avatar
anka.c IP: 77.253.118.**

Jestem już strasznie zmęczona moimi dolegliwościami.W zasadzie przy okazji każdego kontaktu z innym człowiekiem jestem potwornie zdenerwowana. Mam sztywne ręce i szyję. Jestem tak spięta,że trzęsie mi się głowa, nie mogę podnieść szklanki do ust albo utrzymać długopisu.Strasznie się pocę (nie jestem otyła, ważę 45 kg przy wzroście 160 cm), a ręce mam zimne i ogólnie jestem straszny zmarźluch. Nie mogę się na niczym skupić. Czytam coś po dziesięć razy i nic nie wchodzi mi do głowy. Mam uderzenia gorąca ,jak z kimś rozmawiam to zaraz jestem czerwona (mam 35 lat). Pracuję, mam kochanego męża, dwójkę dzieci,Ale przez te moje dolegliwości nie mogę normalnie funkcjonować. Ostatnio mam nawet problemy z mową. Nie mogę się wysłowić, nie mam nic do powiedzenia(pustka w głowie). Tak się skupiam na tym żeby się nie zaczerwienić, albo nie trząść,że nie mogę rozmawiać. Ktoś coś do mnie mówi ja zaraz zapominam.Strasznie szybko się męczę,ale przy całej tej mojej nerwicy śpię doskonale chyba aż za dobrze .Tragedia .Czy ktoś miał coś podobnego niech napisze albo mi jakoś pomoże ,bo ja już jestem na skraju wytrzymałości.Ostatnio mam nawet brzydkie myśli samobójcze,ale chyba nie zrobiłabym tego mojej rodzinie.Tyle mojego,,,,ze sobie popłaczę czasami.Dodam ,że męczę się z tym od kilku ładnych lat. błagam niech ktoś mi pomoże

avatar
iwa IP: 83.9.30.**

Witaj:-) Aniu, myślę , że to typowe zaburzenia nerwicowe. Zrób sobie komplet badań, tzn. morfologię, TSH, OB, może odwiedx kardiologa, nerwica to choroba wykluczeń, u mnie podobnie się to zaczynało. Dzioś jest całkiem nieżle. Pomagają techniki relaksacyjne, np. trening autogenny Schulza, może powinnaś pobrać trochę antydepresantów, bo te myśli samobójcze są nieco niepokojące. Głowa do góry:-) Pozdrawiam. Iwa

avatar
anka.c

Prawdę mówiąc myślałam, że będzie trochę więcej pomocnych mi odpowiedzi. Wracając do moich dolegliwości i odpowiedzi od Iwy to robiłam już większość badań i nic nie wykazywało, a mi naprawdę jest ciężko tak funkcjonować. Zdaję sobie sprawę, że pewnie tylko pomoc psychiatry mogłaby mi pomóc, ale póki co nie mam na to czasu.Może ktoś słyszał lub zażywał lek o nazwie Rhodiolin i coś wie na jego temat. Chciałam dodać,że jeszcze jestem studentką, a z koncentracją mam straszne problemy i do tego jeszcze ten paraliżujący strach przed jakąkolwiek rozmową.nie dam sobie rady na egzaminach.Czytałam,że ten lek bardzo pomaga na nerwy i koncentrację, ale czy to prawda. Jest dość drogi i trochę się boję kupować go w ciemno. Pomóżcie

avatar
Pogódka IP: 77.113.64.**

Droga Aniu, jakbyś była często na forum to czytałabyś, że dużo osób śpi dobrze przy nerwicy a w dzień ma wszystkie dolegliwości.Jeżeli lek przepisała Ci lekarz to nie bój się i bierz.A ile ten lek kosztuje, że taki drogi?Ja brałam seroxat, który 50 zł. kosztował i starczał na miesiąc

