avatar
Monika IP: 82.45.252.**

Witam wszystkich,

Przegladam od paru dni to forum szukajac informacji na temat migotania, ablacji, niewydolnosci serca. U mojego 56l. taty stwierdzono migotanie przedsionkow, powiekszone serce, mial wode w plucach. Jest juz 2 tyg w szpitalu, przeprowadzono ablacje ale nie przyniosla ona skutku. O ile tata po podaniu lekow czuje sie lepiej to jednak bardzo sie martwie, bo lekarze raczej nie sa przepelnieni optymizmem i narazie obserwuja, czy wyniki sie poprawia, ale twierdza, ze prawdopodobnie nie obedzie sie bez skierowania do kliniki w wawie. Zachodza w glowe jak doszlo do takiego przerostu serca. Tata nigdy sie nie leczyl ani nie skarzyl na jakies problemy z sercem, aczkolwiek dopiero teraz sie przyznal, ze wslaciwie od dluzszego czasu czul jakis dyskomfort. Do lekarza wybral sie w koncu, jak juz w nocy nie mogl spac, bo nie mogl oddychac. Ten od razu po zrobieniu EKG, bez zastanowienia skierowal do szpitala. Trzy dni byl na OIOK-u. Co mnie najbardziej niepokoi, to stwierdzono, ze jego serce pracuje na 15%.! Przepraszam za brak fachowej terminologii, ale nie dysponuje wynikami. Przebywam w tej chwili z dala od domu, za tydzien bede w Polsce, to bardziej szczegolowo poznam temat, porozmawiam z lekarzami. Mialabym tylko prosbe do Was, poniewaz znacie temat chorob serca lepiej ode mnie, o jakies sugestie, na co zwrocic uwage. Czy jest to stan bezposredniego zagrozenia zycia? Czy o ile sie tato lepiej czuje, to mozna uznac, ze jednak rokowanie jest dobre. Czy moze ktos polecic dobrych kardiologow z Bialegostoku? O ile nie wysla taty do Wawy to tata chcialby skonsultowac sie z innym lekarzem.
Nie wiem, czy na to forum zaglada jeszcze Barbara, ktora na 15 i 16 stronie tematu napisala 2 watki. Bardzo chetnie nawiaze kontakt.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie zyczac duzo zdrowka

avatar
M.Zembala IP: 217.97.202.**

Witam serdecznie!
To ja ciesze sie, ze trafilem w miejsce, gdzie chorzy rozmawiaja, otwarcie dziela sie doswiadczeniem i porada. Odpowiadając na Pani pytanie: wiekszość pacjentów których operujemy z powodu AF (migotania przedsionków, atrial fibrillation), jest wlasnie w wieku 40-55, po wielokrotnych probach umiarowienia, na maksymalnie tolerowanych dawkach lekow (beta-blokerow, polfenonu czy amiodaronu). W Pani przypadku, czy w kazdym innym kiedy mamy do czynienia z napadowym (trwającym *48 godzin i spontanicznie sie wygaszającym) AF pojawiającym sie raz-trzy razy w roku - nie martwiłbym się. Prosze pamietac, ze AF pojawia sie nie tylko z powodu ognisk ektopii, ale takze z dyselektrolitemii (niski potas!), zaburzen hormonalnych (tarczyca!) etc. Tak rzadkie epizody AF mysle ze miewa kazdy z nas - trwaja one krotko i objawiaja sie chwilowym kolataniem serca. Ablacje nalezy rozwazyc wowczas, gdy AF, pomimo intensywnej farmakoterapii ogranicza nasze funkcjonowanie - wykonywane rutynowo czynnosci staja sie trudne ze wzgledu na dusznosc, zmeczenie. Gdy AF jest na tyle szybkie (*130-150 i wiecej akcji serca) ze wymaga kardiowersji i pomimo powrotu rytmu zatokowego po niej, AF nawraca.
Slowem - zgadzam sie z opinia Doc Kazmierczyk - spokojnie, bez nerwow :)

serdecznie pozdrawiam
mz

avatar
jos. IP: 88.156.232.**

Bardzo dziękuje za znalezienie chwili czasu na odpowiedz.Gorąco pozdrawiam!

avatar
dana IP: 83.23.75.**

Witam wszystkich. Wróciłam z *dalekiej podróży*.
Zamiast skutecznej ablacji , znalazłam się już na wstępie w 2 % ryzyka.
Przebiciu uległa ściana przedsionka i worek osierdzia. Dzięki nierozrzedzonej do końca krwi, natychmiastowa pomoc daje dobre rokowania.
Dano mi do zrozumienia, że bez echa wewnątrz sercowego (?) nie ma dla mnie ablacji. Serce jest zdeformowane, zniszczone miganiem.
Stąd mój ponowny apel.
Szybciej decydować się na ablacje, nie czekać !

