avatar
Meggie___ IP: 85.181.207.**

Witam wszystkich, mam 24 lata i nie dawno stwierdzono u mnie nerwice lekowa. Wszystko zaczelo sie w Wielkanoc. cale swieta spedzilam na pogotowiu i w szpitalu,bo wydawalo mi sie ,ze bede umierac, a przy tym bardzo zle sie czulam, bylo mi ciagle slabo, okropnie sie pocilam i cala sie trzeslam. Zrobiono mi podstawowe badania, jak krew, EKG i stwierdzono, ze jestem mloda, zdrowa kobieta. Wyladowalam u psychiatry, przepisal mi tabletki antydepresyjne, venlectine. Biore juz dwa tygodnie, ale na razie nie widze zadnej poprawy. Nadal boje wychodzic sie sama z domu, czesto robi mi sie slabo, a moje serce ciagle bije za szybko. Czy to normalne???? Czy ktos z Was bral te tabletki? Lekarz twierdzi, ze zaczna dopiero dzialas po 2, 3 tygodniach. Niestety przebywam za granica, moj lekarz psychitra jest w Polsce i bede u niego dopiero w maju. Prosze o pomoc. Jesli ktos z Was bral te tabletki, niech podzieli sie ze mna swoimi doswiadzeniami, jak sie czul na poczatku ich brania itd...
Ta nerwica mnie wykancza, kiedys bylam pogodna, lubiana dziewczyna, a dzis na nic nie mam ochoty, po prostu zyc mi sie nie chce :-(
Pozdrawiam serdecznie i trzymam za wszystkich kciuki!!!!

avatar
grzegorz IP: 80.50.89.**

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić że lekarstwa Nas nie wyleczą, załagodzą objawy na pewien czas. Po drugie konieczna jest psychoterapia indywidualna lub grupowa pod okiem doświadczonego terapeuty i raczej unikajcie metod hipnozy, niektórzy to oferują, po hipnozie niektórzy ludzie nagle odkrywają rzeczy które niegdy się nie wydażyły a oni mają świadomość tego jakby to przeszli, właśnie po hipnozie niektórzy stwierdzili że byli porwywani przez kosmitów lub molestowani :). Podczas hipnozy umysł jest bardzo podatny na sugestie, nie chcę rozpisywać się więcej, to taka mała przestroga.

W ciągu 5 lat byłem u trzech psychiatrów, pierwszy dał leki *usypiające*, dwaj następni dali Rudotel i zalecili psychoterapie, także zapomnijcie o ciągłym braniu leków, ja w takich sytuacjach staram się panować nad tym, mówiac że nic mi nie zagraża, źle się czuję ale nic mi nie zagraża, jestem zdrowy, kilku lekarzy to mówiło więc nie mogą się mylić, objawy wtedy są mniej nasilone i krócej cały atak trwa.
Od kiedy zacząłem psychoterapię, mam lepszy nastrój, jak wychodzę z gabinetu to jakbym był po miesięcznych wczasach w tropikach, pełen luz, zero natrętnych myśli itp.

avatar
Meggie___ IP: 85.181.207.**

Czesc Grzegorz, zdaje sobie sprawe, ze same leki mi nie pomoga i nie wylecza mnie calkowicie. Dlatego zdecydowalam sie tez na psychoterapie. Ide w czwartek po raz pierwszy. Mam do Ciebie pytanie, po czym moge poznac czy moj psychiatra jest dobry i moze mi pomoc. Ty juz masz doswiadczenie, bo piszesz, ze byles juz u trzech psychiatrow. Ja, jak juz wczesniej wspominalam, mieszkam za granica, adres od psychiatry, do ktorego ide, dostalam od mojej lekarki.
Mam nadzieje, ze on mi pomoze i ze wreszcie odzyskam chec do zycia i ten okropny strach przestanie mnie paralizowac ;-) Pozdrawiam i z gory dziekuje...

