avatar
marz123 IP: 178.56.77.**

Na wypisie karty informacyjnej jest napisane częstoskurcz przedsionkowo-komorowy węzłowy. Dzisiaj wybrałam się do sklepu ,zrobiło Mi się słabo duszno brak sił spociłam się. Jak Ja mam normalnie funkcjonować. proszę napiszcie jaki wy mieliście objawy po ablacji. Czy ktoś czół coś podobnego proszę o odp.

avatar
MONA22 IP: 79.110.206.**

MARZ123 NIE przejmuj się miałam to samo czasami sie zastanawiałam czy ta ablacja napewno pomogla mysle ze wiekszosc ludzi boji sie nawrotu a objawy ktore towarzysza moga byc spowodowane lekiem

avatar
marz123 IP: 79.162.73.**

DO Mona22. Dziękuję za odp możesz napisać jak się czułaś po ablacji dokładnie. Miałaś migotanie przedsionków czy częstoskurcz bo to chyba dwa różne rodzaje . Mnie martwi najbardziej straszne osłabienie i zawroty w głowie oraz dziwny bezwład w łydkach. Chyba jest to spowodowane złym krążeniem sama już nie wiem. Jurto idę do profesora Kasprzaka z Łodzi bo z tąt pochodzę na wizytę może coś poradzi na te dziwne objawy. Jeżeli chodzi o serce to próbuje się czasami pobudzać ale na szczęście są to pojedyncze potknięcia i przechodzi. Proszę wszystkich o odp może ktoś przechodził coś podobnego.

avatar
artur46

Po ablacji byłem osłabiony i mialem zajebiste dodatkowe skurcze. Takie ze podrywało mnie z kanapy jak leżałem i oglądałem tv.
hejka

avatar
ann89 IP: 88.199.45.**

Też miałam przedsionkowo komorowy węzłowy częstoskurcz i faktycznie po zabiegu miałam momenty ze robiło mi się gorąco, pociłam się i myślałam że zemdleję. Daj sobie czas jakies 3-4 miesiące jak po tym bedzie zle to wtedy się martw.

avatar
MONA22 IP: 79.110.206.**

DO MARZ123 witaj ja mialam czestoskurcz przedsionkowo-komorowy ortodromowy czyli zespol wpw .Ja po ablacji czulam sie krytycznie jak bym miala zejsc moje objawy typu zawroty glowy itp minely po 3 miesiacach mimo wszystko i tak jest strach przed nawrotem

avatar
milka27

MARZ123 ! Kup sobie katelin(to jest potas)zakup również magnez i wapń drętwienie zdarza się często przy braku tych witamin jak również w nerwicy.Ja witaminy biorę cały czas a długi czas po ablacji brałam hydroxyzynę mi bardzo pomogło bo ciągły lęk i stres potegował wariacje z serduchem.Następnie przez rok brałam 1 tabletkę asertinu 50(dawka mnijsza niż dla dzieci) przeciw depresant.Teraz jestem w trakcie odstawiania przez ten czas serce bardzo się wyciszyło.W moim przypadku ciągłe myślenie i lęk ,że zaraz się coś wydarzy powodowało dodatkowe skurcze, brak tchu,nogi z waty osłabienie czasem wzrost ciśnienia i podniesiony puls. SPOKÓJ jest dla nas lekiem w dużej mierze.

avatar
marz123 IP: 31.61.129.**

DO MILKA 27 Dziękuję bardzo za odpowiedz na moje wątpliwości. Byłam u profesora tydzień po zabiegu ale stwierdził że nie niepokojącego nie widzi i że muszę przejść z trybu szpitalnego na normalny, więc przechodzę. Dalej jednak mam dziwnie łydki takie jakby z waty zawroty głowy. Dzisiaj zauważyłam że mam ataki paniki np. w marketach robi Mi się duszno serce przyspiesza muszę natychmiast wyjść to chyba lekka nerwica albo panika sama nie wiem. Najbezpieczniej czuję się w domu. Właśnie spokój by sie przydał .A mnie ciągle coś irytuje. Kupiłam magnez potas i wapń z wit D3. Pozdrawiam.7

avatar
Agusia26

Kochani czy ktoś z Was miał więcej niz dwa zabiegi ablacji? mąż ma 28 lat miał juz w ciągu półtora roku dwa zabiegi i chyba szykuje sie kolejny :( wynik z holtera 11 600 dodatkowych pob. komorowych wtym liczne epizody bigeminii komorowej oraz pary pobudzeń komorowych. Ile mozna miec takich zabiegów ? dlaczego one nie pomagają?

