avatar
Ewa30zToF IP: 83.145.149.**

Ewo52, jestem 20 lat młodsza, a poważną diagnozę usłyszeli moi rodzice kilka tygodni po moim urodzeniu... Jestem po 3 operacjach serca, czeka mnie kiedyś kolejna,problemy z kręgosłupem mam od dziecka (pogłębiona skolioza i kifoza). Nie jesteś sama ze swoimi chorobami i lękiem. Trzeba walczyć o swoje zdrowie i życie, nie można się poddać. Mam 23-letnią koleżankę, która uratować może tylko przeszczep serca i płuc, a lekarze zwlekają z podpisaniem wniosku do NFZ o sfinansowanie tej operacji w Niemczech, bo w Polsce nie chcą jej zrobić.. Operacji kosztuje pół miliona złotych, potem koleżanka będzie musiała przebywać wiele miesięcy w Niemczech na rehabilitacji. Potrzebuje miliona złotych w sumie, ale wierzy, że się uda!
Ty też musisz uwierzyć!

avatar
noen IP: 37.225.144.**

Gratuluje Zofio5014. Tylko ile osób czeka ciężka operacja a jak już ją przejdą to zostają w życiu zdane tak naprawde na siebie (np. w podeszłym wieku) i dopiero wtedy zaczynają to odczuwać z całą mocą ?

Życie jest piekne, warto żyć...itp. - jeżeli dla kogoś życie opiera się na codziennej katordze to są to dla niego raczej obłudne slogany.

Zofio, nie mierz wszystkich swoją miarą bo życie każdego to indywidualna sprawa, przykładowo nie kazdy ma działeczkę czy stać go chociaż na rower (bo musi mieć za co wykupić drogie leki a kosztach codziennego życia nie wspominając).

Zresztą wiesz, przed operacją każdy jest chwat a operacja zmienia wszystko czy tego chcemy czy nie i to nie zawsze na plus.

Pozdrawiam.

avatar
Ewa52 IP: 79.191.121.**

Witam wszystkich cieplutko. Podobie ja Ty Zosiu czekam na operację mało tego ze poważny zabieg na sercu to jeszcze neurolog też pozbawil mnie zludzen. Jak pożyje jeszcze troche to tez czeka mnie operacja kregosłupa. Noen mysli podobnie jak ja, tony lekow, kalendarz z zaznaczonymi wizytami, wydeptane ścieżki do apteki zamiast do kina. Cieżko sie z tym pogodzić jak sie do tej pory żyło aktywnie. Tez mam działkę i jeszcze tej wiosny potrafilam sie krecić całymi dniami po niej, malo tego robilam skalniaki nie z kamyczkow tylko z prawdziwych glazów i to sama!Przyszło lato i upały i sie skończyło wszystko. Chęci owszem sa ale niestety mocy nie ma i to wlaśnie odbiera checi do dalszej walki bo przecież wiadomo że lepiej nie bedzie. Przykre to jest bo teraz kiedy dzieci sa juz samodzielne i maja wlasne rodziny chciałoby sie pozyc dla siebie ale niestety genetyka zrobila swoje. Rodzice zostawili mi w spadku choroby, wiedzialam ze mnie to czeka ale sie nie spodziewalam ze to tak szybko nastapi. Pozdrawiam wszystkich i zycze milego popołudnia.

avatar
loleczek IP: 83.7.104.**

Witam
moja mama przez ponad 30 lat leczyła sie na stenoze mitralna, odwlekała operacje, czula sie dobrze robila naprawde duzo rzeczy, gdzie kardiolodzy dziwili sie ze tak daje rade. wyniki sprzed jeszcze roku byly 0,8 zwezenie i nagle wynik spadł do 0,4. szybka decyzja - operacja. niestety pomimo udanej wymiany zastawki w wyniku komplikacji zmarła. od tego wyniki do operacji minęło niecałe dwa miesiące. miała 63 lata (***)
Mama poza tą wadą serca nie miała żadnych innych schorzeń.

avatar
Ewa52 IP: 79.191.121.**

Witaj Loleczek. współczuje Ci straty mamy. Moja mama mimo tego że byla niewidoma 7 lat przed śmiercia też sobie radziła jak mogla, opiekowala sie sparaliżowanym moim ojcem i też zmarla na serce. We wtorek w nocy sama wezwala pogotowie a w środę przed 7 rano dostalam tel że zmarla o 4 nad ranem.Minęło już 6 lat a ja ciagle nie moge sobie wytłumaczyc tak nagłej smierci. Teraz jak mnie dotyczy ten problem jestem tego świadoma ze tak samo jak jej może mnie jutro już nie byc. Czasami sobie myśle ze może nowotwór byłby lepszy, wtedy ma sie czas zeby przygotowac siebie i rodzine a zdrugiej strony wiem jak ja bardzo cierpialam jak moj ojciec umierał. Trwało to kilka miesiecy. Kazda śmierć jest bolesna ale najgorzej szkoda dzieci i młodych ludzi. A w dzisiejszych czasach wiadomo jak jest ze służba zdrowia zanim człowiek sie doczeka diagnozy to juz go moze nie byc, a jak juz ja ma to poprostu wiekszosci ludzi nie stac na leczenie.

