avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

Witam wszystkich. Mam 24 lata i... zespół wpw. Bez ablacji o ciąży mogę pomarzyć, tak dała mi do zrozumienia pani doktor. częstoskurcze miałam rzadko. 3 poważniejsze w ciągu 10 lat.Teraz za to mam je często, gdyby nie leki to najprawdopodobniej codziennie.
Pani dr powiedziała, że raczej bez ablacji się nie obejdzie, ale za jakiś czas stwierdziła znowu, że ablacja niesie za sobą ogromne ryzyko powikłań, więc lepiej stabilizować skurcze lekami.
Tylko jak długo. Dni, miesiące, lata?
Będąc na lekach nie będę mogła zajść w ciążę. Nawet jak je odstawię i niby będzie ok, to i tak zajście w ciąże będzie bardzo ryzykowne.
Nie wiem co robić. Niech mi ktoś coś poradzi! Proszę.

[Odpowiedź]

avatar
Kasia IP: 83.30.83.**

Ja mam 23 lata i jestem chora na serce od urodzenia choć w wieku 4,5 lat usunieto wadę w Holandii ale zostało mi nadcisnienie płucne i teraz sie dowiedziałam o kardiomiopati gabczastej (choc nie wiem co to jest ale spowodowana jest ona tym cisnieniem)
Też lekarze odradzaja mi jakąkolwiek ciąże bo jest to bardzo niebezpieczne ale czy oni sobie zdaja sprawe ze mnie sie to nie uśmiecha bo przeciez chce mieć dzidzię i bede do tego dożyła to chyba normalne!!!
Tak to juz jest ale nikt Ci nie powie ze to jest bezpieczne bo u kobiety zdrowej dzieja sie cuda w ciązy a co dopieru u chorych na serce ono moze tego nie wytrzymać!!!
Pozdrawiam
Ja mam Tomograf 30.1 w zabrzu a ty gdzie sie leczysz???

avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

Hejka! Jeśli chodzi o lekarzy to nie wiem gdzie skierować swoje kroki. Wacham się między Zabrzem, Katowicami a Warszawą. Stwierdziłam, że jeśli dam komuś na sobie eksperymentować, to temu, kto wie co robi.
Do tej pory leczyłam się w swojej zaściankowej miejscowości, a pseudo lekarze wmawiali mi nerwice. O tym, że mam zespół WPW dowiedziałam się dopiero na początku grudnia b.r.
Jestem już mężatką,ale przyznam szczerze, że jeszcze nie myślałam o dziecku, aż do chwili kiedy zasugerowano mi, że ciąża nie jest wskazana w moim przypadku.
Teraz wprost pragnę zostać mamą.Nie dziś, nie jutro, ale może za rok.
Zrobie wszystko, żeby znaleźć się kiedyś w tym błogosąwionym stanie.