avatar
biugerss IP: 94.240.15.**

Ablacji to do skutku. A zródła arytmi moga sie odnawiać lub pojawiać sie nastepne. Trzeba miec nadzieje i walczyć z tym dziadostwem.

avatar
martak IP: 5.173.136.**

Fakt, do skutku... Ja się właśnie szykuję do trzeciej ablacji. Czasami są inne metody kiedy tradycyjna nie pomaga. Mi zaproponowali sympetektomię bądź metodą mało inwazyjnej kardiochirurgii.

avatar
maryszka

Witam się z Wami niechętnie, bo też niechętnie się choruje. Mnie częstoskurcze komorowe męczyły od wielu lat, choć wcale o tym nie wiedziałam. Dotychczas jednak nie były zbytnio uciążliwe. Niestety we wrześniu nastąpiła taka ich eskalacja, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Niestety podczas mojej wizyty na SOR-ze mimo trzykrotnego badania EKG nie stwierdzono niczego nadzwyczajnego, potraktowano mnie jak histeryczkę i odesłano do domu. O dziwo po około tygodniu dolegliwości minęły i potraktowałam je jako skutek uboczny nowego leku antykoncepcyjnego, który co prędzej odstawiłam.

Minęły dwa miesiące, zaczęłam przyjmować kolejny lek antykoncepcyjny. Po kilku dniach walenie serca, słabość, zawroty głowy, ciemnienie w oczach i niepokój powróciły ze zdwojoną siłą. Szybko odstawiłam i ten lek czekając na ustąpienie kołatań. A tu nic - serce dalej fika kozły. Ponieważ nie mogłam ani pracować, ani normalnie żyć, a wizytę u kradiologa na NFZ wyznaczono mi na koniec stycznia, postanowiłam udać się do przychodni prywatnej.

Założono mi holter i wyznaczono wizytę na następny dzień. Jadąc na zdjęcie *podsłuchu* wzięłam ze sobą męża, bo dzień wcześniej ledwie sama dojechałam do domu. Gdy tylko zdjęto mi holter i go odczytano, pielęgniarka wystrachana poleciała po lekarza, po czym zrobili mi EKG i .... zadzwonili po karetkę...
Miałam napadowe, utrwalone częstoskurcze komorowe, przy których tętno skakało mi od 180 do 240/min.
I tak jestem po dwóch ablacjach, które przeszłam w odstępie 3 dni.
Dodatkowe przewodzenie miałam w prawej komorze, pod zastawką płucną. Przysmażono mi 3 miejsca.

Minął prawie tydzień od tej drugiej, podobno już udanej. Tylko ja nie czuję się dobrze. Serce co prawda już tak nie fika, jednak puls mam sporo za wysoki, bóle za mostkiem i często mnie zatyka - jakby brak oddechu.
Czy to normalne?
Przyjmuję bisocard, rytmonorm, aspargin i acard.

avatar
ann89 IP: 88.199.45.**

Maryszka, nie martw się! Te braki oddechu to skurcze dodatkowe, których ilość baardzo u mnie wzrosła po ablacji, ale też z upływem czasu maleje :) a ja miałam jedną ablację, a tak jak Ty po dwóch masz prawo źle się czuć! No i wysokie tętno, u mnie 100-115 było na porządku dziennym, teraz się uspokoiło i mam koło 80-90. Jestem ponad 7miesięcy po zabiegu. Z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej, ale najgorzej wspominam pierwsze 4 miesiące, co nie znaczy że było tragicznie, Pierwszy miesiąc duuużo odpoczywaj a potem pomalutku. Pozdrawiam :)

avatar
maryszka

Ann89 dziękuję za odpowiedź. Niestety czuję się coraz gorzej. Jest mi duszno, słabo, mam mdłości i prawie cały czas leżę, bo gdy tylko wstaję, serce wariuje. Wczoraj wylądowałam na SOR-ze, gdzie zrobiono mi EKG, które wykazało migotanie przedsionków. Wypuścili mnie do domu ze wskazaniem do założenia holtera, przykazem zażywanie dodatkowej porcji rytmonormu po południu i zapewnieniem, że jeśli w ciągu 2-3 dni pojawię się z powtarzającymi się dolegliwościami, trafie na oddział w celu *pogłębionej diagnostyki i ewentualnej kolejnej ablacji*. Dziś po popołudniowej dawce leku poczułam się lepiej, jutro dzwonię w sprawie holtera, który mają mi założyc w szpitalu, ale odpłatnie. Pies drapał, ważne, żeby założyli.

avatar
Natalia88

Czy ktoś jest tutaj po ablacji migotania utrwalonego - takiego 24h/dobę? Proszę o podzielenie się doświadczeniem i opinią? Jak samopoczucie po?