avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

Witajcie
Wiem, że jest tu sporo tematów o skurczach ale chciałabym aby tutaj wypowiedziały sie osoby , które sobie jakoś z nimi radzą i nie chodzi mi o skurcze które pojawiają sie sporadycznie ale takie które odczuwane są kilkanascie razy na dzień. Bierzecie jakieś leki? co wam pomaga w zmniejszeniu częstotliwości ich wystepowania.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

Jeśli chodzi o moja osobę to jestem na wykończeniu psychicznym i w zupełności nie wiem jak się z tym oswoić (pewnie się tego nie da zrobić) ewentualnie przestać panikować w momencie tych gorszych, bolesnych albo takich które powodują jakby zachwianie równowagi, rozlanie gorąca.

avatar
Dolor IP: 83.6.213.**

Kilkanaście skurczy dziennie byłoby określonych jako sporadyczne skurcze właśnie. Na jednym z moich holterów, na którym zapisało się ponad 80 skurczy dodatkowych, z których większość była uformowana w tzw. bigeminie, a więc ciągiem następujących po sobie na przemian normalnych uderzeń serca i tych dodatkowych, miałem we wniosku napisane, że nastąpiły *nieliczne* skurcze dodatkowe okresowo układające się w krótkie epizody bigeminii.

Jak odczuwasz Twoje skurcze, potrafiłabyś to dokładnie opisać? Być może tak jak ja, należysz do osób, które mając naprawdę minimalną ilość skurczy dodatkowych, odczuwają dosłownie każde z nich, z czego w większości są to odczucia dość przykre, bardzo *wyraźne*...

Co na pewno pomoże, to udanie się do kardiologa, w miarę możliwości wykonanie sobie takich badań jak echo serca, ekg, być może ekg wysiłkowe, których dobre wyniki mogłyby utwierdzić specjalistę w przekonaniu, że Twoja przypadłość jest łagodna. Takie zapewnienie z ust kogoś, kto się na tym bardzo dobrze zna, zawsze pomaga. A co robić samemu? Starać się nie zwracać na to uwagi, trzymać się myśli, że to nie jest groźne, znaleźć sobie jakieś zajęcie, które w dużym stopniu będzie absorbowało myśli. Tego typu zaburzenia rytmu serca mają to do siebie, że pogrążanie się w ciągłym uczuciu niepokoju, poddawanie się wręcz obsesji na tym punkcie, tylko te pobudzenie zwielokrotni i sprawi, że będziemy je odczuwać jeszcze mocniej. Wiem to najlepiej po sobie, bo kiedy dostawałem ataków paniki w przebiegu mojej nerwicy, niemal zawsze wywoływały u mnie dodatkowe skurcze często już układające się w bigeminie.

Psychika to pole największej bitwy, w wojnie z dodatkowymi skurczami, z którymi uporanie się stawiamy sobie za cel.

avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

Witaj i dziekuję za wypowiedź.
Swoje skurcze odczuwam na wiele sposobów od lekkich do dosyć bolesnych. Ostatnio są bolesne właśnie (jaksię zestresuję), tak jakby mnie ktoś dźgnął nożem w trakcie skurczu. Odczuwam je w gardle, z kazdej strony klatki piersiowej (oczywiście lewej). Często sa to nawet kilkkuminutowe szarpania, kopniaki, zdarzało się że w ogóle rytmu serca nie czułam tylko ciąg samych szarpań . W trakcie tych incydentów nie sprawdzam tętna na nadgarstku bo z a bardzo panikuję. Sa tez pojedyncze, podwojne uderzenia, potrojne no i gromadne (mam na myśli, że nawet parę minut ciągiem lecą). Nierzadko odczuwam jakby chwilowe zachwianie równowagi, uderzenie , rozlanie gorąca na klatce i w głowie. No do wyboru do koloru. Dzis w trakcie skurczu miałam jakby takie zatrzymanie sie serca i ściśnięcie w klatce i poczułam gorąc na mostku...
Staram się nie myśleć o tym sercu ale nie ma siły gdyż praktycznie ciągle czuję niepokój w okolicach serca i spinam się z tego powodu co oczywiście powoduje me skurcze a że tez jestem osobą znerwicowaną, zalękniona to niestety odczuwam to wszystko bardzo mocno. Psychicznie po prostu wysiadam.
Odczuwam także mocno zmiany pogody. Od wczoraj mam duzo wiecej skurczy i ta myslę sobie, że to może własnie z powodu zmiany tej pogody.
kiedyś kiedy miałam tych skurczy mniej to robiłam podstawowe badania u kardiologa i wszystko było ok. Niedawno mialam ekg u rodzinnego i tez było ok, oczywiście były skurcze ale te których nie czułam w ogóle. Przy badaniach moje serce zawsze zachowuje sie wzorowo
Dodam, że nie straciłam jeszcze przytomności.
Pozdrawiam

avatar
Allicja

Też się z tym zmagam, a ile tego masz, badałaś holterem?