avatar
izmm IP: 83.17.148.**

Aniu,
NIe wiem czy będzie to dla Ciebie pocieszeniem, ale wiedz, że takich jak ty jest jeszcze kilku. Kiedy czytam opis twoich objawów to tak jakbym sam to pisał. Mam 43 lata i szczerze powiem – poradzić ci nie umiem, bo sam nie wiem jak poradzić sobie z sobą samym. Szukałem kiedyś pomocy (jakieś 20 lat temu) i prócz środków farmakologicznych o wątpliwym działaniu (zapisanych przez psychiatrę z *państwowej służby zdrowia*) nie znalazłem nic. Później jakoś funkcjonowałem przez owe 20 lat, omijając problemy, czasami wspomagając się alkoholem, ale myślę, że nie tędy droga. Piszesz, że nie masz czasu. Musisz dla siebie znaleźć czas bo inaczej obudzisz się za kilka-kilkanaście lat, z problemem o wiele większym niż obecnie. Wydaje mi się, że farmakologia pomoże doraźnie, ale nie zlikwiduje przyczyn, które tkwią w twojej głowie. Dlatego nie szukaj *cudownej* tabletki na twoje dolegliwości, bo takiej nie znajdziesz. Przeznacz po prostu sporo czasu, energii, a może i pieniędzy na siebie. Jeżeli nie zrobisz tego teraz, nie zrobisz nigdy. Poszukaj jakichś alternatywnych rozwiązań (np. BioFeedBack, psychoterapia, hipnoterapia, etc.), ale skontaktuj się z dobrymi specjalistami i drąż temat do końca, nie połowicznie. Jeżeli mąż jest dla ciebie również przyjacielem - porozmawiaj z nim, razem będzie wam łatwiej. Studia nie uciekną, ale życie tak. Sam ostanio zdecydowałem zrobić to co radzę tobie. Pozdrawiam

avatar
anka.c

Chciałam bardzo podziękować za słowa otuchy. Jeżeli chodzi o to leczenie to rzeczywiście trzeba sie za siebie wziąć, ale przydałby mi się trochę dłuższy dzień na to wszystko. A propos może ktoś zna dobrego i niedrogiego psychiatrę w okolicach Pruszkowa k/Warszawy. A tak w ogóle jak sądzicie czy na te moje problemy tj.sztywnienie rąk, szyi, szum w uszach mogą mieć wpływ zmiany w kręgosłupie szyjnym.Robiłam sobie rtg i jakieś zmiany wyszły. Czy może odwrotnie - nerwy powodują zmiany w kręgosłupie. Pozdrawiam

avatar
Pogódka IP: 77.114.74.**

Nie, nie, nerwy tak szybko zmian w kręgosłupie nie spowodują, raczej kręgosłup daje jakies objawy.wiesz dwa lata mam nerwicę a sztywnienie rąk za pierwszym razem miałam takie lekkie, a teraz jest gorzej. Szumu w uszach natomiast nie miałam w ogóle przy pierwszym leczeniu a teraz jest on nie do wytrzymania.A na forum, że mało odpowiedzi? nie kazdy zawsze jest a jak ma doła zajmuje się czym może, żeby tylko nie myślec.Pozdrawiam

avatar
s.ewa

Aniu, idz do dobrego psychiatry. ja bylam dzisiaj ;) juz sama swiadomosc ze specjalista oceni te wszystkie objawy - jest jakims pocieszeniem i nadzieją. dostałam coaxil, dzis zaczynam brac i mam nadzieje ze bedzie ok. czego i Tobie zycze
pozdrawiam

