~Asiula,
2007-02-27 10:28:05 (IP: 217.153***)
Witajcie! 2 lutego miałam ablację, niestety nieudaną, bo już na 2-gi dzień złapał mnie częstoskurcz, który później powtórzył się jeszcze 3 razy. Powiedziano,że od razu (czyli tydzień po) zrobią mi powtórkę, ale się przeziębiłam i pojechałam do domu. Posiedziałam w domu 2 tyd. i znowu W-wa - kontrola (22 luty). Jakież było moje zdziwienie, gdy lekarze kazali mi się przebrać i przychodzić szybko do sali zabiegowej. Zdecydowali, że od razu zrobią mi 2gą ablację (po obejrzeniu wyników holtera, które to bad. zrobiłam u siebie, tzn. w swojej mscowości).
Zarejestrowałam się szybko w izbie przyjęć, pobrano mi krew, dostałą antybiotyk i jazda na zabieg:)
Nawet nie zdążyłam się porządnie przestraszyć.
Miałam kupe szczęścia, że odbyło się to tak szybko.
~Dorota,
2007-02-27 11:33:43 (IP: 83.144.***)
No masz, ja do Ciebie smaruję na gg a Ciebie wzięli z marszu na ablację:) Mam nadzieję, że tym razem wszystko będzie dobrze już. :)
~Amadea,
2007-02-27 16:54:15 (IP: 62.69.2***)
Asiula: Jak się czujesz po zabiegu? Zapewnili Cię, że już jest ok? Ile trwała ablacja? Mam nadzieję, że już jest ok. :) Pozdrawiam
~Asiula,
2007-02-28 19:11:23 (IP: 217.153***)
Witajcie dziewczyny. Jestem już 6 dni po zabiegu i czuję się dobrze. Nie miałam żadnego częstoskurczu.
Niestety pozostały pojedyncze pobudzenia (6,5 tys. na dobę), co jest trochę irytujące, ale cóż, narazie muszę z tym żyć. Powiedziano mi, że jak będę chciała to i je można usunąć. No nie wiem, nie wiem...
Nie byo źle, ale i tak się boję kolejnych razów.
3majcie kciuki, żeby częstoskurcze już nie wróciły, bo się chyba powieszę;)
Życzę wszystkim dużo zdrówka, wytrwałości i wiary w to, że będzie dobrze!!
~Kasia,
2007-02-28 23:10:12 (IP: 80.55.8***)
Asiula, a czy przed ablacja tez mialas te dodatkowe pojedyncze pobudzenia?
pozdrawiam i trzymam kciuki zeby juz wszystko bylo dobrze
~Asiula,
2007-02-28 23:48:47 (IP: 217.153***)
Skurcze dodatkowe miałam od dość dawna, ale w takiej ilości (6,5 tys.)pojawiły się dopiero na 2 tyg. przed zabiegiem. Pamiętam dokładnie, bo wtedy czymś się strułam. Wymioty, biegunka, ból brzucha, gorączka i do tego wszystkiego jeszcze podskakujące serce. MASAKRA. Myślałam,że się wykończe.
Pytałam lekarzy o te skurcze, ale oni są zdania, że po zabiegu powinno to ustąpić. Tak tylko, że one nie były spowodowane podrażnieniem serca podczas ablacji. Kiedy powiedziałam o tym lekarzowi spytał czy przed zabiegiem miałam jakąś infekcję, bo to ona mogłaby ugryźć serce. Jak mu powiedziałm o zatruciu to stwierdził,że to nie miało z tym nic wspólnego. No i na zdrowy rozum rzeczywiście nie powinno mieć. Z drugiej jednak strony, jak się ma biegunkę+wymioty, to wypłukuje się z siebie elektrolity, a jak ich nie ma, serce podskakuje.
Nie wiem co o tym myśleć?
Pozostało mi mieć nadzieję, że kiedyś te pojed. skurcze ustaną.
~Mirek,
2007-03-08 23:55:28 (IP: 83.2.83***)
Asiula - te skurcze powinny ustac jak ci sie blizna po ablacji zagoi, wielu ludzi tak ma, bedzie coraz to lepiej. Gratuluje i ciesze sie ze powracasz do zdrowia. Pozdrawiam serdecznie.
~Jędrek,
2007-03-09 09:55:52 (IP: 83.28.4***)
Przed wyjściem „ do domu” Pan prof. Walczak osobiście mnie zapewniał że każdy pacjent inaczej przechodzi okres rekonwalescencji po zabiegu. Są pacjenci którzy już dwa tygodnie po zabiegu czują się świetnie, inni dopiero po trzech miesiącach, inni nawet po roku. Mało tego, stwierdził że w tym okresie mogą występować wzmożone arytmie i inne, nawet nowe objawy choroby. Dlatego też kazał mi zgłosić się na kontrolę dopiero po trzech miesiącach.
Wczoraj migotanie ustąpiło mi dopiero po kroplówce a mimo to wierzę że będzie dobrze . Jestem 10 dni po ablacji.
~Sylwia,
2007-03-17 12:26:46 (IP: 84.10.4***)
Z dnia na dzien dowiedzialam sie ze mam miec ablacje, wiekszego stresu chyba nigdy wczesniej nie mialam... jednak prof. Walczak mnie uspokoil i obiecal ze wszystko sie uda. Mial racje :) 3 dni temu mialam zabieg i czuje sie naprawde dobrze, zadnych czestoskurczy ani kolatan...
Nie taki diabel straszny jak bo maluja.
Jak juz ma juz dojsc do ablacji to tylko spod reki ekipy prof Walczaka!!!
~mamaMarcina,
2008-11-27 01:30:13 (IP: 83.8.21***)
Moj syn jest po 2 ablacjach.Ma ataki od 9 roku zycia. W szpitalu zreszta spedzil swoje 9te urodziny. Pierwsza ablacje w Mikolajki 2 lata temu, druga w syczniu tego roku. W przyszlym tygodniu trzecia. Musi byc, nie ma wyjscia. Zbyt zle wychodza holtery. Zawsze mam wlaczona komorke i zawsze, gdy dzwoni syn najpierw czuje paralizujacy strach, bo tak bardzo o niego sie boje. Ma juz prawie 16 lat, Wiem, ze operuja go najlepsi fachowcy w kraju. Profesor Walczak, Docent Bieganowska, Doktor Knecht. ...
anetas,
2008-11-27 09:47:39
Ale ablacja to nie operacja.
~ewa357,
2009-07-14 21:52:45 (IP: 83.23.1***)
Czy miałaś narkoze i przespałaś całą operacje czy też znieczulenie tylko??
~Mona,
2009-08-30 00:02:52 (IP: 81.219.***)
Witam!Jestem po dwóch ablacjach.Piewsza w 2005,druga 2007.Obydwie w Łodzi
w szpitalu Sterlinga pod okiem wspaniałego lekarza dra Ruty /i nie tylko/