avatar
monic25

Witam:)
Watek jest dla wszystkich znerwicowanych mam,razem zawsze razniej przez to przechodzic.Mozna dzielic sie doswiadczeniem z innymi.
Zapraszam do pisania.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
magda79

Hej!Chetnie dolacze tutaj.Mam 3 letnia coreczke.I moj glowny problem to wychodzenie samej z corcia na spacery i zostawanie z nia sam na sam w domu.Pozdrawiam serdecznie.Pisze tez czasem na watku napady paniczno-lekowe z agorafobia,tam jest tez moja historia.Pozdrawiam serdecznie.

avatar
monic25

Witaj magda79:)
Ja mam wlasnie podobny problem do twojego.Mam 4 dzieci,najmlodsze ma miesiac.
Mam nerwice lekowa z agoafobia.Codzien mam takie jakby zawroty glowy choc tak naprawde wiem ze sa tylko w mojej glowie.W miejscach publicznych wszystko sie nasila.Trudno z tym zyc.
Teraz karmie piersia ale mysle nad powrotem do lekow zeby w miare normalnie funkcjonowac.
A ty magda jak sobie tak na codzien z tym radzisz,jakie masz objawy i czy bierzesz jakies leki albo bralas?
To jest wlasnie najgorsze,ten strach,chcialabym normalnie wyjsc z dziecmi gdzies na spacer,na wycieczke,do kina a nie daje rady.

avatar
magda79

Hej!
Podziwiam,czworka dzieci:)A ja przy jednej odpadam:(
Lekow nie bralam,do grudnia zeszlego roku jakos funkcjonowalam.Tzn.nie daleko domu moglam isc na spacer,do pobliskiego sklepu tez,z mezem wszedzie.Ale w grudniu i to sie posypalo.Bylam zdecydowana wziasc leki,ale wyszlo,ze mam uszkodzona watrobe i na razie leki nie sa wskazane.
Rozumiem,ze przed ciaza bralas jakies leki?I funkcjonowalas normalnie?
Ja mam zawroty glowy i zaburzenia rownowagi tzn.chodze jakbym byla pijana.I teraz doszly bole nog do tego.Zaczyna mnie to przerazac,bo chcemy corcie oddac do przedszkola,ale co z tego jak ja nie bede mogla jej zaprowadzic tam.Chodze do psychologa ale to niewiele pomaga,moze nie trafilam na dobrego?Pozdrawiam serdecznie.Jak Ty na codzien funkcjonujesz?

avatar
monic25

Tak przed ciaza bralam fluoksetyne przez pol roku,i bylo ok a objawy mam takie same jak ty.W ciazy byla masakra,ale maz wozil dzieci ze szkoly i przedszkola,teraz musi wracac do pracy i ja bede musiala ich odbierac a nie wiem jak to zrobie bo sama nie wychodze,dlatego mysle o powrocie do lekow,tylko wtedy nie bede mogla karmic a zal przestac.Wogole na co dzien jest ciezko bo ja te objawy mam stale przez cala dobe dzien w dzien.A jak jest gorsza pogoda to sie nasilaja.Chyba mam juz lek przed lekiem,i przed smiercia,bo zawsze wkrecam sobie ze to moze guz mozgu albo cos podobnego.Mialam juz taki okres ze wyladowalam w szpitalu bo nawet z lozka wstac nie moglam,ale badania wyszly ok,to ja i tak mysle ze moze lekarze cos przeoczyli,i tak w kolko.
Czasem watpie ze to wogole minie.

avatar
magda79

Hej!Ale trafilysmy:)Potrzebujemy tu jakiejs optymistki:)Ja czesto zaczynam watpic w to wszystko,ludzie mowia,ze mozna z tego wyjsc,albo ze mozna z tym zyc,ale ja nie potrafie.Prawie 4 lata to troche duzo.Zaczelo sie jak bylam w ciazy,zawroty glowy,ale kojarzylam to z moim stanem,potem zagrozona ciaza i musialam wiecej lezec niz chodzic,wiec nie myslalam o tym,ze bede sie bala wyjsc z domu.Liczylam tez na to,ze zawroty mina,ale czas leci a u mnie nic sie nie zmienia.Chodzilam do lekarza ale neurolog wysyla do laryngologa,laryngolog do neurologa i tak wkolo macieju.No i kazdy jakis lek przepisuje i tyle.Ja duzo czasu jestem sama z corcia i boje sie,ze jak mnie sie cos na drodze czy w domu stanie to co bedzie z mala,to wywoluje u mnie lęk.Ale tak jak u Ciebie te zawroty i uczucie chodzenia jak pijanym praktycznie nie mija,a to jest takie uciazliwe.Dzis wyszlam z mala przed blok i to by bylo na tyle:(Pozdrawiam serdecznie.

