avatar
elka IP: 89.75.28.**

cycu i gosh macie racje .nic dodoać nic ująć;]pozdrowienia dla ciekawych ludzi

avatar
anonim IP: 79.186.173.**

Ja sam zarzywalem marichuane i moge stwierdzic na samym sobie, ze niekorzystnie wpłyneła na moje zdrowie, okazało sie ze niedomyka mi sie lewa komora serca z racji czego mialem cos takiego jak zapasc po zarzyciu znacznej ilosci. Od tamtej pory nie pale

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Zapraszam do przeczytania historii czlowieka, ktory wyszedł z nerwicy, a ktory dzieki narkotykom przyprawił sie o problemy sercowe i o lęki.Podaje link http://moja-nerwica.republika.pl/ Sa w nim naprawde cenne informacje dot.tego , jak zyć by stac sie człowiekiem zdrowym i szczęśliwym.
Pytanie , co jest gorsze wódka czy marichuana jest co najmniej dziwne dla dorosłych osób.Radze poczytac sobie książki na tematy dot.wpływu alkogolu i narkot yków na MOZG i na ciało, a jest juz tyle różnych publikacji, ze dziwie sie temu pedowi do szczęścia na skróty , poprzez picie i ćpanie.
Byłam w związku spółuzależnionym, wiec wiem co alkohol robi z ludźmi.Uczestnicze w grupie wsparcia, więc wiem jakie sa konsekwencje picia i zażywania narkotyków.To pytanie zwiadczy o wielkiej niedojrzałości zyciowej, czy MAM UMRZE C JAKO WRAK CZLOWIEKA po zapiciu sie czy po zaćpaniu. JA, dzieki wiedzy z zycia, z obserwacji , z książek nie mam watpliwosci, ze obie te drogi prowadza do smierci, do zniszczenia ciała.Alkohol niszczy wolniej, a narkotyki szybciej tak mózg jak i ciało.Pracowałam z młodym narkomanem i widziałam kim sie stał, gdy zmarł w wieku ok.30 lat.Trzeba bardzo nie lubic zycia i bardzo nie chciec pracowac nad swoim rozwojem, zeby sie bawic tak niebezpiecznymi używkami.Ale KAŻDY MA WOLNĄ WOLĘ. Gdyby ktos chciał dowiedziec sie, jak stac sie człowiekiem szczęśliwym bez używek , zapraszam do obejrzenia filmu *Sekret* http:michalpasterski.pl/filmy-video/the-secret-polskie-napisy/ Poza tym zapraszam na watki na forum commedu dot.uzaleznień od narkotyków czy alkoholu , takie jak np.*Delirium tremens*, marichuana i jej nastepstwa*.Pozdrawiam.

avatar
KanaBis Kill Mee IP: 89.229.102.**

Czytam fora i wiem jedno,że mam problem i tez kiedys bylem taki kozak - no co wy, ziolo nie uzależnia pale 10 miesięcy codziennie itp.... qrwa jeden z drugim obudzcie sie tak jak ja - wlasnie policzylem pale 10 lat a od 3 lat dzien w dzien i dopiero niedawno zauwazylem problem. Teraz pomyslalem nie bakam i minelo 10 godzin i mysle ze ten pomysl byl zly - JESTEM UZALEŻNIONY BO W MYŚLACH JUZ KOMBINUJE ILE ZIOŁA WZIĄŚĆ MIMO IŻ MAM NIE PALIC - pojebane ? pewnie że tak i lekko nie ma. Jednak zycie bydują doświadczenia i jak mógłbym cofnąć czas to bym nie palił, nie to że żałuje ale nie przestałem w odpowiednim momencie.

avatar
wpisz castaneda w go IP: 82.177.224.**

Niestety muszę się zgodzić z gościem powyżej. Dostarczając przyjemność do mózgu z zewnątrz osłabia się wewnętrzne możliwości produkcji serotoniny i/lub dopaminy. Ten stan trwa zazwyczaj kilka dni - jeśli chodzi o marihuanę, później organizm powraca do równowagi ale poziom szczęścia ( przy długotrwałym paleniu) nie jest już tak wysoki jak u osób niepalących, dlatego rzeczy, które kiedyś były przyjemne teraz już nie są. Rzeczy wyglądają tak że kiedy robimy coś często to wytwarzamy w organizmie taki *prąd energii* który domaga się podtrzymania. gdybyśmy nie mieli tego mechanizmu nie żyli byśmy. Pocieszające jest że możemy ten prąd osłabić a nawet całkowicie zlikwidować. Ten prąd po prostu przestanie istnieć. Jeśli tylko bardzo tego chcemy. Możemy to przetrzymać. **Picie i palenie to nic*. W walce o ostateczną wolność takie rozterki nie mają znaczenia. Niestety WY nie walczycie o wolność. Nie walczycie o życie. Walczycie o lepszą pracę, więcej pieniędzy itd. Ciąg WASZYCH problemów nie ma końca. Nie macie prawdziwego celu, nie macie energii, a każdego kto zwróci wam na to uwagę wyśmiewacie. Nie wnosicie niczego do naszego gatunku ale macie czelność narzekać że jest wam źle. Po prostu dlatego że nauczyliście się czuć ważni, myślicie że wszystko wam się należy. A wasza śmierć czy depresja nie ma żadnego znaczenia w oczach człowieka, który wie że musi umrzeć. Taki człowiek docenia wszystko co warte docenienia i nie tylko. Spróbuj zgromadzić trochę energii w swoim ciele a staniesz w obliczu jedynego problemu wartego naszego Istnienia. Bo wszystko jest kwestią odpowiedniej ilości energii.

