avatar
mirek IP: 89.239.115.**

Witam wszystkich.
Mam kilka wątpliwości oraz pytań do osób obeznanych w temacie. Otóż od jakiegoś tygodnia znów mam problemy z dziwnym uczuciem zamroczenia i obniżenia zdolności intelektualnych. Piszę *znów*, ponieważ jakieś cztery-pięć lat temu coś takiego już mnie spotkało po raz pierwszy. Zrobiłem sobie wtedy badania, które nic nie wykazały, byłem u neurologa, który też nic wartościowego mi nie powiedział, więc spróbowałam u psychiatry. Pani doktor stwierdziła depresję i przepisała mi jakieś tabletki. Tabletki te zażywałem przez około tydzień, po czym je odstawiłem, bo było mi po nich jeszcze gorzej (wiem, że na prawidłowe efekty działania takich środków trzeba czasem czekać do kilku tygodni, ale nie dawałem sobie rady ze stanem, który one wywoływały). Co ciekawe, po kilku dniach od ich odstawienia, gdy zeszło mi ogłupienie nimi wywołane, poczułem się znów całkowicie dobrze, tak jak wtedy, zanim się to wszystko zaczęło (całość trwała około dwóch miesięcy). Muszę wspomnieć, że od kilku lat wstecz od tego okresu nadużywałem alkoholu, choć wtedy, gdy pojawiło się u mnie to otępienie miałem dłuższy okres całkowitej abstynencji, a owy stan pojawił się prawdopodobnie wskutek niewłaściwego trybu życia (siedzenie po nocach, niewłaściwe odżywianie, brak przebywania na świeżym powietrzu). Od tamtej chwili było wszystko w porządku przez dłuższy czas, ale w pewnym momencie znów wróciłem do alkoholu. Po piciu, jak to zwykle po piciu, nikt nie czuje się jak nowonarodzony, ale nie doświadczałem stanu ogłupienia na dłuższą metę. Robiłem krótsze lub dłuższe przerwy w piciu, aż na początku 2009 roku, po kilku tygodniowej abstynencji znów naszła mnie ochota by sięgnąć po alkohol. Jak zwykle przesadziłem i po tym jednym wyskoku znów pojawiły się moje problemy z otępieniem. Niewątpliwie bezpośrednią przyczyną mojej degradacji psychicznej był alkohol, jednak potem chyba w większym stopniu kac moralny sprawiał, że nie mogłem powrócić do normalnego funkcjonowania, bowiem wówczas zrobiłem wiele złych rzeczy, jeżeli chodzi o relacje z rodziną. Postanowiłem poddać się leczeniu w ośrodku zamkniętym (wcześniej chodziłem tylko od czasu do czasu na spotkania z terapeutami). Po dwóch miesiącach wśród *swoich*, w rygorze podobnym niemal do tego panującego w wojsku, wyszedłem odmieniony. Przez pierwsze dni, wiadomo, ciężko było się oswoić w normalnym życiu, jednak było już wszystko w porządku. Od tamtej pory, przez prawie dwa i pół roku nie miałem kontaktu z alkoholem i czułem się bardzo dobrze. Ze zdrowym odżywianiem i chodzeniem wcześnie spać bywało różnie, ale raczej tego nie przestrzegałem, co czasem przejawiało się większym zmęczeniem i gorszym samopoczuciem, ale ogólnie było ok. Ostatnio znów pojawił się u mnie ten dziwny stan, jakbym był jakimś zombie. Jednego dnia do południa jest źle, a na wieczór się polepsza. Innym razem z rana czuję się w miarę dobrze, by w środku dnia poczuć, że znów jest ze mną coś nie tak. Dziś na przykład przez cały dzień jest źle; wyszedłem na chwilę do sklepu i czułem się, jakbym był w innym świecie. Niby jest wszystko w porządku, ostrość widzenia dobra, brak jakichś fizycznych boleści, ale dziwna niepewność ruchów i strach przed kontaktem z ludźmi. I teraz chciałbym przejść do sedna sprawy. Otóż na mojej rodzinie ciąży choroba Alzheimera; babcia na nią chorowała oraz kilka innych osób z dalszej rodziny. Czytałem ostatnio, że pewne takie otępienie, zwane demencją, jest właściwe dla tej choroby. Kiedyś zaś słyszałem, że pojawia się ona w co drugim pokoleniu, więc jeśli to prawda, to pojawienie się jej u mnie byłoby uzasadnione. Tylko zastanawiam się, czy możliwe jest, żeby Alzheimer dotknął mnie już teraz, bo mam dopiero 27 lat. Martwi mnie mój stan, bo wiem, że jeżeli się on nie cofnie, to nie widzę siebie w dalszym życiu. Mam nadzieję, że to *jesienno-zimowa depresja* wywołana niedoborem światła i witamin, choć zawsze byłem daleki od nazywania mojego stanu depresją, bo nie mam raczej objawów dla niej typowych, takich jak zniechęcenie, apatia, wyczerpanie. Przeciwnie, chcę robić różne rzeczy, ale ta blokada w mojej głowie mi na to nie pozwala. Ostatecznie świadomość tego, że nie jestem tak sprawny psychicznie, jak jeszcze niedawno, sprawia, że nie mam ochoty wychodzić z domu, by czasem kogoś nie spotkać, ani zabrać się do czegokolwiek, bo nie widzę w tym żadnego sensu w obecnym stanie.
Czy możliwe jest, żeby nawiedziła mnie w końcu jakaś trwała demencja, która byłaby związana z nieprawidłowym trybem życia, a w szczególności z nadużywaniem alkoholu przed kilku laty? Bardzo proszę o jakieś opinie, bo ta niepewność doprowadza mnie do szaleństwa. Pozdrawiam.

