu a wielkie w psychice. strachu trzeba się pozbyć bo żyć nie pozwala, strach paraliżuje i ubezwłasnowolnia. nigdy nie myślałem o wizycie u psychologa, sam jestem swoim psychologiem, sterem i żeglarzem. w moje myśli nikt nie ma prawa zaglądać. dla mnie największym problemem był fakt że ktoś zaglądał w moje wnętrze (fizycznie) gapił się jak sroka w kość i pewnie komentował! i to mnie najbardziej bolało. ale wytłumaczyłem sobie- tak musiało być i być może czegoś ten *ktoś* się nauczył i innym będzie mógł lepiej pomóc. przecież zanim zajrzał we mnie musiał zajrzeć w innych. pozdrawiam Prof. dr. Janusz Stążka oraz dr. Cezary Jurko i innych *zaglądaczy* z kardiochirurgii PSK- 4 w Lublinie.
pozdrawiam zawałowców, bajpaśników i stenciarzy. serca w górę.

avatar
Runi

Drodzy forumowicze. Wtorek to dzień ponownej koronarografi po założonych stentach. Minęło siedem miesięcy.Brałam Plavix, Polokard i Acenokumarol. Jutro przechodzę na Fragmin. Nie mogę się doczekać zabiegu. Mam podobne dolegliwości jak przed stentami, ale nie wiem czy te obecne to po zapaleniu płuc czy sercowe. Oszczędzam się i czekam. Jedną operację już miałam i kto ma obawy niech pomyśli o tym, że tylko fachowcy mogą choć na jakiś czas nas naprawić. Za to im i Bogu należy dziękować. Bez nich już nas by nie było. Dlatego też bez histerii bo to nie pomaga, a pogarsza stan zdrowia. Mam na myśli, że nerwica może wywoływać arytmię lub inne
stany nieprzyjemne. Pozdrawiam. Zgłoszę się po wszystkim. Nadmieniam, że po założeniu stentów czułam się doskonale.Gdyby nie astma i zapalenie płuc może czułabym się dalej dobrze.

avatar
kruger100 IP: 77.45.19.**

Powodzenia.
Daj znać co i jak po zabiegu.
Życzę zdrowia.

avatar
PaulaG IP: 89.229.195.**

Kochani, polecam Wam zapoznać się z lekturą Pana Tombaka! *Droga do zdrowia* i inne części. Jeśli nie lekarze, to Natura naszym ratunkiem! Naprawdę gorąco polecam.

PS. Panie Włodku, czy zmienił Pan nawyki żywieniowe po zabiegach wstawiania stentów?

avatar
moniccaX25

Witam, moja mama ma mieć zakładany stent i bardzo się o nią martwię. Chciałam nadmienić, że wypowiedzi Pana Włodka B. bardzo podtrzymują na duchu. Ma Pan wielką pogodę ducha Panie Włodku B. Pozdrawiam serdecznie

avatar
wlodekb

Pozdrawiam Państwa serdecznie. cieszę się że mogłem choć trochę pomóc. Pani PaulaG- jem to co lubię, co zawsze jadłem, choć już nie w takich ilościach jak dawniej. uwielbiam jajecznicę- mam nawet domową koncesję na jej przyrządzanie. kocham mięsko we wszelkiej postaci. gorzej z warzywami ale za tym nigdy nie przepadałem bom nie królik albo zając. ale czym byłby dostojny schabowy bez porządnej porcji surówki? Pani moniccaX25- pogoda ducha wynika z prostej zasady- żyje się raz. trzeba to życie przeżyć jak najobszerniej. więcej się taka okazja nie zdarzy. *drugi raz nie zaproszą nas wcale* jak śpiewa Maryla Rodowicz.
pozdrawiam zawałowców, bajpaśników i stenciarzy. serca w górę

avatar
Krystyna 1960 IP: 83.8.131.**

Pozdrawiam wszystkich *dotkniętych*dolegliwościami kardiolo.
Mam 51 lat,2 stenty od lat 4.Czuję się ,oby tak dalej.Jestem za nie b.wdzięczna.Ta choroba w mojej rodzinie zebrała obfite żniwo.Dziadek 65 lat,wujkowie 42 i 47,mama 56,brat 38,jego syn 19.My ,z moim drugim bratem oboje-wieńcówka.Bogu dzięki dziś medycyna może pomóc.Oni musieli umrzeć.

