avatar
~kropka~ IP: 83.10.97.**

Witajcie!kilka dni temu natrafiłam na te stronę i z każdym przczytanym wpisem czuję się lepiej. Postanowiłam napisać wam moją historię choroby, zawsze lepiej mi się robi jak się wygadam. Przepraszam z góry gdyby moja wypowiedź nie była składna i krótka, mnóstwo myśli kołuje mi w głowie i w dodatku mam doła (ale to inny temat). Niewiele osób zna tą historię pora żebym wyszłą z mojego *zaklętego kręgu* i zrobiła coś ze swoim życiem. Miałam niektóre objawy o których wspominacie i napełnia mnie to nadzieją że może mam nerwicę. Pewnie to głupio zabrzmi ale wolałabym żeby zdiagnozowali u mnie silną nerwicę niż raka, którego sobie od kilku lat wmawiam. Moja babcia zmarła na raka i jestem obciążona genetycznie, z resztą nie jest trudno zachorować na niego w dzisiejszych czasach. Ja *miałam raka * dosłownie wszędzie.Nie istnieją dla mnie inne choroby oprócz niego,cokolwiek mnie zaboli jest to dla mnie kolejny dowód jak *ciężko jestem chora*. Na przykład 3 lata temu codziennie bolała mnie głowa, w róznych częściach, drętwiałą mi szyja, miałam gule w gardle, pocieszałam sie , że to nerwy ale i tak myślałam, że pewnie to rak mózgu. Głowa na szcęście juz bardzo długo mnie nie boli i teraz juz nie myśle że miałąm w niej raka. 2 lata temu na w-F po kilkunastominutowym biegu musieliśmy sprawdzić sobie tętno, ja nie wiem czy źle przyłożyłam palce ale wydawało mi sie, że bardzo nierówno mi serce bije, od tego momentu z moim sercem zaczeło się cos dziać.Bardzo często mnie kłuło i bolało dziwnie. Jak przy zasypianiu poczułam lub usłyszałam, że bije mi serce dostawałam ataku paniki. Nie potrafiłam zasnąć jak słyszałam serce bo bałam sie, że utwierdze się w przekonaniu ze jestem chora, a wychodziłam z założenia, że lepiej żyć w nieswiadomości posiadania jakiejś choroby niż pójść się zbadać. Na szczęscie serduszko się uspokoiło i już dawno nie daje znać o sobie. Nastepny ogromny strach powodowały kłucia *w płucach* , zaczełąm panicznie bać się, że mama raka płuc, dochodziły do tego też duszności kiedy chciałam wziąść głęboki oddech i nie mogłam. Robilo mi się wtedy słabo i myślałam że zaraz zemdleje albo braknie mi powietrza-nad dusznością juz zapanowałam, poprostu nie zwracam na nią uwagi i juz mi to nie dokucza. Na początku 2008 roku zaczęło kłuć mnie z prawej strony żeber na dole. Najpierw sporadycznie a jak zaczełam o tym myśleć to już ciągami, oczywiście dla mnie oznaczało to raka wątroby. Powiedziałam raz do moich kumpelek, że nie bolało mnie jeszcze z lewej strony i odziwo zaczęło po kilku dniach. Czasem ten ból skakał mi z prawej strony na lewą, na szczeście też już od dłuższego czasu mnie nie nawiedza. Pamietam taką sytuację jak pobiegłam roztrzęsiona z płaczem do mamy i powiedziałam, że chyba umieram bo strasznie piecze mnie gardło i górne drogi oddechowe przy oddychaniu, tak jakbym kilka dni miała cieżki kaszel. Wtedy na serio myślałam, że umre, ale moja mama, która nerwicę zna z własnego życia powiedziała mi, ze miała kiedyś identyczny ból i że to było newrwicowe. Uspokoiła mnie