avatar
Aldona IP: 83.5.255.**

Witam!!!
Czekam na termin ablacji w szpitalu AM w Warszawie na Banacha mieli do mnie
zadzwonic 20.21.-12 ale nie skataktowali sie jeszcze ze mna mysle ze pewnie
po nowym roku. Dziwnym zbiegiem okolicznosci spotkalam kobiete juz po 40
ktora ma 2-ke doroslych juz dzieci i tez ma czestoskurcze napadowe.
Powiedziala mi ze jesli nie mam ich bardzo czesto to wg niej nie powinnam
sie decydowac na ablacje ona dala rade i jak narazie ataki ktore ma sa do
zniesienia. Wiesz ja naprawde nie wiem juz co robic boje sie tego zabiegu
ale kusi mnie mysl ze jesli sie uda to mialabym spokoj z atakami tylko nikt
niestety tego nie wie czy sie uda. Bardzo chce miec dziecko a najgorsze jest
to ze boje sie zajsc teraz w ciaze to juz u mnie zamienilo sie w jakas
obsesje nie wiem co robic. Moj maz strasznie chce miec dzidziusia a ja sie
boje.
Moze trafilas gdzies na wypowiedzi kobiet ktore przeszly ciaze i poród z
czestoskorczem napadowym.
Pytałam lekarzy o ich opinie dotyczące ciąży jeden powiedział mi że dziecko
w lonie matki jest chronione i żeby się nie martwić znawu kardiochirurg z AM
w Warszawie stwierdził że w przypadku częstoskurczy w ciąży moze dojsc do
niedokrwienia lożyska. Więc lepiej załatwić to ablacją. Ja naprawdę nie wiem
jaką mam podjąć decyzję mam juz 29 lat i chcę mieć dziecko a ablacja to
zabieg ktory niesie ze soba ryzyko to jest serce. Mojej kolezanki mama
przeszla ablacjie na szczescie wszystko jest ok w jej przypadku tylko ona
poddala sie ablacji bo juz nie dawala rady czestoskurcze miala bardzo
czesto. nie mogla funkcjonowac teraz jest zupelnie zdrowa. A przed ablacja
urodzila 3-ke dzieci. Wiesz wydaje mi sie ze aby zdecydowac sie na ten
zabieg to naprawde powinny byc ku temu powazne przeslanki w sytuacjach kiedy
ataki sa czeste i silne wowczas tak powinno sie poddac ablacji w moim
przypadku mam watpliwosci. Moge z tym narazie zyc nie wiem jak dlugo czy za
kilka lat sie nie nasila ale tego nikt nie wie. Ja nie biore zadnych lekow
tylko magnez i potas. Magne B6 wycisza mi serce naprawde mi sie uspokaja
pomaga. Moge z tym zyc tylko czy moge sie zdecydowac na dziecko ??? Nie wiem
musze wybrac sie jeszcze do jakiegos lekarza. Ktos musi mi pomoc podjac
wlasciwa decyzje. Mój mąż jest przeciwny ablacji. Boi się o mnie. Staram się
wyciszyć i unikac atakow u mnie pojawiaj sie po silnym stresie i w momencie
naglego sklonu kucniecia lub przycisniecia klatki piersiowej. Teraz
zauwazylam ze szybko sie mecze kiedys nie mialam takich problemow mam tez
nierowne kolatania serca. Strasznie tego nie lubie ale lekarz kazal mi sie z
tym oswoic z arytmia. Powiedzial ze taka moja uroda. Ha tylko to zamienia
sie w leki. przed kolejnym atakiem.

Więc tak naprawdę to nadal nie podjelam dezyzji co robic dalej ???
Pewnie i tobie nie pomogłam ale moze wspolnie bedzie nam latwiej. Jesli
wymienimy sie swoimi przemyśleniami.

Pozdrawiam cię i ściskam mocno damy radę.
Aldona
Ablacja

avatar
sylka IP: 83.14.196.**

mam 31 lat i zespół wpw od 18 roku życia jestem mamą 11 letniej córki poród siłami natury bez powikłań a obecnie w 6 miesiącu ciaży . pierwsze 3 miesiące ciąży bez leków,a teraz na isoptinie 40 .leczę się w zabrzu , miałam 3 ablacje , a mój kardiolog powiedział ,że wpw nie jest przeciwskazaniem do ciąży. tak więc głowa do góry urodzisz jeszcze niejedno dziecko

avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

Dzięki za słowa otuchy dziewczyny.
Ja jestem od was ciut młodsza, bo mam 24 lata,więc mam jeszcze trochę czasu do zastanowienia się (chciałabym jednak zostać mamą przed 30-tką).
CZęstoskurcze nasiliły się u mnie od grudnia, a właściwie od listopada tego roku. Co tydzień. Potem coraz częściej. 260/min.Samopoczucie okropne.
Teraz jestem na lekach, już od ponad tygodnia. Jest ok, ale nie mogę się stresować ani wysilać.Nie wiem co by było gdybym odstwaiła leki.
Dziecko może jakoś by się rozwijał, ale nie wiem czy moje serce by to zniosło.
Poza tym zespół WPW jest dzidziczny, więc zafundowałabym swojemu potomkowi podobne dolegliwości, albo nawet gorsze. Moja mama lub ojciec też to mają. Jednak nie w takim stopniu jak ja. Obawiam się, że każde kolejne pokolenie odczuwa to gorzej.
Nie chce, żeby moje dziecko musiało przechodzić to, co ja.
CZy da się temu jakoś zapobiec????