avatar
ilajla IP: 88.135.160.**

Witam wszystkich
Rok temu we wrześniu byłam pogodną żoną matką 39 lat,dbałam o zdrowie nie paliłam okazjonalnie winko ćwiczyłam 5 razy w tyg,(miałam nadwagę)25 kg i mega stres w pracy .
I niestety po treningu dopadł mnie silny ból ręki oraz dziwne duszności (zator)który rozmasowałam po zajeciach pojechałam do domu niestety w domu bardzo zle sie poczułam do tego stopnia ze pomyslałam o zawale,wiec po kilku pomiarach cisnienia które skakało w górę nie miłośiernie podeszłam do komputera i wpisałam objawy które mnie męczyły po czym oblał mnie zimny pot i pędem pojechałam do szpitala,tak po zrobieniu badan okazało sie iż enzymy wyszły minusowe wiec jest zagrożenie zawałem. Młoda pani doktor zaczęła dzwonić do okolicznych szpitalsch -kardiologiach niestety z powodu wieku 39 lat cyt: za młoda nie jest w grupie ryzyka odmówiono przewiezienia ,wiec położyli mnie w szpitalu gdzie po zrobieniu badan spedziłam dzien i noc natomiast rano znowu objawy się nasiliły wiec poszłam na badanie test wysiłkowy pani doktor popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem jakby chciała dodać następna hipochondryczka,ale zaczeła robic test i po chwili oczy jej sie zaczeły powiekszać po 3 min jak stwierdziła natychmiast na kardiologie to jest zawał po 5 min leżałam na łózku w erce ale czekałam tam 25 min na wypis (w sumie oni mają czas ja się nie znam )nastepnie trasa 25 do Bielska do PAKSU Koronografia 2 stenty DES I CIESZĘ SIE ŻYCIEM dzięki lekarzom z tamtego oddziału .Od tego czasu moje życie zmieniło sie diametralnie najpierw przeszłam załamanie ,potem czułam wsciekłość i nie moc zamiast schudnąć jeszcze przytyłam ,dopiero w grudniu 2011 zrozumiałam ze mam prawie 40 lat i warto żyć wziełam sie za siebie wprowadziłam zdrowe żywienie schudłam 16 kg i uprawiam sport oczywiscie są gorsze dni gdzie mi sie nic nie chce,ze kładąć się spać zastanawiam się czy wstanę rano,ze brakuje motywacji ,ale są i takie ze cieszę sie każdym dniem ,powinno być miejsce gdzie ludzie z naszymi problemami mogą sie wygadać bo przecież nie można non stop z rodziną o tym rozmawiać,czy ktos zna jakies grupy wsparcia.Pozdrawiam i życzę zdrowia mam nadzieję że jest nam dane jeszcze wiele wiosen :).

avatar
kolt

Zdążyć z zawałem do Szpitala to jedno, mieć wszczepione stenty to drugie, a żyć po zawale to trzecie. Leczenie inwazyjne serca się zmienia w zawrotnym tępie, stąd warto trzymać rękę na pulsie. Poniżej dwa ciekawe doniesienia dla tych z Was, u których planowana jest angioplastyka z implantacją stetnów:

http://koltowski.com/2012/05/17/badania-desolve-i-biosolve-i-nowe-stenty-bioabsorbowalne-europcr-2012/

http://koltowski.com/2012/05/17/badanie-roma-ii-dawka-nasycajaca-statyn-przed-pci-w-stabilnej-chrobie-wiencowej/

pozdrawiam!

avatar
kruger100 IP: 77.45.19.**

Witam wszystkich.
~ilajla, mi też by się przydała jakaś grupa wsparcia. Mnie też dopadł zawał trochę szybko bo miałem 36l. 1 stent DES(styczeń 2011) na razie jakoś leci badania niby ok.( cholesterol ok, ciśnienie ok. próba wysiłkowa ok.) palenie rzuciłem od razu, do dziś schudłem 14kg(wtedy ważyłem 93kg przy 178cm to też nie było tragedii) ale nie zawsze się dobrze czuje.Staram się uprawiać aktywność fizyczną, biegam co drugi dzień 6,7 km zajmuje mi to 34-40 min. jeżdżę też na rolkach ok 1.5 godz. w dni które nie biegam. Teoretycznie jest dobrze, ale jednak nie do końca tak się czuje.
Pozdrawiam.

avatar
Ika80 IP: 178.36.244.**

Witam wszystkich piszę bo problemy z sercem zaczeły się u mojej mamy ma 57 lat i właśnie jest po zabiegu balonikowaniu,który miała robiony poza granicami kraju we włoszech a zaczeło sie to od tego że piekło ja bardzo w klatce piersiowej i plecy ją bolały zrobiono jej badania ekg,ktore nic nie wykazało ale dolegliwosci nie minely wiec została skierowana na rezonans magnetyczny z podaniem kontrastu i wyszło ze ma 50%pozapychane żyły i została poddana zabiegowi koronarografi,podczas ktorego wykonano to balonikowanie teraz lezy jeszcze w szpitalu bo bola ja bardzo nogi(a zabieg miała robiony przez reke)mieli jej dzis robic ekg wysiłkowe ale nie zrobili bo w nocy dostała temp.38.6 lekarz nie potrafil wytlumaczyc czym ona jest spowodowana,dostała antybiotyki zrobiono jej rtg nog.Zaznacze że mama leczy sie na nadcisnienie tetnicze juz ladnych pare lat,bardzo sie martwie o nia mój tato zmarł na zawał 20 lat temu gdzie jeszcze nie wykonywali takich zabiegow.Prosze jesli wiecie czemu moja mama mogla dostac temp.i czy bole nog po tym zabiegu to normalna sprawa napiszcie bede wdzieczna.Pozdrawiam