troszkę, pobolało mnie kilka dni i przestało(później już tego bólu nigdy nie miałam)Od jakiegoś czasu *mam przerzut * na żołądek i jelita , kilka dni bolały mnie jelita i żołądek, początkowo myslałam, że to może grypa żołądkowa ale jak ból nie minął po kilku dniach, poważnie sie przeraziłam. Na szczeście zauważam że jelita dały mi spokój, To głowne objawy ale miałam też kilka innych.zdarzało się że kilka nocy pod rząd śniły mi się koszmary(łącznie z własną śmiercią). Staram się funkcjonować normalnie, dusze to wszystko w sobie, świetnie się kamufluję, właściwie to od nie dawa zaczynam o tym w ogóle mówić, o niektórych moich objawach nikt nie wie. Czasem tylko wypłacze się na ramieniu mamy czy przyjaciółki jak mam strasznego doła. Najgorsze jet to, że mam straszny paraliż przed badaniami, Czuje, że nie doszłabym do gabinetu, taka jestem juz zmeczona tymi objawami i moimi myślami. Mówiłam sobie wiele razy że pójde, zbadam się , a zaraz potem miałam takie mysli że to bdzie mój gwóźdź do trumny , zdiagnozują u mnie nowotwór złośliwy z mnóstwem przerzutów, że dostanę góra miesiąc życia, że się załame, nie bede miała odrobiny siły do walkki z chorobą i nadziei, więc wolę ciągnąc moje *spokojne życie* bez damatów i szpitali i liczyć, że w cudowny sposób opuszczą mnie kiedys wszystkie bóle.Teraz jest ze mną dużo lepiej, ale ile ja nocy przepłakałam. Nie potrafiłam planować przyszłości, bo myślałam, że mnie już wiele nie czeka. Pochwalę się wam małym sukcesem z przeszłości. Dla mnie to był wielki wyczyn. Mimo tego, że tak bardzo boje się lekarzy 1,5 roku temu po codziennych kłuciach pod żebrami poczułam, że jak się nie zbadam, to umrę, nawet moja rodzina nie bedzie wiedziała kiedy i na co. Zdeterminowana i przerażona poszłam do lekarza ogólnego, zrobiłam sobie badania krwi , moczu, spirometrie i rtg płuc.Badania wyszły świetnie, ale lekarka wysłała mnie mimo to do pulmonologa. Tak mnie te potajemne wizyty u lekarza( nikt w domu nie wiedział co się ze mną dzieje i że pojechałam na badania) i czekanie na wyniki badań zmęczyły fizycznie i pychicznie że pomyślałam sobie, że odpocznę trochę i za jakiś miesiąc porobie kolejne badania. Niestety to był mój jednorazowy wyczyn, od tej pory nie byłam u żadnego specjalisty. Wiem, że to chore, ale jest to silniejsze ode mnie. Generalnie nawet jak nie myśle o swoim *raku* to cały czas czuje że jest *ze mną*, a już zawsze przed snem i rano. Zdarzało że jak wstałam rano i poczułam znowu jakieś kłucie dostawałam drgawek ze strachu .Wiem, że mam zrytą psychikę, strasznie się z tym męczę, pocieszam się tym, że skoro od 5 lat żyje w ciagłym lęku, stresie to mam świetną pożywke dla newricy i że gdybym jednak miała tego raka to pewnie bym już umarła. Mam postanowienie, że z początkiem nowego roku porobie sobie potrzebne badania, nie wiem jak znajde na to siłę, ale ostatnio dochodze do wniosku, że samym myśleniem o chorobie wpędzę się do grobu więc co mi szkodzi...???uff... na prawde mi lżej, przepraszam że tak się rozpisałam.Dzięki za cierpliwe przeczytanie. Trzymajcie się ciepło. mam 22lata