avatar
natasza

Witam wszystkich nowych -;)zgadzam się z grzegorzem ,wiecie ja naprawde chodziłam po wszystkich lekarzach ,mieszkam w okolicach Jarosławia a chodziłam do psychiatry z Karakowa ,tak bardzo chciałam się leczyc i wiecie co uswiadomiłam sobie że dużo zalezy o demnie bo co z tego że ja cały czas tylko się zdenerwuje ,(a czasem tak na zapas ) faszeruje się lekami a to nic nieda ,wiecie czasem sobie mysle że jak mam taki dalej cierpiec to ja już wszystko zrobię żebym z tego wyszła ,wiecie ja wczesniej tylko zaczeło mi się cos dziwc odreazu zapalała się czerwona lampka w mózgu i już myslenie ,wmawiałam sobie wszystkie choroby itd,a teraz wiem że jak m,nie cos boli ,to przestanie ,bo wiem że to nerwowe ,wiecie co bardzo dużo czytałam o nerwicach i wtedy sobie tak naprawde uswiadomiłam sobie że to wszystko ja mam więc to tylko nerwica ,i powiem wam że przestałam ubolewac nad swoim losem ,bo znam osoby które zmagaja się z rakiem ,także moja choroba to pikus !~!!!!!!!!!a co do psychoterapi to naprawde bużo pomaga ,czasem fajnie jest sie wygadac ,mi bardzo dużo pomogła przede wszystkim zmieniła moje nastawienie do siebie ,do swiata do rodziny ,nauczyłam się rozmawiac ,,,,,rozumiec ten swiat i to cierpienie ,bo ja tego wczesniej nierozumiałam ,pytałam se dlaczego to wszystko spotyka moja rodzine itd!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

avatar
AdamP IP: 81.210.21.**

*nerwowy* bardzo możliwe że twoj problem ma podloże nerwicowe, ja kiedyś na tle nerwowym dostalem łupieżu skory (oslabienie organizmu, leki), tak więc na wszelki wypadek wybiez się do dermatologa i czekaj aż przejdźe.

avatar
kika29

grzegorz a znasz dobrego psychoterapeute na śląsku?? okolice katowic, rybnika???
może ktoś inny zna kogoś, kto potrafi pomóc?? proszę o informację...

avatar
nerwowy IP: 83.27.219.**

AdamP - dzięki za odpowiedż, bo juz sam nie wiem do czego to przypisac - czuje jakby wszystkie schorzenia dermatologiczne dotknely mnie na raz!!!najgorsze sa poranki - wstaje rano i ogladam sie od stop do glow - oczywiscie co chwila znajduje cos nowego - łuszczyca,egzema,trądzik,AZS,alergie - przerobilem juz wszystko - ale znalazlem fajna stronke o nerwicy - i włosy satneły mi dęba - to dziadostwo moze byc odpowiedzialne za wszystko - link ponizej - poczytajcie.
http://www.sciaga.pl/tekst/24942-25-zaburzenia_rozwoju_psychofizycznego_notatki_na_egzamin

avatar
grzegorz IP: 83.6.84.**

Maggie, moje odczucia co do psychoterapeuty są takie, że mam z nim dobry kontakt, stara się mnie zrozumieć, łagodnie i z opanowaniem prwadzi terapię, nakierowuje mnie i chce wydobyć pokłady pozytywnych emocji i możliwości. Nie mówi zbyt dużo, opowiadam moje odczucia co do różnych sytuacji z przeszłości i teraźniejszych. Jest to mój pierwszy terapeuta, jestem zaledwie po kilku spotkaniach i mam wrażenie że on chce mi pomóc. Myślę że terapeuta musi mieć duże doświadczenie, który stale prowadzi praktykę, można szukać terapeuty który należy do stowarzyszenia i ma rekomendację. Lub poprostu przed terapią zapytać wprost jakie ma doświadczenie i gdzie zaczerpnąć referencji, myśle że to ważne. I da Tobie poczucie pewności co do sensu terapii a jest to ważne, trzeba mieć pewność że terapia pomoże.
Psychiatrzy tylko mnie diagnozowali i potwierdzali opinię swoich poprzedników, tutaj możesz iść w ciemno, opowiesz co Ci dolega a on wyda opinię co należy robić.
------------------------------
Kika29, niestety mieszkam w okolicach Warszawy, ale w Twoim rejonie napewno jest ich sporo, weź informator i poczytaj w czym sie specjalizuje, często są to psycholodzy, także poszukaj psychologów którzy są po psychoterapii i prowadzą stałą praktykę, zawsze możesz go o to zapytać i zdecydować.
------------------------------
Tak jak napisała Natasza, fajnie jest się wygadać terapeucie, zwerbalizować i uzewnętrznić całe te emocje.
Spokojnie ludzie, taka ta nasza uroda ;), trudno jest trzymać emocje i myśli na wodzy, ale trzeba nad tym pracować, próbować, tu potrzebna jest duża praca z samym sobą. Ostatnio powiedziałem terapeutce że chciałbym mieć jakieś leki tak na zapas i stosować je jak zajdzie naprawdę ważna potrzeba gdzie nie będę w stanie nad tym zapanować, wydaje mi się że w moim przypadku jest to słuszna decyzja, chcę znaleźć w sobie pozytywne pokłady które wyzwolą mnie z tego stanu, czego i Wam wszystkim jak najszybciej życzę :).

