avatar
Clara

Ha! I to jest to, czego się obawiam, że w pewnym momencie mojego życia , trudniejszym, czy po prostu : innym, rąbnie z nowymi objawami, ale wiesz co? Tym bardziej staram się te *ustabilizowane* chwile chwytać. Doceniać je. Nie doceniałam życia bez nerwicy, to teraz staram się cieszyć tym, co mam. I dlatego też , że jestem w pełni świadoma, że nerwica może pokazać inne, drastyczne oblicze, nie brałam leków. Jakoś sobie radze bez nich. A jakbym tak się przyzwyczaiła to co wezmę wtedy, jeśli będzie masakrycznie?

avatar
Anulasek IP: 83.25.184.**

Clara tu myślimy podobnie. Ja bardzo się boję, że później już nie będzie po co sięgnąć :P
Ja szczerze ci powiem, że nieraz myślałam czy i kiedy to znów uderzy, a jak już się zaczęło to bardzo długo nie wiedziałam że to jest TO.
Teraz też oczywiście nie do końca jestem pewna, bo już powstają w mojej głowie myśli, że może to jakaś choroba, guz, rak ...
Jeden objaw najbardziej mnie denerwuję. Czasami czuje się, jakbym miała nogi z ołowiu, tak, że nie wiem czy dam rade je unosić, żeby chodzić. To jest bardzo irytujące.

avatar
kruella75

CLARA mam wrażenie że nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałam... Nie było tam ani słowa o siedzeniu i użalaniu się nad sobą. Napisałam ze przez ok pół roku nie akceptując swojej ,,choroby* która zresztą wyglądała jak ciężkie organiczne schorzenie serca nie rezygnowałam z niczego, studiowałam na 2 fakach pracowałam i chodziłam na różne kursy. Nie było mowy o użalaniu się nad soba.Napisałam tylko że w pewnym momencie lepsze efekty dla zdrowia daje zwolnienie tempa, odstresowanie się prowadzenie bardziej racjonalnego trybu życia i kazdy normalnie myślący człowiek o zdrowym instynkcie zachowawczym tak intuicyjnie czuje. Niestety osoby z nerwica mają zaburzone postrzeganie rzeczywistości i często próbują i sobie i innym coś udowodnić co moze miec katastrofalne skutki. Poza tym jest takie mądre powiedzenie: zanim zaczniesz kogoś oceniać pochodź w jego butach. Każdy jest inny.

avatar
kruella75

Anulasku, mam zmiany w ekg niestety. wydłużony odcinek QT . Zawsze miałam prawidłowy, nawet w tych najbardziej ostrych momentach kiedy serce wariowało. dostałam wyraźną sugestię aby udać się do kardiologa co niniejszym mam zamiar uczynić. Całkiem jednak możliwe że tym razem nie jest to nerwica a jakieś realne dolegliwości które uaktywniły się po porodzie. Tym bardziej ze po porodzie strasznie obniżył mi się puls ( całkiem odwrotnie do tego co było wcześniej) tak wrecz nienaturalnie dla mnie, nigdy przenigdy nie miałam pulsu 59-65. Zawsze było więcej. Dopiero wczoraj znowu zaczął szaleć. Nic już z tego nie rozumiem. myślałam ze to nerwica, dziwna ale jednak nerwica( dziwna, bo nigdy nie słyszałam aby komuś puls sie obniżał w nerwicy, teoretycznie jest to możliwe bo stres może powodować nadmierną aktywację układu przywspółczulnego, ale w praktyce chyba dość rzadko się zdarza) Nic, pójdę do lekarza i się dowiem czegoś i jeśli to tylko nerwica to dołożę sobie do kolekcji kolejne objawy których w przyszłości nie będę już tak strasznie się obawiać.Idę do lekarza bo jestem zwolenniczką dmuchania na zimne...

avatar
Anulasek IP: 83.25.184.**

Mnie jak atakuje nerwica, to zaczynam bać się lekarzy. Jak mam iść na wizytę, to *umieram* 10 razy :/
Idź, sprawdź, zbadaj. Nigdy za wiele tego.