avatar
sylka IP: 83.14.196.**

zespół wpw nie jest dziedziczny. moja starsza córka jest zdrowa,a maleństwo w moim łonie też ma zdrowe serce [miało robione echo serca].mam czworo rodzeństwa i żadne nie ma wpw rodzice też nie mają nie wiem kto ci naopowiadał ,że to jest dziedziczne, a co do planowania dziecka lepiej urodzić jak się jest młodym niż czekać do 30stki. wiem to sama po sobie, drugą ciążę znoszę o wiele gorzej .pierwszy umiarowywany w szpitalu częstoskurcz miałam w czwartym miesiacu ciąży 240min ze spadkami do 180 przez 4 godziny nigdy wcześniej tak nie miałam ,strachu się najadłam co niemiara.drugi miałam 20 grudnia trwał góra 15min i samo przeszło. tak więc sama nie jesteś , a ja jestem dobrej myśli ,że pod koniec kwietnia urodzę szczęśliwie zdrowe dziecko.

avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

O dziedziczność tego zespołu powiedziała mi pani kardiolog u której się lecze.
Jednak ta sama pani stwierdziła 2 lata wcześniej, że mam nerwice. Sama nie wiem w co i komu mam wierzyć?!!
Sylka mam rozumieć, że ty zaszłaś w ciąże nie przeprowadzając wcześniej ablacji???

avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

Sylka w poprzednim poście chodziło mi oczywiście o twoją pierwszą ciążę - czy przed nią miłaś robioną ablację???
Napisz jak wyglądały napady częstoskurczów u ciebie. CZemu aż 3 ablacje? Jak je zniosłaś? U kogo leczysz się w Zabrzu? Ja też planuję się tam udać.
Przepraszam za natłok pytań, ale ty jeteś osobą zorientowaną w temacie i do tego matką 2ga (już wkrótce, jak sądzę:)dzieci.
Życzę wam - tobie imaleństwu duuuużo zdrówka.
Co do dziedziczności - to, jak już pisałam, powiedziała mi o tym lekarka, inny lekarz potwierdził. Mówił też, że to wada wrodzona, która ujawnia się w różnym wieku. Tobie w w. 18 lat, a mnie 13.

avatar
sylka IP: 83.14.196.**

przed pierwszą ciążą nie miałam częstoskurczy ,jedynie szzybsze bicie serca.nie brałam żadnych leków.leczyć zaczęłam się w 2000r.u docenta Kalarusa w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.pierwszą ablację miałam w2002r i od razu powiedzieli mi ,że wszystkiego nie wypalili , druga w 2005 metodą Carto,a trzecia w marcu tego roku. częstoskurcze miałam zawsze bardzo słabe ,ale docent twierdził że jeżeli występują to trzeba ablować do momentu zajścia w ciąże brałam BIOSOTAL 40 DWA RAZY dziennie.dobrze się czułam na tym leku, teraz na isoptinie trochę gorzej,ale chyba dlatego ,że jest słabszy no i serce w ciąży jest bardziej obciążone [pracuje 50 procent więcej].sama ablacja to nic strasznego,prawie nic nie pamiętam,ale trochę gorzej z psychiką ,poniważ napatrzyłam się tam i nasłuchałam o naprawdę chorych ludziach.Jeśli będziesz chciała dam ci namiar na klinikę i dc. Kalarusa

avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

Sylka jak najbardziej możesz podać mi namiary na tego lekarza.
Trzeba mieć skierowanie? pewnie tak.
Czy przyjmuje gdzieś prywatnie, czy tylko na kase chorych?
W jakich dniach i godz. przyjmuje?... itd.
Pozdrawiam i życzę dużo szczęści, a przede wszyskim zdrówka w Nowym Roku!!!