avatar
brodacz88

ECH80 ja to na pojedyńcze skurcze to nawet już uwagi nie zwracam po prostu staram sie nie myślec,gorzej jak przyjda te powiedzmy u mnie to trwa około dwóch minut szarpania serca wtedy dopada mnie lęk strach tym bardziej ze choruje na nerwice lękową od pół roku,i właśnie te szarpania zaczęły się odkąd zachorowałem na to.

avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

Alicja nie mam pojecia ile tego mam bo holtera miałam kilka lat temu , dokładnie 8 i nie widziałam wyników.
teraz rodzinna nie wystawiła mi skierowania do kardiologa tylko zapisała propranolol i hydroxyzyne których nie biorę.
ja skurcze mam od jakichś 13 lat. kiedyś to było bardzo sporadycznie ale było tylko coraz to gorzej.

avatar
Ewa88 IP: 194.181.131.**

Ja zmagam się z dodatkowymi skurczami od 8 lat. Wszystko zaczęło się w II klasie liceum, kiedy podczas pochylania ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu moje serce nagle zgubiło rytm. Przeraziłam się wtedy tak bardzo, iż od tej pory zaczęłam regularnie zwracać uwagę na swoje serducho. Były wielokrotne wizyty u kardiologów i te same słowa - jest pani zdrowa. Prowadziłam aktywny tryb życia, jeździłam konno, tańczyłam, biegałam... Kiedyś podczas prowadzenia areobiku dla grupy młodych mam dopało mnie to paskudztwo. Nie było to pojedyncze *kopnięcie*, lecz ciąg dodatkowych skurczy, który utrzymywał się przez dłuższy czas. Zapewne domyślacie się jak się czułam ;-). Od tamtej pory mam awersję do ruchu. Nie jeżdżę już do stadniny, unikam ćwiczeń, byle by tylko moje serce znowu nie zaczęło wariować. Jestem znerwicowana i niespokojna. Z pozoru wszystko jest ok, znajomi uważają mnie za ostoję spojoku (!) i bardzo pogodną osobę, ale tak naprawdę nie wiedzą co się ze mną dzieje w środku.
Każde wyjście z domu, każdy dłuższy wyjazd powoduje u mnie lęk. Mam chłopaka, który wyciąga mnie na różne wycieczki. Zapewne domyślacie się, jaka jest moja pierwsza *wizja* na myśl o miejscu z dala od domu? Leżę w łóżku, bądź ląduje w szpitalu z arytmią... Przez cały urlop nie myślę o niczym innym. Na szczęście trafiłam na panią doktor, która sama boryka się z dodatkowymi skurczami, ale dla niej to nie problem. Jest w pełni świadoma tej przypadłości i nie zwraca na to uwagi. Aktualnie biorę propranolol i staram się żyć normalnie. A to wcale nie jest takie łatwe.

Najważniejszą rolę odgrywa w tym wszystkim psychika. Nie możemy dawać się chorobie. Pozdrawiam wszystkich *potykających się* :-).

avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

Ewa mam identycznie jesli chodzi o wycofanie się z zycia i strach o serce! Powiedz mi Ewo czy propranolol Ci cos daje? w jakich dawkach go bierzesz?

avatar
kumen

Pytacie o komorowe czy nadkomorowe? Bo komorowych według ostatniego holtera mam 4500 w tym pary, bigeminie a nadkomorowych 4507 także przewiedzionych z aberracją ,na dobę.
Jak sobie radzimy?
W zależności od ilości pobudzeń w ciągu dnia. Jak jest ich mniej, np ok 2tys według holtera to czuję się całkiem spoko, mam jakieś tam mroczki, kręci mi się w głowie czuję kołatanie, ale po jakiś 8 latach idzie się do tego wszystkiego przyzwyczaić. Mniej wesoło się robi się przy ilości komorowych do 8 tys, jak mi kiedyś pokazał holter szpitalny...no wtedy to już dzikie akcje odchodzą...czasem aż równowagi nie mogę złapać, tak mocne kołatania i zawroty głowy i dreszcze, że aż zwala z nóg. Wtedy jest mi tak słabo, że z łóżka podnieść się nie chce...