avatar
monic25

Ja zachorowalam w listopadzie 2010,szlam z synkiem z zakupow i nagle nie wiem czemu zaczelam dziwnie widziec chwile pozniej poczulam bol jakby mi ktos walna poiedzy oczy i czulam ze slabne,ze mdleje.Wtedy oczywiscie panika ze nie moge zemdlec bo co z malym.we wozku go mialam a ludzi dookola nie bylo,zaczelam szybko isc,serce walilo.Jakos dotarlam do domu,cisnienie zmierzylam 190.No i pogotowie a tak stwierdzili ze dziwne jest tylko to ze przy wysokim cisnieniu mi slabo i ze to pewnie nerwy,ale potem bylo coraz gorzej,tak ze juz nawet z lozka nie umialam wstac,myslalam ze to koniec.Wtedy byla dluzej w szpitalu i tez nic nie wykryli,nawet mi neurolog nie chcial zrobic toografi.Zaczelam brac leki przeciwlekowe i w koncu jakos doszlam do siebie.Potem ciaza koszmar i teraz jakos tak nijak,ciagle te cholerne zaburzenia rownowagi.Masakra.Teraz bede musiala sama zaczac wychodzic i tomnie przeraza.Ale nie mam wyjscia,dzieci musza miec przeciez noralna mame.Jejku,jak ja sie boje.
Ze tez musiala ta franca nas dopasc.

avatar
sarenka IP: 89.74.228.**

Witam, ja też mama:) trójka dzieci:) Widze ze mamy podobnie, najgorsze wychodzenie z domu, upilnowanie dzieci, usmiech przyklejony do twarzy i wrazenie ze zaraz zemdleje, upadne i kto mnie podniesie...dziwne jest to ze nerwice mam juz ponad 10 lat a nigdy nie zemdlałam hehe to nerwica nas straszy i nie pozwala zyc normalnie za co jej nienawidze!!!Jednak ona nas kocha dziewczyny i nie wiem czy kiedys da sobie spokój:(
Moje wychodzenie na spacery tez ogranicza sie do przestrzeni wokół bloku, kino? teatr? kościól? itp to już nie dla mnie wiec tata chodzi z dziecmi do kina ech! pozdr

avatar
magda79

Witajcie!A Wy tez tak macie,ze jak nie wyjdziecie z dzieckiem na spacer to drecza Was wyrzuty sumienia,ze chcialybyscie jak kazda mama,no prawie kazda:) wyjsc,a nie mozecie.Bo ja mam straszne poczucie winy:(
Ja z jednej strony marze,zeby corcia sie dostala do przedszkola,a z drugiej strony przeraza mnie mysl,ze ja ją bede musiala zaprowadzac i odbierac.
Milego dnia dziewczyny:)

avatar
monic25

Witajcie:)wlasnie to jest to ze wiemy niby ze nie zemdlejemy ale i tak jest strach.
Tez mam magda poczucie winy,czuje sie jak jakis borok nieraz,ze jestem dla meza takim dodatkowym ,,dzieckiem** co sie boi samo wyjsc.I denerwuje sie sama na siebie ze nie jestem taka mama jaka mialam byc dla dzieci.Milego popoludnia:)

avatar
monic25

Jeszcze pytanko.A jak dajecie rade np.w przychodni bo dla mnie to koszar,staram sie zawsze tr4afic zeby kolejki nie bylo,inaczej mam ochote uciec.I w szkole na wywiadowce czy w przedszkolu tez koszmar a teraz czeka mnie Dzien Matki i tez juz mysle zeby to trwalo jak najkrocej.

avatar
magda79

Ja w przychodni to byle usiasc i czytam te wszystkie ulotki,zeby czyms mysli zajac:)Ale dlugie kolejki tez mnie mecza,bo ja wogole chce zrobic wszystko szybko,szybko i miec to z glowy.Kolejka w sklepie to ja sie denerwuje,ja mam uczucie jakby ktos za mna stal i mowil szybciej,szybciej.

avatar
monic25

Ja nieraz tak siedze mysle- wyjsc czy nie wyjsc:)z supermarketu juz nie raz musialam uciec:) wczoraj udalo mi sie zajsc po synka do szkoly,do przedszkola jeszcze nie probowalam,bo do szkoly blizej.Nie wiem jak bedzie dzis,dzis jeszcze wlasnie z malym do przychodni musze zajsc,jeden plus ze przychodnia jest na przeciwko mojego mieszkania wiec daleko nie ma.

avatar
magda79

Hej!To super,ze dalas rade:)Napisz jak Ci poszlo z przychodnia?Ja dzis mialam kiepski dzien.Juz jestem zmeczona opieka nad corcia,3 lata 24 na dobe to jak dla mnie to za duzo.Wiec tym bardziej Ciebie podziwiam z ta czworka Twoich pociech:)
Nie mam zbytnio kogo prosic o pomoc,meza wiecej nie ma niz jest,nawet nie mam znajomych z malymi dziecmi,zeby sie umowic,zeby dzieciaki sie razem pobawily.Przed domem tzn.mieszkam w bloku,nie ma zadnego placu zabaw,a do dalszego nie jestem w stanie dojsc.Oj,pozalilam sie.Mam nadzieje,ze u Ciebie lepiej.

avatar
monic25

Ja tez glownie sama,dzis maz wyjezdza na 3 tyg bo pracuje tez za granica i juz zle sie czuje,smutno mi i wogole zawsze sie martwie.Znajomych tez za bardzo nie mam.I tez mieszkam w bloku gdzie nie mma przed blokiem nawet hustawki,a do placu zabaw jest kilometr.W przychodni bylo nawet ok.Za to dzis masakra.