avatar
444 IP: 80.54.173.**

Nie znam sie na tym,ale myslę,że powinieneś zażywać witaminę B compositum i 1op. kwasu foliowego,co wpłynie korzystnie na twój system nerwowy..Myślę też ,że bardzo by ci pomogła gimnastyka i codzienne ćwiczenia fizyczne,jazda na rowerze ,bieganie,czy pływanie. To m. innymi poprawia krążenie,a logicznie rozumując poprawa krążenia i mózg lepiej dotlenia,więc ten lepiej będzie pracował.Kup sobie tez większa ilość marchwi i codziennie rób sobie święży sok w sokowirówce.Ruch odwraca uwagę od dolegliwości.Może ten psychiatra miał rację,gdy mówił o depresji...Są też mieszanki ziołowe poprawiające krążenie .Co do Alzheimera,to neurologa trzeba by zapytać,ale nie wiem czy w tak młodym wieku jest możliwe zachorowanie.A czy oprócz alkoholu nie zażywałeś jeszcze czegoś?Życzę ci powrotu do normalnego stanu i bądź optymistą.

avatar
ania05 IP: 83.30.195.**

Alzheimer atakuje w wieku 50-60 lat więc wątpie żeby to było to .

avatar
kielce

Ania05 jestes jeszcze?

avatar
mirek IP: 89.239.115.**

444, jednak się trochę na tym znasz, skoro wiesz, jakie witaminy mogą zadziałać na mnie korzystnie. Dziękuję.
Jeżeli chodzi o inne używki, to kilka razy spróbowałem marihuany, ale stwierdziłem, że to zupełnie nie dla mnie. To świństwo jeszcze bardziej odmóżdża, a ja lubię sprawnie myśleć.
Cały czas staram się być dobrej myśli, bo w końcu kiedyś już to miałem i wyszedłem z tego. Tak więc za chwilę idę trochę pobiegać, a potem spać. Jutro kupię witaminy.

Ania05, no niby Alzheimer atakuje starszych ludzi, ale pomyślałem, że może z racji tego, że w mojej rodzinie już występowała ta choroba, a ja nigdy nie wychylałem za kołnierz, to jestem na nią jakoś bardziej podatny, a jak nie na nią w całości, to przynajmniej jakoś częściowo.

Jeszcze jedna, być może ważna sprawa, o której wcześniej nie napisałem. Mam nerwicę natręctw. Może nie ma to jakiegoś wielkiego znaczenia, jeżeli chodzi o mój problem, ale myślę, że potrzeba wykonywania pewnych czynności, których nie chce się robić, może również działać jakoś wyczerpująco na organizm. Czasami przydałoby mi się, żebym się mocno wyluzował, a nie potrafię przez te głupie zaburzenia. Nigdy zresztą nie byłem typem lekkoducha, tylko ciągle się czymś przejmowałem.

Dzięki za odpowiedzi.

avatar
444 IP: 80.54.173.**

Marihuana ...i wszystko jasne.W książce zielarskiej znalazłm zdanie:w celu odtruwania mózgu,poprawy mikrokrążenia należy używać preparaty zawierające bioflawonoidy[rutynę i jej pochodne,hespedrynę...]zwane również witaminąP.Podobnie działają tabletki z wyciągiem z kasztanowca.[zaw. escynę ,esculinę].

