avatar
ra80

Hej ludzie co tu tak cicho,wszyscy nagle wyzdrowieli?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
TakaJedna24 IP: 89.72.10.**

Cześć ! No u mnie okazało się ze mam tachykardie zatokową i nic nie można z tym zrobić i muszę z tym jakoś żyć ;-) Lecz na badania do Katowic mnie nie wzieli :-)

avatar
rafla IP: 109.231.1.**

Co to te WPW ?

avatar
ra80

Hej,mnie na holterach wychodzą częstoskurcze nadkomorowe i dodatkowe skurcze nadkomorowe.Rozumiem że miałaś robioną ablacje i wspominasz to jako traumatyczne przeżycie?Bierzesz jakieś leki.?Ja biorę metocard który wycisza mi trochę arytmie.

avatar
Monika104

Witam,
Panie Doktorze, mam 35 lat, od zawsze niskie ciśnienie (90/60). Od pół roku mam coraz silniejsze bóle głowy(potylica), zawroty, bardzo męczy mnie nawet niewielki wysiłek. Do tego 3 tygodnie temu doszły zaburzenia równowagi i omdlenia(bez utraty przytomności). Na ciśnieniomierzu zaczęła pokazywać się arytmia(co drugi, trzeci pomiar, kilka razy dziennie). Zrobiłam z tego powodu holtera 24h. Wnioski z holtera: napadowa tahykardia zatokowa, średnia częstość rytmu 78, min.40, max.170, zachamowania zatokowe, epizody bloku zatokowo-przedsionkowego II stopniaz pauzami do 1.6s. Przeanalizowane minuty 112693. Maks.QT 509ms, maks.QTc549ms. Poszłam z tymi wynikami do kardiologa, który stwierdził że: wynik holtera nie jest dobry, jest dużo częstoskurczów, wskazuje że może być problem z dodatkową drogą przewodzenia, że leczenie tutaj będzie trudne, bo są duże skoki pulsu(tachykardia z bradykardią). Postanowił dać mi Concor 1.25 po poł tabletki rano. Mam też poszukać lekarza który pracuje w poradni elektrofizjologicznej. Ja w tym temacie jestem zielona, choć już się dowiedziałam że do dobrego specjalisty to długa droga. Nie chciałabym panikować, ale od 3 tygodni nie wychodzę sama z domu, bo boję się zasłabnięcia( raz to się zdarzyło na ulicy). Proszę o podpowiedź, czy rzeczywiście ten holter wskazuje na coś poważnego(w trakcie jak go miałam to czułam się całkiem dobrze, gorzej było w następne dni - co też mnie niepokoi) Aha , robiłam badania :morfologia ok, tarczyca ok, sód, potas, magnez-w normie.

avatar
ra80

Niestety Pan doktor już tu nie zagląda.Zawsze możesz udać się do innego kardiologa i zobaszysz co ci powie.Czasem opinie bardzo są odmienne.

avatar
sylwia HIN IP: 93.43.36.**

Witam wszystkich teraz tyle sie tu oczytalam i widze ze jedni sobie chwalom a drudzy tylko strachu wiecej robiom !!!!!10 .02.2016 dokladnie za osiem dni mam miec zbieg ABLACJE jak bedzie po wszystkim to wam napisz co i jak poazdrawiam serdecznie P.S...TEN ZABIEG ROBIE WE WLOSZECH W SLYNNYM SZPIATU*TORETTE*

avatar
bosman10

Witam .Prosze o wypowiedz pacjetów u ktorych przeprowadzono ablacje.Jak sie ma ilosc pozytywnych do negatywnych.Jestem e w rozterce!!

avatar
magda23

Najważniejsze to znaleźć dobry ośrodek z doświadczonym elektrofizjologiem.Jestem po ablacji 2 tyg.nie żałuję swojej decyzji.Sam zabieg nie jest taki straszny za to korzyści jakie ze sobą niesie -nieocenione.W razie pytań podaję maila:madzia701@op.pl

avatar
sds IP: 194.31.34.**

Ja jestem 8 miesiecy po ablacji. Czulem sie troche jak w statku kosmicznym mnostwo monitorow ludzi itd. Wszystko bardzo dobrze przygotowane. Od tamtej pory nic mi sie nie dzieje. Ale odczucia przy tym zabiegu nie za jakies mile ale jest ok. Cos tam czuc jak w sercu szukaja to i serce podskakuje. Wszystko pod kontrola. Mysle, ze warto sie temu poddac. Jak cos u mnie wyjdzie znowu to ide bez zastanowienia. A te bzdury, ktorzy pisza, ze mieli ablacje i nic nie pomogla to na 100 jest ich moim zdaniem i nie tylko 5.