avatar
mago IP: 80.51.210.**

Witaj Anko. Mam ten sam problem. Trzęsie mi się głowa, najbardziej wtedy kiedy tego nie chcę, czyli w pracy, w szkole (studiuję - mam 34 l.), czasami robię się czerwona. Moja lekarka podejrzewała nerwicę, nawet zapisala mi jakies psychotropy. potem skierowala mnie do neurologa, ta zaczela podejrzewac dystonie i skierowala mnie na zastrzyki z botuliny. Po nich tylko przez 1 m-c jest mi lepiej, potem wraca wszystko, jak jakas trauma. mysle ze to autosugestia, z ta botulina, jest mi lepiej bo sobie wmawiam. teraz nie mam zastrzykow, bo koniec roku, nie ma limitow, wiec znowu jest gorzej. ale i tak mysle ze jest to nerwica, zanika mi tez miesien z prawe strony szyi, jest coraz gorzej. chyba pojde po jakies leki... nie wiem juz co robic, gdzie szukac dalej pomocy

avatar
Pogódka IP: 77.114.50.**

mago!
U psychiatry, tam gdzie my wszyscy, tylko najpierw porobic badania sobie.Mi też się wszystko trzęsie, że nie moge się na nogach utrzymac, to okropne, mam dolegliwości narządowe i paraliżujący lęk o wszystko, także do lekarza i na leczenie.Pozdrawiam

avatar
Pi_Dablju IP: 83.14.142.**

witajcie
Aniu - w kwietniu bylam na operacji, wycieli mi trzon macicy z powodu rozleglych mięsniakow (mam 32lata)- jakis miesiac po operacji zaczlema odczowac roznego rodzaju spięcia mięsni, drzenia w calym ciele, sztywnienie mięsni. z dnia na dzien potegowalo sie uczucie niepokoju, niemoznosc wyluzowania sie, odpoczynku taki stan jakbym ciagle byla w gotowosci. wiecie takie uczucie ze musisz byc przygotowana do dzialania na maksa - pospiech, gonitwa mysli, plytki oddech. dziś mineło juz pare miesiecy i jest tak - nie poce sie tak strasznie, zadziej mam drzenie calego ciala, lepiej spię ale spinaja mi sie przepotwornie ramiona, szyja karak, miedzy lopatkami i okolice kregoslupa lędzwiowego. czasem mam od tego spiecia az wrazenie utraty roznowagi bo poprostu kregoslup mam usztywniony. Wsiadam rano do samochodu i juz czuje ze sztywnieje- kontakt ze siwatem innym czlowiekiem, jakimis sparawami w pracy powoduje ze w ciagu dnia zaczymam czuc ze glowe mam na sztywnym kiju, barki jak wieszak na ubranie a okolice krzyza tak spiete ze czesem wydaje mi sie ze sie przewroce. Naprawde czesto sobie powtarzam nie poddawaj sie to tylko nerwica. Chodzilam na akupunkture, wykupilam karnet na basen i saune poprostu staram sie walczyc z tym. Juz kiedys tak mi sie prztrafilo rozniez po pobycie w szpitalu i trwalo dlugo wiec i teraz zyję nadzieja ze moj organizm złapie roznowage. wiem ze to latwo powiedziec ale staraj sie nie popadac w panike i lek bo to tylko pogarsza sparawe. Poszlam kiedys do zaprzjaznionego lekarza i wyzalilam sie powiedzial mi cos bardzo prostego - jak zmieni sie twoj stsunek do swiata, zminisz myslenie o sobie i otoczeniu to wszytko cie pusci. Bylam zla, wrecz oburzona- ale z czasem doszlam do wniosku ze to prawda. Ja osobiscie staram sie podjac walke bez farmaceutykow bo sie tego poprostu boje. Kazdy z was ma pewnie swoje sposoby. Pozdrawiam wszystkich najserdeczniej.