Serdecznie pozdrawiam .

avatar
zdrowa1 IP: 81.219.136.**

Nie jestem taka pewna czy od migania serce się zdeformowało.Serce mogło się zdeformować od ablacji lub wady serca( ale to jest moja hipoteza).
Mój Tata na utrwalone migotanie przedsionków( od ok.25 lat) i się samo utrwaliło a przedtem miał migotania napadowe i przez przypadek dowiedział się o tej przypadłości.
Od stwierdzenia przez kardiologa utrwalonego migotania przedsionków robi co roku USG serca i inne badania zlecone przez lekarza .Serca zdeformowanego nie ma, EF 65% , czuje się dobrze jak na swoje lata prawie 85.Z leków to bierze na nadciśnienie i aspirynę dojelitową i nic więcej.
U mnie też stwierdzone migotanie przedsionków w wieku ok. 50 lat i mam na razie napadowe( może odziedziczone po Tacie), jestem pod stałą kontrolą kardiologa , USG też robię co roku i żadnej deformacji serca nie mam , stan moje serca nie zmienił się od pierwszego echa serca zrobionego ok. 7 lat temu a teraz , u mnie migotanie przedsionków nie wpłynęło na wydolność mojego serca, u mnie EF wynosi zawsze ok. 75% i biorę też tylko aspirynę. Jeden kardiolog powiedział mi ,że to może być u mnie z powodu zaburzeń hormonalnych i jak *przejdę* menopauzę to może się znacznie u mnie poprawić i chyba ten lekarz miał rację , epizodów może nie jest mniej(2-3 w miesiącu) ale za to są krótsze i mniej uciążliwe(serce tak już nie skacze).
To są moje obserwacje na temat migotania przedsionków, ja po prostu nie panikuję i traktuję to jako przypadłość z którą trzeba żyć bo jak na razie nie wymyślono na to lekarstwa a ablacja nie zawsze przynosi oczekiwany efekt.

avatar
Eluzyna

Witaj Dana!
Napisz proszę coś więcej o swoim aktualnym stanie, bo trochę mnie zaniepokoił Twój ostatni post. Statystyki skądś się w końcu biorą, szkoda, że to na Ciebie trafiło. Mam podejrzenie, że nie miganie zdeformowało Twoje serce, a raczej jakaś wada wpłynęła na jedno i drugie. nie piszesz co zalecił Ci lekarz ale działaj do końca, bo chyba nie zatrzymasz się w połowie drogi?

Do Zdrowa1: jeśli migotanie Ci nie przeszkadza w życiu to ok. traktuj to jako przypadłość ale dla tych którzy się na to nie godzą ratunek jest! Jestem tego żywym dowodem. Przed pierwsza ablacją miałam po 2-3 napady kilkugodzinne w tygodniu, a obecnie w dwa miesiące po trzeciej zapomniałam co to migotanie!

Pozdrawiam migaczy oraz lekarzy, którzy nas leczą.

avatar
jos. IP: 88.156.232.**

Przepraszam -ale zdrowa1 nie dokońca wie o czym pisze, ja migotania przechodzę jak agonię jakąś ! Ale...jeden raz miałem migotanie tak (wyciszone - jakby za mgłą) że dopiero po ekg byłem pewien, a ktoś bez *doświadczenia* mógłby to przechodzić,i tak pewnie ma zdrowa1, to pozazdrśić, ale to wyjątki. P.S Dana napisz co dalej ?

avatar
Damian IP: 83.5.74.**

Hmmm nie sposób normalnie funkcjonować z migotaniem 180min a nawet i więcej ja również cierpię i do bardzo najbardziej psychicznie!!