avatar
M IP: 83.6.60.**

Kropka, wmawianie sobie roznych typow raka hmm no coz ja tez to przerabialam, a moze przerabiam dalej. Tez juz *mialam* raka zoladka, mozgu,pluc itd, wszystko w zaleznosci od tego co mi w danej chwili dolegalo. A *nasz rak* mija wtedy kiedy objawy ustepuje. Nie powiem Ci jak sobie z tym radzic poniewaz sama znajduje sie w takim punkcie ze szukam pomocy jak z tego wyjsc, kazdego dnia mam nadzieje ze to minie ale nie mija, raz jest lepiej raz gorzej i tak telepie sie z dnia na dzien........Czy ktos kto byl u psychologa moze cos napisac na ten temat, jak wyglada wizyta itd?

avatar
Joanna IP: 89.25.130.**

Mogę tylko dodać, że przeżywam to samo. Kiedyś usłyszałam o chłopcu z mojej szkoły, który zmarł na raka kości. Opowieść zaczynała się od tego, że jak jechał autobusem to przy mocniejszym szarpnięciu pojazdu złamała mu się ręka a potem ją amputowano i niedługo potem zmarł. No i zgadnijcie, zaczęła boleć mnie lewa ręka. Jakież tortury przechodziłam myśląc, że historia się powtórzy. Ale nic takiego się nie stało, co utwierdza mnie w przekonaniu, że to tylko moja psychika.
ps. do M. - mnie też drętwieją trochę ręce. Ostatnio dziwnie łaskocze mnie lewa ręka, ale mam w niej tyle siły co zwykle. Heh.

avatar
joanna87

czesc grzesku doskonale cie rozumiem ja nadal nie wiem co mi jest a mam takie same objawy od 8miesiecy latam po lekarzach i nikt ie wie o co chodzi moja mam twierdzie ze mam nerwice teraz jak to czytam stwierdzam ze to bardzo prawdopodobne to co przeszlam psychicznie przez kilka miesiecy to cos strasznego.chetnie ci opowiem moja historie abys nie czul sie samotny ja tez potrzebuje o tym pogadac z kims kto ma podobny problem.prosze odezwij sie na mojego maila joanna871@wp.pl pozdrawiam i pamietaj grunt to nie poddawac sie i nie dac zwariowac ja tak walcze od 8miesiecy z tym

avatar
joanna87

dodam jeszcze ze tez sie czuje tak codziennie nerwica zaatakowala mnie nagle kilka miesiecy temu mam straszne zawroty glowy zle widze czasami nawet bardzo mam dusznosci kolatania serca okropne bole zoladka wymioty mrowienie ciala dretwienie rak nog nudnosci niektore z objaw przeszly ale zawroty zaburzenia widzenia leki bole zoladka itp mam codziennie i czesto biore uspokajajace leki tez momentami jak mam silne ataki mam wrazenie jakbym umierala i trace kontrole nad tym mialam nawet mysli samobojcze przez to objawy mam do dzis ale walcze chociaz momentami brak mi sil do tego mam szumy uszne od 8niesiecy co jeszcze bardziej utrudnia mi zycie moja historia jest ciekawa bardzo ktokolwiek chce ja poznac zapraszam na maila joanna871@wp.pl odpowiem kazdemu i kazdemu opowiem moja straszna historie pozdrawiam piszcie musze z kims o tym pogadac czuje sie taka przybita chce pogadac o tymm z kims kto tego doswiadcza.czekam na maile pozdrawiam buziaki serdeczne

avatar
joanna87

zapomnialam o najwazniejszym od poltora roku przebywam za granica i to tu mnie spotkalo nie moge na razie wrocic do polsk i sie tak mecze sama nie mam przyjaciol itp mam chlopaka ale on tez ma swoje problemy nie chce go zamartwiac wiem ze musze po lekarzach latac ale jakos oni maa inne podejscie tuaj bo juz tak mam 8mieseicy od tego czasu chodze po lekarzach i nic wiec piszcie do mnie a na pewno bede probowala tu z tymi lekarzami ale wsparcie z waszej strony jest bardzo wazne dla mnie i to prawda ze klimat angielski tu nie sprzyja i pogarsza taka nerwice mi sie wydaje ze ja tutaj sie wlasnie ow nerwicy dorobilam choc bez lekarza tez ne stwierdz ze j amam czekam nie zawiedzcie mnie

