avatar
Marta IP: 87.205.75.**

Chciałabym wam napisać że w walce z tą chorobą nie można myslec negatywnie. w czercu 2009 dokładnie 1 moj tatuś [63 lata] miał udar niedokrwienny lewostronny. stan był dość poważny pierwszego dnia jeszcze chodzil drugiego lezal caly czas spal nie poruszal sie , przy karmieniu go nie otwieral nawet oczu krztusil sie piciem jadl same papki... bylo strasznie . Do tego meczyla go straszna czkawka 24h na dobe. Ja jako ze jestem uparta osoba ćwiczylam z tata po 3 razy dziennie [biernie oczywiscie] poza tym co robila rehabilitantka , mowilam do niego godzinami nie odchodzilam od lozka.. codziennie widac bylo jakąś poprawę i tak naprawde nic wielkiego ale mnie to mobilizowalo ;] po 2 tygodniach tata otarł sobie buzie lewą ręką . Obecnie chodzi, jeździ na rowerze może jest bardziej nerwowy zapomina dużo rzeczy , jest uparty. A nie tak całkiem dawno pani Doktor powiedziala ze jest kryzys i dodała *jak go przetrwa to przeżyje*. Wiec nie poddawajcie się , walczcie , ćwiczcie , mówcie a przede wszystkim starajcie sie rozumiec chorych po udarze i traktujcie ich normalnie mimo pozostalosci po chorobie

avatar
satriani100

Mojemu bratu bardzo pomogła rehabilitacja. Jezeli ktos mi powie, że nie warto to go wyśmieje!!! Sprawnosc nogi i reki po udarzeniedokwiennym wrocila po 3 latach. W dalszym ciagu walczymy. BARDZO dużo informacji znalazlam na stronie www.udarowcy.com.pl to chyba jakis nowy portal zwiazany tylko z udarem mozgu. bardzo mi sie podoba.

avatar
załamana IP: 79.175.199.**

28 lutego mój tato miał drugi udar (pierwszy miał miejsce z 4 lata temu). Udar jest bardzo rozległy. Do środy tato reagował tylko na dotyk i hałas - otwierał oczy. Nie wiemy czy nas poznaje, nie mówi. Od piątku ciągle śpi. Ma miażdżycę. Do udaru dołączyła również niewydolność krążenia. Do kolana ma siną nogę. Lekarze leczą go obecnie heparyną. Tydzień dzisiaj mija i nie ma żadnej poprawy. Lekarze twierdzą, że stan jest beznadziejny. Największy problem stanowi ta noga, amputacji nie chce się podjąć na chwilę obecną żaden z chirurgów z obawy, że może tej operacji nie przeżyć. Czy jest szansa, że przy nałożeniu się tych wszystkich chorób mój tato przeżyje?

avatar
monika IP: 77.253.48.**

Szansa zawsze jest i trzeba myśleć pozytywnie bo załamywanie się nic nie pomoże.Jako ze pracuje w szpitalu widziałam ludzi którzy z niego wychodzili mimo tego ze nie mieli szans tak samo jak byli ludzie którzy mieli niewydolnosc krązenia , pozniej sie stan poprawiał i umierali nagle.. jesli chcesz pogadać daj znac podam maila lub gg

avatar
załamana IP: 79.175.199.**

Jutro o 9.00 mój tato będzie miał operację - amputują mu tą nogę. Pomódlcie się za niego... proszę.

avatar
Monika IP: 77.253.49.**

*załamana* daj znać jak tata!! Kciuki trzymałam mam nadzieje ze pomogło

avatar
Marta IP: 77.253.62.**

Róża jest młodą dziewczyną która obecnie zmaga się z ciężką chorobą gdybyście chcieli poznać jej historię i pomóc jej oraz jej rodzinie odsyłam do strony dla niej poświęconej www.rozanowak.pl Pomożmy nie wiemy kiedy my będziemy potrzebować czyjejś pomocy

avatar
załamana IP: 79.175.199.**

Tato przeżył operację. Dzisiaj nawet mówił, chociaż ciężko go zrozumieć. Jak widzimy poprawa jest znaczna, ale lekarze nie każą nam się jeszcze cieszyć. Jesteśmy dobrej myśli. Poczekamy kilka dni i zaczniemy walczyć z udarem. Ktoś może polecić ćwiczenia odnośnie mowy?

Ps. Moniko dziękuję za wsparcie *przytul*

avatar
Monika IP: 87.205.72.**

Załamana.. ja uważam ze powinniscie sie cieszyc z kazdej chwili i kazdej poprawy, u nas tez nie bylo kolorowo a teraz jest juz znacznie lepiej tata nawet jeździ rowerem glowa do gory