Istnieje na świecie grupa ludzi która wie jak gromadzić energię - spróbuj ją odnaleźć.
Masz przecież internet nie?

avatar
wpisz cleargreen w g IP: 82.177.224.**

Chcę też dodać że kiedy dostarczasz przyjemność z zewnątrz to mózg po prostu nie jest zobligowany do produkcji przyjemności bo nie musi.
Tak więc nie tyle degradujesz neurony dopaminergiczne ile uczysz mózg produkować mniejsze ilości szczęścia. Oczywiście nieużywane neurony umierają ale odrosną po jakimś czasie.Logicznym wnioskiem jest więc że po zaprzestaniu dostarczania przyjemności z zewnątrz mózg zacznie produkować przyjemność aby ustabilizować nastrój bo wszystko we wszechświecie dąży do równowagi i to jest energetyczny fakt i tylko zaburzenie może wytrącić nas z równowagi, co właśnie dzieje się z ludzkością. Tłumaczenie skrzywionym istotom że wszechświat i my sami jesteśmy bardziej skomplikowani niż każą nam wierzyć zmysły jest najgłupszym działaniem jakiego może się podjąć wojownik.

Problem w tym że nikomu nie chce się czekać aż będzie przyjemnie bez trawki, hej!

avatar
bucz66

Witam ja palilem marhuane 6 lat ostatne 3 codziennie,dzieki mojej
dziewczynie rzucilem to 2 miesiace temu,dzis czuje sie juz dobrze,
ze stanu odstawienia pozostaly mi tylko drobne leki typu ze dziewczyna mnie zdradzii np co z moja przyszloscia itp,czasami tez bezsennosc,chorych dziwnych mysli juz prawie nie mam,serce ok ale to sie okarze pewnie pózniej, zaczynam juz nawet przybywac na masie.Daje rade i mysle ze bedzie juz ok problemem sa moje oczy,
wiem ze to zespol odstawienia marihuany,tylko oczy przypominaja mi o tym ze
palilem gdyz lzawia mi czasem pieka,czasem sa zaczerwienione i razi mnie nawet
slaba jasnosc..Mam pytanie ile to moze trwac?prosze o odp kogos kto sie na tym zna lub przechodzil to samo.

avatar
mac IP: 83.29.211.**

18 lat palę maryśkę.

Może wreszcie nasi popaprani lekarze, zaczną myśleć a nie jak do tej pory, powtykani w układy przez rodzinę gadają brednie.
Można powiedzieć, że nałogowo. Niektórzy mówią, że jestem uzależniony. Zwał jak zwał. Jeden popija, drugi pali szlugi, trzeci zażywa prochy, masa ludzi żre tony słodyczy dzień w dzień (domena kobiet), gdzie cukier jest jedną z najgroźniejszych trucizn. Wszyscy czymś się trujemy, dlatego ja wybrałem maryśkę. Jest dobra na raka, rozwija działanie obu półkul mózgowych, jest film na ten temat. Pobudza wytwarzanie komórek pamięci. Jest super na agresję, sen, sex i relacje między ludzkie, przede wszystkim podczas libacji alkoholowych, gdzie większość tych żyjących zgodnie z przepisami zachowuje się jak ostatnie chamy i agresorzy (od alkoholu oczywiście legalnego). Media, rządy i inne korporacje wciskają ludzi bzdury i manipulują w taki sposób informacjami, żeby przeciętny Kowalski niewiele wiedział i im wierzył.
Nie mam problemów z prawem, poza tymi sytuacjami kiedy chlałem alkohol. Nie mam problemów z pamięciom. Nie mam problemów ze skomplikowaną analizą programistyczną. Nie mam problemów z wyobrażeniem sobie danych. (to dotyczy mojego zawodu)
OCZYWIŚCIE samo *uzależnienie* jako definiowane przez system istnieje! Tak podoba się ten stan i człowieka ciągnie, żeby się ujarać. Nie jest to jednak w żaden sposób stan uzależnienia fizycznego. Tak samo innych ciągnie do alkoholu, czy do cukierków czy do dołowania się codziennie. Oczywistym też jest, że klepiący kasę dla polityków mieszają maryśkę z amfetaminą, z odpadami po produkcji kokainy , amfetaminy czy innych środków odurzających większego kalibru. Oczywistym jest, że ta maryśka dostępna na rynku w większym procencie jest przerabiana. Dodaje się do niech cukru, mąki, szkła ołowiowe ze świetlówek. Wszystko to dla podniesienia wagi. Dodaje się też muchozol i inne ciężkie środki chemiczne, w celu spotęgowania stanu. Jest to jednak już inny stan, stan *NAWALENIA* - w którym człowiek zaczyna się częściowo zachowywać jak po innych środkach, nie tak jednak jak po marihuanie. Mało kto z młodych ludzi ma dostęp do na prawdę czystej maryśki. (a ma ich większość). Z reguły ta czysta pojawia się na rynku w okresie zbiorów, czyli zaraz po wakacjach. Potem już się przerabia dla większego zarobku. Mało kto wie, że sama konopia indyjska ( nie mieszać KONOPII z MARIHUANĄ!!) ma w sobie różne środki antyseptyczne.
Konopia to konopia, może być indyjska i mieć w sobie THC. Marihuana jest konopią. Konopia niekoniecznie jest marihuaną.