avatar
ela23

Witam wszystkich!Ja od dwóch miesięcy żle się czuję,mam problemy ze snem, pesymistyczne myśli,czasem problemy z żołądkiem. Wszystko zaczęło się gdy zabrałam się do pisania pracy dyplomowej. nie umiem sobie z nią poradzić, wydaje mi sie że sobie z nią nie poradzę, że promotor odrzuci tę prace a ja nie skończę studiów. teraz myśle nad zmianą tematu, ale ciągle wydaje mi sie że z każdym sobie nie poradzę. najgorsze są te czarne, natretne myśli, że już w życiu nic mi nie wyjdzie,że jestem do niczego bo nie potrafie napisać czegoś tak *prostego* jak pracy magisterskiej. Byłam już raz u lekarza,leczyłam sie homeopatykami, ale pomogło tylko na chwilę. Byłam tez u terapeuty,ale ciągle żadnych efektów a nawet jest jeszcze gorzej. ostatnio było już tak żle, że musiałam iść do lekarza rodzinnego, który przepisał mi Zomiren. Niestety po tygodniu okazało się ze te leki na mnie nie podziałały, jest wręcz gorzej. jestem coraz bardziej nerwicowana. Wiem ze tracę tylko zdrowie, ale nie mogę sobie z tym poradzić.W tym tygodniu wybieram się do psychiatry, mam nadzieje ze on coś pomoże. najgorsze są te myśli,że nie poradzę sobie w przyszłym życiu, to jest strasznie dołujące. Dopóki nie weszłam na to forum, myślałam ze to tylko ja mam taki problem. Teraz wiem , że są ludzie którzy zmagają sie z podobną chorobą. Może ktoś miał podobną sytuacje, czy to jest do wyleczenia?czy wszystko zależy tylko od naszego pozytywnego nastawienia? bo jesli, tak, to ja juz nie wiem co robić, usiłuje mysleć pozytywnie,ale jest mi bardzo ciężko. Prosze o dobre słowo, może o jakąs małą radę bo czuję sie strasznie zagubiona.Pozdrawiam wszystkich!

avatar
grzegorz IP: 80.50.89.**

Ela23 - wybierz się do psychiatry aby Cię zdiagnozował i zalecił co masz robić, jest to pierwszy krok. To co opisujesz nie jest raczej jakimś stadium nerwicy a objawy są spowodowane stresem.
Moja żono miała podobne objawy podczas pisania magisterki, metodą do rozwiązania problemu okazały się drobne *kroczki* w pisaniu i kierowaniu myśli tylko na dany fragment tego co ma się akurat zrobić a nie całości.
Nie załamuj się, skoro poradziłaś sobie z pięcioma latami nauki, to poradzisz sobie z resztą wyzwań :).