avatar
elzgor IP: 78.88.142.**

Mój tato miał udar mózgu lewostronny, przeszłam jak wszyscy internauci niepokój i strach o życie ojca (ma 70 lat) Pocieszające bardzo są wypowiedzi wcześniejsze na forum mam nadzieję że tata też wróci do jako takiej sprawności fizycznej i psychicznej
Po tygodniu chciano wypisać tatę do domu (w domu została mama po świeżym zawale) tato był dalej sparaliżowany, stan nie poprawił się. I tu zaczęło się najgorsze.Nikt z personelu nie chce mówić jak ma wyglądać dalsza rehabilitacja pacjenta, czy ewentualnie skierować pacjenta do zakładu rehabilitacji. Szukanie ośrodka rehabilitacyjnego wymaga czasu i i jeżdżenia po całym województwie. Zresztą bez skierowania ze szpitala takie ośrodki nie chcą rozmawiać. O wszystko trzeba błagać ordynatora Szpital wypisuje tatę ze szpitala bez skierowania na dalszą rehabilitację mama słyszy takie zdania lekarzy
-,, Co za żona że męża nie chce wziąć do domu*
-,, jest pani zupełnie zdrowa* - mimo że mama pokazuje swój wypis ze szpitala w Świdnicy(super szpital)
-,,Wieziemy pacjenta do domu do Bielawy bo jak nie to na policję**
Ja nie mogę być ciągle przy mamie, mieszkam daleko od mamy a do tego pracuję w systemie 24 h. Jeśli trzeba wezmę rodziców do siebie.
Mam pytanie JAK WYGLĄDAĆ MA TAKA OPIEKA PO SZPITALU I CZY RODZINA ZOSTAJE WTEDY ZUPEŁNIE SAMA? Mój tato 42 pracował w szkodliwych warunkach i teraz nic mu się nie należy? Po tygodniu umieściliśmy tatę w zakładzie, płacimy 2 tys zł, ale jak długo damy radę nie wiemy. Napiszcie jak to było w Waszym przypadku, po jakim czasie pacjenci byli wypisani no i co dalej. A jeśli takim pacjentem nie ma się kto zająć? Szpital do którego tata trafił ma straszną opinię, ale nie każdy ma szczęście trafić do szpitala w świdnicy

avatar
Monika IP: 62.233.221.**

my dostaliśmy skierowanie na rehabilitacje ale czekaliśmy na nią miesiąc.. opieki do domu żadnej ale wystarałam się o grupę dla taty nawet nie musiał jechać na komisje *dostał zaocznie* jako ze wtedy był leżący.. wiec niby nie duzo ale zawsze jest 160 zl ktore mozna przeznaczyc na *opieke* lub jest tez jeszcze pomoc społeczna . tata mial udar 1 czerwca do domu wrocil 11

avatar
Załamana IP: 79.175.199.**

Mój tato ma chyba depresję. Po amputacji nogi było w porządku... fizycznie. Największe ryzyko minęło. Po operacji -przez 3 dni- starał się coś mówić, lecz udar odebrał mu wyraźną mowę. Chyba się załamał. Nie wiemy jak szeroki jest udar, bowiem lekarze nie wykonali żadnych specjalistycznych badań. Na chwilę obecną nie mówi, nie widzi, nie nawiązuje z nami żadnego kontaktu, do tego dochodzi temperatura (lekarze też nie wiedzą skąd wynika). Próbuje odłączyć kroplówki, bije nas. To już miesiąc mija odkąd znalazł się w szpitalu. My też jesteśmy tą sytuacją załamani. Nie walczyliśmy o niego po to, by teraz on chciał skończyć ze sobą. Jak mu pomóc? Jak mu wytłumaczyć to, że go kochamy, to, że brak mu nogi, że nie może się wysłowić, nie stanowi to dla nikogo problemu.?

avatar
Monika IP: 87.205.72.**

myśle że musicie mu to powtarzac .. moj tato mial podane antydepresanty prawie na samym poczatku wiec moze warto pomowic z lekarzem o takiej probie leczenia. niestety ludzie po darze sa bardzo ciezkimi pacjetami. mojemuy tacie strasznie zmienil sie charakter i czasami jest agresywny tylko ja spbie tlumacze ze to nie on tylko udar i im bardziej on sie na mnie denerwuje tym bardziej mu sie staram okazac jak go kocham

avatar
Monia IP: 79.173.30.**

Mam 22 lata i miałam udar mózgu pół roku temu...Już jest ok, ale zaczęła mnie boleć głowa jakiś czas temu.. Boje się, że to znów udar.. Że wraca się.. Bo słyszałam, że lubi się wracać.. A jak mnie bolała głowa i poszłam do mojej super Pani neurolog to powiedziała, że nie widzi potrzeby zrobienia, bo kogo głowa nie boli.. :( Sęk w tym , że mnie nigdy nie bolała... I boję się... :(

avatar
Lena81 IP: 213.238.78.**

Witam! Ja również zetknęłam się z problemem udaru, i to niestety kilkakrotnie. Mój najdroższy w świecie dziadek (82 lata) miał właśnie (28.03.2010) czwarty udar. Na dodatek zrobił mu się krwiak w mózgu, który pękł i się rozlał. Przeszedł dwie operacje, ale nadal nie odzyskuje przytomności. Lekarze nie dają żadnych szans, mówią że to byłby cud jakby otworzył oczy. A my jeździmy codziennie do szpitala z nadzieją na ten cud. Trzymamy go za rękę, masujemy, mówimy, ale z dnia na dzień z coraz cięższym sercem. Chyba nas słyszy, bo jak opowiadamy i prosimy by się obudził to lecą mu łzy. Nie wiem już co myśleć. Boję się każdego dnia i każdego telefonu, a jednocześnie z każdym nowym dniem mam po raz kolejny nadzieję, że skoro nie zadzwonili to może jest jakaś poprawa. Jeśli ktoś z was zetknął się z takim problemem, to niech się odezwie. Mój prywatny e-mail: maruszka_1@op.pl. Dziękuję bardzo, chociażby za to, że mogłam gdzieś się chociaż troszkę otworzyć.