Takie są moje rozmyślenia na ten temat.
Nie propaguję marihuany, ostrzegam, że wciąga bardzo.. i bardzo często powoduje spowolnienie naszego życia... co w dzisiejszym kole fortuny dla bogatych, w którym przeciętny obywatel jest gównem, może jest właśnie potrzebne. Pobudza wyobraźnię.
Przede wszystkim jednak w dzisiejszych czasach nikt niczego nie przestrzega. Sporo ludzi pali i pije na raz, albo jeszcze coś dodatkowo bierze. Te rośliny nie są do zabawy, tylko do leczenia jeśli już. Tutaj jest problemu ludzi. KONSUMPCJA! Każda ilość i o każdej porze.

Może moje życie nie jest przepełnione karierą *finansową* na pokaz.. i takimi bzdurami, ale czuję się świetnie i niewiele mi dolega. I raczej nie chcę robić kariery dla jakiejś korporacji..

Kto chce być mądrym człowiekiem ten poszukuje, kto chce być debilem jego wybór...

pozdrawiam

avatar
Maciek IP: 88.72.216.**

Marycha to syf nad syfami nie palcie tego gówna!!! ... zniszczycie sobie mozgi a zarazem całe zycie naprawde lepiej napic sie juz piwka czy winka pozdrawiam :)

avatar
xxxxxxxxxx IP: 77.254.35.**

jestem przeciwna marihuanie.. ma się od niej dziury w mózgu..może i nie od razu ale tak się dzieje po dłuższym czasie zażywania.. przez 2 lata jarałam i teraz od czasu do czasu mnie serce boli.. nie umiem tego wytłumaczyć jak ale to jest okropne i niepokojące.. czasem się zdarzy, że nie mogę spać.. położę sie i bez powodu mi serce wali.. zajebiscie szybko i męczę się całą noc.. nie którzy uważają że maryska zdrowa, że to nie jest narkotyk ..gówno prawda.. tak mówią ci, ktorzy nie potrafią przyznać się, że juz są w nią wkręceni.. albo jeszcze się nie przejechali.. nie którzy gadają, że nic im od niej nie jest.. do czasu.. każdy jest inny.. jedni są mniej wrażliwi.. widocznie mocne serce itp.. a nie którzy bardzo podatni... ale jesli ktos ma niskie ciśnienie to lepiej niech w ogóle nie próbuje tego.. ja się właśnie zaliczam do nisko-ciśnieniowców.. i wiem na sobie, że nie warto.. wolę alkohol.. piwo 2-3 zl.. a maria 30-40 zerka? chyba bardziej się opłaca kupić sobie parę piwek i tyle.
jakbby ktoś chciał pogadać : gg 21511897
pozdrawiam

avatar
Miły IP: 83.21.248.**

Wiecie co ?? Ludzie jak ktoś z was nie palił a żyliście w rodzinie dla której słowo *narkotyk* to jak dla katolika *666* to się wypowiadajcie o alkoholu ci którzy palili ocenią ganje!!! Jestem pewny że większość osób na tym forum *pali głupa*

avatar
mIŁY IP: 83.21.248.**

Owszem Narkotyki są złem!! z tym się zgadzam ALE NARKOTYKI!!!! A NIE GANJA!!!!

avatar
micchuu IP: 83.23.169.**

Ja wam powiem tak. Znam goscia co palil pare lat dzien w dzien i przestal i powiedzial mi ze to jest bez sensu palic non stop ... I tez tak uwazam palic mozna z rozwaga np 1 na miesiac czasem na sylwestra bo to traci cala magie gdy jest palone/jedzone non stop. (Polecam wywar z konopii na bole stawow w formie masci)

avatar
micchuu IP: 83.23.169.**

A tak na marginesie .. Jak bylo by szkodliwe bardziej niz alko to nie bylo by legalne w stanach do leczenia w holandi i w belgi do uzywania na codzien wiec zastanowcie sie co piszecie ..

avatar
mala IP: 82.160.16.**

Ja osobiście wolę palić jazz , niz pic alkohol.! :))