avatar
zofia5014

Noen Nie bede się powtarzać żę jakbym słyszała swojego syna
Wiem żę wielu czeka operacja i to ciężką tak mnie
I dlatego napisałam jak żyję czekając na nią,
8miesiecy temu pochowałam męża i jestem sama Jest mi bardzo smutno
ALe się nie poddaję ,I obojetnie czy się jest młodym czy w podeszły wieku życia nigdy dosyć .A piszesz żę mierzę wszystkich jedną miarką nie prawda
Ja zostałam też na jednej emeryturze rowerek mam za 100zł i słuzy mi doskonale Działeczka tez za grosze bo już mam ją od dawna .Po prostu nie myślę o tym co mnie może spotkać żyję sobie
A o operacji nie myślę bo i mój kardiolog mnie na nią nie wypycha
A czuje się dobrze i to jest najważniejsze
W niedziele byłam na koncercie dżemu i słyszałam piękną piosenkę[ BO w życiu piękne są tylko chwile] i dlatego warto żyć.
TO i sobie żyje i pozdrawiam

avatar
zofia5014

Ewa 52
Ja też pozdrawiam cie cieplutko.Ja tez ewa cierpię na kręgosłup ALe wziełam sie na sposób i ćwiczę 2 razy dziennie pomimo wady serca
I stwierdzam żę pomaga . Na serce też biorę leki mam wizytę 11 listopada co mój kardiolog wymyśli
Pewnie nic Nie operujemy dopóki pani się dobrze czuję
A wierz zmarł mój mąż i wyobraź sobie jak mi smutno zmarł na raka 12 przerzutów gdy sie dowiedziałam i nie bylo ratunku
ALe trzymam się dzielnie ,
Wiem ewa żę nie będzie lepiej,czy u mnie czy u ciebie ale nie zamartwiaj się
Masz też działeczkę i ciesz się dreptaj sobie i wyrywaj chwościki Ja dzisiaj całą zgrabiłam skosiłam trawkę oj ja kocham to robić
TO cała moja radość oprócz synów i wnuczków bo też ich mam
Nie myśl i sie nie nerwuj jakoś to będzie jest nas wielu
Wez przykład ze mnie jestem sama mam wadę serca i żyję i nie mysle o operacji
Już byłam w aninie u prof.kazał przyjechać a ja już nigdy nie pojechałam
BO może bym już była w niebie a tak to sobie jakoś zyję
Jak coś to pisz możę tak razem to wszyscy bedziemy się wspierać pozdrawiam

avatar
Ewa52 IP: 83.31.125.**

Witaj Zosiu. Nie wiem jak to sie stalo ale moja odpowiedz trafila na forum kardiologiczne. Dzisiaj mam nerwowy dzien i coś musialam pokrecic bo w przerwie na kawkę szybko chcialam odpisac. Widzisz? Chyba zbyt krótko zazywam memotropil bo jeszcze sie gubię.Milutkiego popołudnia, wieczorkiem tutaj wpadnę.

avatar
zofia5014

Witaj Ewa 52
TO po co sie spieszysz pomalutku powolutku najpierw wypij kawkę Potem po czasie zażyj leki bo to ważne, i potem przyjemności
I odpisuj jak ci tylko jest ciężko czy cię coś boli to sobie zwyczajnie pisz
A może to będzie miało wpływ na samopoczucie
Wiem żę masz dużo dolegliwości ,ale jeszcze życie przed tobą
Stopniowo staraj sie je leczyć ,a serce zostaw na końcu
Możę da się z tym żyć,i nie operować po co zaraz operacja
Mnie też gadali a do pionu postawił mnie prof z łodzi
Robił mi echo serca potem gadka u niego w gabinecie
I krótko nie sie pani nie poddaje operacji za cięzka
A może go posłuchałam i nie idę
Biorę leki, męczę się bardzo, schody dla mnie to okropność,
ALe je pokonuję bo gdzie pójdę to muszę zaliczać schody tak się złożyło Nie przejmuj się głowa do góry bo nie jesteś sama pozdrawiam

avatar
user11

Witam serdecznie mam obecnie 20 lat i stwierdzono u mnie niedomykalności zastawki trójdzielnej 2 stopnia i mitralnej 1...mam stwierdzoną także tachykardię napadową(co do tachykardii to jak miałem założonego holtera na 24 godz...biegałem po schodach...tak z 30 minut...lekrze dopiero pózniej się o tym dowiedzieli,ale na 100% mam tą tachykardie bo jak się napije piw jednego bądz 2 to od razu mi serce szybko bije.Lekarz powiedział że nie musze mieć operacji.Jednak może wielu was się zdziwi to chciałbym ją mieć...tzn plastyke tych 2 zastawek...jestem dobrej myśli i myślę żeby było wszystko ok.Moglibyście coś poradzić?