avatar
Karol IP: 83.12.228.**

Cześć Ela! Jest wielu ludzi, którzy piszą min. prace i doświadczają stresu. On poniekąd działa mobilizująco i jest w pewnych dawkach nam potrzebny do funkcjonowania w społeczeństwie. Jeżeli chodzi o leki, to nie jest z nimi tak kolorowo jak się wydaje... Owszem pomagają, ale to tylko łatanie dziur* po jakimś czasie one znowu powstaną i zrobią się większe. Lekarz nie pomoże Tobie od razu jakimś lekiem. Chodziłem do kilku psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów i powiem Ci, że dopiero po roku udało się znaleźć dla mnie lek. Tak długo to trwało, ponieważ żeby się przekonać o działaniu jakiegoś specyfiku należy poczekać te 3 tyg do miesiąca lub powyżej- (to jest absolutne minimum) W Twoim przypadku, stwierdzenie że po tygodniu lek nie działa, było usprawiedliwione, bo być może źle go znosiłaś.. Każdy lek to substancja obca w naszym ciele, a nasz organizm próbuje z nim walczyć, lub próbuje się do niego przyzwyczaić, a na to potrzeba czasu. Tak więc leki testuj troszkę dłużej;) Jeśli masz chwilową załamkę, obniżony nastrój, to możesz się zaopatrzyć np w deprim, czy podone łagodne leki ziołowe. Jeśli chcesz większy kaliber, to tylko i wyłaćznie porada u lekarza psychiatry- tylko ten lekarz przepisze Ci odpowiednie leki, broń Boże nie idź do rodzinnego...Psychiatra musi być sprawdzonym lekarzem. Jak nie jesteś pewna, to wpisz jego nazwisko w google i poczytaj , co piszą o nim na forach- to taka moja sugestia. Po przeczytaniu Twojego posta, można wywnioskować, że raczej nie będą potrzebne psychotropy, szkoda zdrowia (wbrew wielu tutaj wypowiedziom, muszę zanegować że nie wszystkie psychotropy i trójpierścieńce uzależniają. Uzależnimy się, jeśli będziemy tak myśleć. Musiałbym brać jakiś lek chyba z 10 lat zeby się uzależnić, chyba ze w ulotce jest napisane, że po pewnym czasie należy odstawić, np po 3 miesiącach, na pól roku, w celu odzwyczajenia organizmu. Dlatego jeżeli w ulotce nie jest napisane ze lek należy odstawić, to mozemy go brać:)- ale tu uwaga, to się tyczy leków które zostały wprowadzone na rynek polski w 2006 roku. Nie wypowiadam się o wcześniejszych! Z drugiej strony, psychotropy bierze się zgoła najwyżej pól roku, do roku. Potem się odstawia, bo organizm sam sobie juz umie sobie radzić. (do pewnego czasu oczywiście))
Ela ja też piszę pracę więc domyślam się jakie masz myśli. Ja mam podobnie;) Jak co to napisz na gg:)

avatar
maa1@tlen.pl IP: 83.25.40.**

Witam,mam 40 lat ,też dopadła mnie nerwica lękowa ,stało sie to 7 mies temu,po śmierci mamy.Na początku lekkie zawroty głowy,pozniej coraz mocniej,kołatanie serca itd...wszystkie objawy opisywane wcześniej.Odwiedzałam kilku lekarzy,dostałam leki na porawe nastroju i na obnizenie cisnienia.Zbawienna dla mnie okazała sie rozmowa z kolezanka,która miała taką przypadłosc,trafiła na dobrego lekarza,który zalecił jej masaz i magnez z witamina B6 +Bilomax.Poniewaz nie jestem zwolenniczka farmakologicznej terapii znalazłam masazyste,biore magnez,duzo spaceruje,rozmawiam bez wstydu o mojej przypadłosci ze znajomymi i rodziną ,wynajduje sobie zadania i je realizuje i postanowiłam,że zadna tam nerwica nie zrujnuje mi zycia i to wszystko działa!!!Wychodze sama z domu,robie zakupy w supermarketach co jeszcze przed Wielkanocą było niemozliwe.

avatar
ela23

Witam ponownie! dziękuję za wszystkie rady; dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu. to troche *głupie* wpadać w taki stan z powodu pracy magisterskiej, przecież innych ludzi spotykają gorsze nieszczęścia i jakoś z tego wychodzą. ja czasem myślę, że wszystko sie ułoży, napisze te prace i obronie sie; innym razem po prostu totalny dół i czarne myśli. wszyscy wokół powtarzają mi, ze na pewno promotor nie odrzuci tej pracy, ale ja sobie coś wkodowałam w mózg i nie moge sie tego pozbyć. bardzo chcę wyjśc z tego kręgu i znowu normalnie żyć ale czasem zastanawiam sie czy nie jest dla mnie za późno.
Dzięki jeszcze raz za dobre słowa! Trzymajcie się!

avatar
Meggie___ IP: 85.181.206.**

Dzieki Grzegorz za Twoje rady na temat psychoterapeuty. Pojutrze mam termin, sama jestem ciekawa, choc nie wierze,ze kiedys wygram z ta okropna choroba. Dzis kolejne zalamanie. Cala noc nie przespana, okropne bole glowy, leze w lozku i nie mam ochoty wstac. Okropnie zle sie czuje. Nie wierze,ze to nerwica. Zas wmawiam sobie choroby i to,ze jest ze mna juz tak zle,ze nie dlugo umre. Az cala sie poce. Najgorsze jest to, ze lekarze na podstawie wynikow badan krwi, EKG i dokladnego badania ginekologicznego wmawiaja mi,ze jestem zdrowa. A ja naprawde zle sie czuje. Czy Wy tez tak to przechodzicie lub przechodziliscie??? Prosze, napiszcie, bo ja nie mam juz sily... :-(

avatar
natasza

Czesc wszystkim co tam ???????????????????/buziale