avatar
joanna87

a co do tracenia kontaktu z reczywistoscia to mam tak czesto i tez jestem nerwowa wystarczy ze z lekka sie zdenerwuje i juz czuje jkabym umierala to jest okropne psychika siada i czlowiek zaczyna si eczuc jak nie normalny abo ze zwariuje a zreszta tylu z was ma ten problem ze opowiem tutaj ta historie.wiec tak wszystko zaczelo sie od maja 2008 .zatkalam sobie ucho patyczkiem do czyszczenia i to dosc gleboko od pierwszego dnia zakrapialam po 3 dniach zaczelam miec w uchu dzwonienie itp i wtedy sie zaczelo....panika strach lek nie spalam ze 2 tygodnie plakalam codziennie i tak przez pierwszy miesiac bo dopiero po miesiacu ucho mi wyplukali mama i chlopak nie iwedzieli co robic tlumaczyli mi ze nic mi nie bedzie ze bedzie ok a ja swoje i placz.wkoncu pewnego dnia musialam isc na nogach do pracy wyszlam i zauwazylam ze inaczej widze niz zwykle a nigdy nie mialam problemow ze wzrokiem wszystko takie wydawalo sie jakby ciemniejsze jakies plamy czasem mgla i zawroty glowy takie ze prawie sie przewracalam na ulicy potem zaczely sie skurcze w brzuchu bardzo silne i bolesne wymioty mrowienie ciala dretwienie nog rak ale czest np prawej reki prawej nogi uczucie jakbym tracile czucie w rece bol wszystkich miesni nie moglam wstac z lozka na poczatku jak kaleka jakas a zawsze we mnie tyle zycia bylo i tak bez przerwy zaczelam pic herbatki ziolowe uspokajajace a takze ziolowe tabletki uspokajajace oczywiscie ja po nie ni eposzlam do sklepu tylko chlopak bo ja nie bylam w stanie isc do lekarza ani gdzie kolwiek czula sie takk jakbym nie mogla funkcjonowac jak bym miala zemdlec umrzec itp plakalam mowilam ze ja umieram ze wariuje i tak kilka miesiecy teraz jest lepiej ale szumy w uszach mam do dzis i to gorsze zawroty mam mniejsze ale mam tak samo zaburzenia wzroku krotkie plytkie oddechy klocia palenie pieczenie w mostku w klatce pod lopatka wystarczy ze lekko sie zdenerwowalam a juz na dryugi dzien bole zoladka wymioty zawroty i tak w kolko wmawialam sobie ze mam guza mozgu alboe przez te szumy ze bede glucha itp pozniej plakalam ze warije schudlam 5kg chyba w tydzien :( a juz jestem wystarczajaco szczupla zawsze bylam nerwowa osoba ale teraz to juz mnie wykancza panuje nad tym juz jakos po tych 8miesiacach ale i tak mam te objawy tyle ze slabsze bylam u okulisty oczy mam zdrowe a mimo wszystko momentami wydaje mi sie ze slepne mam zawsze mi mowila ze to nerwica bo kiedys dawno temu sama sie na to leczyla a mila jeszze gorsza.teraz juz jem wychodze na miasto itp a jeszcze w wakacje to bylo cos strasznego tez zwalnialam sie z pracy albo wogole nie szlam leki strach i jak sie o tym mysli to jeszcze bardziej sie kreci w glowie zle widzi itd czesto mam napady placzu z tego powodu z bezradnosci a czasem bez powodu bzdura mnie wyprowadza z rownowagi tak ze od razu mam bole itp i t jest okropne czlowiekowi sie wydaje ze wariuje ze nikt mu nie pomoze ze umiera mdleje dusi sie itp mam to bardzo czesto i to jest przykre laryngolog mi powiedzial ze szumow usznych raczej nie da sie wyleczyc wiec po takiej widomoci znowu mialam ataki panika placz slabosc uczucie ze sie umiera ip hmmm tyle razy to mialam ale mama mi ciagle powtarza walcz i powiem wam wszystkim ze to pomaga jest mi trudno do dzis czuje sie zle codziennie juz nie ma we mnie tej radosci biore lagodne leki uspokajajace od rodzinngeo lekarza wydaje mi sie czasem ze to za malo ale jakos daje rade momentami jest zle za minute lepij momentami super za dwa dni znowu katastrofa i to jakby umieranie .pamietajcie nie jestescie sami ja tak kiedys myslalam ale teraz mam sie z kim tym podzielic prosze piszcie do mnie potrzebuje wsparcia z waszej strony odpisze na kazdego maila i na forum takze .joanna pozdrawiam cieplo pamietajcie walczcie z tym nie poddawajcie sie bo to wtedy atakuje coraz bardziej zaufajcie mi ja tak mam zawsze jak zaczne choc troszke ustepowac panice itd czekam na was kochani :) to cud ze jeszcze potrafie sie usmiechac

