avatar
Markobe IP: 83.4.155.**

Jestem dwa tygodnie po ablacji z powodu migotania przedsionków.Ataki AF powodowały, że stopniowo zmuszany byłem do wycofywania się z normalnego , aktywnego życia i z pracy zawodowej.Zabieg miałem wykonany w CK Anin-polecam gorąco!Trudno tak wcześnie oceniać , czy zabieg przyniesie pełną poprawę-zobaczymy!Po ablacji czuję się dobrze, choć przez trzy miesiace bedę zażywał nadal leki, które zażywałem przed zabiegiem.Mam nadzieje, że po tym okresie bedę mógł je odstawić.Zwracam sie z prośba do wszystkich , którzy przebyli zabieg ablacji z powodu AF o dzielenie się opiniami na temat skuteczności tej metody w zależnościd czasu od zabiegu.Pozdrawiam

avatar
dystans IP: 87.206.31.**

af - 10 lat , własciwie non-stop ,jestem po 3 zabiegu,/Szczecin/ mineło 6 tygodni, poprawa byla po drugim, natomiast w chwili obecnej to wszystko jest rozchwiane...
Od 1/2 roku nie brałem Rhytmonormu /migotanie było i tak/ a Cordarone dawał b.silny ucisk na klatke i tez nie był skuteczny. Obecnie 2 x 2,5 mb Bisocard ,2 x 1 Digoxin.
Ogólnie mówi sie o jeszcze 3 tygodniach... EKG sa rózne.. z tzrepotaniem , migotaniem i pojedyńcze skurcze komorowe?

avatar
Markobe IP: 83.11.214.**

Myślę, że warto, żebyś skonsultował się jednak z Prof. Walczakiem w Centrum Kardiologii w Aninie ul. Płowiecka 37, Profesor uznawany jest w środowisku kardiologów za guru w dziedzinie zaburzeń rytmu serca, w tym tak ciężkich postaci jak Twoja, życzę Ci pełnego powrotu do zdrowia, mam nadzieję , że z każdym dniem będzie lepiej, ja czuję się coraz lepiej , dlatego polecam CK Anin. Pozdrawiam! Czekam na wiadomości.

avatar
Pawel IP: 212.2.100.**

Witam, ja wlasnie dzisiaj przeszedlem ablacje w Aninie. Czuje sie swietnie mam nadzieje ze tak zostanie

avatar
dana IP: 83.12.91.**

miałam ablację robioną w Szczecinie 27 lipca br.ale chyba nieudaną, bo po 3 dniach już wystąpił atak 3-godz. po 2 tygodniach następny i po nastepnych 2-tyg. kolejny. Wylądowałam w miejscowym szpitalu i mimo podwojonej dawki cordarone atak nie ustąpił. Migało 12 godz. A teraz miga co dzień i nawet 2-3 razy w ciągu doby. Czekam na wizytę kontrolną, ale jestem rozczarowana gdyż obecne ataki (po ablacji) mają inny przebieg tj. występuje ogromna panika. Mam pytanie *w jakim czasie można poddać się pomownie zabiegowi ablacji i czy warto?*

avatar
Markobe IP: 83.11.244.**

Dana ! Jeżeli zażywasz Acenocumarol lub Sintrom (INR 2,o-3,0)ablację możesz mieć za ok. 3 miesiące. Warto! Trzymam kciuki!

avatar
radek13

Dana, Ja miałem taką samą sytuację po trzeciej ablacji w sirpniu zeszłego roku, kolejną zrobiono mi w październiku (2 miesiące). Poza atakiem który miałem zawsze po 3 tygodniach od ablacji wszystko jest ok. Warto więc moim zdaniem poddać się kolejnej. Pozdrawiam

avatar
dana IP: 83.12.91.**

Jestem po wizycie kontrolnej (Szczecin) i niestety na razie nie ma mowy o następnej ablacji. Zabieg nieskuteczny i w moim przypadku raczej bez szans powodzenia. Zalecenia: mam tak komponować leki aby dobrać odpowiednie leki i dawki tj. do Rytmonormu dodać np. Sotahexal. Jestem załamana.

avatar
Maria IP: 83.24.81.**

Witam. Mam 51lat i zaburzenia rytmu od 18 roku życia. Do tej pory leki farmakologiczne pozwalały mi na prowadzenie normalnego trybu życia, chociaż nie wiem czy był taki dzień gdzie nie pojawiały mi się skurcze dodatkowo. Od trzech tygodni pojawiły mi się bardzo przykre zaburzenia rytmu. Wiedziałam, że to już nie są skurcze dodatkowe, a coś innego bo inaczej to wyglądało i trwało do kilku godzin. Kilkanaście razy w życiu miałam zakładany Holter, ale podczas brania leków wynik wychodził prawidłowy. Tym razem Polfenon i Metocard nie skutkują. Badanie wykazało migotanie przedsionków. Bardzo się boję, wpadłam w depresję. Mój kardiolog zaproponował mi ablację, a jeśli się nie zgodzę to utwali mi to migotanie. Boję się jednego i drugiego, tym bardziej bo wczoraj byłam na konsultacji u innego kardiologa, który powiedział mi, że nie jest tak prosto usunąć ognisko przy mig.przedsionków. Skuteczniejsza ablacja podobno jest przy częstoskurczach. Boję się żebym sobie nie pogorszyła. Dziś mam wizytę u doktora Pytkowskiego. Zobaczę co on mi doradzi. Ciekawa jestem czy ktoś w moim wieku przeszedł z powodzeniem ablację z tym samym schorzeniem. Proszę napiszcie do mnie.