avatar
mirek IP: 89.239.115.**

To było zaledwie cztery, pięć razy na przestrzeni roku, może dwóch. Nie sądzę, żeby palenie tej rośliny w takiej częstotliwości, w takim stopniu mogło doprowadzić do stanu opisanego przeze mnie. Tym bardziej, że owy stan nie nastąpił bezpośrednio po paleniu, tj. w czasie kilku dni od zażycia, lecz po kilku latach(!) - moje kontakty z tym środkiem miały miejsce w czasie szkoły średniej, a dziś jestem już dwa lata po studiach. Znam ludzi, którzy przez pewien, bardzo długi okres czasu palili dzień w dzień, a funkcjonowali lepiej od niejednego całkowitego abstynenta. Nie jestem obrońcą tego specyfiku, ani jego wyznawców i nikogo nie namawiam do jego zażywania, ale dowiedziono przecież, że nie jest on bardziej szkodliwy od innych używek, a wręcz przeciwnie - ma zalety, których tamte nie posiadają.
Tak sobie teraz myślę, że różne nasze reakcje (nie tylko na substancje chemiczne, ale ogólnie, na wszelkie bodźce, które zmuszeni jesteśmy odbierać w ciągu swojego życia) wynikają z podatności na nie człowieka, jego charakteru i wyznawanego światopoglądu. Sam fakt, że cierpię na nerwicę natręctw, czyni mnie w pewnym stopniu wariatem, a to z kolei może prowadzić do różnych, innych zaburzeń, nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakich.

avatar
Joova IP: 145.237.94.**

Witaj Mirku. Nie chcę CIę martwić, ale uważam, że Twoje objawy są w jakimś stopniu związane z otępieniem. Alzheimer to także inna nazwa otępienia (bez wchodzenia w szczegóły, gdyż rodzajów otępienia jest bardzo dużo, niektóre tylko są odwracalne, ogólnie - otępienie oznacza trwałe zniszczenie szarych komórek w mózgu). Jestem przekonana, że alkohol, ktory wypiłeś w swoim życiu poczynił znaczne spustoszenia w Twoim mózgu i złe samopoczucie wynika m.in. z tego powodu. Wiadomo nie od dzić, że alkohol zabija powoli. Masz tego pierwsze przykłady. Z kolei choroba Alzheimera polega także na powolnej (10-14 lat), a czasem szybszej, degradacji szarych komórek w mózgu. Wiek nie ma tu żadnego znaczenia. Podsumowując - Twój nie leczony alkoholizm i predyspozycje genetyczne (nie jest prawdą, że Alzheimera dziedziczy sie w co drugim pokoleniu) sprzyjają podwójnie zachorowaniu na tę straszną i nieuleczalną chorobę. Mam wrażenie, że napisałeś, bo szukasz pocieszenia w sytuacji nprawdę znacznego lęku o swoje zdrowie. Obym się myliła, ale najwyższa pora podjąć intensywne leczenie, zadbać o higieniczny tryb życia i zastanowić się nad odpowiedzialnością za swoje istnienie na tym świecie. Oczywiście życzę Ci zdrowia, ale obawiam się że nie jest dobrze. pisze te słowa z pełną odpowiedzialnością. Mam dużą wiedzę o uzależnieniu od alkoholu, a moja matka choruje na Alzheimera.

avatar
SkarpaMarek IP: 89.229.155.**

Witam
Mam 26 lat, dwa tygodnie temu popilem z bratem, od tamtej pory dostalem jakiegos otempienie(wyobraznie, myslenie, pamienc itp), Momentami mam takie ataki ze nie wiem co sie dzieje. Jeszcze trzy tygodnie temu czulem sie normalnie. Latalem po lekazach i mowia mi ze trzeba odstawic wszystko juz na zawsze. Przypisali mi lucetan i witaminy b. Biore to ale nie widze jakos poprawy. Chociaz wyczytalem ze na poprawe mozna czekac latami/ jezeli wogule. Ja sie tylko modle do boga zeby sie jeszcze nie pogorszylo. Poczytalem w internecie i mozemy byc w naprawde konkretnym problemie. W sumie dopiero minol tydzien odkons biore te leki, ale nie jest dobrze naprawde. Bardo prosił bym cie o kontakt albo jaka kolwiek osobe ktore moze mi cos doradzic. Podaje swój email skarpamarek@onet.pl a nawet numer telefonu 513016440. Bardzo prosze o kontakt i o pomoc. Pozdrawiam Marek/Nie dotykajcie niczego bo to jest trucizna

avatar
Leon28 IP: 176.221.120.**

Mam to samo co autor i nie wiem co mam juz z tym zrobic. Czego sie nie dotkne to zaraz dostaje otepienia jakiegos. Kawa, herbata, cukier, papierosy, alkohol, biale pieczywo itp. W piatek troche wypilem, a teraz znow mnie wzielo te otempienie. Juz nie wiem co mam z tym robic. Chodzi o wyobraznie, abstrakcje itd. Boje sie ze moglem tez na cos zachorowac bo od 16 lat naduzywam alkoholu. Jestem alkoholikiem. Ostatnio mialem jednak robione ct glowy i nic nie wyszlo. Prosil bym o jakas rade. Moje gg to 52326723. Prosze pomuzcie. Leon

Twoja odpowiedź