avatar
kruella75

Trochę humor mi sie poprawił. Własnie wyczytałam ze niektóre leki SSRI mogą działac na wydłużenie odcinka QT. Więc nadal jest szansa ze jest to ,,tylko* nerwica.

avatar
Anulasek IP: 83.25.184.**

Kruella w sumie też tak może być. Skoro ciśnienie obniżają, to i na to może wpływ mają.
Ja już pozałatwiałam sprawy. Ale było mi ciężko. Kilka razy myślałam, że zawrócę, że umieram ... Ech... Ale też głodna byłam i mnie trzepało trochę. Teraz jestem w jakiś osobliwy sposób z siebie dumna, że jednak wytrwałam.

avatar
Judy IP: 89.74.250.**

KRUELLA75 Dziękuję za odpowiedź :).Ja jak zaczęłam brać zoloft to pierwsze dwa tygodnie to był koszmar. Myślałam, że będę po ścianach chodziła. Mimo tego, że lekarz mnie o tym uprzedził to chyba nie wiedziałam, że będzie aż tak :). Później na szczęscie było lepiej. Odstawiałm zoloft i jakoś sobie żyłam a tu proszę, szanowna nerwica powraca. Też staram sobie znajdować zajęcia bo to rzeczywiście pomaga, chociaż czasem tylko ryczeć mi się chce :(((. Też staram się nie chodzić po lekarzach, idę raz, jak stwierdza, ze jest ok wszystko i badania krwi wychodzą ok to już nie latam tylko sobie tłumaczę, że to nerwy. Od 4 listopada zaczynam masaże, mam nadzieję, że to mi też trochę pomoże. W każdym bądź razie chcę wyjść z tego teraz bez leków. Po zolofcie przytyłam 15 kg !!!!!!!!!!!!!!!!! Ciężko mi to zrzucić, już więcej nie chcę ;)

avatar
Anulasek IP: 83.25.184.**

Kolejna noc będzie koszmarna. Mam dość, zaczynam wierzyć że to coś gorszego niż nerwica.

avatar
kruella75

Anulasku co się dzieje? Miałaś dzisiaj dużo spraw, spięłaś się. To naprawdę często tak działa ze jak coś robimy, sprężamy sie bo musimy coś załatwić albo chcemy sobie coś udowodnić to potem następuje odreagowanie. Świadomie jesteś z siebie dumna a podświadomie... nasze ciało musi odreagowac stan napięcia. Zobacz, cały dzień dzisiaj się przełamywałaś. Jeśli dzisiaj gorzej się czujesz to jest to potwierdzenie ze jednak to nerwica. Trzymaj się, wiem ze takie pogorszenia strasznie dołują

avatar
Properth

A czy nerwica może powodować odczuwanie bądź ogólnie dodatkowe skurcze? Miałem tachykardię a teraz zmagam się z kilku lub kilkunastoma dodatkowymi skurczami. USG robione - wszystko w porządku, 5 ekg też okej w 1 tylko dodatkowy skurcz, Holter wykazał ok 800 dodatkowych skurczów nadkomorowych.

avatar
kruella75

PROPERTH skopiowałam info na temat skurczów dodatkowych NADKOMOROWYCH ( to ważne bo nadkomorowe są ok gorsze są komorowe)
Gdzieś słyszałam że moga powstawać przy nerwicy serca ale nie wiem gdzie i czy to prawdziwe info. Tutaj w tym tekście masz że powstają m.in z napięcia układu nerwowego więc wynika że tak.

Dodatkowe skurcze nadkomorowe serca to nieprawidłowe, dodatkowe skurcze serca zaburzające jego rytm, powstające w obrębie przedsionków serca, żył doprowadzających krew do przedsionków i w węźle przedsionkowo-komorowym. Powstają na skutek zaburzenia „elektrycznych mechanizmów” w komórkach mięśniowych na skutek m.in. napięcia układu nerwowego, niedokrwienia serca, infekcji, leków, nadczynności tarczycy, zaburzeń elektrolitowych. Czynnikami wyzwalającymi są także tytoń, kofeina, alkohol, narkotyki.