avatar
dana IP: 83.12.91.**

Odp. dla Marii. Ja mam 54 lata i od czterech lat stwierdzone migotanie przedsionków, potem doszło jeszcze trzepotanie przedsionków i czasami umiarkowane częstoskurcze (150). Na początku próbowano różnych kombinacji leków ale napady występowały co 2-3 doby i trwały godzinami. Następnie przeszłam na rytmonorm i przez ponad dwa lata miałam tylko kilka napadów. Potem jednak zmniejszono mi dawkę a następnie doszedł stres (sprawy rodzinne) i napady występowały już coraz częściej i trwały coraz dłużej tj. doba i jeszcze trochę. Po takich napadach byłam tak umęczona, że zdecydowałam się na ablację. Zabieg przypomina koronorografię tylko,że ja odczułam go boleśniej. Liczyłam na powodzenie, ale w moim przypadku ono nie nastąpiło. W tej chwili gdy piszę mam już miganie od 23 godzin i jestem tak zmęczona, że gdyby mi teraz zaproponowano jakiś zabieg to od razu bym mu sie poddała. Spotkałam się z opinią, że skuteczność ablacji wynosi 50% udanych i niegwarantuje tego do końca życia. Ponadto zależy to też od ośrodka gdzie jest robiona i predyspozycji pacjenta. Moja lekarka uważa, że jestem jeszcze *za młoda* na utrwalenie migotania i mam przeczekać (?) menopazę. Pozdrawiam. Grunt to nie poddac się panice i zaryzykować ablację, bo utrwalone migotanie to też nie jest życie.

avatar
Maria IP: 83.24.2.**

Dana dziękuję Ci za odpowiedź.Ciekawa jestem gdzie miałaś robioną ablację i czy Ci proponują drugi zabieg.Ja zaraz jadę do lekarza jak się coś dowiem konkretnego to napiszę.

avatar
Markobe IP: 83.4.154.**

Mario! Mam 50 lat i przeszedłem ablację z powodu AF w CK Anin, mija już 2,5 miesiąca i czuje się jak dotąd jak nowo narodzony, wróciłem do normalnej aktywności, pracuję od 2 tygodni( praca b. stresująca)Polecam gorąco Prof. Walczaka i Nr 1 w ablacjach Dr Szumowskiego w CK Anin. Naprawdę warto! Po tym coprzeszedłem polecam gorąco! Pozdrowienia!Dana! Nie załamuj się, wszystko będzie dobrze , trzymam za Ciebie kciuki!

avatar
radek13

JA osobiście zdecydowanie odradzam PAni Mario utwalanie migotania. Przeszedłem cztery ablacje i naprawdę nie jest to nic strasznego. Efekt jest na szczęście dobry. Po kilku latach migotania serce napewno bardzo się powiększy i mogą pojawić się kolejne problemy. Ablacja daje szanse na powrót do normalnego życia. Sam spotkałem wiele osób w Pani wieku które poddały się temu zabiegowi. Moim zdaniem tak jak wyżej napisano najlepszym ośrodkiem jest IK w Aninie lub CK Anin (ten sam zespół). Pozdrawiam życzę odwagi i zdrowia.

avatar
Maria IP: 83.24.9.**

Dziękuję wszystkim za odpowiedź.
Do Radka!
Ciekawa jestem czy Ty też miałeś migotanie przedsionków i ile lat cierpiałeś nim zdecydowałeś się na ablację? Jestem świeżo po konsultacji z kardiologiem który wykonuje ablację i powiedział mi że w przypadku mig. przeds. jest to zabieg dłuższy,bardziej niebezpieczny niż w przypadku np. częstoskurczu i daje mniejsze prawdopodobieństwo wyleczenia.Ja pomału dojrzewam do podjęcia decyzji do zabiegu bo bardziej się boję powikłań, które mogą wystąpić w moim schorzeniu np. udar lub zawał.ciekawe czy jest osoba po ablacji mig.przedsionków,która jest dłuższy czas np. rok i dłużej po ablacji i nie ma żadnych dolegliwości.
Do Dany,Radka i Markobe,proszę napiszcie jakie leki bierzecie p/zakrzepowe i czy po ablacji bierzecie betablokery.
Markobe co to jest AF? Wdzięczna Maria.POZDRAWIAM.

avatar
radek13

Do Maria Swoją historię po krótce opisałem *Ablacja - gdzie robią najlepiej*. Miałem migotanie o skomplikowanym podłożu, przy okazji trzepotanie i częstoskurcz. W kość dostałem nieźle przez trzy lata. Na ablację zdecydowałem się w momencie gdy tylko dowiedziałem się, że coś takiego istnieje, wyszo, że zaliczyłem 4, ale gdyby było trzeba poszedł bym na następne 4. Od roku mam całkowity spokój z sercem. Biorę jeszcze polfenon i metocard, ale już będę odstawiać całkowicie. Z p/zakrzepowych łykam sintrom, ale z tym też już powoli koniec. Jeżeli ablacja nie usunie migotania to jest sznsa, że je chociaż osłabi, może żadziej się pojawiać i szybciej znikać. Pozdrawiam.