avatar
zuzuli IP: 83.30.86.**

Witam wszystkich. Mam pytanie do osób które miały lub będą miały ablację w Zabrzu. W kwietniu u męża zdiagnozowano wade wrodzoną, zespół WPW i został zakwalifikowany na zabieg ablacji- na skierowaniu stan stabilny. Moje pytanie jest takie, powiedzcie mi, jak to jest z tym wyznaczaniem terminu zabiegu?. Zanosząc skierowanie kazano nam czekać na kontakt od nich. Problem w tym że mąż nie musi się leczyć farmakologicznie(na szczędźcie) dlatego też nie mamy kontaktu z kardiologiem, żeby ewentualnie pytać o tą ablację, przypominać się itp. Stan męża od tego czasu też się znacznie pogorszył, często ma napady co utrudnia mu pracę, sen, źle znosi upały,od dawna serducho dawało o sobie znać ale jest coraz gorzej... :(
Dlatego też chciałam zapytać jak to było u Was? Jak długo czekaliście? I czy sami dzwonili? Mamy cierpliwie czekać, dzwonić tam?
Z góry dziękuję za odpowiedź

avatar
Rysiak IP: 83.18.119.**

Z migotaniem przedsionków zmagam się od 2004 r przez lata leczenie rutynowe. W 2014 r. wszczepiono mi rozrusznik po którym miałem nieć mniej ataków. Jak przedtem migotałem raz na miesiąc tak po wszczepieniu rozrusznika migotałem 28% czasu miesięcznego dodatkowo masa dolegliwości : problemy ze skrętem głowy ,ból karku, ból głowy non stop, brak możliwości spania na boku i na wznak bo kłocie żołądka, ciągłe pokasływanie. Po czterech miesiącach w 2015 r. po niesympatycznych wielkich bojach z lekarzami renomowanego szpitala w Polsce usunięto mi rozrusznik, migotanie wróciło do normy raz na dwa trzy tygodnie, dolegliwości ustępowały w ciągu 3 dni . Migotałem ok dwa razy w miesiącu samemu się umiarawiając bo w szpitalu nie potrafiono tego zrobić. Stopniowo zacząłem myśleć o ablacji w końcu w styczniu 2017 poszedłem na zabieg 5,5 godziny na stole wypalone ok 100 punktów na trzeci dzień po zabiegu wpadłem w ciągłe migotanie. Szybciutko w lutym zrobiono mi drugą ablację 7 godzin na stole wypalone 300 punktów po zabiegu trauma na całe życie po czym w migotanie ciągłe wpadłem po 7 dniach. Trzecia ablacja w marcu 7,5 godziny na stole, palono wszystko równo już nikt nie liczył ile punktów. Okolice *uszka* w sercu całe na czerwono , przy przedsionkach to samo. Stan mój po tym taki , że kolację 1 kromkę chleba jadłem 2 godziny bo nie miałem siły. Po 22 dniach wpadłem w migotanie na 7 godzin umiarowiłem się sam po kolejnych 12 dniach znowu migotanie , umiarowiłem się sam po 1,5 godzinie. Po kolejnych 5 dniach kolejne migotanie 45 minut. Jestem już po czwartej ablacji po trzech dniach migotanie na przemian z arytmią tętno dochodzi do 137 i spadało do 44, po trzech dniach znowu się umiarowiłem. Po 19 dniach znowu migotanie 6 godzin tętno 147. Czekam co będzie dalej może się poprawi jeśli będę wpadał w migotanie nie częściej niż raz na 10 dni to nigdy nie pójdę na ablację. Piszę to dla tych którzy migotają raz na kwartał miesiąc, ablacja nie wszystkim pomaga. Lekarze którzy mi robili ablację to pierwsza liga w kraju serdeczni opiekuńczy ludzie robili wszystko aby mi pomóc za co im bardzo bardzo dziękuję pomimo, że efekt jest taki jak przed ablacjami a może i gorzej.

avatar
Arthurius88 IP: 195.182.49.**

Masakra.
Ja migotanie miałem jeden raz z pięć lat temu po alkoholu. Prawdopodobnie za bardzo spadł mi potas. Za to od kilku lat mam regularnie przedwczesne skurcze komorowe z pauzą wyrównawczą. O ile na początku mi to przeszkadzało, to teraz już się do tego przyzwyczaiłem. Próba wysiłkowa ujemna (skurcze zanikają podczas wysiłku i wracają w fazie odpoczynku). Pilnuję potas (3 tabletki dziennie plus szklanka soku pomidorowego), W ostatnim holterze wyszło mi nieprawidłowe co 10 uderzenie serca (ponad 10 tys. zaburzeń na dobę). Nie ma to jednak wpływu na moją wydolność, więc zacząłem to ignorować. Obecnie mam jakieś 1-3 tysięcy zaburzeń dziennie i jest OK.

Twoja odpowiedź