avatar
Joanna IP: 89.25.130.**

Joanno87, mogłabyś proszę sprecyzować uczucie drętwienia? Bo ja generalnie cały czas się boję stwardnienia rozsianego :( To moja totalna fobia, świruję jak nie wiem :( 2 lata temu zaczęły mi chodzić mrówki po dłoniach, szczególnie gdy się kładłam, albo gdy siadałam na nogach to jakoś szybciej mi zaczyały drętwieć. Co prawda słyszałam, że takie rzeczy dzieją się od kręgosłupa szyjnego i faktycznie okazało się, że mój jest skrzywiony. Ale raz zdarzyło mi się że siedzac złapały mnie takie mrówki w dłoni, że zupełnie nie dało się tego pozbyć, płakałam jak szalona, po może 5min przeszło. Potem już tylko zdarzało mi się to kiedy szłam spać (to drętwienie) czyli ogólnie w pozycji leżącej, teraz częściej zdarza się, że drętwieją mi ręce w nocy, ale wtedy zrzucam rękę z łóżka i przechodzi. Już przywykłam. Zmieniłam nawyki pracy - siedzę przy stole albo biurku a nie pozwijana, może to pomogło? A ostatnio cierpię na skurcze, takie bóle miejscowe kłujące, czasem z uczuciem zimna albo gorąca w tym miejscu, gdzie *boli*. Miałam robione TK głowy (po tym jak EEG wyszło patologiczne) już dwukrotnie i było prawidłowe. Ale słyszałam, że Tk nie wykrywa niektórych zmian :(( Jestem taka przerażona. Pozdrawiam. Ps. też miałam szumy uszne, a co jakiś czas (teraz coraz dłuższy) zmagam się z zawrotami głowy. 3maj się ciepło.

avatar
Marta IP: 83.30.254.**

Witajcie! Dawno nie pisałam ale z uwagą śledzę nowe wiadomości. Nie zdawałam sobie sprawy, że aż tylu ludzi ma taki problem jak ja. Przez ostatni czas bywało różnie. No więc i na mnie przyszła kolej i od pewnego czasu dręczą mnie zawroty głowy i ogólne uczucie osłabienia. Najgorsze jest kiedy gdzieś wychodzę i wtedy pojawia się lęk, że może zaraz zasłabne, zemdleje a to tylko nasila moje uczucie wszystkie dolegliwości. W domu czuję się jakoś bezpieczniej... Jeśli wiem że mam gdzieś wyjść, spotkanie ze znajomymi, wyjście do koleżanki na kawe (a przecież to same przyjemności) to już jakoś godzine przed strasznie źle się czuje. Niedawno jak siedziałam w knajpie to zaczęło robić mi sie gorąco, kręciło mi sie w głowie, myślałam że wstane i wyjde. Jakoś dałam rade i później zrobiło się całkiem przyjemnie. Byłam zajęta rozmową, żartami itd. więc przestałam myśleć o tym że jednak może jestem na coś chora i czułam się *normalnie*. Na drigi dzień niestety wszystko wróciło do normy :-( Ciągle coś mnie boli, źle się czuje a już najgorsze jak wpisze jakis objaw w wyszukiwarce a tu bach... jakaś poważna choroba... No i wtedy zadręczam się myślami że jestem chora. Ostatnio naczytałam się o ciąży i ciągle wydaje mi sie że mam jakieś objawy. Teraz chyba przyszła kolej na *ciąże* a to pewnie z tego względu że panicznie sie jej boje, bardziej niż wszystkich innych chorób. Głupie, co? No nic nie zadręczam Was już moimi kłoptami. Życzę wszystkim *nerwuskom* zdrowych, wesołych, spokojnych i rodzinnych świąt Buziaczki

avatar
Marta IP: 83.30.254.**

Aaaaa dzisiaj miałam robione badania krwi (morfologia, OB, badania osocza, elektrolity, próby wątrobowe) i wszystko w normie.