avatar
zdrowa1 IP: 178.37.139.**

Jos, wiem co ja piszę , pewnie ok. 95 % osób , które dostają napadu migotania przedsionków panikują a to jest największy problem ludzi chorych na tą przypadłość.
Na początku moich pierwszych napadów tez strasznie panikowałam, wybiegałam z pracy do apteki po potas czy magnez, dzwoniłam do wszystkich możliwych znajomych lekarzy aż do momentu jak trafiłam do kardiologa , porobiłam wszystkie niezbędne badania i jak lekarz kardiolog autorytatywnie stwierdził ,że mam zdrowe serce , elektrolity w normie( przedtem też robiłam sobie poziom elektrolitów i nigdy nie zastanawiałam się nad ich poziomem) na przestrzeni kilku lat zawsze to samo potas ok.4,6 no może trochę mało magnezu ale ten ja regularnie uzupełniam a tabletki antyarytmiczne zero skuteczności to wtedy lekarz zaproponował mi abym nie brała tabletek .
Sama sobie w głowie ułożyłam ,że czy biorę czy nie atak migotania i tak dostałam , teraz nie pracuję jak następuje migotanie to się wyciszam , nie panikuję , bo to właśnie panika powoduje trzepotanie tych przedsionków ok. 200 na min. w tym wszystkim może mi pomaga mój Ojciec , który jak już pisałam żyje z migotaniem wiele, wiele lat i wcale nie odczuwa dyskomfortu z tego powodu , widocznie ja mam taki charakter i takie geny ,że mogę z tym żyć a jeżeli ktoś nie potrafi to musi się poddać ablacji , która w przypadku migotania przedsionków jest obarczona jednak dużym ryzykiem.
Wiele osób mi mówi ,że jestem specyficznym człowiekiem a ja za bardzo nie wiedziałam na czym ta specyfika polega a może na tym ,że potrafię opanować swoje emocje chociaż generalnie jestem człowiekiem, który wszystkim się przejmuje.
Pozdrawiam wszystkich migaczy , do których i ja się zaliczam.

avatar
czytelnik TJ IP: 89.75.114.**

Do zdrowej! Każdy przypadek migotania jest inny, ale ogólnie dzielą się na takie z wolnym, prawie normalnym, ale nieregularnym tętnem i takie z szybkim tętnem rzędu 150 do 180. O ile te pierwsze są stosunkowo mało uciążliwe tak że pacjenci czasem nie wiedzą, że je mają, to te drugie są trudne do zniesienia i żadne wyciszanie tu nie pomoże. Nie ma też mowy o bieganiu do apteki, bo pacjent jest ledwo żywy i najczęściej wzywa pogotowie. Dlatego trudno komuś radzić co jest lepsze. Przy szybkim migotaniu tylko ablacja. Z wolnym można żyć, szczególnie jeśli napady są rzadkie lub jest to migotanie utrwalone. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę, że z przedsionka w każdej chwili może być wyrzucony skrzep i wtedy udar murowany. Mój ojciec też żył z utrwalonym migotaniem ponad 35 lat, ale niestety zmarł właśnie z powodu drugiego udaru. Ablacja jak każdy zabieg chirurgiczny niesie ze sobą zagrożenia, ale zarówno łykanie leków jak i nic nie robienie też. Dlatego każdy powinien przemyśleć sprawę i zdecydować co dla niego jest lepsze i które niebezpieczeństwo wybiera. I to i tamto jest groźne. Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Danę. Przykro mi, że tym razem się nie udało. Serce jest widać mocno doświadczone poprzednimi zabiegami, ale znam pacjenta, który miał 6 ablacji i dał radę.

avatar
dana IP: 83.23.54.**

Do Eluzyny.
Gojenie się serca to bardzo długi okres czasu. Mam zleconą stałą opiekę kadiologiczną głównie pod względem płynu w worku osierdziowym. Ma to trwać conajmniej rok.
A odnośnie mojej zeszłorocznej ablacji; to nie żałuję a wręcz zawdzięczam jej naprawdę dużo , mogę funkcjonować, bo migotanie mi na to nie pozwalało.

Zdrowa 1. Jestem osobą wrażliwą ale nie panikarą. Mimo wysokich skurczy przedsionków jak i komór, nie zdarzyło się abym straciła świadomość, jednakże nie szło żyć. Decyzję o ablacji nie podjęłam przecież z ciekawości.

Gwoli wyjaśnienia, echo (echa) serca wykazuje, że jako mięsień jest w porządku, ale jednak, gdzieś coś było nie tak. Może faktycznie jakiś zrost po poprzednich ablacjach ?
Teraz wiem co to perforacja czy tamponada serca. Mam nadzieję, że ewentualne napady arytmii będą sporadyczne i łatwiejsze do przetrzymania.
Samodzielnie wróciłam do domu (PKP 450 km), to chyba dobry symptom ?

Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za wsparcie.

avatar
zdrowa1 IP: 178.37.140.**

Jak Czytelnik napisał każde migotanie przedsionków jest inne to dlaczego nie można uwierzyć w mój przypadek , ja po prostu jak dostałam atak to byłam bardzo spanikowana i zdezorientowana ( widocznie mój organizm w ten sposób bronił się ).
Jak już też pisałam parę razy to,że jestem teraz bez leków na arytmię to jest decyzja lekarza i jestem pod stałą opieką kardiologa a czy ta moja *walka* z migotaniem będzie dla mnie korzystna to się okaże pewnie pod koniec mojego życia ( a jakie to życie będzie długie i w jakim zdrowiu to nikt nie wie nawet najlepszy lekarz).
Jeżeli ktoś nie umie żyć z migotaniem to musi się poddać ablacji a ja próbuje żyć normalnie mając napady migotania i to jest mój wybór tak jak jest wybór człowieka decydującego się na ablację.
Do Dany , czy ja gdziekolwiek napisałam ,że jesteś panikarą lub że ablacji podjęłaś się z ciekawości?
Czytając Wasze posty odnoszę wrażenie ,że ja jestem Waszym wrogiem dlatego,że piszę o migotaniu przedsionków z którym można żyć w taki sposób, przecież to jest mój przypadek ale też i walką z tą chorobą.
Niektórzy chcieliby mi wmówić ,że ja próbowałam ludzi odciągać od ablacji czy brania leków , TO JEST PO PROSTU NIEPRAWDA.
Jeżeli ktoś w tym wątku lub innym pisze ,że ablacja przyniosła mu ulgę i polepszyła komfort życia to z całego serca cieszę się z tą osobą lub smucę jak ten zabieg nie przyniósł oczekiwanych efektów.
Jeszcze raz do Czytelnika , to że Twój Tata zmarł na udar mózgu to jest tragedia ale wcale nie trzeba mieć migotania przedsionków żeby umrzeć z powodu udaru mózgu.

avatar
Eluzyna IP: 89.238.16.**

Otóż jak widać do ablacji trzeba dojrzeć, bo człowiek sam musi ocenić czy da się z tym żyć, czy trzeba się tego jak najszybciej pozbyć. U mnie trwało to ok 8 lat, a zaczęło się od 2 napadów w roku do 2-3 w tygodniu i to z wszelkimi możliwymi sposobami przerwania, z najbardziej toksycznym lekiem jakim jest amiodaron, wielogodzinnymi pobytami na kroplówkach w szpitalu, a kończąc na licznych kardiowersjach. Zaznaczam, że absolutnie nie jestem panikarą i nigdy nie szłam do szpitala wcześniej niż gdy wszystkie sposoby domowego leczenia się nie wyczerpały.
Nie wspomnę już o tym, że nie wiadomo kiedy taki napad wystąpi i czy nie będzie to akurat gdy chcesz wyjść z domu na jakąś imprezę, gdzieś wyjechać, a właściwie na pewno wtedy cie to dopadnie.
Dana: po drugiej ablacji miałam także płyn w osierdziu ale nie było go dużo i po miesiącu się wchłonął, natomiast po trzeciej przeżyłam chwile strachu, bo bardzo spadło mi tętno i już przygotowywano mnie do wszczepienia rozrusznika!
A w tej chwili jest dobrze i jestem z tego powodu przeszczęśliwa i mocno wierzę, że i Twoje serce się zregeneruje.
A tym którzy się wahają powiem, warto .

avatar
czytelnik TJ IP: 89.75.114.**

Do zdrowej! Dla jasności powtórzę, że są różne rodzaje migotań różnie odbierane przez pacjentów tym samym nie wykluczam Twojej metody podejścia do choroby. Tak jak pisałem wcześniej każdy ma prawo do własnej decyzji i nie mam zamiaru tego oceniać. Jeśli chodzi o udar to wiem, że można go dostać bez migotania, niemniej każdy lekarz Ci powie, że migotanie zwiększa to prawdopodobieństwo wielokrotnie. Nie bez powodu chorym z migotaniem podaje się na stałe leki rozrzedzające krew, a jakoś nie robi się tego u tych którzy migotania nie mają. Nie mam zamiaru z nikim się sprzeczać na tym forum, które zwykle miało atmosferę przyjazną i niech tak pozostanie.

avatar
Eluzyna

Do Czytelnika: wspominałeś wcześniej, że będziesz odstawiał acenokumarol, mam w związku z tym pytanie: jakie trzeba spełnić warunki by zaprzestać leczenia przeciwzakrzepowego?
Do Zdrowej: można jeździć na motorze bez kasku, można nie zapinać pasów bezpieczeństwa w samochodzie, można nie stosować leków przeciwzakrzepowych w migotaniu przedsionków, sama przez wiele lat nie brałam ale tylko z braku świadomości, można tez w końcu w ogóle nie przyjmować leków, bo koniec i tak jest nieunikniony, ale po co niepotrzebnie ryzykować?
Pozdrowienia!