avatar
Kinga123123

Witam. Moja mama ma 43 lata. Choruje na nadciśnienie tętnicze ale jest one od miesiaca leczone. Moje pytanie jest takie. Jeżeli jej jamy serca sa prawidłowej wielkości , przepływ płucny jest prawidłowy , bez odcinkowych zaburzen kurczliwoscie . Globalna kurczliwość dobra , sierdzie bz. Łuk aorty prawidłowy , ale posiada umiarkowaną niedomykalność zastawki mitralnej i trójdzielnej i podczas badania wystapiły liczne skurcze dodatkowe. Czy grozi jej cos powaznego ? Bardzo sie martwie i chciałam sie dowiedzieć , o co chodzi.

avatar
aguucha IP: 176.97.29.**

Witam serdecznie Czy może mi ktoś udzielić informacji, odnośnie pracy bądź jakichkolwiek świadczeń w moim przypadku? Mam 33 lata, wrodzone wady rozwojowe zastawki aorty i zastawki dwudzielnej, nigdy nie pobierałam żadnych świadczeń pieniężnych ani zasiłku opiekuńczego. Ukończyłam szkołę zawodową i jako zawód obrałam sprzedawcę- nie było zastrzeżeń lekarskich, byłam pod stałą kontrolą lekarską, pracowałam, urodziłam dziecko siłami natury, mimo całej posiadanej dokumentacji o przeciw wskazaniach odnośnie ciężkich wysiłków fizycznych. Nie przyjmowałam tez żadnych leków. Od niedawna leczę się w Ś C CH S w Zabrzu. Duszności czy zmęczenie odczuwałam często, ale nie chciałam się do tego przyznać byłam młoda, chciałam być zaradna, po porodzie czułam się coraz gorzej, czasami nawet zakupy były dla mnie przeszkodą. Szybko się męczę, jednak przypisywałam to wadze ponieważ przybrałam kilka kilo. Obecny dość szanowany i dobry Kardiolog stwierdził że poród naturalny nie mógł miec miejsca absolutnie, otrzymałam na stałe leki, rozważana jest operacja, no i najgorsze bo mam zakaz intensywnej ciężkiej i średniej pracy fizycznej. Martwi mnie to bo praca w handlu, to nie jest lekki kawałek chleba, a tylko taką mogę wykonywać- lekką. Nie wiem co dalej? Obecnie od 2 lat jestem zarejestrowana w PUP... a wobec takich przeciwwskazań mam marne szanse na znalezienie pracy.. Proszę o pomoc..

avatar
Maciej93 IP: 88.135.164.**

Witam!

Mam małe pytanie. Od dziecka posiadam wadę serca:
Wypadanie płatka zastawki mitralnej z niedomykalnością I/II.

Od kilku lat na co dzień występuje u mnie zjawisko zatrzymywania się serca na 1, 2 sekundy i następnie normalne uderzenia, to się chyba nazywa dodatkowy skurcz, ale nie jestem pewien :)

Jednak nie to mnie zastanawia najbardziej, bo oprócz tego mam także bardzo krótkotrwałe, bo trwające 2, maksymalnie 3 sekundy przyspieszanie serca, myślę, że jest to przedział ze 100-180 (w porywach), no czyli bije ono tak, jakbym przebył jakiś większy wysiłek.

Są to bardzo krótko trwające incydenty, tak jak mówiłem do 3 sekund mniej więcej, ale czy mają one jakieś znaczenie? Raz w roku chodzę do kardiologa, w takim też okresie odbywam badania takie jak echo czy holter, 4 lata temu miałem badanie wysiłkowe i tilt test, wszystko w porządku. Przeszedłem operację nerki pod narkozą 6 godzin, przed operacją miałem echo i lekarz nie widział żadnych przeciwwskazań do znieczuleń, generalnie serce mam zdrowe.

Czasem jednak wprowadza to wszystko niepokój i chciałbym się dowiedzieć, czy słusznie. Jestem osobą dosyć wrażliwą na bodźce stresowe. Mam 20 lat.

Pozdrawiam :)

avatar
Maciej93 IP: 88.135.164.**

Chciałbym jeszcze dodać, że czasem odnoszę wrażenie, że ta *inna* praca serca zależy od pozycji ciała, odczuwam także zmiany pogody, tak mi się przynajmniej wydaje ;)

avatar
biugerss IP: 31.11.191.**

Moze masz napadowe migotanie przedsionków. Najlepiej by było jak by to holter wyłapał