avatar
M IP: 83.6.57.**

Marto mam dokladnie to samo co Ty. Kazde wyjscie poza prog mieszkania cos strasznego:/ Apropo moich ostatnich dolegliwosci sercowych, nie wytrzymalam dzis i poszlam do lekarza rodzinnego. Mam juz dosc lazenia po lekarzach bo wiem ze patrza sie juz na mnie malo powaznie jak przychodze z *kolejna nowoscia* no ale coz.....tak wiec bylam i moje serducho zostalo szczegolowo wysluchane i zrobiono mi ekg, oczywiscie wynik dobry, a ja dostalam do doraznego stosowania na uspokojenie tabletki bellergot. Bral ktos z Was je moze kiedys?? Troszke sie uspokoilam , choc serducho boli i tak.....

avatar
Mika IP: 193.59.255.**

Witam dawno nie pisalam bo nie chce sie powtarzac, ale troche lepiej sie czuje , Marto łacze sie z toba, bo to wlasnie tak przebiega, dla uspokojenia serca biore betalok 25mg , na wzmocnienie polecam bodymax plus z zenszeniem, a na noc biore kalms, to przywiozl mi maz z irlandii bo tam jest tanszy ale u nas tez w aptekach jest, wreszcie moge po nim spac i to jest ziolowe.Bron Boze psychotropy bralam przez pare dni sedam bo nie moglam juz sobie poradzic ale bylo jeszcze gorzej.Kochani łacze sie z wami, i życze na te Swieta tych lepszych dni kiedys nadejdzie ten dzien i wszystko nam przejdzie ale trzeba cos sobie pomoc.Pozdrawiam serdecznie.

avatar
jeniferka IP: 83.10.17.**

do kasi 14081987 kasiu jestes jedyna osoba u ktorej objawy mam podobne a nawet jeszcze gorsze i jeszcze jestem w ciazy jesli chcesz pogadam z toba na gg co do badan i neurologa wszystko ci opowiem moje gg 6909455 odezwij sie

avatar
KUBA..26.. Rzeszów IP: 83.25.49.**

Witam wszystkich ...!!!

Mam nerwice o 4 lat i dopiero ostanio trafiłem tutaj ... Nawet sie nie spodziewałem ze az tylu nas jest. Widze ze wszyscy maja przerzone objawy... i powiem szczerze ze wszystkie je mialem i do tej pory mam :( Choc nigdy nie były wszyskie naraz jedyne co towarzysza mi od poczatku to objawy sercowe w przeroznych postaciach i uczucie utraty rzeczywistosci. Wyniki jak wiekszsci z Was wyszły mi ok. Jesli chodzi o lekartwa to szczerze odradzam, prawda jest taka ze kazdy z Nas musi nauczyc sie zyc z tymi objawami i starac sie je ignorowac wiem ze to trudne ale jakos daje sobie rade choc bywaja gorsze dni. Acha objawy dopadaja mnie w 99% po za domek, jak do niego wracam wszytko jest ok :).. od roku chodze na terapie i wydaje mi sie ze to naprawde pomaga, kwestia dobrego doboru terapeuty..... w razie potrzeby z chcia opowiem o mojej nerwicy ze szczegołami.... napewno bede tu zagladał czesciej:) POZDRAWIAM WSZYSTKICH i NIEPODDAWAJCIE SIE ....

avatar
Mika IP: 193.59.255.**

Witaj Kuba czy moglbys napisac cos blizej o tej psychoterapii, gdzie odbywaja sie w Rzeszowie te zajecia, moze jakis telefon, czy to sa spotkania indywidualne czy grupowe.Mieszkam stosunkowo blisko rzeszowa i moze mialabym mozliwosc skorzystania z takich zajec i napisz jak czesto i ile to kosztuje, jezeli mozesz oczywiscie z gory dziekuje.