avatar
redkat IP: 84.201.219.**

Witaj Aniu! Moje dolegliwości są takie same bez wyjątku. Jak sobie radzę? Pewnego dnia moje dolegliwości nasiliły się kiedy byłam w pobliżu przychodni.Od razu skierowałam tam swoje kroki. Zrobili mi szybko podstawowe badania: EKG, poziom cukru, badanie ciśnienia. Okazało się, że wszystko jest w ok ,tylko ciśnienie trochę za wysokie. Lekarka podejrzewała, że histeryzuję i nic nie potrafiła zdiagnozować na podstawie opisywanych przeze mnie objawów (oprócz nerwicy). Przypisała mi propranolol. I tu trafiła w dziesiątkę. Niewielka dawka nie powoduje uzależnienia i nie wymaga regularnego zażywania. Biorę go wtedy, gdy wiem, że czeka mnie stres lub w momencie gdy zaczyna trząść mi się głowa i pomaga. bardzo pomaga mi też magnez. Co jakiś czas robię sobie kurację biorąc codziennie nawet większą niż zalecana dawkę.Po tej kuracji nawet przez miesiąc lub dwa nam spokój. Jedynie pocenie nie ustaje. Nie przestaję jednak drążyć tematu. Powiedziałam o swoich dolegliwościach znajomemu ginekologowi i dla niego nie były wcale zagadką. Zalecił mi badanie poziomu prolaktyny we krwi i tobie radzę je wykonać (przynajmniej wykluczysz jedną z możliwych przyczyn). Neurolog poradził mi badanie tętnic szyjnych. Jestem przed. Bądź dobrej myśli. Pozdrawiam.

avatar
Beti IP: 78.30.79.**

Niestety mam to samo, zauważyłam,że doskwiera to osobom, które mają dużo obowiązków, dom, dzieci, praca i jeszcze studia... więc mi do tego zestawu dochodzi jeszcze walka z kimś, kto zatruwa mi życie, i budowa domu... wiem, że to nerwica, wyczerpanie i wystarczy przestać koncentrować się na objawach a na zmianie swego nastawienia do życia, jednak czasem strasznie trudno, zwłaszcza wtedy, gdy drżenie utrudnia podstawowe czynności, chociażby takie jak pisanie do Was na klawiaturze. Bywało w życiu, że musiałam być bardzo silna...i byłam, a teraz czuje się jak bezbronna roślinka, która zupełnie nie może poradzić sobie i nie ze swoimi problemami, życiem, a ciałem, które się buntuje..CZEMU TAK JEST? Trudno żyć wciąż walcząc z życiem, ale i ze sobą... i Ania, nie wiem, czy to Cię pocieszy,ale nie jesteś sama z tym problemem, nie jesteśmy dwie...a jest mnóstwo ludzi, którym to doskwiera, wejdź na przykład na te forum..
http://forum.kardiolo.pl/temat1469.htm

avatar
ding IP: 132.180.252.**

a ja mam 23 lata i juz mi sie szyja spina....i jakby sie zaczyna trzasc , przeraza mnie to :( jestem jeszcze maloda a tyle juz tej walki w moim zyciu bylo...eh. Ale nie poddaje sie i wiem ze to wszystko pokonam bo chce i bede w koncu szczesliwa :)

avatar
trzęsący sie IP: 85.219.180.**

Tak jakbym o sobie czytał, tyle że u mnie jest gorzej bo mi dosłownie głowa lata na boki a jak jest stres to już zupełnie. Muszę przekrzywiać trochę głowę w karku by zminimalizować problem. Nie potrafię sie na niczym skupić przez to... dopadła mnie fobia społeczna, nie ma mowy bym z kimś na spokojnie porozmawiał, już nie chodzi o to co ktoś sobie pomyśli że tak sie trzęsę ale ja sie po prostu źle sie czuje z tym, ciężko wytrzymać psychicznie taką rozmowę, dlatego jak już gadać to lepiej mi to robić np przez internet. Z moich długoletnich obserwacji wynika że źródłem problemu jest jakiś problem kręgów szyjnych - z jednego boku. Mięśnie muszą sie zajmować stabilnością (przejmować troche obowiązki kręgów) no więc sie trochę głowa trzęsie a jak sie zdenerwuję to napięcie nerwowe powoduje że mięśnie są wyprowadzane z równowagi i nie zapewniają już takiej stabilności - wtedy więc trzęsie sie jeszcze bardziej.