W przeciągu tych 8 lat już wiele razy miałam zmieniane leki z różnych grup. Najlepiej było po bisoprololu, ale niestety też się uodporniłam i z tej okazji nie zażywam już żadnych leków i czekam sobie na drugie podejście do ablacji.

avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

KUMEN ja mam te skurcze już ok 13 lat i niestety nie mogę sie do tego przyzwyczaic, totalnie zdezorganizowało to moje zycie. jeszcze 6 lat temu nim pojawiła sie nerwica to jakoś było sporadycznie i dawałam radę a teraz gdy przez to wszystko boję się nawet wyjścia z domu to mam niestety codzienne sensacje.
Do tej pory nic mi się nie stało, nie zemdlałam ale w głowie tkwi wciąż jedno....że coś może się w końcu stać bo tę skurcze są coraz to gorsze w odczuwaniu

avatar
Allicja

Nie rozumiem, rodzinna nie dała skierowania do kardiologa, mówisz jej, że źle się czujesz, masz takie a nie inne zaburzenia, źle się z tym czujesz, masz przez to nerwicę i chcesz to skierowanie. Dała Ci leki propranolol i hydroxyzynę, oczywiście moga być jedno wycisza serce, drugie psychikę, ale nie zna Twoich wyników, nie widziała badań typu echo, holter bo tego nie miałaś więc nie wiadomo co tam masz, jakie masz zaburzenia? a może niebezpieczne, nie myślałaś o tym? skurcze skurczom nie równe a może jest coś innego niepokojącego, dlaczego dałaś się tak spławić? przecież tu chodzi o Twoje zdrowie i Twoją psychikę, sama mówisz, że masz nerwicę. Może te potknięcia to bzdety i są na tle nerwowym a może coś innego, trzeba to zdiagnozować przecież, każdy jak ma kłopoty sercowe to robi komplet badań to normalka.

avatar
ech80 IP: 89.25.235.**

Alicjo może dlatego dałam się zbyc gdyż miałam pare lat temu robione badania i bylo wszystko ok a kardiolog zasugerowal zajecie sie psychiką. Badana tez bylam w ciąży i lekarz stwierdzil , że albo ejstem zdrowa albo mam coś czego medycyna nie zna:/ dlatego to juz takie moje zniechęcenie:( i rezygnacja

avatar
Ewa88

ECH80 ja biorę propranolol dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Na poczatku miałam watpliwości, czy mi pomoże. Przez pierwsze dwa tygodnie czułam się rewelacyjnie, nie wiedziałam nawet gdzie lezy moje serce :-). Potem pojawił się strach (ach ta nasza psychika!) i czarne mysli, że skurcze powróca i... o dziwo - zaczęłam je znowu delikatnie odczuwać. (Ale tylko nieznacznie!) Wszystko to wynik podśwaidomości. Im bardziej się boisz, że coś Ci się stanie, tym bardziej nasilają się objawy. Nalezy jednak pamiętać, iż żaden lek, ani żadna tabletka nie wyeliminują dodatkowych skurczy w 100%. O tym niestety należy zapomnieć.
Ja osobiście bardzo polecam propranolol. To lek wyciszający serce. Swego czasu miałam już takie stany, iż codziennie odczuwałam skurcze, ale nie pojedyncze, tylko całą ich masę. Byłam na krańcu wyczerpania nerwowego. Od kiedy jednak zaczęłam brać te *tabletki szczęścia* jak je nazywam, przejrzałam na oczy. Aczkolwiek starch pozostał. Z tym niestety trzeba się zmagać na co dzień. To, co dla innych jest normalne (wyjście z domu, dalszy wyjazd) dla mnie jest jak wejście na Mount Everest ;-). To codzienna walka ze sobą, której ludzie bez tej przypadłości nie rozumieją.
ECH80 mam pytanie - jak radziłaś sobie w czasie ciąży? Skurcze Ci się nasiliły, czy wręcz przeciwnie?

avatar
brodacz88

Ja powiem tak też biore propranolol 40 mg dwa razy dziennie po pół tabletki i owszem skończyły sie galopy serca i na nerwice dużo mi pomogło ale jesli chodzi o dodatkowe skurcze i te szarpania serca to praktycznie nie pomogło dalej są jak były ide w poniedziałek 19-stego do kardiologa może leki mi zmieni i bedzie lepiej,jedno wiem na pewno nie mam zamiaru sie poddawac.