Dodatkowe skurcze nadkomorowe serca to często spotykana arytmia serca. Ich częstość zwiększa się z wiekiem. Występują także u zdrowych ludzi, choć w niewielkiej ilości (zwykle nie więcej niż 100-200/dobę). Ich ilość może wzrastać pod wpływem stresu, emocji, zaburzeń elektrolitowych, na skutek ubocznych działań używek i leków.
Zwykle są pojedyncze, tzn. po dodatkowym skurczu kolejny skurcz jest prawidłowy, ale mogą być także gromadne (2 lub więcej występujące po sobie).

Dodatkowe skurcze nadkomorowe serca zwykle nie są zauważalne, choć niektóre osoby mogą odczuwać je dość dotkliwie. Mogą powodować uczucie „zamierania”, przestawania czy niemiarowości serca, niepokój i inne. Bardzo liczne nieprzewiedzione (po skurczu przedsionka nie następuje skurcz komory serca) dodatkowe skurcze nadkomorowe serca mogą powodować zmniejszenie rzutu serca i objawy z tym związane – osłabienie, zawroty głowy, omdlenia. W niektórych przypadkach są zapowiedzią wystąpienia bardziej złożonych arytmii nadkomorowych tj migotanie przedsionków.

Jeśli dodatkowe skurcze nadkomorowe serca są bardzo liczne stwierdza się standardowym w zapisie EKG. W innych przypadkach potrzebny jest długotrwały zapis np Holter EKG.

W większości przypadków dodatkowe skurcze nadkomorowe serca nie wymagają żadnego leczenia. W przypadkach, gdy są bardzo liczne i dokuczliwe zaleca się unikanie czynników wyzwalających oraz stosuje się leki z grupy betablokerów lub antagonistów wapnia.

avatar
kruella75

Przeczytałam uważnie ten tekst który skopiowałam i stoi jak byk że stres też ma na to wpływ:-)

avatar
Anulasek IP: 83.25.1.**

Witam wszystkich.
Wczoraj było dobrze jak wróciłam. Wykąpałam się, później córkę, ogarnęłam trochę mieszkanie, włączyłam sobie film i wrócił mąż...
Nagle wszystko się we mnie spięło, nie mogłam sobie znaleźć miejsca, każda część ciała żyła własnym życiem. Chciałam żeby mnie pomasował, ale zasnął :/ Męczyłam się prawie do północy, spięty kark, ramiona, od tego ból głowy, bujanie, ciągły niepokój. Błędne koło, którego nie mogłam przerwać, bo co chwila jakaś z pozoru niewinna myśl nakręcała wszystko od nowa.
W pewnym momencie przeszłą mi przez głowę myśl, jak za dziecka siadałam u rodziców fotelu, nawet jak spali, albo wślizgiwałam się do nich i przytulałam do mamy i to dawało mi spokój. Nie wiem skąd ta myśl się wzięła.
Musiałam iść się położyć, bo czułam, że jestem zmęczona. Wzięłam jakąś małą poduszkę, wtuliłam się w nią, włączyłam stację muzyczną w tv i zasnęłam. Miałam tylko 2 pobudki ale zaraz przytulałam się do poduchy i zasypiałam.
Co z tego jak rano znów wstałam z niepokojem, spięciem ramion i karku...
Zawiozłam córkę do szkoęł, ale jeszcze dziś mam z nią dentystę. Nie wiem, może mąż mnie dziś wyręczy, tak rzadko to robi...
Jutro pewnie będzie panika, bo do psychologa jadę. Zawsze coś.
Już jak sama siebie czytam, to odnoszę wrażenie że w psychiatryku wyląduję.
Ok, nie smucę już. Idę spróbować coś zjeść.

avatar
Nikolka

Hej wszystkim! Ja dzis nie wytrzymam..myslalam ze umieram juz. Zawroty glowy, bóle w klatce ,serce walilo, stracilam wladze w rekach i nogach. Zatkalo mi uszy, zrobilo mi sie slabo...usiadlam i nie moglam wstac! Miesnie bolaly mnnie tak bardzo, ze nawet posladki bolaly. Z placzem zadzwonilam do meza. Zjechal z pracy i siedzi w domu bo ja prawie umarlam.....