avatar
Kasia IP: 83.30.53.**

Witam
Piszecie duzo o swoich chorobach a ja przy okazji sie uczę bo w sumie ja mamło wiem o swojej chorobbie mam 23lata i do 18roku życia moja chorobą zajmowała sie mama bo jezdziliśmy do Warszawy do CZDz. Ale taraz od 2 lat zajmuje sie sobą sama bo mama zmarła.
Operowali mnie jak byłam mała na Zespół Eisamandera( chyba sie to tak nie pisze) obecnie lecza mnie Revatio( mniejsza dawka Viagry) na nadcisnienie płucne.
I tez teraz wyryto Kardiomiopatie gąbczastą i wszystko sie okaże 30.I na TK w Zabrzu co dalej czy przestajemy program leczenia nadciśnienia płucnego tą Viagra i zaczynamy czymś innym czy jeszcze przez 2 lata mam sie leczyć. Program prowadzi w Zabrzu dr, Jacheć a drugi lekarz który mi doradza i sie mna interesuje to dr, Rycaj z wad wrodzonych!!
Wiec tak ja mam wesele w tym roku i myśle potem zajśc w ciąze bo jestem w stanie poświecis sie i leżeć od 20 tygodnia w szpitalu dla dziecka w jakimś celu bo o nim marze wiec wszytko zrobię. Ale pamietajcie ze My chorzy na setce jestesmy w kropce bo żaden lekarz nam nie powie ze mozemy zajśc w ciąze bo to jest bardzo niebezpieczne ale czy musimy sie pozbawiać tego co ważne po to są lekarze zeby nam pomogli w tym wyborze obojętnie czy bedzie na tak czy na nie!! A każda z nas jest Pania swojego losu i po drugie jak to mi lekarz dr Rycaj powiedział młode serce duzo wytrzyma a człowiek sie starzeje niestety!!! Dziewczyny takie nasze życie z wadą serca!!

avatar
Asiula IP: 217.153.84.**

Chiałabym umieć myśleć tak optymistycznie jak Ty!!!
Jestem straszną, cho...ną pesymistką!
Sama się złoszcze na siebie.
Dobrze, że mój mąż nadrabia, bo on jest z kolei niepoprawnym optymistą.
Tłumacze sobie, że połowa (albo nawet 90%)sukcesu zależy od pozytywnego nastawienia. Wiara podobno czymi cuda.
Piszcie jak najwięcej, bo to dodaje sił!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Myśle, że najlepiej rozumieją się te osoby, które są w podobnej sytuacji.
Mnie osobiście Wasze wypowiedzi bardzo pomagają.
Czuje, że nie jestem sama! A to forum - a raaej osoby, które się tu wypowiadają, to grupa wsparcia od serca!!!!
Pozdrawiam Wszystkich!!!!

avatar
Kasia IP: 83.30.133.**

Może i jestem optymistka ale to zalezy od dnia czasem mam bardzo złe dni i wtedy nie wiem co z soba zrobić.
Myślę jednego dnia ze chcę mieć dziecko (o tym mysle codziennie ) ale myślę o swoim i o ciązy a drugiego dnia myslę ze przeciez to mnie moze zabić i co wtedy?? Ale to chyba każda z nas ma takie myśli co by było gdyby!!
W życiu troszkę juz przeżyłam choć mam dopiero 23lata i wiem ze życie przynosi niespodzianki dobre i horrory dnia codziennego!!
Ale co mamy zronić trzeba zyć,
Cały czas sie zastanawiam czy dobrze zrobiłam wchodząc w program leczenia nadcisnienia płucnego lekiem Revatio, bo w sumie muszę go brać przez 112 tygodni a dobier biore 6miesiecy czyli jeszcze 2lata i wtedy nie mam szans na ciąze a najgorsze jest to ze przez te 6 miesiecy nic sie nie zmnieniło cisnienie sie nie zmniejszyło a nawet raz wylądowąłam w szpitalu z krwiopluciem (atypowe zapalenie płuc).
Człowiek nie wie co dla niego jest dobre ale chce jak najlepiej ale mam dobrego lekarza dr.Rycaja który interesuje sie mna moim przypadkiem i chce pomóc.
Moje zycie jest pełne stresu nerwów którego sie nie da wyeliiminować a jak wygląda wasze codzienne życie???
Poadrawiam

avatar
Aldona IP: 85.222.17.**

Witajcie!!!
Jutro mam ablację u dr Koźluka na ul. Kaczej. Proszę trzynajcie za mnie kciuki! aby mi się udało!

Buziaczki
Aldona